» Recenzje » Battlefield 1

Battlefield 1


wersja do druku

Znowu pierwszy

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

Battlefield 1
Wielu graczy z nostalgią wspomina Battlefield: Bad Company 2, do tej pory stawiając go za wzór trybu wieloosobowego i punkt odniesienia dla kolejnych generacji gier. Od daty jego wydania minęło już przeszło 6 lat i w międzyczasie doczekaliśmy się trzech nowych tytułów, które mimo wysokiej jakości nie pobiły swojego poprzednika. Teraz przyszedł czas na czwartą próbę, czyli Battlefield 1, zabierający nas do czasów I wojny światowej.

Żołnierskie historie

Tryb fabularny budowany jest inaczej niż zazwyczaj. Twórcy nie skupiają się tylko na jednej osobie oraz opowieści, ale pokazują sześć równych aspektów wielkiej wojny. Każdy z rozdziałów przedstawia historię innego bohatera, ukazując zarówno heroizm, jak i tragedie protagonistów oraz horror pierwszego konfliktu z użyciem tak potężnych rodzajów broni. Całość rozpoczyna się bardzo intensywnym prologiem pokazującym pole bitwy oczami coraz to nowych żołnierzy: efekt jest naprawdę piorunujący.

Niestety później nie jest już tak dobrze. Pierwszy rozdział w kontraście z wprowadzeniem wypada po prostu blado, choć pokazuje parę ciekawych elementów mechaniki, jak oczyszczenie lokacji z wrogów w skaradankowy sposób. Kolejne przedstawiane postacie prezentują się już trochę lepiej. Każda z opowieści jest niezła sama w sobie, ale można mieć do nich kilka zastrzeżeń, z których największym jest poświęcony im czas. Przejście kampanii zajmie z grubsza pięć godzin, czyli średnio przy jednej postaci spędzimy około 50 minut. To zdecydowanie zbyt mało, aby wzbudzić większe emocje. Jedynym elementem, który delikatnie wydłuża czas gry, jest zachęcający nas do przechodzenia misji na różne sposoby system wyzwań oraz rozrzucone po lokacjach znajdźki.

Odwiedzamy różne fronty oraz lata konfliktu, część z bohaterów to żółtodzioby, inni to weterani. Niestety spotkanie z nimi budzi więcej pytań niż odpowiedzi. Jak potoczyły się ich dalsze losy? Jak stali się tym, kim są? Czy brali udział w dalszych walkach, czy przeżyli? Rozbudowanie tych wątków nie powinno być trudne, a w znacznym stopniu zwiększyłoby atrakcyjność. Ostatecznie w ramach trybu dla jednego gracza otrzymujemy mocno rozbudowany kurs pokazujący możliwości klas oraz różnego rodzaju broni dostępnej w trakcie walki na wirtualnych polach bitew. Całość jest tylko trochę lepiej opakowanym i podanym tutorialem.

Duchy przeszłości

Nie można odmówić twórcom chęci pokazania, jak brutalna i niszczycielska była I wojna światowa. Przed każdym rozdziałem otrzymujemy krótkie wprowadzenie przedstawiające kontekst wydarzeń i informacje o uczestnikach, a na jego koniec jesteśmy informowani o dalszym przebiegu oraz końcowych wynikach starć. Podobnie sprawa wygląda w trybie Operacji w grze wieloosobowej. Tutaj również otrzymujemy szerszy rys historyczny związany z przebiegiem konfliktu na danym terenie.

Oczywiście w szerszej perspektywie nie jest to gra odzwierciedlająca rzeczywisty przebieg walk. Przybliżane wydarzenia są tylko inspiracją – próba pokazania wojny okopowej w realny sposób nie byłaby tak widowiskowa. Podobnie prezentuje się kwestia proporcji dostępności broni, którą w większości stanowiły karabiny powtarzalne, a nie automatyczne, które zaczęły wchodzić na front dopiero pod koniec zmagań.

