» Relacje » Imladris X - relacja squirel

Imladris X - relacja squirel


wersja do druku
Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski
Ilustracje: Paweł 'Ausir' Dembowski

Imladris X - relacja squirel
Imladrisy wspominam z niejakim rozrzewnieniem, a najcieplej chyba kojarzy mi się magiczna ósemka, czyli Swing, Booze & RPG. Dlatego też, gdy usłyszałam, że tegoroczny konwent odbędzie się pod hasłem Szpiedzy tacy jak my, ciarki przeszły mi po plecach. Pełna oczekiwań i nadziei udałam się zatem do Krakowa, by spędzić tam cudowny, jesienny weekend przypadający na dni 20-22 października.

A dokąd to?
Konwent odbywał się tradycyjnie w gościnnym "Świętym Mikołaju", czyli Zespole Szkół Specjalnych nr 10, przy ulicy Lubomirskiego 21. Jest to miejsce przyjemne, oddalone o dziesięć minut szybkiego marszu od Rynku, a więc zaplecza logistyczno-towarowo-rozrywkowego konwentowiczów, w pobliżu wielu przemiłych knajpek i świetnej, choć niezbyt taniej pizzerii.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

A obsługa, akredytacja i handouty?
Akredytacja, jak zwykle zabiegana i niedoinformowana, obsłużyła nas jednak szybko. Od razu zostaliśmy też mile zaskoczeni przez świetny informator! Niestandardowo duża książeczka w sztywnej okładce z klimatycznym rysunkiem, w środku sympatyczne ilustracje, wyraźny i czytelny program oraz dokładny opis każdego punktu programu. Mało tego, czyżby powrócił szacowny zwyczaj publikowania w informatorze opowiadania? Zerkam na autora… Ach, Hal Duncan, tegoroczny gość specjalny Imladrisu i Targów Książki w Krakowie! Widać, że organizatorzy nie szczędzili grosza ni wysiłku. Dodatkiem do informatora była tajemnicza niepodpisana płyta, którą pozwoliłam sobie wstępnie skojarzyć ze szpiegowską formułą konwentu. Nic bardziej mylnego, okazała się bowiem uroczym, jubileuszowym prezencikiem, który zawierał zdjęcia z poprzednich edycji Imladrisu, ich strony internetowe oraz inne sympatyczne, chociaż zupełnie niepotrzebne bajery.

Z pokonwentowej perspektywy czasu pracę obsługi i akredytacji ocenić muszę bardzo wysoko. Byli wszędzie, zawsze pomocni. Po nieudanym falstarcie przy wejściu, kiedy to nie udało mi się uzyskać drobnych podstawowych informacji, pokazali klasę. Wielkie brawa za zgraną i dobrze dobraną ekipę techniczną.

A program?
Pobieżny przegląd informatora przyniósł refleksję, iż program jest całkiem ciekawy, chociaż brakuje mu elementów na których "muszę być i już!", czyli perełek zaraz na wstępie. Jednakże, dzięki pomocy Konia, mojego "współpisacza", możemy Wam opowiedzieć o większej ilości prelekcji, niż byłaby w stanie odwiedzić jedna skromna osoba. Przejdźmy zatem do rzeczy…

…zaczynając od Żółwiowych Służb wywiadowczych w PRL. "Nieśmiały, speszony człowieczek", jak określił go Koniu, sypał nazwiskami i datami jak z rękawa. Być może z powodu faktu, iż gości na prelekcji pojawiło się jak na lekarstwo (trzech?), a sala była ogromna, spotkanie okazało się nieco nużące i nazbyt treściwe. Cóż poradzić, początek konwentu rządzi się swoimi prawami. Mimo tego kolejna, następująca tuż po Służbach prelekcja, wyszła świetnie. Mowa o Muzycznej ilustracji przygód RPG Cravena, którą uważam za jedną z najlepszych na tegorocznym Imladrisie. Prelegent mówił wyjątkowo ciekawie i wciągająco, a ujmujące motywy muzyczne i dobre przykłady ich zastosowania wystarczają, aby ocenić tę prelekcję jako bardzo dobrą.

Szpiedzy w Star Wars Adona, Dooku i Iriana to prelekcja zdecydowanie dla fanatyków słynnej filmowej serii. Nazwiska, rasy, cechy szczególne, miejsca działań, elementy życiorysu dwudziestukilku stworów i robotów, mnóstwo szczegółów, które trudno spamiętać - wszystko to sprawiło, że dla większości nie-starwarsowców spotkanie wydawało się monotonne. Wieczór piątkowy zakończył jeszcze nudnawy LARP Deadlands, podczas którego w małym miasteczku odbywał się Pierwszy Open Turniej Pokera. Ogółem, nic ciekawego.

Sony chyba jeszcze nigdy nie zawiódł swoich słuchaczy. W sobotni, zaspany poranek jego prelekcja zatytułowana A kula pierś mu przebiła jednoznacznie dowiodła ogromnej wiedzy prelegenta w dziedzinie militariów. Trudno się jednak dziwić, gdyż Sony doskonale zna konstrukcje różnorodnych typów broni oraz przeznacznonej do nich amunicji i opowiada ciekawie, chociaż czasami sypie szczegółami nie do spamiętania (to jak się nazywała ta firma produkująca amunicję do pistoletów FiveSeven?).

