» Recenzje » A Way Out

A Way Out


wersja do druku

Tworząc więzi

Autor: Redakcja: Jan 'gower' Popieluch

A Way Out
Gry kooperacyjne podbijają rynek i coraz częściej pojawia się możliwość zabawy ze znajomymi. Nie ma znaczenia, czy to marki kojarzone głównie z trybem jednoosobowy, jak Far Cry, czy sieciowe strzelanki typu Destiny. Współzawodnictwo i współpraca z ludźmi po drugiej stronie ekranu nigdy nie mała się lepiej. Jednak coraz rzadziej trafia się możliwość zagrania lokalnie, ze znajomym siedzącym na kanapie obok nas. Pomijając gry imprezowe, jak To jesteś Ty!, czy przysypane już kurzem Little Big Planet oraz Diablo, próżno szukać takich okazji.

W imię zemsty

Gracze wcielają się w Vincenta oraz Leo, dwójkę więźniów połączonych nie tylko sąsiadującymi celami, ale i wspólnym wrogiem, przez którego znaleźli się za kratkami. Chęć zemsty to silny motywator i pomimo różnicy charakterów skazańcy zawierają sojusz, którego celem jest ucieczka z zakładu karnego oraz dopadnięcie prześladowcy.

Liczba mnoga na początku powyższego akapitu nie jest przypadkowa, gdyż gra nie pozwala na podejście do rozgrywki solo. Aby rozpocząć przygodę, musimy znaleźć kogoś do pomocy – siedzącego obok na kanapie z padem w ręku lub kryjącego się w zakamarkach sieci. Na szczęście wymagana jest tylko jedna zakupiona kopia tytułu, a zaproszenia możemy wysłać dowolnemu znajomemu, który po ściągnięciu "dema" może przejść z nami całość. To jedna z najbardziej prokonsumenckich polityk w branży od lat i warto to docenić.

Fabuła, jaką dla nas przygotowano, jest przyzwoita i przez większość czasu zapewnia sporo zabawy. Można jej zarzucić, że w dużej mierze składa się z dobrze znanych schematów, które widzieliśmy już dziesiątki razy, jednak w tym przypadku są one bardzo dobrze wykorzystane i zgrabnie połączone. Dzięki temu otrzymujemy pełną akcji i niepozwalającą się nudzić historię. Oprócz tego żonglowanie znanymi motywami usypia naszą czujność i potęguje emocje, jakie budzi ostatni rozdział.

Budując więzi

Jak to bywa w tego rodzaju opowieściach, Vincent i Leo różnią się niczym ogień i woda. Pierwszy z nich jest opanowany i analityczny, zawsze stara się racjonalnie podejść do tematu, a napotkane przeciwności pokonywać bez narażanie postronnych. Drugi jest dużo bardziej porywczy, preferuje szybsze i brutalniejsze rozwiązanie, wszystko żeby osiągnąć cel. Napotykając większe wyzwania, obydwaj przedstawiają swoje pomysły na ich pokonanie i to graczom przyjdzie zdecydować, który z dwóch planów wcielimy w życie. Decyzja musi być jednomyślna, co nie zawsze jest łatwe i zmusza do dyskusji.

Oprócz wyboru odpowiedniej drogi Vincent oraz Leo muszą bardzo blisko współpracować i osłaniać swoje działania. Wymusza to na graczach stałą komunikację, szukanie obejść i synchronizowanie wykonywanych czynności. Nieudane próby powodują lekkie drwiny, przekomarzanie się i doping do poprawienia się w następnej próbie – zdarza się również, że przeradza się to w krzyki, przekleństwa i salwy śmiechu. Jest to rzecz, której trudno doświadczyć w innych tytułach.

Wspólna podróży, jaką odbywają skazańcy, zaczyna wytwarzać między nimi prawdziwe braterstwo, które w pewnym stopniu udziela się też graczom. Misje wypełnione są różnymi dodatkowymi aktywnościami, takimi jak gra w baseball, czy siłowanie się na ręce, które równocześnie wyzwalają chęć rywalizacji i pozwalają się dobrze bawić. Nie ważne, co akurat mamy do zrobienia, ani czy czujemy na sobie presję czasu – chwila oddechu należy się każdemu. Takie aktywności sprawdzają się wybornie, szczególnie jeśli obok siedzi ktoś znajomy.

