» Recenzje » Uzbrojony ogród

Uzbrojony ogród


wersja do druku

Heretycka biblia pauperum

Autor: Redakcja: Julian 'Mayhnavea' Czurko

Uzbrojony ogród
Kiedy wydawałoby się, że niewiele można powiedzieć na temat religii, nie wchodząc na utarte ścieżki, pojawia się David B. Jego pełne grozy baśnie z jednej strony przypominają historyczne kroniki, z drugiej stanowią zdystansowaną, metafizyczną refleksją na temat związków ludzi z wytwarzanymi przez nich mitologiami. Krew nie leje się tu o puste słowa. Jest raczej skutkiem zachwianego porządku, który domaga się przywrócenia.


Pamięć pustyni

Bohaterowie i wydarzenia pierwszego opowiadania, niepowiązanego fabularnie z dwoma kolejnymi, są głęboko osadzeni w historii Arabów i islamu. Konflikt kalifa Ar-Raszida i samozwańczego proroka Al-Moqany (mało znanego w historii heretyka) jest mocno związany z wcześniejszymi wydarzeniami wokół Abu Muslima – dowódcy wojskowego, który pomógł wynieść na tron Abbasydów, by zaraz później zginąć z polecenia drugiego z kalifów tej dynastii, Al-Mansura, obawiającego się o stabilność swojej władzy.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Podobieństwo Al-Moqany do Abu Muslima sugerowane jest przez narratora i jednego z bohaterów. Na ten trop naprowadza również osadzenie akcji w Chorasanie – prowincji, w której rozpoczęła się abbasydzka rewolta. Al-Moqana staje się symbolem zdrady, grzechu założycielskiego, który po latach o sobie przypomina. To dlatego, kiedy zostaje finalnie pokonany, poddani kalifa nie świętują. Wiszący na niebie księżyc co noc przypomina im o nieczystej przeszłości Abbasydów. Stąd też symbolika potopu trupów. Arka, na której unosi się kalif i jego kat, razem z symbolicznym gołębiem powinny zwiastować zmycie grzechu. Ale on, zamiast zmyty, zostaje przypomniany. Powódź zmywa jedynie patynę zapomnienia.

Sam wizerunek zamaskowanego proroka to rozwinięcie wątku anikonizmu w sztuce muzłumańskiej. Wizerunku Mahometa nie wolno było przedstawiać na obrazach, a twarz Al-Moqany osłonięta jest turbanem. Ujrzenie jego prawdziwego oblicza oznacza śmierć. Al-Moqana jest więc prawdziwym prorokiem, o czym świadczy również wpisanie go w szereg bożych wysłanników ciągnący się jeszcze od Adama. Jego klęska z rąk kalifa i jego kata jest więc pozorna, bo prorok, zamiast zginąć, zawisa na niebie jako księżyc i kontynuuje swoją misję. Przypomina.


Gęś, Bęben i Raj

Dwa kolejne opowiadania to dwie części tej samej historii, rozgrywającej się wokół postaci Jana Žižki z Trocnova. Z łona wojen husyckich wydobywa się sekta adamitów, głoszących konieczność nagości i powrotu do pierwotnej wspólnoty. Ich zgrupowanie przypomina komuny hipisowskie. Podobny jest też finał. Jak haj lat sześćdziesiątych wydał na świat grupę Charliego Mansona, tak nawiedzenie przez Adama i Ewę zamienia kowala z Pragi w wodza armii krwiożerczych gwałcicieli i morderców.

Žižka stawia czoła adamitom. Sam, zrodzony jako bohater z reakcyjnego buntu wobec dekadenckiego Kościoła, dostrzega dokonywane przez nich przewartościowanie. Przewodnikiem Žižki, dzięki któremu odnajdzie tytułowy ogród, do którego wycofali się adamici, będzie gęś – symbol nie tylko niebios, ale i wtajemniczenia, tajemnych ścieżek, po których będzie musiał przejść Žižka.

Trzecie opowiadanie kręci się wokół bębna ze skóry zmarłego Žižki (wykonanym faktycznie na jego przedśmiertne polecenie) i kontynuuje rozpoczęte wątki. Jest również podobnie bogate w symbolikę.