Idąc dalej, zdecydowanie jedną z lepszych prelekcji okazało się Profilowanie seryjnych morderców Moniki i Lesliego. Prelegenci omówili obszernie technikę tworzenia portretów psychologicznych zabójców, wspomnieli o tym, jak profilowanie funkcjonuje w zachodnich strukturach śledczych, po czym, na podstawie wymyślonej przez samych prelegentów serii morderstw popełnianej przez niejakiego Grabarza, pozwolili uczestnikom "poprofilować" na własną rękę. Gratka dla miłośników kryminalistyki i nie tylko.

Achika również nie ma w zwyczaju zawodzić swoich słuchaczy. Tym razem jej prelekcja (Kryptozoologia, czyli na tropach tatzelwurma) dotyczyła dziwnych stworzeń przewijających się przez wierzenia, mitologie i relacje ludów różnych krain i kontynentów, których istnienia jednakowoż nikt naukowo nie udowodnił. Szkoda, że prelegentce zabrakło czasu, bowiem ilustrowany slajdami wykład rozwijał się naprawdę interesująco.

Zdaniem Konia, najlepsze spotkanie odbyło się godzinę po wystąpieniu Achiki. Mowa o Szpiegowaniu meteorytów w wykonaniu Andrzeja Pilipiuka. Pisarz, z wrodzonym wdziękiem i przesympatycznym poczuciem humoru, opowiadał o historii odkryć meteorytów na całym świecie (w tym i w Polsce), gęsto okraszając wywód zaskakującymi i wzbudzającymi powszechną wesołość anegdotkami. Zresztą, czegóż innego można się spodziewać po ojcu Jakuba Wędrowycza...

Mnie z kolei, prawdopodobnie ze względu na osobiste zainteresowania, najbardziej porwała niedzielna prelekcja Jarka Urbaniuka Wojny ezoteryczne - ezoteryka wojenna. Prelegent swobodnie i momentami przewrotnie opowiadał o działalności Ahnenerbe w międzywojniu i w trakcie II wojny światowej, o Arce Przymierza, o ideologicznym (a nawet religijnym) podłożu nazizmu, a także o malowniczych personach, które go inspirowały. Żałuję tylko, że z braku czasu Jarek nie wspomniał o lożach okultystycznych Vril, Thule i Ordo Novi Templi. Dla mnie spotkanie okazało się prawdziwą perełką tematyczną!

Obok prelekcji, w osobnym bloku konkursowym, działy się niesamowite rzeczy. Na Konkursie porytym ktoś udawał czołg, a ktoś inny po gestapowsku przesłuchiwał misia. Na konkursie SW: Familiada najczęściej padały odpowiedzi: Jedi, Moc, wszystko, nie wiem. W kontekście pytań typu Co najczęściej psuje się w Sokole Millenium? i następujących punktowanych odpowiedzi: napęd hiperdynamiczny, wszystko, motywator napędu hiperdynamicznego, można wyobrazić sobie towarzyszący zabawie poziom humoru. W końcu na Konkursie szpiegowskim furorę zrobiła konkurencja szukania człowieka o tajemniczych inicjałach PWC, którym okazał się nie kto inny jak sam Piotr W. Cholewa. Słowem, konkursy wzbudzały duży entuzjazm uczestników i były przygotowane z przysłowiowym "jajem i rozmachem".

A atmosfera?
Jak już wspomniałam na początku po Imladrisach zawsze spodziewam się wiele. Zazwyczaj były to konwenty niepowtarzalne, ze specyficzną, "rodzinną" atmosferą i całodobową integracją. W dużej mierze pomagały w tym dwa elementy, które pojawiły się podczas poprzednich edycji. Pierwszym z nich jest niezbędna już na każdym konwencie knajpka, do której każdy z konwentowiczów może pójść z gwarancją natknięcia się na innych konwentowiczów. Drugim zaś, charakterystyczny dla Imladrisów LARP nieustający, czyli to-co-można-robić-jeśli-nie-ma-nic-do-roboty. W przypadku Imladrisu X obu tych atrakcji zabrakło.

Dlatego wieczorami konwentowicze, zamiast integrować się we własnym gronie, rozłazili się po mieście, szukając gdziekolwiek wolnego stolika. Pomiędzy prelekcjami nie było gdzie przysiąść w "swojskim" miejscu i w "swojskim" gronie, by przy kawie czy piwie pogadać z nowopoznanymi ludźmi o konwencie, grach fabularnych, czymkolwiek. Na korytarzach panowała smętna, chwilami nawet posępna atmosfera, której towarzyszyła względna cisza, jakby marazm. Jedynie z Games Roomu dobiegał zgiełk i przewijało się przez niego wiele osób. Dobrym pomysłem okazało się umieszczenie go w sali gimnastycznej, dzięki czemu nie brakowało miejsca do gry. Ogólnie klimat Imladrisu oceniam nisko, wręcz fatalnie. A to głównie dla atmosfery warto było do tej pory na ten konwent jeździć... I niech to wystarczy za podsumowanie.

