» Artykuły » Felietoniki » Było minęło

Było minęło


wersja do druku

Podsumowanie roku 2011

Redakcja: Marigold

Było minęło
Rok 2011 był zawieszony między epokami czy może bardziej generacjami – dał graczom zarówno przedsmak tego, co ich czeka w przyszłości, jak i przyniósł wspomnienia zamierzchłych czasów. Doczekaliśmy się również kilku długo wyczekiwanych tytułów, ale jeśli chodzi o inne musieliśmy obejść się smakiem. Nie obyło się również bez nieprzyjemności. Ale czy w ogólnym rozrachunku był pozytywny dla graczy?

kaduceusz
W tym roku zaczęło się trochę więcej mówić o nadejściu nowej generacji konsol. Dużo spodziewałem się po prezentacji nowej konsoli Nintendo, ale niestety japoński gigant zawiódł na całej linii. Do dziś nie wiadomo, jakie wnętrzności będą siedzieć w konsoli; mówi się o sprzęcie tylko nieco lepszym od Xboxa360, co w dzisiejszych czasach budzi spore zdziwienie. Wieści o tym, że Wii U będzie obsługiwać tylko jeden kontroler z ekranem nie nastrajają mnie pozytywnie. Czekamy na odpowiedź Microsoftu i Sony, szkoda, że Ninny ustawia poprzeczkę tak nisko.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Takie plotki i przecieki są zawsze bardzo ekscytujące, ale odwracają uwagę od tego, że tu i teraz przeżywamy właśnie najlepsze chwile tej generacji. To kolejny rok, w którym grałem bardzo dużo, ale kiedy patrzę na tytuły, które ukazały się w dwa tysiące jedenastym, a których nie udało mi się jeszcze obadać, zdaję sobie sprawę, że nawet jeżeli 2012 miałby być nieco słabszy, to zaległości starczy naprawdę na długo. Nie inaczej jest też z grami, które przeszedłem, ale nie miałem czasu przysiąść do nich na dłużej i spróbować sił z platyną.

Moją główną konsolą jest PS3 i musze przyznać, że Sony w tym roku bardzo się przyłożyło. W prezentacjach na targach starali się stworzyć wrażenie, że ich oferta jest możliwie szeroka i rzeczywiście – mają całkiem ładną gamę tytułów na wyłączność, najlepsze tytuły międzyplatformowe, solidną porcję gier na Move’a. Całokształt psuje niestety ich monstrualna wpadka z atakiem na Playstation Network, która co prawda nie była dla mnie specjalnie uciążliwa, ale nadszarpnęła, i to mocno, wizerunek firmy. Grunt, że potrafili wyjść z niej z twarzą, prezentując darmowe gry.

Słyszałem głosy, że to, czego w tym roku brakowało, to zapowiedzi gier-killerów, które miałyby ukazać się w dwa tysiące dwunastym. Moim zdaniem zapowiedzi na przyszłość jest aż nadto – kolejne części Tomb Raidera, Bioshocka, Mass Effect czy Borderlands zapowiadają się świetnie. Trzymam też kciuki za to, by coś nas w 2012 roku pozytywnie zaskoczyło – może jakiś niespodziewany hit z Kraju Kwitnącej Wiśni?


Cursian
Wszechobecny zalew słodkich do obrzydliwości reklam świątecznych i zbiorowej histerii związanej z sylwestrem nie pozostawiały złudzeń – zbliżał się koniec roku. Mijające 365 dni oprócz licznych rozczarowań przyniosło także dobre wydarzenia.

2011 był prawdziwym rogiem obfitości dla fanów RPG-ów. Premiery Skyrim, Deus Ex, Dragon Age 2 czy wreszcie kontynuacji Wiedźmina stanowiły nie lada gratkę dla graczy z całego świata. Bliższe przyjrzenie się wyżej wymienionym tytułom może doprowadzić do ciekawego wniosku: w czasach opanowanych przez proste, śmiesznie łatwe tytuły jest jednak jeszcze miejsce dla gier bardziej wymagających. Dojrzały fabularnie, niepokorny Wiedźmin charakteryzuje się przecież stosunkowo wysokim poziomem trudności, a i tak dotarł do ponad miliona odbiorców. Ktoś może powiedzieć, że liczba nie powala na kolana - trzeba mieć jednak świadomość, że mówimy tu tylko o sprzedaży wersji na PC, która to platforma w przypadku większości gier hardcorowych pozostaje (niestety?) daleko w tyle za konkurencją. Ciekawym obiektem badawczym jest także najnowsza część Deus Ex, która w miesiąc po premierze przekroczyła barierę 2 milionów sprzedanych egzemplarzy. Fakt ten powinien dać wydawcom wiele do myślenia – okazuje się, że nieliniowa, ceniąca inteligencję odbiorcy pozycja może przynieść spore dochody (nawet pomimo przeciętnej fabuły i płaskiego głównego bohatera).