Ciekawym momentem historii jest metafizyczna wyprawa Žižki, który wkrada się, za wskazówkami gęsi, za kurtynę rzeczywistości i trafia w jej kulisy. Tam zaś, w oderwaniu od nadanych im przez ludzi wizerunków i skojarzeń, żyją symbole – kraina zmarłych, kraina snów, Gog i Magog czy wreszcie Raj, w którym Žižka ma nadzieję odnaleźć adamitów. Nie jest to jednak ten sam Eden, który widzimy w zakończeniu trzeciego opowiadania. Jest przekształcony i odzyska swój kształt dopiero, gdy bluźniercy zostaną wygnani. Ludzie, przez swoje wyobrażenia, wpływają na ten świat symboli i są z nim nierozerwalnie połączeni.


Rebusy

Warstwa graficzna wydaje się uproszczona, ale jest jednocześnie pełna aluzji i niuansów. Poczynając od kompozycji, w której autor często rezygnuje z nowocześniejszych osiągnięć w dziedzinie oddawania perspektywy na rzecz płaskich planów, przypominających malarstwo średniowieczne. Zastosowana kolorystyka, pełna czerni i sepii, wprowadza mroczny, enigmatyczny nastrój, który dodatkowo wspierają demoniczne i czasami okropne wizerunki postaci.

Przewijają się też metatekstowe sugestie, jak danse macabre w trzecim opowiadaniu, sugerujący przejście z poprzedniej epoki buntu wobec Kościoła do barokowej kontrreformacji. Z tego punktu widzenia rozgrywające się w kolejnych momentach historii opowiadania niosą ogólną refleksję nad religią. Są to jednak przemyślenia serwowane chłodną ręką zdystansowanego narratora. Jego spokojny język często kontrastuje z drastycznymi scenami, przedstawianymi na rysunkach. To wskazówka na temat dystansu, który dzieli opowiadającego od rzeczywistości, o której mówi, wzmacniająca jeszcze piorunującą atmosferę opowieści.

Proste fabularnie historie Uzbrojonego ogrodu są ciężkie i zawieszone w pajęczynie odniesień. Zabierając się do czytania, należy sobie obiecać, że będziemy sami siebie pytać o ich znaczenia tak długo, aż nie zaspokoimy ich wszystkich. W przeciwnym razie, w miejsce wciągającej intelektualnej wycieczki dostaniemy szybko zamazujące się wspomnienie.

Galeria


10.0
Ocena recenzenta
7.64
Ocena użytkowników
Średnia z 11 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Uzbrojony ogród
Scenariusz: David B.
Rysunki: David B.
Wydawca: Kultura Gniewu
Data wydania: listopad 2009
Liczba stron: 112
Format: B5 extra
Oprawa: miękka, kolorowa, ze skrzydełkami
Druk: kolorowy
Cena: 35,90 zł
Wydawca oryginału: Futuropolis (L'association)



Czytaj również

Hasib i królowa węży
Szkatułka z baśniami
- recenzja
Rycerze Świętego Wita
Męczennik Czyngis-chan
- recenzja

Komentarze


~rogala1

Użytkownik niezarejestrowany
    beacon
Ocena:
0
Rany boskie, gościu, czy Ty masz doktorat z antropologii?
Nie?
To może z religioznawstwa?
Albo filozofii?
Może chociaż z arabistyki?

Po co piszesz takie teksty?
Co chcesz osiągnąć, jaki efekt uzyskać?

Nie wydaje Ci się, że to trochę zbyt przemądrowato, zbyt pretensjonalnie, zbyt napuszenie brzmi, jak na
ZWYKŁĄ RECENZJĘ ZWYKŁEGO KOMIKSU?

Nie mam nic przeciwko fachowości, nikt nie ma, jak sądzę.
Ale Ty wszedłeś na wyżyny, które, mam wrażenie, dostępne są tylko Tobie.

I jakich fajnych, trudnych terminów użyłeś: "metatekstowe". O żeż Ty! I jeszcze ta "pajęczyna odniesień"...

Przedobrowałeś...

Nie wiem co chciałeś osiągnąć.

TO NIE JEST RZETELNA RECENZJA.

Raczej autokreacja recenzenta.

Po przeczytaniu tego tekstu czuję się ONIEŚMIELONY.

Nie wiem, czy mam dość rozumu w głowie, żeby przeczytać ten komiks.

