» Recenzje » The Amazing Spider-Man 2

The Amazing Spider-Man 2

The Amazing Spider-Man 2
Przyzwyczailiśmy się już, że każdy wysokobudżetowy film trafiający do kin otrzymuje swój interaktywny odpowiednik. Nie inaczej było z najnowszymi przygodami Spider-mana. Choć zazwyczaj takie tytuły nie przedstawiają sobą zbyt wiele, czasami zdarzają się wyjątki od reguły. A biorąc pod uwagę, że The Amazing Spider-man pomimo swoich niedociągnięć przypadł mi do gustu, musiałem sięgnąć po jego drugą odsłonę.

Konwencja (nie)filmowa

Tak jak poprzednim razem, gra zabiera nas do uniwersum najnowszej ekranizacji przygód Pajączka. Rozpoczynamy zabawę chwilę po śmierci Normana Osborna i przejęciu jego firmy przez Harry'ego. Równolegle z tymi wydarzeniami do miasta powraca Wilson Fisk, znany też jako Kingpin, który rozpoczyna walkę o coraz większe wpływy w Nowym Jorku, zarówno jako biznesmen, jak i gangster. Na dodatek na ulicach Manhattanu zaczyna działać morderca w brutalny sposób wykańczający gangsterów.

Poziom oraz sposób prowadzenia fabuły okazał się pierwszym dużym rozczarowaniem. Tym razem nie jest to kontynuacja historii, jaką poznaliśmy na srebrnym ekranie, co świetnie sprawdziło się w poprzedniej części. To dziwnie poskładana opowieść z wklejonymi w nią bez większej logiki adwersarzami Spider-mana. Momentami miałem wrażenie, że twórcy wymyślili scenariusz, który mógł wypełnić grę maksymalnie dwugodzinną zabawą i, nie mając lepszego pomysłu, jak ją rozwinąć, powrzucali doń przypadkowych złoczyńców, aby protagonista miał zajęcie przez kolejne 180 minut.

Przez większość czasu przeskakujemy między kolejnymi misjami, niekoniecznie łączącymi się w sensowną całość. Jest to przykład na to, że scenarzyści stanęli okrakiem między stworzeniem interaktywnej wersji filmu a zupełnie odrębną opowieścią. Choć (w teorii) jest to alternatywny wariant ekranizacji, zabrakło w nim kilku elementów, które w takim wypadku musiały znaleźć się w grze, jak choćby Gwen Stacy. Z niewiadomych przyczyn miłość Parkera praktycznie nie jest widoczna. Elektro oraz Goblina również wrzucono bez większego wyjaśnienia, co i czemu robią – po prostu zaczynają niszczyć miasto, bo tak. Na takie kwiatki wpada się dość często.

Większość postaci, jakie wprowadzono do gry, pojawia się bez słowa wstępu. Wyjątkiem jest Kraven, będący przy okazji najbardziej wyrazistym ze wszystkich bohaterów – jego jedynym minusem jest to, że zagościł w grze na tak krótko. Trochę więcej uwagi poświęcono też Fiskowi, ewidentnie szykując go na główny czarny charakter w przyszłych projektach. Za to wprowadzenie Carnage’a, a przede wszystkim sposób, w jaki to przeprowadzono, jest już zupełnym nieporozumieniem. Co prawda twórcy próbowali nadrobić brak informacji, rozrzucając we wszystkich lokacjach całą masę audiologów, które w mniej lub bardziej udany sposób tłumaczyły motywacje części przeciwników Spider-mana, ale to trochę za mało.

Ratuj innych albo wpie...

Taki stan rzeczy jest konsekwencją tego, że poszczególne misje są zadziwiająco krótkie i, poza paroma sekwencjami rozwijającymi fabułę, polegają na spuszczeniu łomotu kilku bandziorom, by następnie podjąć walkę z superzłoczyńcą. Gdyby nie szukanie punktów ulepszeń, fotografii oraz wspomnianych wcześniej audiologów, pokonanie pomniejszych przeciwników zajmowałoby około 15 minut, a walka z bossem drugie tyle. Warto też wspomnieć, że pojedynki z "wielkimi złymi" są raczej monotonne i polegają na ciągłym powtarzaniu tej samej sekwencji ruchów.

Oprócz tego twórcy przygotowali dla naszego "przyjaznego sąsiada" szereg minigier i wyzwań. Podczas podróżowania przez Manhattan co chwilę napotykamy pościgi samochodowe, napady, pożary czy podłożone bomby. W tym miejscu dochodzimy do jednej z bardziej irytujących rzeczy w grze – czyli systemu bohater–zagrożenie. Rozwiązanie tych problemów powoduje, że Spider-man jest postrzegany jako bohater. Jednak jeśli będziemy je ignorować, Pajączek od razu zostanie potraktowany jak wróg i będzie na każdym kroku ścigany przez specjalny wydział policji, co jest niesamowicie frustrujące. Tak oto wymyślono kolejny sposób na sztuczne wydłużanie gry, bo żeby spokojnie przemieszczać się po ulicach, musimy wykonywać misje poboczne.

Ciekawym elementem, jednym z najlepszych w grze, była za to możliwość wcielenia się w Petera Parkera. Ludzka twarz superbohatera okazała się strzałem w dziesiątkę i wprowadziła coś, czego brakowało poprzednim tytułom o Człowieku-Pająku. Jako fotograf Parker mógł pojawić się i zbadać, nie wzbudzając sensacji, takie miejsca jak dom Kravena czy bankiet wydany przez Kingpina. Do tego możliwość odwiedzenia sklepu z komiksami prowadzonego przez Stana Lee: bezcenna.

