» Teksty » Felietony » "W każdej książce powinna być historia miłosna"

"W każdej książce powinna być historia miłosna"


wersja do druku

Spotkanie z Rutu Modan w Warszawie

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski
Ilustracje: Bartek 'godai' Biedrzycki

Spotkanie z izraelską artystką Rutu Modan było frapującym zbiegiem okoliczności. Autorka Ran wylotowych nie przyjechała bowiem do Warszawy na zaproszenie swojego polskiego prawie-już-wydawcy (Kultura Gniewu), ani żadnej innej organizacji związanej z komiksem. Przyjechała, żeby zobaczyć Warszawę, w której żyli jej rodzice. Zobaczyć, żeby potem narysować o niej komiks. Na szczęście udało się naprędce zorganizować przy okazji spotkanie z polskimi czytelnikami.

Warto było przyjść, bo Rutu Modan to doceniona artystka, która chętnie opowiada o swoich pracach. Ukończyła Szkołę Sztuk Pięknych i Rzemiosł Artystycznych Besaleel w Jerozolimie, by później zająć się redagowaniem izraelskiego wydania magazynu MAD, który utrzymał się na tamtejszym rynku przez półtora roku. W 2007 roku ukazała się nowela graficzna Rany wylotowe (ang. Exit Wounds, polskie wydanie, jak zapowiada wydawca, w przeciągu dwóch miesięcy), wyróżniona w 2008 roku nagrodą Eisnera. Później autorka prowadziła m.in. blog dla New York Timesa.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Oprócz niesamowitej wieści o komiksie poświęconym Polsce, Rutu opowiadała o swoim warsztacie. Pokazywała fragmenty swojej kolekcji rodzinnych (i nie tylko) fotografii, które inspirują ją do tworzenia swoich bohaterów. Opowiadała też o Tel Avivie, w którym mieszka, i o losie twórcy komiksów w akomiksowym kraju jakim według niej jest Izrael.

Na moje pytanie, czy pokazani w Ranach wylotowych patolodzy, rozmawiający przy krojeniu zwłok o chińszczyźnie na wynos, to metafora życia w Izraelu, Rutu odpowiedziała anegdotą. W dniu wybuchu ostatniej intifady biegła odebrać dziecko z przedszkola, gdy napotkana na ulicy koleżanka powiedziała jej, że dwa kilometry dalej ludzie strzelają do siebie w centrum handlowym. A Rutu odpowiedziała, że to na pewno bardzo ważne, ale śpieszy się po dziecko.

Fotografia dzięki uprzejmości Gniazdoswiatow.net.



Czytaj również

Wywiad z Rutu Modan
Bardziej identyfikuję się z Supermanem niż Lois Lane
Rany wylotowe
Otrupieni za życia
- recenzja
Festiwal Komiksowa Warszawa 2014
Za ostatnią dychę...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.