CZY O TO CHODZIŁO?
03-01-2010 01:34
Mayhnavea
   
Ocena:
+3
rogala,
To nie miejsce na wyładowywanie swoich frustracji i kompleksów. Jeżeli masz problem z "metatekstem", to sięgnij po słownik, a nie miej pretensji do autora, że wchodzi an poziom, gdzie nie dosięgasz.
Tekst, w tym komiks, sam woła o odpowiednie podejście. beacon uznał, że tę pozycję należy potraktować poważnie - może to trop, żebyś sam przestał traktować komiksy jak papkę dla mas, a czasami się zastanowił? I przemyślał, co tu jest metatekstowego?
03-01-2010 01:56
beacon
   
Ocena:
+2
@rogala

Na szczęście dostałem sporo pozytywnych komentarzy tego tekstu i Twoje ataki specjalnie mnie nie ruszają. Jak nie rozumiesz czy czujesz się onieśmielony - przykro mi. Może poczytaj trochę?

Uzbrojony Ogród to trudny, artystyczny komiks, który zazębia się z moimi zainteresowaniami i studiami, dlatego poświęciłem mu więcej uwagi i zaproponowałem sposoby interpretacji.

Po co piszę takie teksty? Żeby tworzyć krytykę komiksową na nieco wyższym poziomie. Bardziej intelektualną. Mam wrażenie, że takiej brakuje. Ponieważ sam nie jestem naukowcem, poprosiłem Juliana, który zajmuje się tego typu rzeczami na co dzień na Uniwersytecie o pomoc.

Najwyraźniej inaczej pojmujemy rzetelność. No i personalne ataki na Juliana muszę skasować.
03-01-2010 02:27
MEaDEA
   
Ocena:
+2
Recenzja jest dobra, ale wcale nie na naukowym poziomie, do którego jej sporo brakuje. To zwyczajnie trochę więcej niż internetowy standard. Nie sprowadzajmy recenzji komiksowych do poziomu streszczeń filmów z tyłu pudełek na DvD.

Takich tekstów pośrednich między luźnymi impresjami laika, a tekstem analitycznym jest bardzo mało. Autor starał się głębiej wniknąć w materie komiksu, co mu się z powodzeniem udało. Zdecydowanie nie można jej zarzucić braku komunikatywności i nadmiaru wymądrzania się.

To rzetelna recenzja dla oczytanego odbiorcy, który chce czegoś więcej niż tylko standardowego "fajny plot, ładne rysunki".

03-01-2010 02:35
Mayhnavea
   
Ocena:
+2
Po chwili zastanowienia, doszedłem do wniosku, że komentarz rogali w jakiś sposób jest owocny - choć na pewno nie ze względów zamierzonych przez autora.

Po pierwsze, fajnie skomplementował beacona, któremu skojarzenie z arabistyka, antropologią, etc. powinny sprawić mimo wszystko przyjemność.

Po drugie, choć z dozą złośliwości i pretensji, dostrzegł, że tekst wyróżnia się spośród "średniackiej" pulpy, która jest powodem uskarżania się na współczesny kryzys krytyki.

Po trzecie zaś, sądzę, że taka 'krytyka' rogali tylko zradykalizuje w postanowieniu promowania fajnego i dojrzałego pisania o komiksach. Tak trochę na przekór, bo apel o zaniżanie poziomu może podziałach chyba tylko na osoby bez ambicji, charakteru i z olewczym stosunkiem do wykonywanej pracy - oraz jej odbiorców :)
03-01-2010 02:53
~rogala1

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Co jest z Wami?

"rozwinięcie wątku anikonizmu w sztuce muzłumańskiej." ???

Halo, nie dociera?

Mówimy o komiksie Kultury Gniewu, czy o przełomowym objawieniu mistyczno-antropologicznym ?

Cały ten tekst to BEŁKOT.

