» Recenzje » Tokyo Ghoul:re #3-5

Tokyo Ghoul:re #3-5


wersja do druku

Konflikt z samym sobą jest zawsze najtrudniejszy

Autor: Redakcja: Tiszka, Balint 'balint' Lengyel

Tokyo Ghoul:re #3-5
Pierwsze dwa tomiki Tokyo Ghoul:re autorstwa Sui Ishidy bardzo sprawnie rozpoczęły nowy etap w historii rozpoczętej w Tokyo Ghoulu, łącząc w sobie tak powroty starych bohaterów, jak i wprowadzenia zupełnie nowych postaci. Jako że ich głównym celem było jednak postawienie fundamentów dla późniejszych wątków, to nie znalazło się w nich miejsca na zbyt wiele akcji. Wstęp mamy już za sobą, dlatego też od tomu trzeciego powracają elementy, do których miłośnicy mangi powinni już być przyzwyczajeni – brutalność, dramaturgia oraz nieprzewidywalność.

Tekst zawiera spoilery dotyczące poprzednich tomów mangi.

Trwa zorganizowany przez inspektorów BSG atak na Aukcję, zorganizowaną na potrzeby zamożnych ghuli licytację, podczas której ma dojść do sprzedaży porwanych mieszkańców Tokio. Niestety, starannie zaplanowana ofensywa okazuje się być nawet bardziej niebezpieczna niż przypuszczano, ponieważ ochroną tego przedsięwzięcia zajmują się członkowie zrzeszającej ghule organizacji Drzewo Aogiri, od lat dającej się we znaki inspektorom. W samym środku tego zamieszania znajdują się też młodzi członkowie oddziału Quinx pod dowództwem Haise Sasakiego, który coraz częściej przypomina sobie sceny z życia, które wiódł przed utratą pamięci. Czy odzyskanie utraconych wspomnień jest jednak warte niesionego przez nie bólu, zwłaszcza, jeśli może za ich sprawą stracić przybraną rodzinę, jaką stała się dowodzona przez niego grupa?

Finałowi śledztwa związanego z Aukcją poświęcono cały trzeci tom, a za sprawą akcji w nim przedstawionej przypominają się najlepsze sekwencje zdarzeń z oryginalnego Tokyo Ghoula, takie jak próba odbicia Kanekiego z rąk Aogiri czy szturm na laboratorium doktora Kanou. Mangaka umiejętnie tworzy przejścia pomiędzy poszczególnymi scenami, umożliwiając czytelnikom śledzenie losów wielu postaci jednocześnie, okraszając to wszystko sporą dawką groteski i napięcia. Duże wrażenie wywołuje wprowadzony wówczas na scenę Owl, obłąkany ghul służący Aoigiri, który natychmiast udowadnia za sprawą swojej brutalnej siły, że będzie stanowił śmiertelne niebezpieczeństwo dla każdego, komu stanie na drodze – nie wspominając już o jego dziwacznych manieryzmach, stanowiących źródło czarnego niczym smoła humoru.

Tomy czwarty i piąty zawierają natomiast otwarcie i rozwinięcie nowego długiego wątku związanego z arystokratycznym rodem Tsukiyamów, którego dziedzicem jest doskonale znany z poprzedniej mangi Ishidy Shuu, ghul o pseudonimie Smakosz. Głównym motywem przewijającym się podczas rozdziałów mu poświęconych jest obsesja przeradzająca się w rozpacz: Tsukiyama załamał się po utracie Kanekiego (pomimo, że kiedyś sam chciał go zabić) i niemalże przestał jeść, przez co sam balansuje na granicy śmieci głodowej, podczas gdy służący mu Kanae pragnie zrobić wszystko, aby przywrócić mu radość z życia, w czego efekcie zaczyna podejmować brzemienne w skutkach decyzje.

Czytając pierwszego Tokyo Ghoula ani razu przez myśl mi nie przeszło, że hedonistyczny socjopata jakim był wówczas Smakosz może mieć swoje dobre strony i myśleć o kimś poza samym sobą. Autorowi udała się mimo to niebywała sztuka uczynienia z niego bohatera, którego losem można się zacząć przejmować, zwłaszcza po tym, gdy uświadamia sobie, czemu tak naprawdę zależało mu na Kanekim. Dodając do tego kontrastujące motywacje targające Kanae, wszystko to składa się na fascynujący, dobrze poprowadzony wątek, w którym mangaka raz jeszcze podkreśla, że w wykreowanym przez niego świecie nie ma miejsca na proste i oczywiste podziały dobro / zło.

