» Recenzje » Dying Light: The Following

Dying Light: The Following


wersja do druku

Sekta, łazik i wiejskie klimaty

Autor: Redakcja: Łukasz 'Qrchac' Kowalski, Balint 'balint' Lengyel

Dying Light: The Following

Paweł Marchewka zakładając w 1991 roku Techland z pewnością nie myślał, że wrocławskie studio wyrośnie na potentata gier o ożywionych trupach. Najpierw w 2011 roku na rynek trafiło nowatorskie Dead Island. Niestety po 2 latach drogi wydawcy – Deep Silver i dewelopera – Techlandu rozeszły się. Polacy oczywiście nie próżnowali i w zeszłym roku na rynek trafiła mieszanka Assassin's Creed i Far Cry w krajowym wydaniu, czyli Dying Light. Co ważne, gra natychmiast zdobyła ogromne uznanie zarówno u krytyków, jak i graczy.

Na wsi lepiej niż w mieście

W czasach, gdy nie publikuje się już dużych rozszerzeń do wersji podstawowych gier (oczywiście są chlubne wyjątki jak choćby rodzimy Wiedźmin 3), Techland postanowił stworzyć dodatek, który swym rozmiarem mógłby zawstydzić nie jedną konkurencyjną produkcję. Do tego The Following, bo o nim mowa, wywraca do góry nogami podstawowe założenia znane z Dying Light – ba, chwilami możemy poczuć się jakbyśmy grali w zupełnie nowy tytuł!

Najpierw warto jednak wspomnieć o fabule, która zdecydowanie jest ciekawsza niż ta w wersji podstawowej. Jeżeli kogoś znudziła mało odkrywcza historia z Harranu, to teraz powinien być już mocno usatysfakcjonowany. Ponownie wcielamy się w naszego protagonistę czyli Kyle'a Crane'a. Oczywiście w naszym mieście wszystkiego brakuje, a plaga zombie wciąż jest jednak nie powstrzymana. Do Harranu trafia pewien człowiek, który donosi, że na zewnątrz znajduje się grupa ludzi zupełnie odporna na wirusa. Kyle Crane oczywiście musi to sprawdzić i trafia na ...sektę Dzieci Słońca, której przewodzi tajemnicza Matka. Przyjdzie mu wykonać wiele misji, zanim uda mu się zinfiltrować grupę i dotrzeć do naprawdę zaskakującego finału całej historii!

Wspominałem już, że The Following wywraca do góry nogami, to co znamy z Dying Light? Przede wszystkim trafiamy na wieś z niewielką zabudową, ogromną mapą wypełnioną połaciami zieleni. Biegać może i jest gdzie, ale skakać i wykonywać ewolucje już nie bardzo. Parkour na skalę znaną z wersji podstawowej odchodzi w niebyt, a nam pozostaje tylko piesza eksploracja ogromnych, płaskich i odkrytych terenów, na których roi się wprost od zombie. Oczywiście nie jest tak, że zostajemy pozostawieni na pastwę ożywionych trupów, które występują w kilku wersjach, a te najbardziej agresywne nigdy nie dadzą nam spokoju podczas pieszych wędrówek – już po pierwszej misji mamy do naszej dyspozycji auto!

Odrobina nowości

Tak, tak - Buggy to mały, zwrotny łazik, który trafia w nasze ręce. To doskonały pomysł twórców, który pozwala w szybki sposób pokonywać ogromne połacie terenu i zniwelować jedną z wad dodatku – większość zadań wymaga od nas podróżowania z jednego krańca mapy do innego, co na dłuższą metę może być nużące. Auto dostarcza sporo zabawy nie tylko podczas taranowania grup zombie – co najlepiej robić na drogach, bo na polach i łąkach stosunkowo łatwo się zablokować – ale również przez dostęp do specjalnego drzewka, w którym odblokowujemy kolejne zdolności kierowcy. Buggy jest oczywiście w pełni modyfikowalny i możemy go rozbudowywać np. o oświetlenie UV pomocne zwłaszcza nocą czy autoalarm, który może przyciągnąć naszych adwersarzy. Z drugiej strony podatny jest na uszkodzenia i wymaga paliwa, a podrasowany Nocny Łowca bez problemu wspina się na auto stanowiąc śmiertelne zagrożenie.