Wczytując się w niego widzę mądrość i odkrywczość dziennika telewizyjnego z okresu stanu wojennego. Bełkot. Ale autor ma się dobrze. Ma pozytywne odzewy, znaczy, jest dobrze. Mądrze pisze, skubany...
03-01-2010 03:02
beacon
   
Ocena:
+1
A czytałeś ten komiks chociaż? To JEST bardzo trudna, ambitna praca i tak ją potraktowałem. Nie sprowadzisz mnie do roli gościa, który od punktów będzie pisał jaka fabułą, jaki rysunek i czy mu się podobało. Jak nie doskakujesz poziomem, radzę uzupełnić braki, a nie narzekać, że za mądrze dla Ciebie piszą.
03-01-2010 13:26
~teli

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
świetny tekst, rozjaśnia te arabskie wątki. komiks jest naprawdę wymagający, intensywnie symboliczny. no mięsko :)

mnie jednak ciekawi, że obok siebie pojawia się historia arabska i taka mocno europejska. fajne jest to, jak te teksty się przenikają. trudno mi ocenić wpływ euro. na arab., ale w tym, jak opowiedziana jest ta "bajka o zizce" widać wyraźnie nieeuropejską metaforykę. niezły efekt.

no i ten spokój. chrześcijański to on nie jest :)


@rogala1 wiesz, wbrew pozorom ta recenzja może sprawić, że komiks taki jak "uzbrojony ogród" przeczyta więcej osób niż zazwyczaj czyta "zwykły komiks Kultury Gniewu" (?!?). gdyby brzmiała jak: "dobra symboliczna najebka. odniesienia FTW! ilość cycków, krwi i nostalgii na kadr: 5/6", to nie byłaby recenzją dla ludzi, którzy powinni go przeczytać - tylko dla jakiejś grupy "kumpli z podwórka, którzy wiedzą o co cho".

i naprawdę nie ma czegoś takiego jak "zwykły" tekst. każdy tekst coś znaczy i można go mielić na wszystkie sposoby.
03-01-2010 14:38
~klos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
@rogala1 - czytam twoją recenzję recenzji i zastanawiam się co Cię tak rozsierdziło? "Metatekstowe"? Ja jakoś nie zatrzymałem się na tym słowie. Ciężko jest ocenić czy zostało użyte odpowiednio bo komiksu nie czytałem, ale nie widzę tu żadnej ekstrawagancji - wiem co to znaczy i domyślam się o jakie rozwiązania może chodzić. A tą "pajęczyną odniesień" to wchodzisz w krytykę stylu literackiego autora - nie podoba się - wolna wola, ale po co obwieszczać to całemu światu?

Sama recenzja jest dobra, bo zainteresowałem się komiksem.
03-01-2010 16:29
~Nick Drake

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
dołączę się do chłostania Rogala, potem zacznę go bronić i przyznam mu trochę racji, a na sam koniec wymierzę drobnego klapsa Kulturze Gniewu, ok? Ok.

No więc Rogalu jak już wszyscy zauważyli Twój ton jest niestosowny, raz że zwyczajnie napastliwy; dwa, że nietrafny, bo Uzbrojony ogród naprawdę NIE JEST zwykłym komiksem i warto by było napisać o nim trochę więcej i trochę inaczej niż to się zwykle robi. Ta recenzja jest tego próbą.

Ale szczerze mówiąc oburzenie rogala Rogala nie jest zupełnie nietrafione i jestem skłonny przyznać mu rację. Tekst Beackona nie jest dobrą recenzją. To jest dobra INTERPRETACJA, to jest ciekawa próba ANALIZY, ale to nie jest zbyt dobra recenzja. Czytelnik który nie czytał komiksu właściwie niczego się o nim z tego tekstu nie dowie. Tyle że odnosi się do dawnych wydarzeń i legend Bliskiego Wschodu i Europy. Beackon od razu wrzuca czytelnika w analizę i interpretację, nie przybliżając ani autora, ani kontekstu z jakiego komiks się wziął. Na dobrą sprawę nie mówi nawet czy mu się podobał. To jest ciekawy i trafiony tekst, ale słowo recenzja jakoś do końca nie chce mi przejść przez gardło.

No i klaps dla KG na koniec. Dla mnie dużym rozczarowaniem był brak jakiegokolwiek wstępu czy posłowie do tego komiksu. Raz, że sama zawartość aż krzyczy o to aby przybliżyć źródła i odniesienia które wypełniają ten komiks, dwa że sam David B. jest bardzo ciekawym twórcą, a w Polsce jeszcze praktycznie nie znanym, więc warto by było napisać coś więcej o nim, o jego pracy nad tym albumem, a nie potraktować go jak jakiegoś obszczymurka.
Przy tak wymagającym i nie przejrzystym komiksie jest to bardzo wskazane.