Dzięki temu gra jest równocześnie czymś nowym, ale ma wiele znajomych elementów i fan serii może wskoczyć w wir walki praktycznie z biegu. Pod względem mechaniki rozgrywka prezentuje się rewelacyjnie – bez względu, czy poruszamy się na piechotę, jedziemy konno, prowadzimy czołg, czy próbujemy opanować niebo, wszystko daje niesamowicie wiele satysfakcji. DICE wyciągnęło również wnioski z poprzednich wpadek i całość działa stabilnie, nie powodując żadnych większych problemów technicznych. Owszem, od czasu do czasu zdążają się bugi, jednak nie jest to nic, co przeszkadzałoby w grze. Największym mankamentem jest jedynie dołączanie do znajomych, jeśli nie jesteśmy razem na czacie lub gospodarz konwersacji gra w coś innego. W takim przypadku dołączanie do gry nie jest takie oczywiste.

Konflikt na tle historycznym

Fakt, że Battlefield 1 nie próbuje symulować prawdziwych wydarzeń, wyszedł wszystkim na dobre, szczególnie w rozgrywce wieloosobowej. Przygotowane tryby przynoszą wiele radości i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. W zależności od naszych preferencji otrzymujemy niewielkie mapy z małą liczbą graczy, gdzie walka jest bardzo intensywna i krótka, lub gigantyczne areny, w których rękawice podejmuje do 64 zawodników walczących przy pomocy wszelkich możliwych broni i pojazdów.

Dominacja i Drużynowy Death Match należą do tej pierwszej grupy. Krótkie, niespełna 10 minutowe mecze pozwalają pogrążyć się w prawdziwym chaosie walki w bliskim kontakcie, gdzie dobrze odnajdą się fani Call of Duty. Ich jedyną niedogodnością jest system respawnu, któremu zdarza się odrodzić nas zaraz za plecami wroga lub przed nim. Warto też wspomnieć o trybie, w którym należy zlokalizować, złapać, a następnie wysłać gołębia pocztowego. Jest to rozgrywka równie absurdalna, jak jej opis, niemniej wywołuje on dużo śmiechu i warto raz na jakiś czas po nią sięgnąć.

Szturm i Podbój to kolejni dobrzy znajomi serii i DICE nie zmieniło wiele w ich założeniach. Głównymi i oczywistymi różnicami są w tym przypadku pojazdy oraz sposób, w jaki wpływają na przebieg starć. Tym razem czołgi czy pojazdy specjalne (Behemot) są naprawdę mordercze i potrafiącą zmienić proporcje sił na polu bitwy. Żeby względnie sprawnie wyeliminować opancerzonego wroga, potrzeba nieźle zorganizowanej współpracy oraz wykorzystania kilku przeciwpancernych gadżetów. Zadziwiająco dobrze prezentuje się również jazda konna – szarżowanie z kawaleryjską szablą w dłoni sprawia nie lada satysfakcję i bywa nadzwyczaj skuteczne. Ostatnim elementem są klasy specjalne, które budzą lekko mieszane uczucia z uwagi na siłę ognia zbliżoną do czołgów. O ile na dużych mapach nie jest to specjalnie widoczne, o tyle na małych, gdy nie ma dostępu do pojazdów, zdobycie stroju z motaczem ognia lub karabinem maszynowym daje drużynie gigantyczna przewagę w polu, którą naprawdę trudno zniwelować. Zbyt mocno przypomina to tryb bohatera z Battlefrontu i gra spokojnie mogłaby się bez tego obejść.

Całkowitą nowością są za to Operacje – nowy tryb sprawia, że tytuł lśni jeszcze bardziej. Twórcy postanowili wykorzystać przebieg rzeczywistych ofensyw różnych stron konfliktu i stworzyć paroetapowe mecze trwające czasem ponad godzinę. Gracze podzieleni są tu na atakujących i obrońców. Pierwsi muszą wyprzeć przeciwnika z zajmowanego terenu, mając ograniczoną liczbę odrodzeń. Jeśli obrońcom uda się odeprzeć atak za pierwszym razem, czekają ich jeszcze dwie dodatkowe tury, jednak tym razem będą musieli bronić się również przeciw behemotom (zeppeliny lub pociągi pancerne). Intensywność tych starć jest naprawdę duża i przyciąga niczym magnes. Gwizdki oficerów rozbrzmiewające, gdy rusza się do ataku, czy okrzyki zwycięstwa po zdobyciu kolejnego obszaru tworzą niesamowity klimat. Pod wieloma względami Operacje przypominają małe kampanie i budzą większe emocje niż tryb dla pojedynczego gracza.

