» Recenzje » Życie i czasy Sknerusa McKwacza

Życie i czasy Sknerusa McKwacza


wersja do druku

Amerykański sen w wykonaniu Szkota

Autor: Redakcja: Agnieszka 'jagnamalina' Bracławska

Życie i czasy Sknerusa McKwacza
Fantastyliardy megamilionów żywej gotówki trzymane w paskudnym, betonowym budynku, o którym rzezimieszki myślą częściej niż o słynnym Forcie Knox. Warto przypomnieć sobie postać właściciela tych niezmierzonych bogactw – Sknerusa McKwacza – tym bardziej że towarzyszy czytelnikom już przeszło 70 lat!

Z okazji jubileuszu powstania jednego z najsłynniejszych bohaterów Disneya, którego sława i majętność wykroczyła poza obszary komiksów, Egmont postanowił złożyć laurkę w formie poświęconego mu albumu. Czy to się udało?

Zbiór liczy sobie sporo, bo aż 448 stron, zaś za wszystkie zawarte w nim historie odpowiada znakomity Don Rosa. Twórca ten w 1995 roku, a więc już ponad dwie dekady temu, otrzymał najwyższy możliwy laur w środowisku komiksowym – nagrodę Eisnera – właśnie za 12-rozdziałowe Życie i czasy Sknerusa Mckwacza. W poszczególnych opowiadaniach artysta zilustrował kolejne etapy życia, pokonywania przeszkód oraz przy okazji bogacenia się Szkota, poczynając od przedednia dziesiątych urodzin aż do spotkania Kaczora Donalda i trójki bliźniaczych siostrzeńców – Dyzia, Hyzia i Zyzia. W jubileuszowym wydaniu Egmont poszedł o krok dalej i oprócz 12 głównych opowieści opublikował także rozdziały poboczne, tworzone przez Dona Rosę w późniejszych okresach. W efekcie nabywcy otrzymują 19 rozdziałów traktujących o różnych etapach życia sympatycznego dusigrosza.

To jednak nie wszystko, gdyż album ewidentnie został wydany z myślą o kolekcjonerach czy po prostu odbiorcach interesujących się bogatą (nie tylko w pieniądze) przeszłością Sknerusa w większym stopniu niż zwykły czytelnik. Każda historyjka została opatrzona przedmową samego Dona Rosy, który zdradza cały proces artystyczny, poczynając od wyszukiwania oraz porządkowania ważnych punktów w życiu bohatera, o jakich twórca postaci, Carl Barks, jedynie wspominał w swoich dziełach. Z wstępów bije wręcz uwielbienie, jakie żywi Rosa do najbogatszego kaczora świata oraz Barksa, którego nazywa mistrzem i stara się rozwinąć jego pomysły z niezwykłą dbałością o szczegóły. Dość powiedzieć, że już tworząc pierwszy komiks o Sknerusie pt. Syn słońca (dotyczący późniejszego życia bohatera i przez to nieobecny w albumie), autor zasięgał języka wśród uniwersyteckich geologów, by potwierdzić obecność kruszców w miejscu poszukiwań bohaterów. Na tym nie koniec, ponieważ z komiksów Dona Rosy wyziera postać jednostki wybitnej, która mierzy się z przeciwnościami i nabiera doświadczenia nie tylko dzięki dziesiątkom podróży po całym globie i ciężkiej pracy, ale także ludziom. Młody McKwacz napotyka na drodze zarówno postacie fikcyjne, jak Złotka, Wiskerwillowie i Bracia Be oraz tuzy pokroju Teodora Roosevelta, Buffalo Billa czy Wyatta Earpa. Z niektórymi staje w szranki, z innymi znajduje nić porozumienia, zaś wszystko śledzi się z niekłamanym zainteresowaniem, jednocześnie odkrywając kolejne smaczki i nawiązania, bo autor inspirował się tak komiksami Barksa, jak i kinematografią. W efekcie komiksy Rosy pokazują Sknerusa od bardziej ludzkiej strony, dla którego bogactwo jest o wiele mniej zajmujące niż droga do niego. I jak sugeruje tytuł, komiks prezentuje nie tylko życie, ale i specyfikę czasów, w których przyszło żyć ostatniemu z klanu McKwaczów.