Kolejnym wartym omówienia zjawiskiem jest gwałtownie narastająca tendencja do wydawania starych hitów w odświeżonych wersjach HD. Muszę przyznać, że budzi to we mnie dość mieszane uczucia. Owszem, młodsi gracze mogą dzięki temu zapoznać się z protoplastami gier, które rządzą dziś na listach bestsellerów, ale równie dobrze mogliby to robić przy pomocy ich oryginalnych wydań (poprawa graficzna jest przecież na ogół dość symboliczna). Problem w tym, że PS3 nie jest wstecz kompatybilne. Bądźmy szczerzy – świetne wyniki sprzedażowe reedycji wskazują, że mamy do czynienia z przemyślanym, wcześniej zaplanowanym działaniem (tym bardziej, że pierwsze modele konsoli dysponowały tą opcją, a więc jest to technicznie możliwe). W świecie wielkiego biznesu nic nie dzieje się przecież przypadkowo…

Na koniec chciałbym wsadzić kij w mrowisko i poruszyć temat ”konfliktu” pomiędzy Call of Duty: Modern Warfare 3 a Battlefield 3. W tym wypadku mieliśmy bowiem do czynienia z największym kabaretem 2011 roku. O ile jestem w stanie zrozumieć nakręcanie emocji przez EA oraz Activison (wszak chodziło o grube miliony), o tyle głupota konsumentów wprawia mnie w prawdzie osłupienie. Nie chodzi mi tutaj o jakość obu tytułów – są gusta i guściki – mówię o tym, że dali się oni wykorzystać do bezpłatnej kampanii reklamowej. Przez ostatnie tygodnie ciężko było znaleźć miejsce, w którym nie toczyłyby się zażarte debaty (zwykle pozbawione racjonalnych argumentów), o wyższości słodkiego nad kwaśnym. Tymczasem marketingowcy z obu firm zacierali ręce z radości – w reklamie istotne jest, by produkt budził emocje w myśl zasady ”nieważne co mówią, byle mówili”.

W ostatecznym rozrachunku rok 2011 stanowi jednak jasną kartę w historii elektronicznej rozrywki. Jak się okazuje, klasyczne gry nie oddały pola wszelkiej maści ”fejsbukowej” drobnicy. Co więcej, można odnotować nieśmiały odwrót od gracza niedzielnego – umarły gry muzyczne, iphony nie zagroziły pozycji konsol, a wymagające tytuły znajdują spore grono odbiorców. Niepokoić może jedynie hegemonia Cod, produkcja, pomimo jedynie kosmetycznych zmian, nadal sprzedaje się fenomenalnie i eliminuje każde potencjalne zagrożenie. Szkoda, bo brak konkurencji oznacza stagnację…



Gonz
Miniony rok to dla mnie 365 dni bardzo wyraźnych tendencji. Rok, na którym międzynarodowy kryzys ekonomiczny odcisnął niestety wyraźne piętno.

Po pierwsze – to rok kolejnych części znanych serii. Niby od lat stykamy się z drugimi, trzecimi etc odsłonami znanych tytułów, ale teraz jakoś trudno mi sobie przypomnieć nowe IP z tego roku, które odniosły sukces. Najmocniejsze pozycje to nowy Batman, nowa Fifa, nowe Cod i Battlefield, nowe Uncharted i Little Big Planet, kolejne NFS, drugi Dead Space, trzecie Gears of War, nie wiadomo który już Assassins Creed. Nie wiem, w czym problem – czy nowe tytuły były aż tak nieliczne, czy niedofinansowane w produkcji, czy w promocji? Kontynuacje mocnych marek w sumie promują się same, pośród nich nowsze pozycje (które przecież, do cholery, jednak były!) po prostu utonęły.