Silnik graficzny nie uległ zmianie od czasów wersji podstawowej, ale to nie znaczy, że The Following prezentuje się mniej okazale. Zdecydowanie pod względem różnorodności lokacji jest o wiele lepiej: możemy odwiedzić uroczy niegdyś kurort, latarnię morską, cmentarz czy na tamę. Wszystkie lokacje urzekają pięknem, rozmachem w przygotowaniu i  zachęcają do spędzenia tam kilku chwil podczas eksploracji rozległej mapy. Szkoda tylko, że nie w pełni wykorzystano obszar świata – za dużo tu pustych miejsc, w których mogłyby znaleźć się interesujące miejsca.

Od strony mechanicznej niewiele się zmieniło. Oprócz drzewka rozwoju dla kierowcy wprowadzono system legendy, czyli czegoś na wzór pagonów z Diablo III, który to pozwala rozwijać swoją postać wręcz w nieskończoność. Poziom trudności wydaje się wyważony, aby w ogóle zagrać w The Following trzeba przejść prolog wersji podstawowej i warto wkroczyć na wiejskie połacie około 20 poziomu – wcześniej gra będzie stanowić naprawdę ciężkie wyzwanie. Nie zabrakło również nowych broni – katana, która pozwoli poczuć się jak Michonne oraz cicha kusza, która daje posmak stylu walki innej postaci z uniwersum Walking Dead czyli Daryla. Czasem niestety szwankuje sztuczna inteligencja przeciwników, co zwłaszcza boli w przypadku starć z bossami. Sterowanie na PS4 wciąż jest bez zarzutu, a głos wydobywający się z pada podczas rozmowy przez krótkofalówki to nadal fantastyczne doznanie.

Roboty w grze mamy co niemiara, bo i zadania z głównej fabuły i zadania poboczne, a także losowe wyzwania oraz sporo gniazd żywych trupów do zniszczenia. Do tego system dnia i nocy, podczas której zombie stają się bardzo agresywne i nawet łazik nie jest w stanie ich powstrzymać. Eliminacja żywych trupów (lub ucieczka przed nimi) to zdecydowanie największy atut omawianej produkcji.

Nie dla fanów parkour

The Following może budzić mieszane uczucia, gdyż to właściwie zupełnie nowa gra w świecie Dying Light. Ci, którzy pokochali grę za system parkour rodem z serii Assassin's Creed mogą poczuć się nieco rozczarowani, że w zamian otrzymali auto z bogatym systemem jego rozwoju rodem z najnowszego Mad Maxa. Z kolei ci, którym spodoba się nowa konwencja mogą się poczuć zawiedzeni krótkim czasem rozgrywki. Jednak oceniając The Following jako nie sequel, ale dodatek do Dying Light to trzeba przyznać, że twórcy nie poszli na łatwiznę i postanowili stworzyć coś nieco odmiennego od pierwotnego pomysłu. Rozszerzenie jak najbardziej udane - jeden z kandydatów do tytułu "Rozszerzenie roku  2016".

Plusy:

  • ciekawa fabuła z zaskakującym zakończeniem
  • łazik Buggy i możliwość jego customizacji
  • przepiękne lokacje stworzone z rozmachem
  • nowa broń: katana i kusza
  • system legendy
  • siekanie zombie wciąż bardzo przyjemne
  • wyzwanie dla zaawansowanych graczy...

Minusy:

  • ... a mordęga dla początkujących
  • zmarginalizowany parkour
  • pustki na mapie
  • czasem szwankuje sztuczna inteligencja przeciwników
  • misje wymagające pokonywanie ogromnych połaci terenu
8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Dying Light: The Following
Seria wydawnicza: Dying Light
Producent: Techland
Wydawca: Techland
Dystrybutor polski: Techland
Data premiery (świat): 9 lutego 2016
Data premiery (Polska): 9 lutego 2016
Platformy: PC, PlayStation 4, Xbox One
Strona WWW: dyinglightgame.com/dl-the-following



Czytaj również

Dying Light: The Following
W Harranie bez zmian
- recenzja
Dying Light
Zombie Zombie Zombie
- recenzja
Dying Light
Dead Adge Assassin 3
- recenzja
E.T. Armies
Przetrwają jedynie najwięksi?
- recenzja
Shadow Warrior 2
Wejście Wanga
- recenzja
Stasis
Ciemność za rogiem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.