» Recenzje » The Elder Scrolls IV: Oblivion

The Elder Scrolls IV: Oblivion


wersja do druku

Tam i z powrotem po traktach Tamriel

Autor: Redakcja: Marta 'Denae' Matyjewicz

The Elder Scrolls IV: Oblivion
Wyobraźcie sobie deszczowe, listopadowe popołudnie, wolne od szkoły / pracy / obowiązków. Taki leniwy dzień, kiedy krzątacie się bez celu po mieszkaniu raz po raz to zaglądając do lodówki, to otwierając książkę tylko po to, aby po pięciu minutach ze znudzeniem ją odłożyć. Spać się nie chce, w Internecie nie ma nic ciekawego, a na myśl o wyjściu z domu dostajecie zimnych dreszczy. I co tu robić? Odpowiedź nasuwa się sama, kiedy przypominacie sobie, że właśnie dla takich momentów kupiliście sobie konsolę. Pozostaje tylko kwestia wyboru gry - co również nie jest sprawą łatwą. Pogoda i ogólne rozleniwienie podpowiada Wam, że nie może to być nic wymagającego ani zbytniej lotności umysłu, ani manualnej sprawności. Macie ochotę po prostu sobie pobiegać i pomachać trochę mieczem w wirtualnym świecie. Bez wykonywania zadań, posuwania naprzód fabuły, nakazów, zakazów... Podsumowując: macie ochotę pograć w Obliviona.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę


Morza szum, ptaków śpiew...

Seria The Elder Scrolls znana jest większości graczy, poczynając od swojej pierwszej odsłony z 1994 roku. Jednak to Oblivion zaparł wszystkim dech w piersiach i sprawił, że miliony serc zabiły szybciej. Mimo, że gra ma już swoje lata (została wydana w 2006 roku), jej grafice nadal niewiele można zarzucić. Warto ją czasami włączyć chociażby tylko po to, aby udać się na któreś ze wzgórz w okolicy Cesarskiego Miasta i z jego szczytu spojrzeć na panoramę miasta. Widok falujących liści odbijających się we wzburzonej tafli jeziora, na tle największego miasta Tamriel, nawet najbardziej wybrednym zapewni niezapomniane wrażenia estetyczne. Wygląd postaci, ich ruchy są bardzo płynne i naprawdę przyjemnie się na to patrzy, jednak zbliżenie twarzy może wywołać lekki zgrzyt. Choć ich różnorodność jest duża, animacja mimiki podczas rozmowy pozostawia wiele do życzenia... Jednak porównując Obliviona do Fallouta 3, który pochodzi z tej samej wytwórni (Bethesda Softworks), najnowsze The Elder Scrolls powala go na łopatki już w pierwszej rundzie.


Wolna wola w liniowym świecie fabuły

Głównym zarzutem, który stawia się grom cRPG jest brak dowolności wyborów podejmowanych przez bohaterów. Dlatego producenci gier silą się, aby ich produkty miały setki alternatywnych zakończeń, tysiące możliwych dróg rozwoju, miliony wpływających na fabułę decyzji... Co w konsekwencji prowadzi do tego, że gracz musi zważać na swój każdy krok, ponieważ nadepnięta przez niego mrówka okazać się może, w toku wydarzeń, jego własną matką. W świecie, który wymaga stałego podejmowania słusznych wyborów, trudno zostać nonkonformistą. Oblivion łamie te stereotypy. Fabuła bardziej liniowa być już nie może – zakończenie głównego wątku jest jedno i chyba nikt się nie zdziwi, jeżeli napiszę, że jest ono szczęśliwe. Rzadko które misje można rozwiązać na więcej niż jeden sposób, lecz mimo to gra oferuje coś zupełnie unikalnego w skali cRPG: wolną wolę. Pozwólcie, że przedstawię Wam to na przykładzie historii pewnego drobnego rzezimieszka z Cyrodil:

2 dzień miesiąca Heartfire, 433 rok trzeciej ery, Cesarskie Miasto
Nareszcie! Udało mi się wydostać z tych śmierdzących szczurami lochów i to dzięki komu?! Dzięki tym królewskim frajerom! Tak jest! Sam wielki cymbał, król Uriel, mi w tym pomógł! O, ironio! Gdybym wiedział, że tak się to skończy, ukryłbym gdzieś trochę złota na czarną godzinę. Kurde, naprawdę myślałem, że zgniję w tej celi… Ten śmieszny pajac – król – chyba mu odwaliło na starość. Mówił, że śniłem mu się... Chciałem mu powiedzieć, że mi to się często córka karczmarza śni, ale ci śmierdziele strażnicy tylko czekali na taki tekst, żeby mnie przedziurawić, więc trzymałem gębę na kłódkę. Mówił coś o jakiejś przepowiedni, końcu świata – takie rzeczy. Moja babka na starość też to miała, ale jej wystarczyło powiedzieć, żeby zamknęła mordę, a ten gadał i gadał… W końcu dał mi jakieś świecidełko na szyję i kazał komuś zanieść, aby "uratować Cyrodiil przed zagładą"! – to zapamiętałem, niezły tekst, ci królowie to jednak mają gadkę, nie ma co. Ja tam tylko przytakiwałem: "tak, królu", "oczywiście, Wasza Wysokość", w końcu nie co dzień królewski pajac wyciąga ze śmierdzącej paki i daje świecidełka, nie? A tu nagle wpada jakaś banda zamaskowanych gości i go tak po prostu zatłukła. Króla, oczywiście. Zacząłem zwiewać, żeby nie było na mnie, ale zjawili się strażnicy. Myślę sobie, że to już, kurde, koniec święta cudów i że może ja już wcześniej w łeb dostałem, że to tylko taka zmora, a tu nie! Ci strażnicy każą mi zwiewać, żebym się ratował. Coś o tym królu gadali, ale już nie słuchałem tylko uciekłem. Wydostanie się z tych lochów było lepsze niż darmowa noc w zamtuzie. Tak otwieram tę cholerną kratę i myślę: "Nareszcie słońce! Tyle dni go nie widziałem!" A tam, kurde, noc. Fart się skończył, nie ma co. I tego śmierdzącego naszyjnika też sprzedać nie mogłem, bo był bezwartościowy – tyle warte są podarunki od królewskich błaznów. Wszyscy się tak podniecają tą śmiercią króla, a ja to w rzyci mam. Wiem jak się do waszmościowej chaty włamać nie zostając przy tym znowu złapanym i to mi wystarczy. Niech kto inny ratuje świat!


Tak się w skrócie przedstawia główny wątek. Po przejściu lochów, w których trzeba grzecznie naciskać przycisk "X" aż do wyczerpania dialogów fabularnych, przed graczem otwiera się cały świat i to, co zrobi zależy tylko od niego. Tuż przed zakończeniem prologu można jeszcze raz (ostatecznie) wybrać płeć / rasę / profesję, więc warto zrobić tuż przed tym save’a, żeby chcąc spróbować nowej profesji nie musieć się przedzierać po raz kolejny przez "śmierdzące lochy" i raz jeszcze przeżywać śmierci monarchy. To, czy zdecydujecie się pomóc w ratowaniu królestwa przed inwazją z otchłani – czy też nie – zależy tylko i wyłącznie od Was. Rozwiązanie głównego wątku jest tak naprawdę fakultatywne i jeśli wolicie zająć się czymś innym – droga wolna.