Za pomoc w obieganiu prelekcji i współpisanie dziękuję Koniowi.
Za pomoc w obieganiu konkursów i relacje z nich dziękuję Werbatowi.


Ocena: 3 / 6

Komentarze


Seji
    Piwo
Ocena:
0
Knajpy konwentowej nie bylo z tego powodu, ze w okolicy wszystkie lokale zamykane sa o 21 badz 22, a Keg zostal zlikwidowany pod koniec wakacji. Zas szukanie lokalu pod konwent gdzies dalej mijalo sie naszym zdaniem z celem.

Dziekuje za uwagi w imeiniu ekipy organizacyjnej :).

I tylko na koniec nasuwa mi sie pytanie: po co sie jedzie na konwent? Po piwo?
04-11-2006 23:38
beacon
   
Ocena:
0
Nie, ale pub jest fajnym miejscem na pogadanie, poznanie się bliżej itd. Nie udawaj, że nie łapiesz o co chodzi.
05-11-2006 00:25
Seji
    Nie, nie udaje
Ocena:
0
Bo nie mam co udawac. Pytam tylko, po co sie jezdzi na konwenty - bo Imladris zostal w ostatnim akapicie skreslony z powodu braku knajpy.
05-11-2006 00:53
11186

Użytkownik niezarejestrowany
    Seji:
Ocena:
0
Imladris został skreślony, bo mi się nie podobało. Czegoś brakowało. Organizacja była dobra, ale prelekcje były średnie, brakowało "duszy", niekoniecznie inspirowano nas (uczestników) do tego, żeby czuć się jak członkowie społeczności. I nie wiem naprawdę czyja to (anty)zasługa. Może wszystko przez to, że jesień i okres depresyjny ;). Tylko że rok temu też była jesień.
Nie oskarżam, daleka jestem od pokazywania paluchem: "ha! tu jest winny", stwierdzam po prostu, że po raz pierwszy na Imlalala mnie się nie podobało. I nie tylko mnie. I nie z powodu braku knajpy.

Za rok będzie lepiej.

A po piwo też się jedzie na konwent. Po to, żeby je wypić w tym towarzystwie, na które czeka się cały rok. Sorry.
05-11-2006 03:26
Seji
    Ok :)
Ocena:
0
To kolejne pytanie:
czy bez "knajpy konwentowej" - ktora sie tak nazywa, bo daje 50 gr znizke na piwo, piwa wypic nie mozna? Bo mi sie wydaje, ze mozna ;). A z funkcja integracyjna knajpy bym nie przesadzal - latwiej ludzi poznac w GR, przynajmniej sie slyszy, co inni mowia i nie smierdzi nikotyna ;).

Tak, pub konwentowy to fajna rzecz, ale od jakiegos czasu w coraz wiekszej liczbie relacji zwraca sie na to uwage. Zastanawiam sie,c zy powody jezdzenia na kownenty - oraz ich oceny - nie zostaly nieco przewartosciowane i piwo nie wysuwa sie tu na pierwsze miejsce. Choc moze to dlatego, ze ja potrafie sie bawic 4 dni bez piwa :P.
05-11-2006 09:44
Ausir
    A ja...
Ocena:
0
potrafię się bawić bez piwa od 23 lat :). I też wolę games room niż zadymioną knajpę.
05-11-2006 11:22
Krakonman
    Squirel
Ocena:
0
A co to jest dusza?
05-11-2006 12:27
beacon
   
Ocena:
0
Nie jest istotne co kto lubi, ale co lubią konwentowicze. Konwentowa knajpa to miejsce, gdzie intuicyjnie udają się uczestnicy. Podkreślam 'intuicyjnie'. Kiedy jej nie ma rozłażą się w mniejszych grupkach po całym mieście i to już nie to samo.

Muszę chyba napisać coś o konwentowych knajpkach.
05-11-2006 12:29
Deckard
   
Ocena:
0
Oby tylko nie powtórzyła się historia z Krakonem, który podniósł się z gleby dopiero za czwartym razem (i oby już żadnych upadków).

Squiriel - heh, coś nas łączy. Dla Ciebie jednym z agrumentów kluczowych knajpa i klimat konu, dla mnie sesje i klimat konu ;)

Seji - celna uwaga o zniżce 50gr :D Constar`05 chyba zbytnio rozpuścił ludzi :)
05-11-2006 18:27
Repek
    Deckard...?
Ocena:
0
Tak? :) Nie przesadzałbym z tym rozpuszczeniem. :)

Akurat w Kegu wynegocjowanie zniżki było trudne, bo nie wierzyli, że ludzie przyjdą [a potem się okazało, że siedzieli do jakichś chorych godzin :)]. W Starym Porcie była złotówka - to dopiero była zniżka. :)

Edit: Ale miałem o prelekcjach. Ja tam się nie zgadzam. Byłem na trzech [plus na swojej] i na wszystkich się świetnie bawiłem. Zarówno dzięki prowadzącym jak i uczestnikom.

Pozdrówka
06-11-2006 03:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.