» Recenzje » Horizon Zero Dawn

Horizon Zero Dawn


wersja do druku
Horizon Zero Dawn
W czasach wszechobecnych kontynuacji twórcy serii Killzone postanowili stworzyć nową markę. Studio Guerrilla Games postawiło na zmianę klimatu, proponując ich niezbyt optymistyczną wizję przyszłości przy obecnym tempie rozwoju technologicznego.

Stare tajemnice

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że akcja gry rozgrywa się w zamierzchłej przeszłości. Ludzkość jest prymitywna, wierzy w zabobony, nosi plemienny ubiór i posługuje się prostymi narzędziami. Do tego obrazu nie pasują maszyny, które zastąpiły zwierzęta. Okazuje się, że cywilizacja, jaką znamy, została zniszczona w jakiejś tajemniczej katastrofie, a ludzie utracili wszelką wiedzę przodków.

Główną bohaterkę – Aloy – poznajemy od pierwszych chwil jej życia. Nie znamy jednak jej pochodzenia, nie wiemy, dlaczego plemię postanawia ją wygnać. Opieki nad dzieckiem podejmuje się Rost, a sceny z dzieciństwa Aloy służą za samouczek. Przez większą część gry główną motywacją bohaterki jest poznanie swoich tajemniczych korzeni.

Po drodze okazuje się, że świat pogrzebał wiele tajemnic i o nich zapomniał. Narracja poprowadzona jest znakomicie – każdy kolejny element układanki rodzi kolejne pytania, a każda odpowiedź przybliża gracza i Aloy do odkrycia, co stało się z pradawnym światem i skąd wzięły się maszyny. Cała intryga ma sens, a podczas zabawy nie pojawia się odczucie, że fabuła została wymyślona tylko po to, by uzasadnić kolejne starcia z przeciwnikami. Wręcz przeciwnie – czasem to walki powodują zniecierpliwienie, bo chciałoby się jak najszybciej dotrzeć do kolejnego tajemniczego miejsca i dowiedzieć się, jakie sekrety skrywają się za kolejnymi zamkniętymi drzwiami.

Fabuła prowadzona jest dwutorowo – prócz wielkiej tajemnicy o dawnym świecie mamy również opowieść o ludziach, którzy obecnie zamieszkują Ziemię. Aloy poznaje inne plemiona i skomplikowane relacje między nimi. W ramach zadań dodatkowych wielu postaciom można pomóc, co warto robić, ponieważ nie dość, że wiele misji jest ciekawych, to jeszcze wdzięczność bohaterów niezależnych może się opłacić.

Poszerzone informacje o świecie i jego historii pojawiają się również w fabularnych znajdźkach. Podczas głównych misji warto dokładnie przeczesywać lokacje w ich poszukiwaniu. Dowiadujemy się dodatkowych szczegółów o postaciach, których nawet nie spotykamy w trakcie zabawy, ale dzięki nim mamy wrażenie, jakbyśmy ich znali i dbamy o ich los. Czasem opowiedziane zostają historie zwykłych ludzi, które zostały wplecione w większą opowieść o walce ludzkości o przetrwanie.

Dodatkowe informacje można uzyskać także w rozmowach za pomocą systemu dialogowego, który pozwala wybrać, co Aloy powie w danym momencie. Niestety w większości przypadków pozwala to jedynie na wypytanie postaci o szczegóły zadania – faktyczne wybory pojawiają się bardzo rzadko i odnoszą się tylko do tonu wypowiedzi. Pełna polska wersja wypada dobrze, choć napisy często nie zgadzają się ze słowami wypowiadanymi przez bohaterów. Sens został jednak zachowany.

