» Relacje » GenCon 2006

GenCon 2006


wersja do druku

Jak to robią za wielką wodą

Autor: Redakcja: Deckard

GenCon 2006
Gen Con to najstarszy (jego początki sięgają 1967 roku), największy i najpopularniejszy (ponad 25 tys. uczestników) konwent dla graczy na świecie. Z racji tego, że ostatnia lokalizacja nie dała rady sprostać wymaganiom armii ludzi, którzy pragnęli wziąć udział w "najlepszych czterech dniach dla gracza w roku", w roku 2003 konwent został przeniesiony z Milwaukee w stanie Wisconsin do Indianapolis w Indianie (stąd popularna nazwa Gen Con Indy).

Lokalizacja

Gen Con Indy rokrocznie odbywa się w centrum konwentowym Indianapolis wraz z przylegającym do niego hotelem. Warto zaznaczyć, że ta część Indianapolis jest doskonale przystosowana do przyjęcia niezmierzonych tłumów ludzi - w okolicy znajduje się dużo mniej lub bardziej luksusowych hoteli, w których w trakcie trwania Gen Conu pojawiają się "mini konwenty". Goście hotelowi grają, larpują i bawią się do wczesnych godzin porannych, tylko po to, aby następnego dnia niewyspani ponownie stawili czoła kolejnemu dniu po brzegi wypełnionemu grami. Wracając do hoteli i hali konwentowej - zastosowane zostało tutaj bardzo ciekawe rozwiązanie architektoniczne, a mianowicie okoliczne hotele połączono z centrum handlowym i halą konwentową siecią krytych przejść nadziemnych, więc na dobrą sprawę uczestnik Gen Conu nie musi nawet wystawić nosa na zewnątrz.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Hala wystawowa

Pierwsze wrażenie jest oszałamiające. To ogromny, dwukondygnacyjny budynek, który oprócz niebotycznych rozmiarów samej hali wystawowej, gdzie prezentowane są gry (oraz cały związany z nimi inwentarz), posiada skryty pod kopułą stadion (zamknięty na czas konwentu), masę pokojów konferencyjnych i sal "balowych", które na czas imprezy adoptowane są na potrzeby grających, oglądających filmy lub słuchających prelekcji uczestników. Jedyny mankament tego doskonale zaprojektowanego budynku to korytarze prowadzące do i z samej hali, które mają tendencje do zatykania się "ludzką falą". Człowiek, który da się porwać tłumowi, nie ma żadnego wyboru kierunku, ani prędkości przemieszczania się. Lekarstwem na ten problem może okazać się opuszczanie hali i wracanie innym wejściem, ponieważ gracze są wygodniccy i przekładają przemieszczanie się klimatyzowanymi korytarzami nad spacer pod palącym słońcem Indiany.

Co specjalnego można znaleźć na Gen Conie?

Każdy szanujący się wydawca gier będzie starał się mieć jakeś przedstawicielstwo na Gen Conie. Jest to po prostu jedyna taka na rok możliwość, aby przedstawić to, co ma się do zaprezentowania ponad 25 tys. potencjalnych klientów. Od książek, poprzez gry (fabularne, karciane, planszowe, komputerowe), rzeźby, kostiumy, broń (zarówno tą larpową zrobioną z gąbki - amerykanie nie rozróżniają larpów od gier terenowych, a broń "gąbczasta" służy do okładania się nawzajem podczas zabawy, jak i doskonałe repliki mieczy średniowiecznych), "dzieła sztuki" (reprodukcje i oryginały znane z podręczników do gier fabularnych) aż do wszystkiego, co tylko ogólnie kojarzone jest z "naszym" hobby (kubki, flagi i inne drobiazgi).

Fani dodatkowo mają również możliwość spokojnie porozmawiać ze swoimi ulubionymi autorami, którzy najczęściej okazują się spokojnymi, nie wywyższającymi się nad nikogo, i bardzo miłymi (albo bardzo odpornymi na pochlebstwa) ludźmi (po części dla tego, że starają się sprzedać własny produkt, ale raczej większość z nich jest bardzo otwarta i chętnie spędzi parę minut gawędząc o grach i nie tylko).

Kolejną sprawą są premiery i pokazy nowych (lub nie tak znów całkowicie nowych) gier. Na dobrą sprawę w hali wystawowej można spędzić miło całe dnie nie wydając pojedynczego dolara, grając za darmo w prezentowane na stoiskach gry, uczestnicząc w konkursach (nagrody), lub po prostu oglądając rzeczy wystawione na sprzedaż. Nie można tu też zapomnieć o stoiskach z przecenionymi, używanymi i starymi karciankami oraz podręcznikami do gier fabularnych. Tam zawsze można odnaleźć coś wartego uwagi za półdarmo.

True Dungeon – to kolejna atrakcja, którą znajdziecie jedynie na Gen Conie. W skrócie: wraz ze znajomymi wspólnie zapuszczacie się w otchłań doskonale przygotowanych lochów pokonując pułapki, walcząc z potworami i jednocześnie starając się odnaleźć skarb. Wszystko to okraszone jest doskonałymi efektami wizualno-dźwiękowymi. Słowem, Dungeons & Dragons na żywo (spójrzcie tylko na zdjęcia). O popularności tego przedsięwzięcia świadczyć może fakt, że bilety dla chętnych, którzy chcą spróbować swych sił w prawdziwym dungeon-crawlingu rozchodzą się błyskawicznie na miesiące przed Gen Conem (a tanie one nie są).