Zmienna mechanika

Z czysto technicznego punku widzenia wyzwania nie należą do zbyt wyrafinowanych, ale są tak zróżnicowane, że żadne z nich nie jest w stanie nas znudzić. To specyficzna mieszanina QTE oraz elementów typowo zręcznościowych, od czasu do czasu przeplatana strzelaniem i prowadzeniem pojazdów. Jeśli przyjrzeć się dokładnie, to w A Way Out znajduje się prawie każdy rodzaj mechaniki – od skradania się, przez cover shooter i grę logiczną.

Takie nagromadzenie różniących się elementów zazwyczaj odbija się na ich jakości i nie inaczej jest w tym wypadku. O ile elementy niewymagające dużego refleksu czy czystej wody QTE działają naprawdę dobrze, o tyle prowadzenie pojazdów czy strzelanie pozostawia już trochę do życzenia. Podczas sekwencji pościgów kilkukrotnie zdarzało się, że sterowanie było, delikatnie mówiąc, nieprecyzyjne, co kończyło się rozbiciem pojazdu i pojawieniem się ekranu ładowania. Celowanie i strzelanie również powoduje delikatną irytację, gdy dokładnie wymierzony strzał chybia lub wpakowanie w przeciwnika całego magazynku nie przynosi zamierzonego efektu.

Co ciekawe częstość zmian mechaniki oraz wspominane wyżej spokojniejsze przerywniki nie pozwalają przekroczyć mniej oszlifowanym elementom poziomu wywołującego prawdziwą irytację. Ogólne wrażenie, jakie pozostaje po ich przejściu, jest pozytywne, a po chwili zastanowienia dochodzimy do wniosku, że ich dopracowanie jest co najmniej wystarczające. Nie potrzeba tutaj mechaniki strzelania rodem z Battlefielda czy sterowania z Need for Speed – robotę robią tutaj inne elementy.

Nie ważne jak, ważne z kim

Jeśli tytuł Hazelight porównamy do gier z segmentu AAA pod względem szczegółowość grafiki czy animacji, to dostrzeżemy, że brakuje tutaj fotorealizmu i idealnie płynnych ruchów postaci. Z ekranu nie atakują nas setki szczegółów, a z głośników nie dobywa się symfonia, od której dostajemy gęsiej skórki. Roztaczające się wokół widoki są oszczędne, ale ładne. Na twarzach nie dostrzeżmy pełnej mapy zmarszczek, jednak w pełni oddają mimikę postaci. Jedyne, do czego można się przyczepić, to nie zawsze równy poziomem dubbingu, niemniej w ogólnym rozrachunku jest to szczegół bez większego znaczenia.

A Way Out na dobrą sprawę jest indykiem, mimo że za dystrybucją stoi taki gigant jak EA. W każdy element włożono dokładnie tyle pracy, żeby współgrał z resztą, generował pozytywne wrażenie i nie przeszkadzał graczom we współpracy. Właśnie to jest oś całości i główny dostawca zabawy na najwyższym możliwym poziomie. Każdy powinien chwycić za ten tytuł i z pewnością będzie bawił się pierwszorzędnie, najlepiej z kimś siedzącym obok. Miejmy nadzieję, że gra będzie wielkim sukcesem, a w nasze ręce trafi więcej takich tytułów.

Plusy:

  • wspaniała gra kooperacyjna
  • różnorodność rozgrywki
  • ciekawa historia...

Minusy:

  • …choć złożona z oklepanych motywów
  • nie zawsze idealnie dopracowana mechanika
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: A Way Out
Producent: Hazelight
Wydawca: Electronic Arts
Dystrybutor polski: Electronic Arts Polska
Data premiery (świat): 20 marca 2018
Data premiery (Polska): 23 marca 2018
Platformy: PlayStation 4, Xbox One, PC



Czytaj również

Polterświęta 2017
Fantastyczna choinka
Battlefield 1
Znowu pierwszy
- recenzja
Medal of Honor
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.