Niestety zdarza się, że przejście od rozgrywki do rozmowy jest urwane. Widać, że rozmowa została wyreżyserowana w danej pozycji i czasem rozpoczyna się ona nienaturalnie, przenosząc Aloy na miejsce konwersacji. Nienaturalnie zachowują się także bohaterowie, którzy stoją i czekają, aż Aloy do nich podejdzie i rozpocznie rozmowę. Niestety nie żyją oni własnym życiem. Wydaje się, jakby egzystowali w świecie gry tylko po to, by rozmawiać z główną bohaterką. Nie zdarzyło mi się też, aby którakolwiek z postaci zareagowała na ograbianie jej skrzyni z przedmiotami. Również synchronizacja ruchu ust czasem nie domaga i postacie nadal poruszają wargami, choć ich kwestia dawno została wypowiedziana. Także przejścia od walk do filmików przerywnikowych w niektórych momentach są bardzo mało płynne.

Mechaniczny zwierzyniec

W materiałach pojawiających się przed premierą twórcy przyznawali, że podczas tworzenia przeciwników mocno inspirowali się wyglądem rzeczywistych zwierząt. Dzięki temu maszyny wyglądają znajomo i podczas gry nietrudno pomyśleć, że walczymy z bykiem, krokodylem lub tygrysem. Sam system walki jest mocno rozbudowany, głównie dzięki bogactwu narzędzi, jakie mamy do dyspozycji. Nie dość, że Aloy może walczyć kilkoma rodzajami broni, to jeszcze do każdego oręża można załadować inną amunicję. Jest to ważne, ponieważ maszyny różnią się podatnością na dany typ obrażeń. Na szczęście broń można zmieniać w dowolnym momencie, dzięki czemu zawsze da się dobrać odpowiednią amunicję, jeśli tylko posiadamy odpowiednią broń w ekwipunku.

Wiele walk można zakończyć po cichu, szczególnie, jeśli zainwestowało się w odpowiednie umiejętności. Niestety w tym przypadku widać, jak niedomaga sztuczna inteligencja ludzkich wrogów. Gdy dwójka przeciwników stoi obok siebie, tylko jeden z nich zareaguje na zwabienie w postaci gwizdu. Również cicha eliminacja przeprowadzona z ukrycia w wysokiej trawie nie wywoła reakcji, nawet jeśli wróg zdaje się patrzeć bezpośrednio na Aloy.

Z biegiem czasu i przy odrobinie chęci do zwiedzania główna bohaterka może nauczyć się dominować maszyny, czyli przejmować nad nimi kontrolę. Jest to bardzo przydatny mechanizm, a przy tym widowiskowy. Nie ma problemu z przejęciem większej maszyny, ukryciem się w trawie i patrzeniem, jak ta za nas rozprawia się z całym stadem mniejszych kolegów.

Gdy już dojdzie do walki, potrafi być ona bardzo wymagająca. Kilka błędów kończy się załadowaniem stanu gry. Nawet po wielu godzinach każda z maszyn może sprawić problemy, jeśli zbyt nonszalancko podejdzie się do starcia. Czasem niestety przeszkadza kamera, szczególnie podczas potyczek z największymi maszynami. Również walki z maszynami latającymi potrafią być irytujące ze względu na pracę kamery i niewyraźne oznaczenie położenia przeciwników.

W walkach z maszynami istotne jest nie tylko dobranie odpowiedniej amunicji, lecz również celowanie w słabe punkty, które podświetlają się po przeskanowaniu specjalnym urządzeniem. Z niektórych maszyn można oderwać nawet ciężką broń i użyć jej przeciw nim. Choć Aloy jest wtedy niemal bezbronna, jeśli chodzi o unikanie obrażeń, to ciężka broń zadaje ogromne obrażenia, a korzystanie z niej sprawia satysfakcję i pozwala poczuć potęgę.

Styl starć można dostosować do swoich preferencji dzięki systemowi rozwoju postaci. Odblokowanie konkretnych umiejętności za punkty zdobywane przy awansowaniu na kolejne poziomy pozwala postawić na specjalizację w otwartej walce lub cichym eliminowaniu przeciwników.

