» Recenzje » Sniper Elite 4

Sniper Elite 4


wersja do druku

Rentgenem w nazistów

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Sniper Elite 4
Są dwie serie gier o snajperach. Ta polska, wydawana przez CI Games, nie radzi sobie ostatnio najlepiej. Ta druga to właśnie Sniper Elite, a w tym roku wydano jej czwartą część. Czy w obliczu przeciętnych recenzji Sniper: Ghost Warrior 3 warto zainteresować się tytułem od studia Rebellion?

Za liniami wroga

Fabuła trybu dla jednego gracza rozgrywa się we Włoszech w 1943 roku. Wcielimy się w snajpera wysłanego przez Aliantów w celu sabotowania nazistowskiego programu budowy nowej naprowadzanej radiowo broni. Odwiedzimy nadbrzeżne miasteczka, wiadukt z wielkim działem, hitlerowskie bazy i fortece, po drodze zdobywając kolejne informacje na temat planów wroga.

Działania bohatera śledzimy kamerą zza pleców, przełączając się, gdy to konieczne, na snajperską lunetę lub lornetkę do oznaczania wrogów i elementów otoczenia. Przez większość czasu będziemy starać się pozostać niezauważeni – bezpośrednie starcia kończą się zazwyczaj natychmiastową śmiercią. Zamiast tego, strzelając z oddali lub skradając się i zadając śmierć wręcz, wyeliminujemy wrogów jednego po drugim.

Sniper Elite 4 daje dużą dowolność w przechodzeniu kolejnych poziomów. Mapy są obszerne, pełne pobocznych celów i dodatkowych znajdziek (listy, dokumenty, raporty snajperskie wroga). Kolejne miejscówki są też odpowiednio zróżnicowane – raz będziemy działać na terenach wiejskich, raz miejskich. Raz w dzień, a raz w nocy. Trudno tu narzekać na nudę. Mamy też szeroki wybór wyposażenia – snajperki, broń podstawowa, pistolety. Dobieramy ekwipunek przed każdą misją, możemy też wesprzeć się arsenałem podniesionym z zabitych wrogów. Spokojnie można jednak pozostać przy jednym wybranym karabinie snajperskim. Dlaczego? Bo podstawowa mechanika strzelania jest tak dobrze zrobiona, że daje frajdę bez względu na wybraną broń.

Rentgenowska śmierć

Nasz snajper może wstrzymać oddech, by precyzyjnie trafić przeciwnika i trzeba powiedzieć, że autorzy bardzo się postarali. Co lepsze, trafienia włączają bullet cam, który śledzi pocisk. Trafionych przeciwników obserwujemy w trybie rentgenowskim, który niczym ciosy w Mortal Kombat pokazuje nam szkielet, co ważniejsze organy i spustoszenia, jakie w nich uczyniliśmy. Gra punktuje nie tylko zwyczajowe headshoty, ale także trafienia przebijające płuca lub trafienia w krocze. Zaś w przypadku pojazdów możemy poznęcać się nad ich zbiornikami lub wizjerami.

Jest coś niezwykle satysfakcjonującego w zdejmowaniu z odpowiedniej odległości nazisty za nazistą. Czasem zdarzy się, że zastrzelimy kierowcę pojazdu opancerzonego, po czym musimy niezauważenie podejść z drugiej strony, by dostać żyjącego jeszcze w środku operatora działa. Innym razem obserwujemy trasy patroli wrogich żołnierzy, by w końcu w punkcie ich spotkania strzelić w granat przy pasie jednego z nich. Zresztą czasami te momenty tworzą się niejako same – mi udało się przypadkiem, zabijając marynarza na łodzi, trafić w jej zbiornik paliwa i w efekcie zatopić całą łódź.

Efekty rentgenowskie włączają się też w przypadku zabić z ukrycia lub wykorzystania gadżetów, takich jak miny pułapki. Jeżeli połączyć te dwie proste, ale dopracowane mechaniki – skradanie się i strzały snajperskie – otrzymujemy mieszankę, która sama w sobie stanowi o sile tej gry. Autorom udało się uchwycić bardzo podstawową radość z zabawy podsuwanymi nam elementami. Czasami większe tytuły stawiają na skryptowane momenty, które mają zrobić wrażenie. W Sniper Elite 4 te momenty tworzymy sobie sami.