RPGA – to "nowy standard" w organizowaniu turniejów i sesji gier fabularnych (D&D, d20 i pochodnych). Co odróżnia ten sposób prowadzenia rozgrywki? Gracze mają możliwość grania jednym i tym samym bohaterem, w dowolnym (sankcjonowanym przez RPGA) scenariuszu, niezależnie od tego, kto prowadzi grę. Jak to jest możliwe? Postacie, ekwipunek, listy czarów oraz przedmioty magiczne mogą być dowolnie transferowane z gry do gry, ponieważ reprezentowane są przez oficjalne karty, które Mistrz Gry dostaje wraz ze scenariuszem (tak, jedynym mankamentem uczestnictwa w RPGA jest to, że MG musi prowadzić sankcjonowany scenariusz, aby postacie graczy mogły się rozwijać). Popularność tego typu rozgrywki sprawiła, że RPGA zostało wydzielone z normalnego programu gier fabularnych i figuruje w rejestrze jako osobny punkt programu.

Na Gen Conie można spotkać także entuzjastów mało popularnych planszówek, karcianek czy gier fabularnych. Ja od dwóch lat na przykład uczestniczę w drafcie do Middle Earth: the Wizards - gry, która zakończyła swój żywot jakieś osiem lat temu. Wystarczy jedynie dość wcześnie dogadać się z zainteresowanymi tematem osobami, lub poszukać interesujących nas pozycji w programie.

Co po godzinach?

Dla mnie jako wystawcy prawdziwy Gen Con zaczyna się dopiero po godzinach. Wtedy mam okazję odpocząć po całodziennej bieganinie i naładować baterię przed kolejnym dniem, rozmawiając ze znajomymi, których nie widziałem kawał czasu, testując nowe gry fabularne, jedząc porządny obiad lub grając w planszówki, tudzież karcianki. Po godzinach można się także załapać na masę "niesankcjonowanych przez Gen Con" (czytaj: bezpłatnych, o czym niżej) gier, które zazwyczaj toczą się za zamkniętymi drzwiami hotelowych pokoi - aby się do takiej gry załapać wystarczy spytać podczas zwiedzania hali wystawowej, czy wystawca planuje jakieś "nieregulaminowe" gry.

Każdy uczestnik posiada ograniczoną liczbę kuponów, którymi płaci za uczestnictwo w grach. Niektórzy nie będą od was ich od was wymagać, ale większość MG przestrzega tej zasady. Za to i ich oczekują bowiem na nich rożne profity – rozliczając się z rzeczonych biletów dostają zwrot pieniędzy za wejściówkę i jest to o wiele ciekawsze rozwiązanie, niż znana z niektórych naszych konwentów "zniżka dla MG". Tutaj najpierw musisz coś poprowadzić, aby koszta się zwróciły.

Dla tych, co pierwszy raz

Jeżeli planujecie podróż na Gen Con, to musicie mieć kilka rzeczy na uwadze. Po pierwsze, warto zarejestrować się on-line, aby wasz identyfikator przyszedł do was pocztą – unikniecie dzięki temu stania w kolejce (tegoroczny Gen Con wypadł troszkę lepiej pod tym względem od zeszłorocznego - w 2005 ludzie czekali na identyfikatory w kolejkach, które ciągnęły się setkami metrów po 5-6 godzin, aby dostać się do środka).

Po drugie, zarezerwujcie hotel przynajmniej 3-4 miesiące przed konwentem. Im bliżej daty rozpoczęcia imprezy, tym trudniej będzie znaleźć coś wolnego niedaleko od centrum konwentowego, szczególnie, jeżeli zamierzacie grać po godzinach. Ze swojej strony polecam Embassy Suites – przestronne, dwupokojowe apartamenty, w których spokojnie może mieszkać do ośmiu osób (jeżeli przywieziecie ze sobą dwa materace. I jakby tego było za mało - śniadanie dają za darmo).

Trzecią ważną rzeczą jest rejestracja do oficjalnych gier. To należy załatwić jak najwcześniej, ponieważ wolne miejsca zapełniają się niezwykle szybko. Na szczęście Gen Con pozwala zarejestrować się on-line (ale ma chyba najwolniejszą stronę internetową na świecie).

Na koniec ostrzeżenie: zmorą (dla nieprzyzwyczajonych) może okazać się wszędobylska klimatyzacja bardzo sprawnie i z zadziwiającą szybkością odwadniająca każdy żywy organizm (zarówno w hali wystawowej jak i hotelach), warto więc mieć ze sobą zawsze coś do picia, inaczej bardzo łatwo można stracić zbyt wiele płynów i rozchorować się w samym środku imprezy.