Jaki piękny świat

Ogromną zaletą Horizon Zero Dawn jest wykreowany na potrzeby gry świat. Scenerie są piękne i różnorodne – od lasów, przez spaloną słońcem pustynię, po ośnieżone góry. Wszystko to wygląda fenomenalnie i przy tym doskonale działa, ani na chwilę nie tracąc klatek animacji. Jest to godne pochwały tym bardziej, że grałam na starszej wersji konsoli. Mimo otwartego świata udało się uniknąć błędów.

Twórcy zaimplementowali również system dnia i nocy. Rzeczywiście można czasem zatrzymać się na chwilę i popatrzeć, jak księżyc przesuwa się po nocnym niebie, delikatnie oświetlając okolicę. Niestety zdarza się, że pory dnia zmieniają się bardzo szybko i tam, gdzie przed chwilą świeciło piękne słońce, w następnej sekundzie jest już ponuro i pada deszcz. Mocno wybija to z iluzji naturalnego świata.

Podczas przygody Aloy trafia w zapierające dech miejsca, zarówno na powierzchni, jak i pod nią. Pojawiają się ruiny dawnej cywilizacji porośnięte bujną roślinnością, co od pierwszego wejrzenia kojarzy się z The Last of Us. Są również ruiny na pustyni. Są i osady plemion, do których wchodzi się płynnie ze świata gry, bez jakiegokolwiek ekranu ładowania, nieważne, jak duże by nie były i przez ile postaci nie byłyby zamieszkane. Ubiory postaci robią ogromne wrażenie – składają się one z wielu pieczołowicie wykonanych elementów i są inne dla każdego plemienia i każdej ważniejszej postaci.

Największe wrażenie robią jednak Kotły – zapomniane miejsca, na które Aloy może trafić eksplorując świat. Na mapie znajdują się cztery Kotły i każdy z nich warto odwiedzić. Pierwsza wizyta w takiej lokacji sprawiła, że niemal wypuściłam kontroler z rąk. Nie dość, że imponują wizualnie, to jeszcze są bardzo tajemnicze, przez co ich zwiedzanie dostarcza dreszczyku emocji.

Świat gry jest ogromny i oferuje wiele atrakcji. Nietrudno zapomnieć się i po prostu po nim spacerować, trafiając po drodze na osady, zadania poboczne czy znajdźki. Gdy podczas takiego spaceru trafi się na siedlisko największych maszyn, mocniejsze bicie serca jest gwarantowane. Świat jest jednak tak skonstruowany, że wiele z tych siedlisk można ominąć, jeśli akurat nie ma się ochoty na walkę. W wiele miejsc trzeba się wspiąć, co nie stanowi problemu dla Aloy, której umiejętności w tej dziedzinie nie powstydziłby się sam Nathan Drake. Wspinaczka jest przy tym efektowna, jednak o wiele za łatwa – odbywa się właściwie automatycznie.

Dla graczy, którym mało będzie wyzwań związanych z walką, przygotowano dodatkowe aktywności takie jak pozbywanie się danego rodzaju maszyn z konkretnej strefy czy wyzwania dla łowców. Świat gry zamieszkany jest też przez zwykłe zwierzęta takie jak dziki czy lisy. Polowanie na nie jest opłacalne, ponieważ ich surowce służą do wytwarzania mikstur i ulepszania ekwipunku. System wytwarzania przedmiotów jest rozbudowany i choćby wytwarzanie amunicji wymaga konkretnych surowców, których jednak z reguły jest aż w nadmiarze.

Warto zwrócić też uwagę na przedmioty porozrzucane po świecie gry. Czasem zdarza się, że gry z otwartym światem zarzucają gracza zbyt dużą ich liczbą, przez co ich zbieranie staje się uciążliwe i w końcu zostaje zredukowane do odhaczania kolejnych pozycji na liście. W Horizon Zero Dawn jest inaczej – znajdziek nie jest wiele, dzięki czemu się nie nudzą, lecz motywują do dodatkowej eksploracji świata. Twórcom udało się zachować balans, za co należą się brawa.