Włoskie krajobrazy

Prawie każdą misję rozpoczynamy od spotkań w obozie. Zanim wyruszymy, by rozprawić się z nazistami, będziemy mogli porozmawiać z innymi bohaterami – członkami włoskiego ruchu oporu, szpiegami, mafiozami czy nawet pochwyconymi nazistami. Jest to dość sprawnie rozegrane, ale postacie są napisane bez polotu i nie zapadają w pamięć. Gra nie jest ani przesadnie realistyczna, ani przerysowana jak nowy Wolfenstein i w efekcie fabuła wypada blado. Choć oczywiście nie ona jest tu głównym daniem.

Zadowolonym można za to być z oprawy graficznej. Całość działa płynnie, mapy są rozległe, a grafika, choć może nie zostanie zapamiętana jako najlepsza w tej generacji, cieszy oczy. Twórcy chwalą się też poprawioną inteligencją przeciwników. Ta działa bez wielkich zgrzytów, ale po zakończeniu niektórych poziomów totalną czystką pojawia się dziwne uczucie – cała baza zamilkła, ale ten jeden pozostały patrol nadal sobie chodzi i cała ta cisza wcale ich nie przejęła, nie?

Osiem misji składających się na kampanię można ukończyć w około 10 godzin. Z grą spędzimy ich jednak o wiele więcej, jeżeli zdecydujemy się na powtórzenie misji i próbę ukończenia wyzwań dla każdej z map. Poziom trudności jest dobrze zbalansowany. Grając na poziomie trudnym, wielokrotnie musiałem wczytywać zapis, gdy pozwoliłem sobie na zbyt dużo i dałem się osaczyć. Dla prawdziwych zawodowców jest jeszcze poziom Autentyczny (oraz dodany w DLC Autentyczny Plus), w którym zupełnie wyłączony jest HUD, a gra nie podpowiada korekcji strzału związanych z odległością lub wiatrem.

Na pochwałę zasługują urozmaicające rozgrywkę trofea. Ciekawy jest pucharek za przejście poziomu bez korzystania z apteczki lub bandaży, a ten za przejście misji, zabijając jedynie z karabinu, wymaga sporo skupienia (nie można nawet trafić w granat, bo zalicza się to jako wykorzystanie broni wybuchowej).

Nawet snajper czasem pracuje w zespole

Sniper Elite umożliwia przejście kampanii w dwójkę graczy, dzięki wspólnej rozgrywce po sieci. W tym trybie można podnosić powalonego kompana, ale balansuje to fakt, że dwie postaci dwa razy częściej alarmują nazistów. Gra oferuje też dwie misje kooperacyjne, tryb hordy oraz kilka podstawowych rodzajów multiplayera. Okazują się zaskakująco zabawne – pojedynki snajperskie z żywym przeciwnikiem nabierają dodatkowego kolorytu, a znajomość map i miejsc, z których można oddać strzał, zdecydowanie popłaca. Oba tryby gry zespołowej to miły dodatek do kampanii dla pojedynczego gracza.

Wiele gier reklamuje się rozbudowaną historią, pięknymi wirtualnymi światami, cieszącą oko grafiką. Ale czasami trafimy na taki tytuł, w którym najjaśniejszym punktem jest czysta radocha z grania. I tak jest w tym przypadku. Jeżeli lubicie skradanki i zabawę w snajpera, to nie możecie ominąć produkcji studia Rebellion. Gra jest ładna, odpowiednio rozbudowana i sycąca. Cichy hit tego roku.

Plusy:

  • świetna mechanika skradania się i snajpienia
  • niebrzydka oprawa graficzna
  • dodatkowe tryby gry zespołowej i kooperacja

Minusy:

  • niezbyt porywająca fabuła
8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Sniper Elite 4
Seria wydawnicza: Sniper Elite
Producent: Rebellion
Wydawca: Rebellion
Dystrybutor polski: Cenega S.A.
Data premiery (świat): 14 lutego 2017
Data premiery (Polska): 14 lutego 2017
Platformy: PC, PS4, Xbox One



Czytaj również

Graliśmy w Sniper Elite 4
Śmierć w Wenecji
Sniper Elite III: Afrika
Prosto w serce
- recenzja
Sniper Elite V2
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.