A tych "innych" zajęć jest naprawdę mnóstwo... Co przedstawię Wam na przykładzie dzienników jednego z Cyrodiilskich magów:

25 dzień miesiąca Heartfire, 433 rok trzeciej ery, Chorrol
Wszystko zaczęło się od nieszczęsnego popisu w karczmie… słusznie prawią, że magowie nie powinni zatracać się w piciu… pamiętam tylko tę kulę ognia – ale jaką! Pierwszy raz wyszła mi tak ogromna! A potem tylko to ciało na ziemi, krew, krzyki… Następna była podłoga w celi, długo na nią patrzyłem nie mogąc dojść do siebie. Poprzysiągłem sobie, że odkupię swe winy. Dlatego, kiedy Jego Wysokość Uriel Septim VI zlecił mi tę najważniejszą z misji, nie wahałem się ani chwili. Biegnąc ile sił w nogach zaniosłem Naszyjnik Królów do brata Jaruffe. Ten zlecił mi tajną misję, o której lękam się nawet myśleć głośno, aby ktoś mych myśli nie zdołał odczytać... Misja moja zaprowadziła mnie pod otwarte wrota otchłani, z których co rusz wychodziły piekielne stwory! Lecz nie mogłem przecież walczyć z plugastwem, nie mając w tej materii żadnego doświadczenia. Mag ze mnie żaden, a po ostatnim incydencie, który do tej pory z bólem wspominam… jestem jeszcze mniej skory do korzystania z niej. W walce mieczem także brak mi doświadczenia. Wtedy właśnie dowiedziałem się, że Gildia Wojowników werbuje rekrutów. Siły mi nie brak, a chęci tyle, że na cały oddział starczy, więc poszedłem...


Gildia Wojowników to tylko jedna z wielu frakcji, które są dostępne w świecie Elder Scrolls. Oprócz machania mieczem można również wstąpić do Gildii Magów, złodziei pod patronatem Szarego Lisa, Rycerzy Dziewiątki lub Mrocznego Bractwa – najciekawszego stowarzyszenia w Cyrodiil, którego misje są fabularnymi dziełami sztuki. Istnieje także cały szereg większych lub mniejszych zadań pobocznych, drobnych przysług, czy zwyczajnych miejsc godnych splądrowania. I – co najważniejsze – zadań typu "idź, zabij, przynieś" jest tu niesłychanie mało. I choć strzałka na mapie zabiera całą przyjemność samodzielnego odkrywania kolejnych etapów zadania, prowadząc gracza cały czas za rękę, to wykonywane questy nadal zaskakują oryginalnością rozwiązań. Dodając do tego fakt, że poziom przeciwników zwiększa się wraz z poziomem postaci, a "oczyszczone" obszary z czasem na nowo zapełniają się wrogami (Linneusz byłby wniebowzięty), Oblivion dostarcza nielimitowanej rozgrywki bez granic.


Opowieść o magu, co walczył toporem


Początkowy wybór profesji nie determinuje całego życia stworzonej postaci, są to jedynie pewne predyspozycje. Tworząc wybawcę Cyrodiil należy wybrać jedną z trzech klas: mag, wojownik lub łotrzyk, lecz wybór ten zaważy jedynie na tym, które z umiejętności (magiczne, zręcznościowe, czy siłowe) będą rozwijały się najszybciej. I tylko tyle. Dlatego będąc magiem można być bez kłopotu Arcymistrzem Ostrzy i przywódcą Gildii Wojowników tak, jak wojownik może zostać Arcymagiem (i świetnie władać magią). Najciekawiej jednak rzecz ma się w kwestii zdobywania umiejętności. Tworząc postać należy wybrać sześć przewodnich biegłości, ich powiększanie będzie prowadziło do awansu postaci – to rozwiązanie inne niż w większości gier. Umiejętności rozwija się przez… trening. Walcząc mieczem rozwija się biegłość ostrzy, skacząc – akrobatykę, biegając i pływając – wytrzymałość itd. Po wyćwiczeniu odpowiedniej ilości punktów, postać awansuje. Polega to na tym, że może ona powiększyć trzy ze swoich atrybutów (siła, zręczność, szczęście etc.) o tyle punktów, ile z danego atrybutu korzystała. To naprawdę świetne rozwiązanie, daje dużo więcej frajdy niż tradycyjne rozdzielanie punktów biegłości.