To by było na tyle. Od siebie dodam jeszcze, że na Gen Con warto się wybrać choćby raz w życiu - nie tylko po to, aby pozwiedzać hale i nabyć nowe produkty, ale po to, aby zobaczyć jak inni grają, prowadzą i bawią się tymi samymi grami co my.
Tagi: gencon



Czytaj również

Gencon 2008 - relacja z imprezy
Okiem zabieganego uczestnika
GenCon Indy 2007
Okiem wystawcy (w godzinach pracy) i gracza (po godzinach)

Komentarze


Deckard
   
Ocena:
0
To jest ideał, do którego powinniśmy dążyć w Polsce. Nie traktować konu tylko jako okazję do pochlania, czy poklepania się po plecach, ale także do (patrząc z mojego punktu zainteresowań) możliwości zagrania w otwarte sesje, ujrzenia nowych produktów (nie tylko "na półce") i pogadania o rpg jako takim. Brak mi paneli dla osób tworzących własne systemy, bądź playtestów dla już istniejących rzeczy. Damn - tu nie chodzi tylko o pisanie scenariuszy i nauczenie naszego MG, jak najlepiej pleść kosze z wikliny. Może coś się zmieni także w podejściu naszych kochanych wydawców, bo niestety na razie PR i promocja po prostu nie istnieje (przepraszam, Gozoku i Portal jednak są wyjątkami! :) ).

Relacja (omówienie?) jest bardzo ok. A fotki...eh, szkoda, że to tak daleko...
07-09-2006 22:53
~bijekcjazNwR

Użytkownik niezarejestrowany
    I...
Ocena:
0
...jak przyjęto "Burning Empires"? :-)
07-09-2006 22:55
Ausir
    Przynajmniej...
Ocena:
0
pod względem planszówek jest u nas dobrze - games roomy stają się powoli standardem :).
07-09-2006 23:08
Drozdal
    @bijekcjazNwR
Ocena:
0
...jak przyjęto "Burning Empires"? :-)

Pozytywnie, goście z Ogre Cave w swoim nowym podcascie podsumowują Gencon. O BE rozmawiają około ósmej minuty.
07-09-2006 23:16
Deckard
    @Ausir
Ocena:
0
I dlatego dziwi mnie podejście wydawców do rpg. Co stoi na przeszkodzie załatwić wydawcy salę na własny użytek, zaoptarzenie jej w stoły i krzesła oraz napoje i zatrudnienie paru MG do prezentowania własnych produktów? Czy np. rozegranie jednej części jakiejś wprowadzanej na rynek przygody, albo nawet prezentacja nowego systemu nie przełoży się w pewnym chociaż procencie na zbyt? Np. na tym samym konie w sklepie?

Czy naprawdę rpg na konach do usranej śmierci muszą być 100% fani dla fanów, gdy nawet już support dla MG rzadko występuje? Czy znany z Zachodu model promocji jest Zuy-I-Przerażający dla kieszeni polskiego przedsiębiorcy?

Oczywiście były już jakieś próby - ponoć na U-Bocie CC miało prezentować sesje otwarte WFRP 2ed. Nadal nie wiem, jak to wyglądało (norma - PR i promo w Polsce to niemal substytut szpiegostwa przemysłowego), ale jeżeli tak sobie (niestety UBocik rpgwców nie rozpieszczał), to stawiam diamenty przeciwko orzechom, że CC szybciuteńko wycofa się z tej inicjatywy i wracamy do PRLu.

Dro - dzięki za namiar na podcast. :)
07-09-2006 23:28
rincewind bpm
   
Ocena:
0
Bardzo ciekawe (podobnie jak fotorelacja), zauważyłem jednak pewną nieścisłość:

"najlepszych pięciu dniach dla gracza w roku"

podczas gdy na logu stoi jak byk, że dni jest cztery :)
07-09-2006 23:42
Drozdal
    @rincewind bpm
Ocena:
0
Wiesz dla mnie powinny to być najlepsze 6 dni bo przylecieliśmy w piątek a do domu wróciliśmy w poniedziałek :0

I oczywiście masz rację, wydaje mi się że liczyłem środa-niedziela, a oficjalne otwarcie odbywa się w czwartek.
08-09-2006 05:38
Ausir
    Drozdal
Ocena:
0
poprawiłem na cztery :).
08-09-2006 09:27
~bijekcjazNwR

Użytkownik niezarejestrowany
    Czy...
Ocena:
0
...Kovalic był na Gen Conie?
08-09-2006 19:20
Drozdal
    @bijekcjazNwR
Ocena:
0
Nie wiem, nie sprawdzałem bo nie ruszają mnie jego ilustracje. ;)
08-09-2006 19:59
~bijekcjazNwR

Użytkownik niezarejestrowany
    O...
Ocena:
0
...żesz Ty. A ja taki miły byłem i zapytałem jak wam poszło. :>

Pytałem, bo jestem ciekawy, jak tegoroczną imprezę skomentuje w:
www.dorktower.com

A jego ilustracje ubóstwiam... :-)
08-09-2006 20:07
Drozdal
    @bijekcjazNwR
Ocena:
0
Widzisz ja preferuję Tonyego Moseleya i jego Zogonię oraz Mount Zogon.
08-09-2006 20:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.