» Artykuły » 1. wrażenie » Wrażenia z bety Destiny

Wrażenia z bety Destiny


wersja do druku
Wrażenia z bety Destiny
Mało jest gier, o których jest obecnie tak głośno, jak o Destiny. Nie może to do końca dziwić, skoro za tytułem stoi Bungie, twórca serii Halo. Taki stan rzeczy jest jednak wynikiem nie tylko sprawnej i profesjonalnej kampanii reklamowej, ale również pierwszych opinii graczy, którzy położyli ręce na wersji pre-alpha. Przyszedł czas na ocenę tego, jak zaprezentowała się beta.

Walkę czas zacząć

Udostępniona przez Bungie wersja gry zawierała pierwsze misje kampanii. Fabuła została w nich ledwie muśnięta, ale zapowiada przednią zabawę. Wcielamy się Strażnika, który powraca do żywych po bardzo długim niebycie – nie jest jasne, w jaki sposób, ale to nieistotne. Ciemność coraz mocniej napiera na ludzkość i to właśnie nam przyjdzie stanąć z nią w szranki i ocalić to, co pozostało z cywilizacji. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że to nie względy fabularne będą stanowiły o sile tytułu, to to, co do tej pory zaprezentowano, daje nadzieję na spójną i dającą się lubić historię.

      

Zresztą, mało kto sięgnie po wersję beta z myślą o jej walorach fabularnych. To, czym wszyscy się interesowali, to sama rozgrywka, zarówno dla pojedynczego gracza, jak i wieloosobowa. Już od prologu gra spełnia pokładane w niej nadzieje. Pod względem sterowania wszystko działa właśnie tak, jak należało się spodziewać. Wrogowie, dzięki niezłej SI, stanowią nie lada wyzwanie, szczególnie początkowo i na wyższym poziomie trudności.

Świetnie spisuje się również system rozwijania postaci. Kolejne poziomy wbijane są szybko i poprawiają naszą sprawność bojową. Mimo iż na drodze rozwoju nie ma wielkich możliwości, to zupełnie to nie przeszkadza. Ciekawostką jest, że po osiągnięciu maksymalnego poziomu postaci przewidzianego dla bety, kolejne zdolności odblokowywały się po zdobyciu odpowiedniej ilości doświadczenia. Oczywiście wątpię, aby było to konieczne w pełnej wersji, ale dostaliśmy dzięki temu niezły przedsmak umiejętności Strażników. W podobny sposób potraktowano niektóre z broni i pancerzy, które po dłuższym używaniu pozwalały się ulepszać poprzez dodatkowe właściwości. Jedyną rzeczą, która nie do końca mi odpowiadała, był brak możliwości odsprzedawania przedmiotów – możliwe było tylko ich zniszczenie, za co otrzymywało się trochę surowców.

W kupie raźniej

Jednak walka w pojedynkę stanowi tylko niewielki procent zabawy, jaką oferuje Destiny. Dopiero w momencie, kiedy do gry wkroczyli znajomi, zaczęła się prawdziwa frajda. Wspólne wybijanie hord Upadłych było prawie uzależniające, szczególnie, kiedy stawało przed nami niełatwe zadanie w postaci np. pokaźnych fal przeciwników czy szczególnie potężnego bossa – nie było istotne, czy to zwykłe eksplorowanie, czy misja fabularna. Trudno jednak ukryć, że finałowe momenty misji, w których pojawiała się ikona ograniczonego respawnu, oznaczająca, że śmierć całej drużyny kończy się rozpoczęciem etapu od początku, mocno podnosiły poziom adrenaliny.

Samo szwendanie się po lokacjach poza misjami ma w sobie duży potencjał. Zawsze czekają tam na nas zadania poboczne, a twórcy przygotowali całe masy potworów do wybicia i gdzieniegdzie poukrywali skrzynie ze skarbami. To właśnie tutaj trafimy na masowe wyzwania dla wszystkich graczy znajdujących się w pobliżu, które utrzymując przyzwoity poziom trudności, są zazwyczaj ekstremalnie trudne do wypełniania w pojedynkę, choćby z uwagi na ograniczenie czasowe.