Rycerz w lśniącej zbroi

Posiadacze konsoli Playstation 3 mają prawo czuć się zaniedbani przez wydawców. Jak do tej pory gra nie doczekała się polonizacji, a dodatek Shivering Islands można nabyć jedynie sprowadzając go ze Stanów. Pewną rekompensatą tych dystrybucyjnych zaniedbań jest fakt, że w standardowej wersji na PS3 zawarty jest dodatek The Knights of the Nine, dzięki któremu można zostać Krzyżowcem...

12 dzień miesiąca Frost Fall, 433 rok trzeciej ery, Anvil
Właściwie to nigdy nie lubiłam przemocy. Ta sprawa z królem, morderstwa… przez długie dni nie mogłam zasnąć z powodu dręczących mnie koszmarów. Dlaczego ludzie muszą robić sobie takie rzeczy? Chciałam uciec jak najdalej od tych wszystkich zdarzeń. Długo szukałam swojego miejsca, aż w końcu znalazłam je tu – w Anvil. Spokojne miasto z widokiem na morze, gdzie nikt się nigdzie nie śpieszy, a życie toczy się w harmonii z naturą. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o tym bestialskim mordzie w kaplicy, postanowiłam działać. Nie pozwolę, aby po raz drugi ktoś zniszczył mi życie! Odnalazłam miłego starszego pana, który podobno był prorokiem. Powiedział mi, że jeśli czuję powołanie, mogę spróbować zostać ostatnim sprawiedliwym – krzyżowcem broniącym świat przed mordem i nieprawością. Pomyślałam sobie: "Czemu nie?" Moją misją było odnaleźć zapomniane kapliczki naszych dziewięciu bogów, które są rozrzucone po całym Tamriel. Z początku aż zdziwiła mnie myśl, że to może być takie łatwe – bardzo się jednak myliłam. To były długie tygodnie wędrówek, spania na mchu i żywienia się jagodami. Obserwowałam z ukrycia życie zwierząt, lecz z czasem zaczęłam tęsknić za rozmowami z ludźmi. I kiedy traciłam już nadzieję na odnalezienie wszystkich kapliczek stało się TO. Chyba właśnie o tym mówił ten miły staruszek. Wizja, której doznałam, kazała mi odszukać artefakty Rycerzy Dziewiątki i z ich pomocą zabić złego demona, który dokonał mordu w Anvil i teraz chyba zagraża całemu królestwu… Trochę nie podoba mi się to całe zabijanie, ale demony chyba się nie liczą, prawda? No nic, jakoś to będzie...


Opisana wyżej kolejna duża misja, jaką jest dołączenie do bractwa rycerzy, to nie jedyne bonusy płynące z dodatku. Wprowadza on także wiele nowych lokacji, postaci niezależnych oraz dodatkowych przedmiotów. W sumie to kolejne dziesięć godzin rozgrywki, jak zapewniają wydawcy.


Biegać, skakać, latać, pływać!

Przesiadając się z PC na konsolę byłam pełna obaw dotyczących sterowania. Jak się okazało niepotrzebnie, ponieważ Oblivion jest stworzony do gry na konsoli. Korzystanie z interfejsu jest bardzo intuicyjnie ( w razie potrzeby można zmienić przyciski wedle upodobań), a możliwość szybkiego przełączenia z trybu TPP do FPP niweluje wszelkie niedogodności związane z precyzją "wycelowania" w żądany obiekt. Jest to niezwykle istotne, bo w nowej odsłonie The Elder Scrolls obiektów jest naprawdę bardzo wiele. Każda lokacja jest bogato przyozdobiona koszami, workami, pudłami i szafkami, w których znaleźć można dosłownie wszystko – od gęsich piór i pergaminów przez zużyte części garderoby do talerzy, sztućców i różnych dziwactw, które nie przydają się zupełnie do niczego. Ten, z początku denerwujący, porządek rzeczy sprawia, że świat Obliviona staje się bardziej realistyczny.

