» Relacje » Falkon 2011

Falkon 2011

Falkon 2011
Tradycja konwentowa w Lublinie sięga niepamiętnych czasów. Dość stwierdzić, że przez bardzo długi czas to właśnie Falkony wyznaczały standardy organizacji i zabawy dla gości konwentu. Ostatnio lat jednak Fantastyczny Atak Lublina osłabł – organizatorzy, jak się wydaje, nie do końca nadążali za innowacjami wprowadzanymi na podobnych skalą imprezach, pozostając z tyłu. Czy w tym roku udało się dogonić, czy nawet przegonić, fandomową czołówkę?

Od kilku lat Falkon okupuje Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości i Administracji. Jednak WySPA, choć idealnie sprawdza się w ciągu dnia jako szkoła programowa, nie może służyć jako sypialnia (z racji niedostatecznej liczby sal). Organizatorzy od kilku edycji szukali więc szkoły noclegowej. Rozwiązania z ostatnich dwóch lat nie należały do najszczęśliwszych, ale tym razem udało się porozumieć ze znajdującym się w bliskim sąsiedztwie gimnazjum. Oprócz dobrego położenia oferowało ono naprawdę godne warunki do rozgrywania sesji, turniejów gier bitewnych czy właśnie nocowania. Niestety, tradycyjnie zabrakło pryszniców. Łatwy dojazd z dworca, bliskie położenie centrum handlowego, fast-foodu oraz dużej knajpy konwentowej świadczą o tym, że lokalizacja imprezy była bardzo korzystna. Warto dodać, że za dodatkową opłatą konwentowicze mogli nocować również w pobliskim internacie.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Na długo przed listopadowym weekendem Falkon był intensywnie promowany w nowatorski sposób. Filmy, na których organizatorzy konwentu w roli bóstw z różnych mitologii "przyjmowali wyzwanie", reklamowały konwent w Internecie. Właśnie ta konwencja - boskiego wyzwania - przez cały czas towarzyszyła uczestnikom konwentu w programie, designie identyfikatorów czy sobotnim pokazie mody. I choć filmiki były naprawdę ładnie zrobione, łącznie z charakteryzacją aktorów, to trudno było się oprzeć wrażeniu, że brakuje w nich jakieś spójnej wizji. Tak czy siak, kampania należała do bardzo udanych, bo stosunkowo niewielkim kosztem udało się funkcjonować w środowisku na długo przed startem imprezy. Szkoda tylko, że ze względu na pewną hermetyczność ciężko było z nią dotrzeć do ludzi z zewnątrz, ale wierzę, że za rok niezwykle pomysłowi w tym względzie lublinianie na pewno coś wymyślą.

Organizatorom Falkonu udało się w tym roku wdrożyć do organizacji kilka ważnych inicjatyw, które gdzie indziej są już standardem, a przed którymi - z niewiadomych powodów - Lublin ciągle się bronił. I tak: uruchomiono walutę konwentową (co prawda trochę niefortunnie nazwaną blessami - ciężko będzie ją wykorzystać ponownie przy zmianie konwencji), za którą można było kupować nagrody w naprawdę nieźle wyposażonym sklepiku. Oferta nie była najbardziej oszałamiająca ze wszystkich konwentów, na których podobna akcja jest prowadzona, ale zaopatrzenie prezentowało się ponadprzeciętnie. Kolejnym novum było to, że porządku pilnowali profesjonalni, ale mili ochroniarze. Dla osób z wejściówkami innymi niż "uczestnik" wyznaczono oddzielne wejście, dzięki czemu odniosłem wrażenie generalnego braku kolejek pierwszego dnia. Wreszcie, trzeba odnotować niezwykłe jak na ten konwent pojawienie się informatorów na czas – organizatorom należą się brawa za przełamanie ciążącej od lat klątwy.

Oprócz standardowej dawki przyciągających tłumy prelekcji, paneli i konkursów, które skłaniają ludzi do jeżdżenia na konwenty, organizatorzy zadbali również o dawkę mniej "fantastycznej" kultury dla uczestników. Konwent gościł koncerty zespołów muzycznych i gwiazd internetu, występy kabaretów czy doroczny pokaz mody. Szkoda tylko, że ten ostatni, zgodnie z niechlubną tradycją, zaliczył poważne opóźnienie, zaczynając się dopiero grubo po północy. W trakcie Falkonu odbyły się również trzy różne "długodystansowe" turnieje dla uczestników, związane z grami fabularnymi i planszowymi: kultowy Puchar Mistrza Mistrzów oraz (póki co) lokalne Drużynowe Mistrzostwa Gier Planszowych i konkurs NERD. Oczywiście nie zabrakło Games Roomu, który mimo poświęcenia mu dwóch dużych sal, dwóch mniejszych oraz kawałka korytarza, przeżywał klęskę urodzaju konwentowiczów grających przez praktycznie cały czas. Krótko mówiąc, program Falkonu należał do bardzo udanych.