Trudno rozprawiać o rozdziałach, gdyż czytanie ich pojedynczo ma sens jedynie w ramach powrotu do albumu, naturalnie dopiero po zapoznaniu się z całością w chronologicznym porządku. Konkretne historyjki są oczywiście bardzo dobre, ale do pełnego docenienia kunsztu Rosy, należy zapoznać się z całym albumem oraz obserwować losy i tułaczkę McKwacza. Niezależnie od rozdziału zalety pozostają te same – pomysłowe fabuły świetnie obrazują przemiany młodego kaczora w twardego poszukiwacza złota, bezwzględnego kapitalistę i w końcu w wujka Sknerusa. Autor umiejscawia bohatera w różnych zakątkach globu – od Szkocji, przez Stany Zjednoczone, po Australię, Afrykę czy Klondike, kreśląc tym samym obraz prawdziwego podróżnika i poszukiwacza przygód, zahartowanego przez trudy wędrówki i nieustannie dążącego do wyznaczonego sobie celu. To piękne historie poświęcone postaci od lat intrygującej fanów Disneya, w których nie brak też nutki dowcipu czy komiksowego przerysowania pewnych zdarzeń. Warto uważnie śledzić kadry, ponieważ na niektórych z nich w tle odgrywają się mini-historyjki i dowcipne sytuacje. Zresztą jest to jedna z charakterystycznych cech twórczości Rosy, który zwykł umieszczać zabawne scenki poza pierwszym planem oraz przejaskrawiać bohaterów pobocznych. Humorystyczne zabarwienie i kojarzone raczej z młodszymi czytelnikami kaczory nie ograniczają grupy potencjalnych odbiorców do dzieci, ponieważ komiks dostarcza więcej interesujących i uniwersalnych treści niż tylko ładnie narysowaną historyjkę z cyklu "od pucybuta do miliardera".

Don Rosa to wszakże nie tylko świetny scenarzysta, ale równie sprawny rysownik. Na pierwszy plan wysuwa się drobiazgowość, z jaką kreśli wszelkie rysunki, od Sknerusa taplającego się w morzu monet, przez dziewiczą Dolinę Białej Śmierci, po szkocki zamek czy parostatki na Missisipi. Dziesiątki szczegółów nie rozmywają pierwszego planu i wzbogacają rekonstrukcję dawnych czasów i miejsc. Życie i czasy Sknerusa McKwacza to mieszanka małych okienek i szerokich planów, kiedy potrzeba dynamicznych, kiedy indziej emocjonalnych dzięki zbliżeniom na twarze (i dzioby) bohaterów. Jedyne na co można narzekać to zastosowane barwy. Dzieło Rosy doczekało się paru wariantów kolorystycznych, zaś zbiór jubileuszowy cechują dosyć stonowane, blade barwy norweskiej edycji.

Album, choć gruby i ładnie prezentujący się na półce, sprawia wrażenie pospiesznie przyszykowanego z myślą o 70 rocznicy powstania postaci najbogatszego kaczora na świecie. O błędach dotyczących kwestii edytorskich fani rozpisywali się w Internecie już wielokrotnie, i niestety pozostaje mi jedynie się podpisać pod ich narzekaniami. Tłumaczenie miejscami raziło w oczy i było zwyczajnie drętwe, w wielu miejscach aż odzierające z emocji czy humoru sytuacyjnego i zdecydowanie przegrywa z przekładem 12-rozdziałowego wydania z 2000 roku. Do tego doszły błędy na poziomie nazewnictwa kaczorów (Jakob zamiast Nerwusa) i literówek. A to dopiero wierzchołek góry błędów i niedopatrzeń, które Egmont postanowił naprawić, w kwietniu wypuszczając na rynek poprawioną edycję. Dobrze się stało, że do rąk czytelników ostatecznie trafił właściwy produkt, niemniej posiadacze grudniowego wydania mają pełne prawo czuć się rozgoryczeni. Niezależnie od wersji, z pewnością da się odczuć brak dwóch ważnych historyjek – Pierwszej dziesięciocentówki oraz Ostatniej podróży do Dawson. Co prawda w albumie znalazło się miejsce dla fragmentu drugiego komiksu, ale został on niemiłosiernie okrojony. Biorąc pod uwagę objętość, liczbę rozdziałów i nawet cenę zbioru, dziwi fakt zrezygnowania z dwóch historyjek tak istotnie wpływających na wizerunek Sknerusa. Cieszą za to dodatki w postaci drzewa genealogicznego McKwaczów czy osi czasu życia najbogatszego kaczora na świecie.

Przedstawienie, a właściwie zbudowanie pełnej wzlotów i upadków opowieści o dążeniu do bogactwa, i to w dodatku podpartej skromnymi, acz nienaruszalnymi faktami o życiu Sknerusa, z pewnością nie było łatwe, ale Don Rosa wywiązał się z tego zadania znakomicie. Po otwarciu albumu czeka na nas 19 niezwykłych historii, zarazem energicznych, jak i sentymentalnych czy wręcz poruszających. Twórczość Rosy bez szwanku opiera się upływowi czasu, wciąż oczarowując pomysłami, skupieniem na charakteryzacji postaci oraz równoczesnej dbałości o szczegóły i zabawne wstawki. Pozycja obowiązkowa niezależnie od preferencji i wieku.

10.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Życie i czasy Sknerusa McKwacza
Scenariusz: Don Rosa
Rysunki: Don Rosa
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: grudzień 2017
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 448
Druk: kolorowy
Cena: 99,99 zł



Czytaj również

Wehikuł czasu i inne opowieści
Podróż w czasie
- recenzja
Clifton (wyd. zbiorcze) #1
O detektywie z manierami
- recenzja
Kajtek i Koko w kosmosie: Zabłąkana rakieta
Kosmiczni marynarze
- recenzja
Nowe DC Comics. Batman #01: Trybunał Sów
Sowy są wszędzie
- recenzja
Czarny Młot (wyd. zbiorcze) #2: Wydarzenie
Farmo spokojna, farmo zielona...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.