A sam komiks jak dla mnie bomba, chyba najlepszy jaki się ukazał w 2009 i chyba nigdy wcześniej nie czytałem nic podobnego. Zrobił na mnie ogromne wrażenie i na pewno będę do niego wracał i pewnie każda następna lektura odsłoni jakiś nowy detal.
rzecz obowiązkowa.
03-01-2010 18:59
beacon
   
Ocena:
+1
@Nick

Masz rację - wstęp albo posłowie bardzo by się przydały. Co do tego nie ma wątpliwości.

Co do mojego tekstu. Recenzja powinna składać się z omówienia i oceny (sjp.pwn.pl). No i się składa. Ocena jest co prawda sprowadzona do liczby i podsumowania, ale jest.

Zdecydowałem się zaburzyć proporcje głównie dlatego, że chciałem umożliwić czytelnikom pełniejsze zrozumienie komiksu i ułatwić odczytanie części nawiązań. Starałem się trochę wypełnić lukę po braku wstępu/posłowia.

Ale dziękuję za komentarz, bo jest bardzo rzeczowy. Choć nie zgadzam się, że recenzja nie powinna tak wyglądać. Wg mnie analiza czy interpretacja to bardzo ważny element recenzji, która stara się być krytyką.
03-01-2010 19:11
~qwerty

Użytkownik niezarejestrowany
    do rogali
Ocena:
+2
"Bywasz piekącym jadem trollów
na internetowym forum
Wiwat Polonia, frustrata,
wiwat to psychopata
Jam nieudacznik, grafoman i śmieć
Tylko tu możesz być Bogiem, na wszystkich podnosisz nogę
I załatwiasz tę sprawę jak pies"
Śpiewa zespół Strachy na Lachy. Coś w tym jest.

do Beacona- świetna recenzja, czy tam interpretacja. To jest coś przydatnego. Nikt nie może mieć pretensji o to, że ktoś się na czymś zna, czymś się interesuje. A Kulturka wydaje komiksy niesztampowe, niekomercyjne, inteligentne, niszowe, które nie wtapiają sie w krajobraz kultury masowej, a są raczej przeznaczone dla koneserów. Zgadza się rogala, to "zwykły" komiks Kultury. Jeśli coś Cię przerasta, to to ktytykujesz. Wyraźny przejaw KOMPLEKSÓW.
03-01-2010 21:39
~rogala1

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Macie rację, nieładnie mnie poniosło.
Przepraszam.

Komiksu nie widziałem, ale słyszałem to i owo, wystarczająco dużo, żeby ostrzyć sobie na niego apetyt.
Z nadzieją otworzyłem recenzję.
Przeczytałem, żeby stwierdzić, że autor nie ma mi do przekazania niczego, poza tym, że wie dużo o różnych rzeczach, więcej, niż przeciętny czytelnik, w tym ja. Chciałem tylko, żeby potwierdził lub zanegował moją chęć wydania pieniędzy. Wyraził opinię lub dał jakieś wskazówki, na podstawie których mógłbym zbudować sobie, choćby częściowy obraz. Tego ludzie zwykle oczekują od recenzentów. Zamiast tego dostałem bardzo fachową analizę szczegółów, która na tym etapie nie jest mi do niczego potrzebna. Stąd moje pytanie o jego intencje.

Zarzucanie kompleksów i frustracji to taki ograny zabieg polemiczny, sam go nieraz używam, zatem trudno, żebym brał go poważnie do siebie. Chociaż frustracja w tym przypadku niewątpliwie zaszła. Wywołana zawiedzionymi oczekiwaniami.
04-01-2010 01:24
beacon
   
Ocena:
+2
Sprawa zamknięta. Ja też przepraszam, jeśli pojechałem za ostro.

Jak przeczytasz, daj znać, czy się podobało ;)
04-01-2010 01:30
Mayhnavea
   
Ocena:
0
Krytyka artystyczna (ujmuję to szeroko) ma różne oblicza i obejmuje szerokie spectrum różnych rodzajów tekstów.

Sama recenzja nie jest pojedynczym rodzajem, gdyż spotkać możemy również rozmaite recenzje. Ich typy zazwyczaj klasyfikuje się na podstawie liczby znaków, co idzie w parze z przeznaczeniem (do jakiego rodzaju pisma).

Najkrótsze, których spodziewa się rogala, mają wydać szybką i klarowną opinię, zazwyczaj informujące czytelnika: kupić/nie kupić, czytać/nie czytać, dla każdego/dla koneserów. To standard kolorowych pism - co pociąga za sobą pewien język; zresztą trudno w tak krótkim i nastawionym na komunikat tekście czarować słowem.