Po drugie – to także rok recyclingu. Drugą młodość w podpimpowanej rozdzielczości uzyskało mnóstwo świetnych gier, w tym kilka, w które nie grałem przed laty, co teraz mogłem nadrobić (pewnie zresztą nie tylko ja). Należą do nich na przykład Beyond Good & Evil, Resident Evil 4, na liście ciągle mam jeszcze ICO z Shadow of the Colossus, czekam na reedycję Metal Gear Solidów. Do tego oczywiście powtórki ze Splinter Cell, jest za co się łapać, bo to naprawdę świetne gry. I dobrze że można w nie zagrać, i szkoda że wydawcy na spółkę z producentami postanowili ponownie zarobić na klientach tymi samymi produktami. W końcu na X360 gry z poprzedniej generacji (a przynajmniej te, które na niego wyszły) można w większości odpalać bez problemu. Sony natomiast szczwanie zrezygnowało z wstecznej kompatybilności nowej platformy. W efekcie płacimy teraz po raz kolejny za prawie to samo. Inna sprawa że płacimy z przyjemnością, więc w sumie – czemu nie?

Po trzecie – to rok początku schyłku obecnej generacji konsol. Pojawiło się 3DS, w Japonii jest już dostępna PS Vita. Konsole stacjonarne niby są w rozkwicie, ale Nintendo już prezentuje nowy sprzęt, a plotki o nowym Xboxie co chwila podgrzewają spekulacje i przecieki. Śmiem jednak przypuszczać że producenci sprzętu poczekają jeszcze z nowymi, drogimi w końcu zabawkami, aż światowa gospodarka straci zadyszkę.

Po czwarte – na koniec, więc optymistycznie. Rok 2011 to rok mocnego uderzenia polskich producentów gier, uderzenia o zasięgu międzynarodowym. CD Projekt wypuścił Wiedźmin 2, zbierając świetne oceny. Zapowiedział także wersję na X360, a kto wie, czy PS3 też nie doczeka się swojej? People Can Fly zarządzili z Bulletstormem, wielka szkoda, że gra się nienajlepiej sprzedała, bo to kawał porządnego kodu i świetnej zabawy w oldskulowym stylu. Techland nie powalił nikogo trzecią odsłoną Call of Juarez, ale za to Dead Island rozeszło się w ponad dwóch milionach egzemplarzy, zbierając naprawdę zasłużone, dobre (albo przynajmniej przyzwoite) oceny. City Interactive - nie oszukujmy się, może Snajperem nie zarządzili, ale sprzedali ponad dwa miliony kopii, zarobili swoje, a ich obecne plany (strzelanina w realiach II wojny światowej projektowana przez Stuarta Blacka!!!) wyglądają bardzo ciekawie. Trwają prace nad polską grą o Powstaniu Warszawskim. Może Polacy światowego rynku w roku 2011 jeszcze nie podbili, ale wyrobili sobie niezłą markę, zarówno jeśli chodzi o możliwości i pomysły, jak i potencjał rynkowy. Mają teraz pole na rozwój i dalszy atak. Mam wrażenie, że to dopiero początek, a rok 2012 przyniesie jeszcze więcej pozytywnych wiadomości.


Qrchac
Podstawową rzeczą, na jakiej zależy wszystkim konsolowcom, są oczywiście gry i pod tym względem nie mieliśmy, na co narzekać. Pozostało kilka, które mam jeszcze do nadrobienia - zarówno, jeśli chodzi o nowe jak i stare tytuły. Tak, tak – stare tytuły. Pod tym względem rok 2011 był naprawdę wyjątkowy. Rynek zalały odświeżone, przypudrowane i wymuskane tytuły sprzed lat, zarówno te z pierwszej generacji konsol, jak i poprzedniej. Najbardziej ucieszyłem się z możliwości ponownego wcielenia się w Sama Fishera, dzięki kolekcji pierwszych trzech Splinter Celli. Oczywiście to nie wszystko, choćby z uwagi na ICO collection z genialnym Shadow of Collosus czy Metal Gear Solid Collection, choć na ten ostatni (niestety) w Europie jeszcze chwilę musimy poczekać. Jak widać starym wygom mogła zakręcić się łezka w oku.

