» Recenzje » Star Wars Legendy: Najlepsze Opowieści

Star Wars Legendy: Najlepsze Opowieści


wersja do druku
Star Wars Legendy: Najlepsze Opowieści
Star Wars to chyba najpopularniejszy popkulturowy fenomen naszych czasów. Któż nie słyszał o dzielnym Hanie Solo czy tajemniczej Mocy, która ma swą jasną i ciemną stronę. Okazuje się jednak, że Gwiezdne Wojny to nie tylko epicka epopeja rodu Skywalkerów, ale też historie zwykłych istot, które zamieszkują niezliczone galaktyki uniwersum Star Wars.

The Walt Disney Company w 2012 roku zaszokowało świat, wykupując jedną z najbardziej intratnych marek na świecie. George Lucas sprzedał Lucasfilm, a co za tym idzie brand Star Wars. Z jednej strony fani byli szczęśliwi, gdyż mogli liczyć na nowe przygody Hana Solo i spółki, z drugiej strony w 2014 roku całe Expanded Universe [EU – ang. rozszerzony wszechświat], czyli wszystkie licencjonowane materiały, które rozwijały uniwersum Star Wars do tej pory, zostało wyrzucone do kosza, a włodarze od Myszki Miki postanowili kanon po swojemu. Expanded Universe szybko nazwano Legendami, aby odróżnić je od nowo wydawanych pozycji.

Wydawnictwo Dark Horse Comics przez niemal ćwierćwiecze wydawało komiksy pod szyldem Gwiezdnych Wojen. W lutym 2015 roku wydawnictwo Egmont Polska zapowiedziało rozpoczęcie cyklu komiksowego Star Wars Legendy. Celem była prezentacja najlepszych historii uniwersum, które ukazały się pod szyldem Dark Horse (obecne opowieści wydaje Disney). Pierwszy numer na półki sklepowe trafił w sierpniu 2015 roku, a obecnie jest dwumiesięcznikiem.

Omawiany tom Star Wars Legendy nosi tytuł Najlepsze Opowieści i jest wydaniem o tyle niezwykłym, że zbiera najlepsze nowele zebrane ze Star Wars Tales, czyli cyklu skupiającego się na krótszych historiach powiązanych z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Okazuje się, że to co prawdziwe i interesujące nie musi się rozgrywać w centrum starcia między Rebeliantami a Imperium, a na obrzeżach i galaktyki i wielkiej wojny.

Trzeba przyznać, że dobór historii w antologii jest bardzo różnorodny zarówno pod względem gatunku od komedii aż po dramat, długości (najkrótszy pod tytułem Hoth ma zaledwie 2 strony!), a także formy od prostych intryg, aż po złożone, psychologiczne rozważania. Spektrum tematu Gwiezdnych Wojen jest naprawdę szerokie i warto podkreślić, że skupia się przede wszystkim na szarych, zazwyczaj bezimiennych (choć pojawiają się i postacie znane z sagi!) uczestnikach wydarzeń, które objęły całą galaktykę. Ale to właśnie stanowi o sile Najlepszych Opowieści i możliwości poznania znanych wydarzeń z perspektywy zwykłych zjadaczy chleba (czy co tam w galaktyce lubią). Filmy pokazują w makroskali trudne sytuacje, ale i wspaniałe zwycięstwa. Okazuje się, że w mikroskali wojna jest zazwyczaj dramatem jednostek – jak choćby historia szturmowca, który wybrał stronę Imperium (Żołnierz) i z czasem tego pożałował – jednak jako mięso armatnie był już z góry skazany na rychłą porażkę. Znajdziemy w antologii opowieści z morałem o tym, że trzeba być wiernym zasadom i jakie zgubne skutki może nieść ich wyrzeczenie się (Cienie i światło oraz Raczej ciemność widoma). Nie zabrakło jednak nadziei dla jednej czy drugiej strony (Rozbitkowie oraz Incydent na stacji Horn). Największą perełką jest jednak rzadka, bo humorystyczna historyjka – Narodziny Gwiazdy Śmierci – przezabawna scenka rodzajowa z Vaderem i Imperatorem w rolach głównych!

Każda nowela zawarta w Star Wars Legendy: Najlepsze Opowieści posiada innego autora. Opowiadania prezentują dobry i bardzo dobry poziom, choć niektóre twisty wydają się nieco wprowadzone na siłę – sami oceńcie czy obecność Lei nie jest zbędna i nie psuje ostatecznego wydźwięku jednej z opowieści. Większość czytelników skojarzy pewnie autora Żołnierza, czyli Gartha Ennisa – odpowiedzialnego między innymi za serie Kaznodzieja i Hellblazer.

Jeżeli chodzi o stronę wizualną albumu to mamy tu i kreskę naturalistyczną, mroczną, a nawet komediową. Wszystko się jednak trzyma bardzo utartej formy, która zazwyczaj nie wychodzi poza to co możemy kojarzyć z kanonem – no może poza czarnobiałym eksperymentem w Niewidziani, niesłyszani. Najbardziej znanym artystą w omawianym tomiku jest John McCrea, który rysował Hitmana, Sędziego Dredda, a nawet samego Supermana.

Star Wars Legendy: Najlepsze Opowieści zostało wydane w sztywnej okładce ze skrzydełkami, a najbardziej przypadło mi do gustu złote tłoczenie napisu Star Wars na okładce, za którą odpowiadał Tsuneo Sanda. Całość została wydana w pełnym kolorze na papierze kredowym i liczy sobie aż 120 stron. Porządna i ekonomiczna robota wydawnictwa Egmont. Zdecydowanie polecam ten tomik Star Wars Legendy nie tylko fanom Gwiezdnych Wojen. Są oczywiście smaczki skierowane do miłośników uniwersum Lucasa, ale mnóstwo tu ponadczasowych wartości, które trafią do każdego. Przede wszystkim to prawdziwe historie o prawdziwych ludziach.

9.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Najlepsze Opowieści
Scenariusz: Ròżni autorzy
Rysunki: Ròżni autorzy
Wydawca: Egmont
Tłumaczenie: Ròżni autorzy
Liczba stron: 120
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 978-83-281-1814-0
Cena: 49,99 zł
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics



Czytaj również

Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie
Rebelie są zbudowane na nadziei
- recenzja
Gwiezdne Wojny VII: Przebudzenie Mocy
Powrót Nowej Nadziei?
- recenzja
Torres
Pnąc się ku górze
- recenzja
Miracleman
Klasyk nie na każdy żołądek
- recenzja
Hawkeye #1: Moje życie to walka
Każdy może być superbohaterem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.