Sale programowe okazywały się być w sam raz - nie słyszałem o prelekcji, podczas której pomieszczenie "pękało w szwach" czy zabrakło miejsca dla uczestników, ale nie było też punktów w zbyt dużych salach, które nie wykorzystywały dobrze przestrzeni. Pytanie jednak, czy główna szkoła falkonowa wytrzyma rosnącą z roku na rok frekwencję? Organizatorzy twierdzą, że ciężko znaleźć w Lublinie miejsce, które byłoby w stanie pomieścić tylu ludzi, ile gości konwent, a kolejne pół setki na WSPA mogłoby przekroczyć granicę pojemności. Być może rozwiązaniem byłoby przeniesienie kolejnych bloków programu do drugiej szkoły sypialnianej, ale to nigdy nie spotyka się z zadowoleniem konwentowiczów.

Odnoszę wrażenie, że dobry podział ról wśród organizatorów przyniósł w tym roku owoce i udało się uniknąć zeszłorocznych wpadek wynikających właśnie z braków w tym zakresie. System zapisów na sesje RPG i LARP-y, dobrze rozplanowany układ prelekcji literackich oraz erpegowych, sala konsolowa i komputerowa, gry bitewne i wiele innych - każdy uczestnik miał naprawdę w czym wybierać. A po męczącym dniu bez problemu można było odnaleźć starych znajomych czy poznać nowych dzięki konwentowej knajpie Stolarnia oraz temu, że Falkony od zawsze przyciągają bardzo dużo fajnych ludzi z całego kraju, których warto poznawać chociażby po to, żeby raz w roku spotkać ich właśnie w Lublinie.

Reasumując: w stosunku do ostatniej, schyłkowej tendencji w poziomie Falkonu, tegoroczna edycja to zwrot w pożądanym kierunku. Wpadek organizacyjnych było o wiele mniej niż w zeszłym roku, konwent zaczął nadganiać wyprzedzające go Avangardę czy Pyrkon. Nie udało się co prawda uniknąć kilku poważniejszych wpadek, ale ogólne wrażenie impreza pozostawiła całkiem niezłe. Na pewno za rok warto odwiedzić Lublin i trzymać kciuki, żeby było jeszcze lepiej!

Galeria


8.0
Ocena recenzenta
8.33
Ocena użytkowników
Średnia z 15 głosów
-
Twoja ocena
Konwent: Falkon
Od: 2011-11-10
Do: 2011-11-13
Miasto: Lublin
Strona WWW: falkon.konwent.pl
Cena: 40 zł
Noclegi: Sale zbiorowe
Typ konwentu: fantastyczny



Czytaj również

Na nocnej zmianie
Fantastyka fandomowa
- recenzja
Puchar Mistrza Mistrzów 2015 FALKON
Z kamerą wśród Mistrzów
Falkon 2012
- recenzja
Niegrzecznie było nie przyjechać na urodziny...
- recenzja
Falkon 2008
- recenzja

Komentarze


~Andrzej Pilipiuk

Użytkownik niezarejestrowany
    hmm...
Ocena:
0
Impreza udana i sympatyczna jak poprzednie. Karygodnym zgrzytem był pomysł z kolczykowaniem uczestników plastikowymi opaskami. LUDZIE NIE SĄ BYDŁEM HODOWLANYM I NIE NALEŻY ICH TRAKTOWAĆ JAK BYDŁA HODOWLANEGO.
23-12-2011 19:42
Jade Elenne
   
Ocena:
0
Niestety, wszystko wskazuje na to, że pomysł z opaskami zyskuje sobie kolejnych zwolenników. Sama jestem przeciwna takiemu "kolczykowaniu", choć staram się zrozumieć organizatorów tak dużych konwentów.
Pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej same opaski się zmienią - te z tasiemki (jak Open'erowe) jakoś da się wytrzymać, w przewieństwie do sztywnego i drapiącego plastiku...
06-01-2012 14:55

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.