Obowiązkowa wyprawa

Horizon Zero Dawn to kolejny potężny tytuł na wyłączność dla PlayStation 4. Gra pokazuje pełną moc konsoli, wyglądając fenomenalnie i tak samo działając. Rozbudowany i różnorodny świat oferuje zarówno ciekawe walki z maszynami, jak i tajemnicę do odkrycia. Na tej tajemnicy opiera się fabuła, którą poprowadzono doskonale. Jej stopniowe odkrywanie jest niepokojące i fascynujące zarazem – jest wisienką na torcie, którego niższe warstwy to eksploracja świata, poznawanie bohaterów należących do różnych plemion i polowanie na maszyny. Całość uzupełnia świetna muzyka, której niektóre nuty pozostają w głowie na długo po wyłączeniu konsoli.

Rzadko zdarza się tak doskonale wykonana produkcja, której właściwie wszystkie elementy stoją na najwyższym poziomie. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich posiadaczy PlayStation 4, a kto nie ma jeszcze konsoli Sony, powinien się poważnie zastanowić, czy to właśnie Horizon Zero Dawn nie jest tą grą, dla której warto kupić nowy sprzęt.

Plusy:

  • fabuła i jej prowadzenie
  • rozbudowany świat
  • projekty i różnorodność lokacji
  • grafika
  • wykonanie techniczne
  • system walki

Minusy:

  • praca kamery w niektórych starciach
  • postacie bez własnego życia
  • kiepska inteligencja ludzkich przeciwników
9.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Horizon Zero Dawn
Seria wydawnicza: Horizon Zero Dawn
Producent: Guerrilla Games
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Dystrybutor polski: Sony Computer Entertainment
Data premiery (świat): 28 lutego 2017
Data premiery (Polska): 1 marca 2017
Platformy: PS4
Strona WWW: www.playstation.com/pl-pl/games/hor...



Czytaj również

Uncharted: Zaginione dziedzictwo
Kto z babą wojuje, pewno pożałuje
- recenzja

Komentarze


Bakcyl
   
Ocena:
0

Polecam recenzję Arasza. Jest o wiele bardziej miarodajna.

 

Witcher Raider Dawn to niestety mocny klonozepam. Wszędzie wokół to samo... Na 9,5 ani nawet na 9 nie zasługuje. Co najwyżej 7. Gra jest dobra, ale ani odkrywcza, ani wybitna, ani zaskakująca. 

01-03-2017 08:10
Magi
   
Ocena:
+2

Rozumiem, że grałeś? ;)

Materiały Arasza zawsze bardzo lubię i szanuję, ale z tym akurat nie mogę się zgodzić. Być może kwestia jest taka, że Mateusz grał 15 godzin, a ja 50. Może i Horizon zbiera rozwiązania z innych gier, ale dla mnie fenomenem jest to, jak sprawnie je łączy. W tej grze nic nie jest wrzucone na siłę, nic nie gryzie się ze sobą, a już tym bardziej nie nudzi. Nie ma też co bać się "wież Ubisoftu" – Aloy ma do wspinaczki tylko 5 takich obiektów. Podobnie ze znajdźkami i aktywnościami dodatkowymi – wszystko jest ograniczone w liczbie i zrobione ze smakiem, ale to nie znaczy, że jest tego mało.

No i zdecydowanie nie mogę zgodzić się z oceną fabuły w linkowanym przez Ciebie materiale. Dla mnie to właśnie ona jest największą zaletą - zarówno treść, jak i sposób podania.

01-03-2017 08:52
Bakcyl
   
Ocena:
0

Dlatego właśnie recenzja Arasza jest o wiele bardziej miarodajna, niż zdanie kogoś, kto jest nieobiektywny.

01-03-2017 11:57
Asthariel
   
Ocena:
+5

RECENZJE. NIGDY. NIE. MOGĄ. BYĆ. OBIEKTYWNE!