Trochę inaczej prezentują się tryby PvP, będące wariacją na temat klasycznych trybów wieloosobowych. Mecze rozgrywa się na małych mapach w trybach 6 na 6 graczy i z tego co zaprezentowano wynika, że są po prostu solidną klasyczną rozgrywką, nie wnoszącą niczego nowego do gatunku. Niemniej spędziłem przy nich nieco czasu i nie nudziłem się przy tym. Mam jednak nadzieję, że finalna wersja będzie miała do zaoferowania trochę więcej.

Nie obeszło się oczywiście bez kilku pomniejszych błędów i małych problemów, ale taki już los wersji beta. Mam nadzieję, że we wrześniu nie będzie już problemów z połączeniami z serwerami i wyrzucaniem z sesji. Na szczęście takie usterki nie zdarzały się często, a nawet gdy miały już miejsce nie powodowały utraty ani zdobytego doświadczenia, ani sprzętu.

Widok przez kolimator

Destiny, jako gra tworzona przede wszystkim z myślą o konsolach nowej generacji, miała zachwycać nie tylko rozgrywką, ale i wyglądem. Muszę przyznać, że jest to rzecz, która zdecydowanie się udała. Wizja postapokaliptycznej Ziemi i Księżyca zapiera dech w piersiach. Każdy fragment otoczenia jest na swoim miejscu i buduje odpowiedni klimat, choć pomniejsze elementy wymagają jeszcze ostatniego szlifu.

Podobnie jest z warstwą audio. Muzyka pojawiała się i zmieniała w momentach, w których miała największy wpływ na odbiór otoczenia, do tego nie była przytłaczająca. Efekty dźwiękowe również nie pozostawiają nic do życzenia w kwestii wysokich oczekiwań związanych ze zbliżającą się premierą.

Skazany na sukces?

Nowy tytuł od Bungie wydaje się dokładnie tym, co obiecał graczom deweloper. Beta przez ostatni tydzień dała naprawdę wiele radości zarówno mnie, jak i moim znajomym. Fakt, że walczyliśmy z Ciemnością do późnych godzin nocnych, a ubawieni tym, co robiliśmy przed chwilą, przechadzając się uliczkami Cytadeli, robiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia i tańczyliśmy, mówi chyba sam za siebie. Mam tylko nadzieję, że Destiny sprosta oczekiwaniom, które w tym momencie są wręcz kosmicznie.

 

Wersja na PS3 okiem Morela:

Na PS3 Destiny nie wygląda tak niesamowicie, jak na next-genach, a jednak twórcom udało się odwzorować w niej klimat starego rosyjskiego kosmodromu. W niektórych momentach, kiedy zapędzałem się gdzieś pod ziemię, autentycznie miałem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje i zaraz na pewno coś wyskoczy zza rogu! Tak samo jest na zewnątrz. Niektóre widoki zapierają dech w piersiach, jednak widać istotne różnice w mocy pomiędzy PS3 a PS4 – w internecie są już dostępne porównania grafiki i trójka wyraźnie odstaje od swojej następczyni. Jednak nie przeszkadzało mi to w grze zupełnie.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Zastanawiam się natomiast, jak będą wyglądać pozostałe lokacje w wersji na PS3. Mapy multi (chociażby ta na Księżycu) szczerze mówiąc nie powalają, więc w perspektywie trybu kampanii, które później przenosi się poza Ziemię, może już nie być tak różowo. Czy właściciele słabszych konsol będą poszkodowani? Pewnie tak, zwłaszcza jeżeli spojrzy się na porównania grafiki na różnych sprzętach. Może to jednak przekonać wiele osób do zakupu chociażby PS4 i podziwiania mocy, jaką ta konsola posiada.

Dla mnie jednak wersja na PS3 jest bardzo ładna jak na możliwości tego sprzętu, więc pomimo różnic narzekać nie będę, choć myślę już o zmianie konsoli.




Czytaj również

Destiny 2
Zabawna Farma
- recenzja
Graliśmy w Destiny 2
Co nowego od twórców Halo?
- recenzja
Destiny: The Taken King
Wejście króla
- recenzja
Destiny
Ciężka dola Strażnika
- recenzja

Komentarze


lemon
   
Ocena:
0

Soł, bejzikli taki Borderlands bez cel shadingu?

02-08-2014 16:33
Qrchac
   
Ocena:
0

I tak, i nie. Jest wiele podobieństw, samo sedno jest zbliżone ale dużo dojrzalsze i poważniejsze. No i loot wygląda trochę inaczej ;)

02-08-2014 23:35

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.