Co ważne, równie fascynującą postacią jest sam Haise, na co duży wpływ mają interesujące okoliczności, w jakich się znalazł. Można powiedzieć, że za sprawą utraty wspomnień narodził się na nowo i w pewnym sensie porzucił pełne tragedii życie, które niegdyś wiódł, ale czy ucieczka od przeszłości naprawdę jest czymś dobrym, czy też oznacza ona po prostu unikanie konfrontacji z tym, kim się naprawdę jest? Drzemiąca głęboko w świadomości Sasakiego osobowość Kanekiego (co ciekawe, zwizualizowana jako dziecko) pragnie wydostać się na powierzchnię, ale Haise ma powody do obaw wykraczające poza ryzyko utraty kontroli nad swoimi mocami ghula – czy odzyskanie pamięci nie znaczyłoby, że przestałby być osobą, którą jest obecnie? W Tokyo Ghoul:re nawet zdawałoby się do bólu schematyczny motyw amnezji został wykorzystany przez autora w taki sposób, że nie tylko czyta się o dylematach z nim związanych z zainteresowaniem, ale też doskonale pasuje on tematycznie do dotychczas opowiedzianej w mandze historii, za co mangace należą się brawa.

Na ostateczne potwierdzenie tezy, że największą zaletą komiksu są zasiedlający jej karty bohaterowie muszę również nadmienić, że przedstawiciele drugiego planu bynajmniej nie ustępują pola protagoniście. Inspektorzy z BSG, ghule z Aogiri, dawni przyjaciele Kanekiego, wreszcie same Quinxy, niemal każda z postaci cechuje się na tyle wyrazistą osobowością i motywacjami, by pozostała w pamięci czytelnika na dłużej. Na szczególną wzmiankę zasługują tu młodzi podopieczni Sasakiego, z których każde przechodzi swój własny, mniej lub dalej idący rozwój: Mutsuki nabiera pewności siebie, początkowo leniwa i apatyczna Saiko pomaga kompanom w misjach, Shirazu zmaga się z wyrzutami sumienia związanymi z naturą wykonywanej przez niego pracy, a pełen pogardy wobec 'słabeuszy' Urie przestaje myśleć wyłącznie o sobie i, niechętnie wprawdzie, zaczyna z własnej woli pomagać towarzyszom broni (chociaż dalej po cichu krytykuje niemal każdego, na kogo padnie jego wzrok).

Jedynym elementem, wobec którego można mieć mieszane odczucia jest czasami oszałamiająca liczba bohaterów przewijających się przez mangę, w związku z czym czytelnicy nie przykładający do nich szczególnej uwagi mogą się w pewnych momentach pogubić w gąszczu nazwisk. Trzeba też podkreślić, że jakość kreski dalej utrzymuje się na wysokim poziomie, a projekty postaci są na tyle różnorodne, że zapamiętanie tych najistotniejszych nie powinno sprawiać problemów.

Kolejne tomy Tokyo Ghoul:re nie tylko nie zawodzą, ale wręcz przerastają oczekiwania, w czego efekcie manga Sui Ishidy jest obecnie tak dobra, jak chyba nigdy wcześniej. Fabuła, rozwój bohaterów, rysunki, akcja – każdy z składających się na nią elementów świetnie wypada w praktyce, dzięki czemu trudno jest oderwać się od lektury. Oby taki stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej!

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za udostępnienie komiksu do recenzji.

Tytuł: Tokyo Ghoul:re #03

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Scenariusz: Sui Ishida
Rysunki: Sui Ishida
Seria: Tokyo Ghoul:re
Wydawca: Waneko
Data wydania: 15 grudnia 2017
Kraj wydania: Polska
Oprawa: miękka z obwolutą
Druk: czarno-biały
Wydawca oryginału: Shueisha
Kraj wydania oryginału: Japonia

Tytuł: Tokyo Ghoul:re #04
Scenariusz: Sui Ishida
Rysunki: Sui Ishida
Seria: Tokyo Ghoul:re, Tokyo Ghoul
Wydawca: Waneko
Data wydania: 15 lutego 2018
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Karolina Dwornik
Oprawa: miękka z obwolutą
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
ISBN: 9788380962965
Cena: 18,00 zł

9.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Tokyo Ghoul:re #05
Scenariusz: Sui Ishida
Rysunki: Sui Ishida
Seria: Tokyo Ghoul:re, Tokyo Ghoul
Wydawca: Waneko
Data wydania: 16 kwietnia 2018
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Karolina Dwornik
Oprawa: miękka z obwolutą
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
ISBN: 9788380962972
Cena: 19,99 zł
Kraj wydania oryginału: Japonia



Czytaj również

Tokyo Ghoul:re #1-2
Po drugiej stronie barykady
- recenzja
Tokyo Ghoul: tomy 1-5
Cierpienia młodego ghula
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.