Sieć mechaniki

Sama rozgrywka nie różni się zbytnio od tego, co znamy z poprzednich części – jest to klon mechaniki z serii Batman: Arkham. Sprawdza się tutaj całkiem nieźle, ale nie jest tak dobrze dopracowana, jak w pierwowzorze. Większość walk polega na wciskaniu jednego klawisza, czekaniu aż zadziała pajęczy zmysł i wtedy naciśnięciu uniku. Trochę lepiej wygląda to w trakcie cichego podejścia, gdy eliminujemy przeciwników jednego po drugim, chowając się w cieniach. Szczególnie dobrze wypadają w tym miejscu misje związane z rosyjskimi kryjówkami. Gdyby wszystko było tak przemyślane i dopieszczone jak te zadania, gra prezentowałaby o wiele wyższy poziom. Nie mówię oczywiście, że grało mi się źle, bo byłoby to kłamstwo, ale całości brakowało czegoś innowacyjnego, czegoś, co wyróżniałoby ją z masy podobnych tytułów.

Twórcom należy się za to pochwała za ulepszenie mechaniki poruszania się po mieście. Bujanie się między budynkami jeszcze nigdy nie dostarczało tak wiele zabawy. Im niżej i bliżej ulicy, tym szybciej i lepiej. Gdybym mógł, najchętniej wszystko robiłbym w locie. Trochę gorzej wyglądało to, gdy trzeba było stanąć na ziemi lub budynku. Widać, że programiści wzięli sobie do serca zasadę, że w lataniu najtrudniejsze jest lądowanie. Czułość na ruchy drążka pada powoduje, że często przeskakujemy przez barierki i zatrzymujemy się kilka metrów od miejsca, w którym chcemy wylądować. Wprawne poruszanie się wymaga zatem sporej praktyki.

Trochę za małe znaczenie miały też odblokowywane umiejętności oraz ich rozwinięcia. Tak naprawdę bez większego problemu można skończyć grę, nie rozwijając ich. Podobnie jest z dodatkowymi strojami oraz ich „bonusami”. Poza wyglądem nie mają one żadnego znaczenia, a ich statystyki oraz kolejne poziomy ułatwiają zmagania w ten sam sposób, co zmiana koloru lakieru w podniesieniu właściwości jezdnych samochodu. Mimo to sama możliwość zbierania i zmiany wyglądu pajęczaka były przyjemnym dodatkiem.

Lekkim niewypałem okazał się również system dialogów, który nie ma praktycznie żadnego znaczenia. Jedyne, na co wpływa, to kolejność zadawania pytań. Równie dobrze można było w tym miejscy wstawić cutscenki, dzięki którym zaoszczędzono by kilkanaście sekund gry.

Stary nowy Manhattan

Pod względem wizualnym The Amazing Spider-man 2 wygląda identyczne jak w większości innych aspektów – jest przeciętny do bólu. Grafika nawet na PS3 jest średnia, a animacje sztuczne – jak z gier sprzed paru lat. Odpowiednią ilość czasu i wysiłku poświęcono jedynie głównemu bohaterowi, który prezentuje się naprawdę dobrze. Pozostałe postacie wyglądają raz lepiej, raz gorzej – ewidentnie zabrakło czasu na staranne doszlifowanie szczegółów.

Dużo lepiej wygląda to od strony audio. Aktorzy wcielający się w poszczególne role stanęli na wysokości zadania. Praktycznie wszyscy napotkani ludzie brzmią tak, jak powinni, dzięki czemu przynajmniej częściowo mamy wrażenie, że wchodzimy w interakcję z żywymi istotami. Był to też jeden z elementów, dla których z przyjemnością odsłuchiwałem odnalezione audiologii. Delikatnie gorsze, ale nadal pozytywne, okazało się udźwiękowienie.

Kolejnym dowodem na to, że gra została wydana przynajmniej o kilka miesięcy za wcześnie, jest liczba bugów i niedoróbek. Część z nich była nawet zabawna, ale większość irytowała. W końcu czy nie można dostać piany na ustach, gdy podczas walki z bossem ten nagle zamierał w dziwnej pozie, stając się niewrażliwym na ataki i trzeba było resetować grę? Część wrogów potrafiła widzieć, a nawet atakować, przez ściany, a Spider-manowi zdarzało się zawiesić w locie na jakimś budynku, przez co nie można było ruszyć w żadna stronę, co ponownie kończyło się restartem. Niestety, to nie wszystkie problemy, jakie można było napotkać.

Co nagle, to po diable

Co zatem można powiedzieć o nowym pajęczaku? Przede wszystkim jest to gra przeciętna do bólu, nastawiona głównie na to, żeby wyciągnąć dodatkowe pieniądze z naszych kieszeni. Owszem, fani komiksu znajdą tutaj kilka ciekawych rzeczy, niektóre rozwiązania sprawdzają się co najmniej dobrze, jednak jest ich definitywnie za mało, aby pozostawić pozytywne wrażenia. Gdyby ludzie z Beenox nie zostali zmuszeni do wydania gry kilka miesięcy wcześniej, niż powinni, zapewne wyglądałoby to znacznie lepiej, bo The Amazing Spider-man 2 ma naprawdę duży potencjał. Jeśli ktoś jest fanem serii, definitywnie powinien spróbować tego tytułu, ale na pewno nie za pełną cenę.

5.5
Ocena recenzenta
5.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: The Amazing Spider-Man 2
Seria wydawnicza: The Amazing Spider-Man
Producent: Beenox Inc.
Wydawca: Activision Blizzard
Dystrybutor polski: Licomp Empirical Multimedia
Data premiery (świat): 6 maja 2014
Data premiery (Polska): 9 maja 2014
Platformy: PS3, PS4, Xbox 360, Xbox One, PC, WiiU
Strona WWW: www.theamazingspidermangame.com/

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.