Przeraża mnie fakt, że lata mijają, a ludzie wciąż nie są w stanie zrozumieć tego prostego faktu.

Krótko mówiąc, krytykujesz zdanie Magi za to że... gra jej się podoba? I przez to jest nieobiektywna?

Brak mi słów.

01-03-2017 12:03
earl
   
Ocena:
0

Otóż to. Recenzja to opis i ocena jakiegoś produktu ludzkiej wytwórczości i już chociażby ten drugi element powoduje, że nie może być obiektywna. Ważne jest natomiast, aby poprzeć swoją ocenę odpowiednimi przykładami.

01-03-2017 13:32
Bakcyl
   
Ocena:
0

A jednak mogą. Wyobraźmy sobie, że gra X ma spadki klatek w niektórych lokacjach, lagi podczas PvP oraz nieprzyjemne sterowanie. Obiektywny recenzent wymieni te wady. Fan gry może je wymienić, choć przy tym stwierdzić, że i tak gra mu się podoba i pomimo tych wad po prostu jest w produkcie zakochany. Natomiast fanboj będzie wszelkie wady negował, owy tytuł jedynie gloryfikując.

01-03-2017 14:34
Magi
   
Ocena:
0

Można też te wady wymieć, co przecież zrobiłam, ale przy wystawianiu oceny stwierdzić, że zalety je przyćmiewają :)

01-03-2017 14:38
Bakcyl
   
Ocena:
0

I właśnie dlatego twoja ocena jest niemiarodajna. :)

01-03-2017 15:17
Asthariel
   
Ocena:
+1

Podsumowując, uważasz, że zdanie kogoś nastawionego negatywnie do recenzowanego tytułu jest ważniejsze od zdania osoby nastawione pozytywnie.

Skoro Bakcyl już skompromitował się dokumentnie swoimi teoriami na temat "obiektywności" w recenzjach myślę, że na tym możemy zakończyć pasjonującą dyskusję na ten temat i powrócić do rozmowy na temat samej gry.

01-03-2017 15:38
Bakcyl
   
Ocena:
0

Uważam dokładnie to, co napisałem wcześniej.

Jedyną osobą, która się tutaj skompromitował jesteś ty, poprzez twoje ad personam i infantylne wciskanie mi czegoś, czego nie napisałem.

Niestety wszędzie walają się AntyKi, przez co trudno się o nie nie potknąć wymawiając niepochlebną opinię na jakikolwiek temat. I to jest dopiero przerażające. :)

 

 

01-03-2017 17:48
Qrchac
   
Ocena:
+1

Temat zawsze wraca jak bumerang - jeśli nie zgadzam się z oceną to autor jest nieobiektywny. Póki ktoś nie jest istotą wszechwiedzącą nie może być obiektywny. Recenzja to zawsze subiektywna ocena, a jedyne co odróżnia recenzję dobrą od złej to rzetelność, czyli wymienienie zarówno dobrych, jak i złych stron. 

01-03-2017 18:21
Bakcyl
   
Ocena:
0

Recenzję dobrą od złej określa również ocena adekwatna do wymienionej zawartości. A tej akurat tego nie widać, lecz Magi jasno określiła swoje stanowisko. Jeżeli ktoś wystawia zawyżoną ocenę, ponieważ w jego mniemaniu zalety przewyższają wady, to śmiem wątpić w rzetelność i sensowność tego, co napisał. 

 

Przykładowo można uważać Dark Souls za produkt (przynajmniej pod pewnymi względami) wybitny. Nietuzinkowy, oraz ogólnie za grę naprawdę świetną. Co jednak nie obliguje recenzenta do wystawienia przesadnie wysokiej oceny z powodu wielu niedociągnięć zawartych w tym tytule. 

Można produkt polecać, można się nim zachwycać, ale nie zawyżać ocenę, ponieważ wady i zalety są czynnikami z których wyciąga się średnią...