Potem mamy kolejne stopnie recenzji dłuższych, do pism branżowych, specjalistycznych, etc. One są bardziej rozwinięte i mocniej nastawione na przeanalizowanie treści oraz ustawienie jej w jakimś szerszym kontekście. I właśnie taką formę wybrał beacon, co w przypadku tego komiksu było moim zdaniem trafne.

Recenzjo-polecanki można znaleźć w wielu miejscach, zresztą i tutaj jest ocena punktowa - ale tekst, który wniknie głębiej w tkankę tekstu (i obrazu) to jednak rzadkość. I bardzo dobrze, że polityka działu jest nastawiona na promowanie takich artykułów.

I nie zgodzę się, że przedstawiona jest tutaj jakaś subiektywna, autorska interpretacja komiksu - beacon zrobił fajną analizę i odniesienie do różnych zjawisk, które pomagają w rozumieniu samego wydawnictwa, ale w interpretację nie poszedł. I dobrze, bo wtedy tekst byłby dłuuuższy (tu dodam, że recenzje naukowe mają po kilkanaście stron długości i w ogromnej mierze są pracami analitycznymi, nastawionymi jednak na ocenność).

Mam nadzieję, że nakreśliłem jakoś pole, na którym zrobił nam się konflikt i że każda ze stron odnajdzie w tej przestrzeni swoje miejsce, co oby zakończyło tarcia na przyszłość :)

Pozdrawiam
04-01-2010 01:55
kmh
   
Ocena:
0
Boże, frustracja bo recenzent nie odpowiedział wprost na pytanie, czy warto wydać pieniądze. Zamiast tego pokazał, ile ciekawych rzeczy można z tego komiksu wyjąć. Bydlak.
04-01-2010 09:41
~qwerty

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ależ oczywiście, że nie masz brać KOMPLEKSÓW na poważnie ;) Ale wkurzyłeś mnie niemiłosiernie tym swoim negowaniem. Ciągłym. Wszystkiego. Pomyśl, czy gdybyś musiał to powiedzieć w twarz, to czy tak byś zrobił?

Ja też nie jestem święty, ale krytykuję raczej totalną, moim zdaniem, miernotę.

Może mnie też trochę poniosło. Zamknijmy już temat.

Pozdrawiam
04-01-2010 14:26
Sting
    Tekst...
Ocena:
+1
...ciekawy i zawierający wiele interesujących refleksji. Przychylę się jednak do zdania przedmówcy, że jest on próbą analizy (całkiem udaną), ale do recenzji mu jednak trochę brakuję (przynajmniej z mojego, dzienniarskiego punktu widzenia).

Przede wszystkim umyka gdzieś tutaj sam przedmiot recenzji, musimy go szukać między wierszami analizy, brak jest jednoznacznej oceny i argumentów za/przeciw zawartych w tekście (sama skala 1-10 ma być jedynie uzupełnieniem, graficznym podsumowaniem zawartych w recenzji refleksji). Żeby nie było wątpliwości, większość tych rzeczy z tekstu da się wyczytać, ale na poziomie meta ;]
W recenzji trzeba pewne rzeczy po prostu wypunktować w odpowiedni sposób, bo ukryte między wierszami utrudniają odbiór (chyba, że piszemy recenzję naukową, ale ona rządzi się jeszcze innymi prawami).

Styl miejscami mógłby być bardziej przejrzysty, ale to nie jest zarzut w dosłownym tego słowa znaczeniu. Styl bowiem wyrabia się sam, trzeba po prostu popełniać dużo tekstów.

Pozdrawiam!
04-01-2010 16:46
Repek
    @Sting
Ocena:
0
przynajmniej z mojego, dzienniarskiego punktu widzenia

A inni to się tu z jakiego punktu widzenia wypowiadają? :)

Marheva parę postów wcześniej ładnie opisał, że to, o czym piszesz, to tylko jeden z modeli recenzji. Taki najprostszy, pisany "po bożemu".

Pozdrówka
04-01-2010 17:43
Sting
    Repek...
Ocena:
0
...nie wiem, ja po prostu jestem z wykształcenia dziennikarzem, więc o gatunach prasowych wiem raczej dużo. ;]
04-01-2010 19:04

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.