Na tym jednak nie koniec powrotu do przeszłości. Na tegorocznym E3 powaliła mnie zapowiedź nowej wersji Tomb Raidera, rozpalając nadzieję na niesamowity tytuł. W końcu doczekaliśmy się też Duke Nukem Forever, na ujrzenie którego nadzieję stracili już nawet najzagorzalsi fani. W glorii chwały powrócił również Deus Ex. Co jeszcze? Z cudownych wskrzeszeń nie omieszkali skorzystać również inni - Colonial Marines okazali się być żywi i do tego kopali aż miło, a na deser niczym feniks z popiołów powstał Max Paine, którego pochowałem na moim prywatnym cmentarzu poległych projektów. I choć większość z nich ukaże się najpewniej dopiero w 2012 roku, to już dała dużo radości wielu z nas.

Nie obyło się jednak bez rozczarowań, wielkich nieobecnych i wpadek. Pierwszą z nich był atak na i wyłącznie PlayStation Network, co doprowadziło do białej gorączki miliony graczy na całym świecie, spowodowało gigantyczne straty Sony oraz producentów gier. Późniejsze próby ugłaskania użytkowników PSN też nie były najlepsze, a całość pozostawiła gorzki posmak w ustach. Na szczęście to już za nami. Na tym jednak nie koniec wojny podjazdowej hakerów z wielkimi korporacjami. Oberwało się między innymi BioWare, któremu wykradziono scenariusz MassEffect 3. Sam tytuł też zawiódł, a raczej fakt, że jego premierę przesunięto na rok 2012. Tegorocznych rozczarowań przysporzyło również E3, przynosząc kolejne złe wieści, a raczej ich brak na temat The Last Guardian. Dopiero niedawno wyszło na jaw, że jedną z przyczyn zawirowań związanych z tym projektem było odejście Fumito Uedy z Sony, na szczęście gra zostanie dokończona. Ostatnim dużym minusem była mała ilość dobrych gier związanych z kontrolerami ruchu zarówno, jeśli chodzi o PlayStation Move, jak i Kinecta.

Na szczęście te niedostatki i kłopoty przykryły inne ciekawe wydarzenia. Jednym z ważniejszych były premiery dwóch konsol przenośnych oraz zapowiedź WiiU. O ile żadna z powyższych nie interesuję mnie zbyt mocno, to sam fakt premiery N3DS i PS Vity oraz zapowiedź nowej generacji Wii pokazuje jasno, że w niedługim czasie możemy spodziewać się nowego Xboxa oraz PlayStation. Nie da się ukryć, że możliwości obecnej generacji są już na wyczerpaniu, a z obecnymi PCtami nie mogą się równać. Niemniej dzięki temu konsolowcy mogą patrzeć z nadzieję w przyszłość.

Nie tylko nowy sprzęt obudził zachwyt w 2011 roku, była to również nowe oprogramowanie. Premiera L.A. Noire z zastosowaniem technologii MotionScan ewidentnie pokazało, w którym kierunku będzie szedł przemysł multimediów. Choć największe wrażenie zrobiła na mnie premiera silnika Frostbite 2 oraz możliwości, jakie daje. Już Battlefield 3 robi gigantyczne wrażenie (pokazując przy okazji niemoc konsol), a to dopiero sam początek kariery tego silnika. Nie mogę się już doczekać jak będzie wyglądać na nim Mirrors Edge 2. Fakt, że prace nad Euclideonem również posuwają się do przodu mogą napawać optymizmem.

Na koniec warto tez przyjrzeć się nowym tytułom, które w tym roku zawitały na sklepowe półki. Pod tym względem niewątpliwie królowały przemoc i gore. Wystarczy spojrzeć na tegoroczne hity, zaczynając rozpoczynającego rok 2011 Dead Space 2, dalej Bulletstorm, Killzone 3, Dead Island, F.3.A.R, Dark Souls, czy wieńczące rok Battlefield 3 oraz CoD: Modern Warfare 3. Nie znaczy to jednak, że nie jeśli ktoś nie chciał mordować to nie miał w co grać, ale choćby Driver: Fan Francisco, DiRT 3, Child of Eden, czy Rayman to jednak za mało, żeby zrównoważyć wcześniej wymienione tytuły. Jakby na to nie patrzeć konsolowcy mieli, co robić.

Podsumowując, rok 2011 można uznać, za względnie udany i pod pewnymi względami przełomowy. Zarówno producenci sprzętu jak i gier starali się jak mogli, choć nie zawsze z pozytywnym skutkiem. Było kilka wpadek i nieprzyjemności, ale dzięki nim bardziej doceniłem kilka późniejszych zdarzeń. Powiedzmy, że było to rok zapowiedzi lepszego jutra.
Tagi: felietoniki | 2011



Czytaj również

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.