01-03-2017 18:26
Qrchac
   
Ocena:
0

No to śmiej wątpić tego nikt Ci nie zabrania, nie oznacza to jednak, że masz rację. Jak rozumiem pisałeś już na pozostałych portalach, że recenzenci są nieobiektywni? Na GOLu pewnie też?

Przy okazji jaka to jest przesadnie wysoka ocena przy Dark Souls?

01-03-2017 18:42
Bakcyl
   
Ocena:
0

No to śmiej wątpić tego nikt Ci nie zabrania, nie oznacza to jednak, że masz rację. Jak rozumiem pisałeś już na pozostałych portalach, że recenzenci są nieobiektywni? Na GOLu pewnie też?

 

GOL? mówisz o tym siedlisku trolli? Toć to portal Polterlolo podobny. :) Nie widzę sensu oceniać gry na portalu, na którym ocena 5/10 jest opisana przymiotnikiem "słaba". :)

Przy czym Arasz był dość obiektywny przecież, a on właśnie jest z GOL'a.

 

Przy okazji jaka to jest przesadnie wysoka ocena przy Dark Souls?

 

7 to ocena adekwatna biorąc pod uwagę liczne błędy, mające spory wpływ na rozgrywkę.

01-03-2017 20:03
nightrunner
   
Ocena:
+1

Pomijając już frazes o "obiektywnej recenzji", to recenzja Arasza jest w tym przypadku mało miarodajna. Autor wytyka zapożyczenia z innych gier zupełnie zapominając, że właściwie każda gra jest obecnie zbiorem mniejszych lub większych zapożyczeń. Na tej zasadzie można by zbesztać praktycznie każdą produkcję, co nie jest w żaden sposób miarodajne.
Dziwnym jest również, że recenzje takiej stricte konsolowej gry wystawia ktoś kto jak sam przyznaje, że dla niego granie na padzie to czarna magia... Przyglądając się recenzjom tak jakoś dziwnym trafem najniższe oceny wystawiają ludzie grający przede wszystkim na klawiaturstwie, przypadek? :)

02-03-2017 11:07
Bakcyl
   
Ocena:
0

Autor wytyka nie zapożyczenia, tylko skopiowane elementy. Zapożyczenia są czymś zupełnie innym. HZD kopiuje wiele rozwiązań z innych gier, nie siląc się na zamaskowanie tego. Trudno uznać za wadę coś, co działa dobrze, ale równie trudno nie wytknąć czegoś, co jest kopią 1:1.

 

Dziwnym jest również, że recenzje takiej stricte konsolowej gry wystawia ktoś kto jak sam przyznaje, że dla niego granie na padzie to czarna magia...

 

Zdaje się, że metafora jest pojęciem całkowicie tobie obcym. Pomijając już fakt, że rodzaj sprzętu nijak ma się do używanego kontrolera. Niektórzy do PC podpinają pady, bo gra się na nich w niektóre gry wygodniej na przykład. :)

 

Przyglądając się recenzjom tak jakoś dziwnym trafem najniższe oceny wystawiają ludzie grający przede wszystkim na klawiaturstwie, przypadek? :)

 

Oczywiście ty wiesz kto na czym gra... :D

Idź na GOLa i napisz że PeCetowcy to lamerzy, bo nie umieją grać na padzie, i nie powinni tykać się exlusyfów na PS, bo są noobami i wstaw znaczek Illuminati. Bo widzę, że do tego zmierzasz poziomem argumentu. :)

02-03-2017 12:52
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

PCtowca wal z gumowca! Poszed won Bakszczylu obmierzly! Wpelznij do swojej jamy MINITOWER i nie waz sie wysciubic nosa poki nie odszczekasz tych kalumni rzucanych na gre roku! 

02-03-2017 19:05
TO~
   
Ocena:
0

Po co świat skoro jest Warhammer?

03-03-2017 01:20

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.