Piekielnie trudno jest znaleźć jakieś minusy tej gry. Nie wliczając w to oczywiście zarwanych nocy i dni spędzonych z padem w dłoni, zamiast przy książkach. Cieszą przede wszystkim niekonwencjonalne rozwiązania, których w tej produkcji jest niesłychanie wiele. Nowatorski system rozwoju postaci sprawia, że zbudowanie superherosa wymaga od gracza wielu treningów i wprawy w "machaniu mieczem", a nie tylko rozdzielania punktów doświadczenia. Ostatnim (i zarazem dla wielu osób najważniejszym) atutem gry jest jej cena. Cały świat The Elder Scrolls możecie mieć już za ok. 100 złotych, ponieważ Oblivion już jakiś czas temu pokrył się platyną.
9.5
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 16 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 4
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: The Elder Scrolls IV: Oblivion
Seria wydawnicza: The Elder Scrolls
Producent: Bethesda Softworks
Wydawca: Ubisoft
Dystrybutor polski: Ubisoft
Data premiery (świat): 20 marca 2007
Data premiery (Polska): 27 kwietnia 2007
Platformy: PS3, Xbox 360
Strona WWW: www.elderscrolls.com



Czytaj również

Komentarze


~Shelim

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
"Piekielnie trudno jest znaleźć jakieś minusy tej gry"

Po kolei:

+ Wielka brutalność świata. Nie, nie mam na myśli ilości krwi. Mam na myśli fakt, że para strażników jest w stanie zarąbać na śmierć biedaka za kradzież jabłka na straganie... (przy okazji ginie też przynajmniej jeden ze strażników, bo nie bardzo umieją się przeprosić - "Kolega mnie drasnął? Muszę mu oddać!")

+ Zapomniano chyba o ostrzeniu toporów... bo jak inaczej wytłumaczyć ich kwalifikacje na broń obuchową?

+ Dwie kategorie zbroi: lekka i ciężka (w poprzednich Scrollach były trzy). W czym problem? Ano lekka, na którą składa się hałasująca niemiłosiernie (i odbijająca światło) metalowa kolczuga, jest idealnym typem dla łotrzyka lub asasyna...

+ Questy są raczej łatwe... a jeżeli tylko gdzieś na moment choć odrobinę utkniemy, natychmiast dostaniemy miłą podpowiedź na poziomie nastolatka z USA. Gra to niemal interaktywna solucja.

+ Świat. Oczywiście Cyrodil w poprzednich Scrollach to była porośnięta puszczą kraina typu Cesarstwo Rzymskie (mnóstwo kultur, konflikty etniczne, wiele odcieni szarości), no ale że na jakiś czas przed premierą wyszła Władca Pierścieni, to twórcy nie mieli oporów przed przerobieniem okolicy na bardziej umiarkowaną w klimacie i nie mącące nikomu w głowach Czernie i Biele w charakterach postaci.

+ Fabuła. To akurat zostało wymienione w recenzji, że było dość słabe. Wspomnę tylko, że to, czego dowiadujemy się o Amulecie Królów ma się jak pięść do nosa w stosunku do tego, co wiedzieliśmy o nim z poprzednich części.

Całości obrazu dopełnia "dynamiczna", Deadryczna inwazja, polegająca na otwieraniu gdzie się da bram i czekaniu aż heros raczy łaskawie przybyć je zamknąć.

W sumie gra jest całkiem ładnym Hack'n'slashem, ale jako następca Morka - tragedia.

(W pisaniu tego komentarza skorzystałem z wypowiedzi Qby na temat Obliviona)
02-01-2010 16:47
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Shelim,
nie wiem, jaka jest Twoja klasyfikacja broni, ale topór jest określany zazwyczaj jako broń obuchowa lub obuchowo-sieczna. To, że jest to broń naostrzona, nie zmienia faktu, że walczysz nią podobnie, jak maczugą (przynajmniej bardziej to przypomina walkę maczugą niż mieczem). Jakby nabić maczugę kolcami, to nie stałaby się od razu włócznią. : )
02-01-2010 17:02
~Ax