System rozwoju postaci nie odbiega znacznie od tego, do czego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Osiągane rangi odblokowują dostęp do kolejnych broni, a zdobywana waluta pozwala je wykupywać. Oczywiście z uwagi na realia nie otrzymujemy wielu dodatków do naszego arsenału, przez co trudniej dostosować ekwipunek do naszych potrzeb, jednak nie przeszkadza to w zabawie. Pewnym mankamentem jest za to niepowalająca na kolana liczba dostępnych broni – większość z nich to lekko zmodyfikowane modele odblokowane wcześniej. Oprócz tego między poziomem 4 a 10 nie otrzymujmy żadnego dodatkowego sprzętu, trochę szkoda. Słowa pochwały należą się za to za zrezygnowanie z mikropłatności i wszelkie paczki ze sprzętem otrzymujemy tylko i wyłącznie jako nagrodę za grę.

Ładne pobojowisko

Battlefield 1 nie zawodzi w temacie aspektów wizualnych. Bez względu na to, czy przemierzamy pustynną Arabię, błotniste pola Francji czy góry Włoch, widoki zapierają dech w piesiach. Każdy szczegół zdaje się być na miejscu – zarówno lokacje, jak i postacie czy sprzęt. To jeden z najlepszych graficznie tytułów dostępnych obecnie na rynku i idealny przykład tego, jak powinien wyglądać tytuł AAA.

Nie inaczej prezentuje się strona audio. Odgłosy pól bitew są dopasowane idealnie do tego, co obserwujemy na ekranie: huki wystrzałów i eksplodujących bomb wprowadzają w niesamowity nastrój. Co ciekawe, tym razem polski dubbing nie kaleczy uszu, jak było to w przypadku Battlefielda 4, a oprócz tego ponownie odzyskaliśmy możliwość swobodnego przełączania się między dostępnymi opcjami językowymi, bez konieczności zmiany ustawień konsoli. Wisienką na torcie jest muzyka, szczególnie genialne kompozycje związane z historią Lawrence’a z Arabii. Ścieżka dźwiękowa będzie towarzyszyć wielu graczom również po odłożeniu pada na półkę.

Pomimo niewielkich rozmiarów arsenału i ubogiego single'a całość prezentuje się rewelacyjnie. Sieciowy chaos bitewnego szału nie stracił nic na swoim uroku. Po dodaniu poziomu destrukcji, jakiego ponownie mogą dokonać gracze, otrzymujemy rozgrywkę bardzo bliską do tej z Bad Company 2. Jeśli ktoś chciałby kupić ten tytuł tylko z uwagi na tryb dla jednego gracza, to powinien poczekać na spadek ceny lub jakąś promocję. Jednak ci, których interesuje rozgrywka wieloosobowa, powinni rzucić, cokolwiek teraz robią, i natychmiast pójść do sklepu po swój egzemplarza – wirtualne bitwy podbiją nasze serca na długie miesiące.

Plusy:

  • Operacje
  • i ogólnie tryby dla wielu graczy
  • klimat I wojny światowej
  • destrukcja lokacji
  • behemoty
  • oprawa audiowizualna
  • odejście od mikrotranzakcji

Minusy:

  • krótka kampania dla jednego gracza
  • mało rodzajów broni
8.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Battlefield 1
Seria wydawnicza: Battlefield
Producent: EA DICE
Wydawca: Electronic Arts
Dystrybutor polski: EA Polska
Data premiery (świat): 21 października 2016
Data premiery (Polska): 21 października 2016
Platformy: PC, PS4, Xbox One
Strona WWW: www.battlefield.com/pl-pl



Czytaj również

Mirror's Edge Catalyst
Wizja na przyszłość
- recenzja
Mirror's Edge
Biegnij Faith, biegnij
- recenzja
Battlefield Hardline
Bad Boys w Świecie Battlefield
- recenzja
Battlefield 4
Masfield 4.0
- recenzja
Battlefield 4
Powrót na pole bitwy
- recenzja
Battlefield 4
Battlefield znów zaskoczy? Sprawdź sposób na odpoczynek

Komentarze Obserwuj


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.