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Piekielnie trudno jest znaleźć jakieś minusy tej gry"
Chyba ktoś tu zapomniał o pierwszym lepszym górskim szczurze (już nie pamiętam, czy to były niedźwiedzie czy jakieś żbiki), od których lepiej uciec niż walczyć, nawet jeżeli ma się magiczny pancerz, magiczną zbroję, kosmiczną magię i plecak cudów na kiju.
02-01-2010 18:43
~Mariusz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Im dłużej grałem w Obliviona tym mniej mi się on podobał.Na wierzch wychodziło wiele niedociągnięć(Jak np limit Klasy pancerza,niby szczegół a jednak.)
Najbardziej jednak moja ocenę tej gry zaniżyła fabuła, przepraszam bardzo ale jak na standardy do jakich bethesda nas przyzwyczaiła jest ona żałosna(wypowiadam się tutaj o fabule głównego wątku podstawki),jak to mówię znajomym: Oblivion jest grą bardzo dobrą ,dopóki nie przejdziecie głównego wątku.
02-01-2010 21:02
Cubuk
   
Ocena:
0
Popieram Mariusza, fabuła Obliviona kuleje aż boli :/
02-01-2010 22:04
Sethariel
   
Ocena:
+1
Mnie najbardziej w Oblivionie denerwował 'leveling'. Odbierał znacznie przyjemność z rozwoju postaci. Wraz z rozwojem fabuły chciałbym poczuć, że postać robi się silniejsza... a tu mi stare potworki, które powinienem juz rozwalać skinienem palca jeszcze robią problemy (bo lepszy sprzęt dostały).
02-01-2010 22:14
Canela
   
Ocena:
0
I dlatego ja nigdy nie przechodziłam głównego wątku, jest zwyczajnie strasznie kiepski - jak to zostało już napisane - zabijanie potworów i zamykanie bram. Co nie zmienia faktu, że mnogość wątków pobocznych czyni z tej gry istne arcydzieło.
Co do wspomnianego levelingu - tu zaczyna się cała zabawa z kombinowaniem levelami. Najlepiej się gra będąc na jak najniższym poziomie z największą liczbą rozwiniętych skilli - da się to robić wybierając na główne umiejętności coś, czego w praktyce się zupełnie nie używa. Rozumiem, że większość może to drażnić, bo jest to - bądźmy szczerzy - oszukiwanie gry i psuje to klimat, ale...
Mnie zawsze kręciło kombinowanie ;) chyba dlatego tak uwielbiam tę grę.
02-01-2010 22:27
~Shelim

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A, właśnie, jeszcze levelcasting. Nie warto szukać straszliwych deadrycznych zbroi czy inszych potężnych artefaktów. Na odpowiednio wysokim poziomie nawet żebracy z najuboższych dzielnic będą takie nosili...

No i pionierskie zastosowanie silnika fizyki! Od pewnego poziomu trafiony przez gracza niedźwiedź leeeeeci, jakby co najmniej dostał w pysk z rusznicy przeciwpancernej ;-)
03-01-2010 03:01
Dante
   
Ocena:
0
Mówcie co chcecie, ale ja stawiam Gothica 3 nad Obliviona. ;]

Recka fajna, ale nie przekonała mnie do gry, mimo że widocznie próbowała. Oblivion był jeszcze gorszy niż G3 i był to rok tragiczny, bo upadek dwóch wielkich marek cRPG. Miejmy nadzieję, że nowe odsłony (Arcania) i nowy TES przywróca na szczyt obie serie. ;D
03-01-2010 03:03
~Elkh

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Gra została okrojona z tzw. lore oraz możliwościach w stosunku do poprzedniej części serii TES. Dochodzi do tego wszechobecna nuda, głupie zadania, brak dialogów. Zawiodłem się na tej grze ;\ Wracam do Morrowinda.
03-01-2010 12:37
Gerion
   
Ocena:
0
Dla mnie Morrowind był genialny, grałem chyba z 2 lata, a najlepsze byly mody fanów i mnoooostwo dodatków, w tym ten najlepszy poprawiający tekstury postaci (i ten wprowadzający postacie dzieci :) bawiłem się świetnie.

Chciałem zawsze zafudnować sobie Obliviona i prawie go już kupiłem pod choinkę, ale widzę, że jest na PS3! Bez wzgledu na fabułę i tak kupię, choćby dlatego żeby zobaczyć świat Tamriel na PS.
03-01-2010 14:31
~Raziel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Gerion, Oblivion wyszedł na PC i można go kupić bez najmniejszych problemów, sam mam edycję premierową i Game of the Year więc nie wiem gdzie masz problem.
03-01-2010 16:39
   
Ocena:
0
@Raziel - Wersje gier na konsole też się kupuje bez najmniejszych problemów. Z tego co widziałam Gerionowi po prostu zależy mu na określonej platformie.
03-01-2010 17:16
~Raziel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ah, chyba że tak. W takim razie już rozumiem o co chodzi ;)
03-01-2010 17:28
Drachu
   
Ocena:
0
Ciekawy zbieg okoliczności, sam niedawno wróciłem do Obliviona. Grę mam już od dawna, ale szybko mnie znudziła za pierwszym podejściem.

Recenzentka nie widzi żadnych wad, ja widzę następujące:

- lokacje klony - są cztery rodzaje lochów (ayleidzkie, ludzkie, naturalne i te w otchłani). Jasne, różnią się trochę - raz korytarz idzie w lewo, a raz w prawo. Ale wystrój? Te same tekstury wszędzie. Podobny sposób konstruowania. Parę rodzajów pułapek na krzyż.

- questy. Gdyby były znacznie trudniejsze i tak przeciętny dziesięciolatek byłby w stanie poradzić sobie z nimi z marszu. Dla mnie coś takiego jest mało satysfakcjonujące po prostu.

- Level scalling. Zarówno jeśli idzie o napotykanych przeciwników, jak i znajdowane fanty. Wbrew pozorom jakaś tam forma level scallingu jest potrzebna - np. w przypadku bestii questowych. Ale jeśli każdy random encounter podlega level scallingowi... hej, ja chcę się kiedyś poczuć wymiataczem. A nie zacząąć z czasem wpadać tylko na minotaury, trole i ogry. Pierwszych kilka leveli jest fajnych - to skradanie się i koszenie przeciwników jedną strzałą z ukrycia, ale potem to zdycha, bo każdy buc robi się czołgiem ze szklanym mieczem.

- Dialogi. Brak tychże konkretnie.

Co ciekawe - Shivering Isles jest znacznie bardziej RPG-owe.

Ale niedawno miałem ochotę na jakąś grę napadalsko-zabijalską, no chciałem komuś przyłożyć po prostu. I jako taka maszynka do mielenia Oblivion działa świetnie.
I spodobała mi się linia fabularna gildii wojowników, ten konflikt z Blackwood Company - nie zrozumcie mnie źle. To dalej jest Oblivion - gadasz, idziesz za strzałką (albo jedziesz Shadowmerem), zabijasz wszystkich aż nie dojdziesz gdzie trzeba, wracasz, inkasujesz kasę i bierzesz nowe zlecenie. Ale fajnie się tłucze.

O właśnie - dla mnie Oblivion to taka mielonka FPP ale ze swobodą chodzenia gdzie się chce. Ale mieli się fajnie, więc grze dałbym 7/10.
03-01-2010 20:18
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wersja na PC jest strasznie spierdzielona. Nawet po zainstalowaniu łat wywala się co jakiś czas. Podobno radą na to jest wyrzucenie jakichś sterowników, ale nie po to wydaję kasę, żeby grzebać w sterownikach i mieć problemy z czymś innym. Pod tym względem Bethesda dała ciała na całej linii.
03-01-2010 23:15
Drachu
   
Ocena:
0
Tyldo - ja tam nie wiem, mam wersję na PC. Nie wysypało mi się nic jak dotąd.
04-01-2010 08:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.