» Teksty » Artykuły » Sokrates. Półpies

Sokrates. Półpies


wersja do druku

Artystyczna groteska

Autor: Redakcja: Mały Dan, Camillo

Sokrates. Półpies
Antyczna mitologia ciągle żyje i trzyma się dobrze, będąc źródłem inspiracji dla kolejnych pokoleń autorów. Cieszy również to, iż twórcy potrafią podejść do tematu z dystansem oraz przymrużeniem oka, eksponując na pierwszym planie grę konwencją oraz własną pomysłowość. Pies Sokrates jest z tego zadowolony.

Sokrates to czworonóg, który wymyka się stereotypom towarzyszącym zazwyczaj czworonogom. Sokrates gada, czego nie zwykli czynić inni przedstawiciele canis lupus familiaris, a co więcej jest oddanym filozofem wbrew większości homo sapiens. Nietypowego ma również kompana: tępego osiłka, dla którego chuć jest ważniejsza niż cień rozsądku, a chwila namiętności jest głównym kryterium decyzyjnym. Duet Sokrates – Herakles rusza w świat, na przekór królom i bogom, zaś ku uciesze kobiet. Przynajmniej niektórych.

Sokrates. Półpies pierwotnie ukazał się w latach 2002 – 2009 w trzech częściach zatytułowanych odpowiednio: Herakles, Odyseusz oraz Edyp w Koryncie. Polska edycja doczekała się premiery dzięki staraniom Wydawnictwa Komiksowego w roku 2015 od razu w formie zbiorczego albumu upakowanego w twardą okładkę.

Autorski duet w składzie Joann Sfar (scenariusz) oraz Christophe Blain (ilustracje) zabrał czytelników w przełamującą wszelkie konwenanse podróż po morzach, wyspach oraz greckich polis. Klasyczne motywy, znane chyba każdemu uczniowi szkoły średniej, rozebrane zostały tutaj na części pierwsze, po czym ponownie złożone w całość jakże różną od pierwowzoru. Grecki mit stał się równie ważny jak żart, retrospekcja oraz obserwacja otoczenia. A wszystko to ujęte jest z dzisiejszej perspektywy.

Już od pierwszych stron czytelnicy toną w grotesce i absurdalnych wizjach francuskiego scenarzysty. Serwowane pomysły od samego początku zaskakują, innym razem śmieszą bądź nawet budzą zniesmaczenie. Wydaje się jednak, iż taki był zamysł twórców: nie opowiedzenie po raz enty dobrze znanych, wręcz oklepanych do znudzenia historii, ile zabawa konwencją oraz szokowanie zwizualizowaną ekspresją. Przedstawienie Heraklesa jako tępego osiłka to jedno, znudzony dotychczasowym trybem życia, odkrywający upodobanie do mężczyzn Odys to drugie. Czy szokujące? Chyba nie bardzo. Ale obaj panowie dopuszczający się aktu kanibalizmu na ludzkiej żonie tytułowego Sokratesa to już zupełnie inny poziom abstrakcji.

Jednocześnie – jakby świadomi stąpania po bardzo cienkiej linie – autorzy wielokrotnie wycofują się oddając głos psu. Ten obserwuje otoczenie, analizuje, składając na swoje barki rolę Prometeusza, zazwyczaj z jak najgorszym skutkiem. Tym niemniej interwały, jak rozmowa z Cyklopem, Homerem czy Zeusem, nadają historii drugiego sensu, wyciągają na wierzch smutek, tęsknotę czy potrzebę wysłuchania przez drugą osobę, choćby to był czworonóg. Chwile idylli nie trwają jednak długo: greccy bogowie spoglądają na świat śmiertelnych rozgrywając pomiędzy sobą swoje utarczki. A Herakles dekapituje i wybebesza w tym czasie kolejne osoby.

Absurdalnym pomysłom oraz skojarzeniom Sfara towarzyszy mocno groteskowa, wręcz przerysowana, forma graficzna Blaina. Główny protagonista swoją fizyczną powierzchownością przypomina raczej niedorozwiniętego neandertalczyka. Z drugiej strony nie brakuje mnóstwa interesujących kadrów podkreślających posmak antycznych historii Sokratesa. Nieco schizofreniczny charakter historii podkreśla również tonacja kolorystyczna, wielokrotnie balansująca pomiędzy skrajnościami: od pstrokatych pasteli aż do szaro-burych szkiców pasujących do słynnych greckich amfor. Mimo iż zabieg ten jako całość nie porywa za serce i nie urzeka nadmierną ilością detali, to jednak współtworzy ze scenariuszem jedną całość w swojej formie i wyrazie.

Sokrates. Półpies jest albumem przedziwnym. Przetwarzającym klasyczne (dosłownie!) historie wedle kaprysów i zachcianek autorów, balansując pomiędzy kiczem a bardzo zręczną grą słowem, w równym stopniu odpychając, co intrygując. Prostota formy wyrazu miesza się z kadrami wizualnie atrakcyjnymi, a  cały komiks to przyśpiesza to zwalnia wymykając się standardom oraz zachęcając do chwili refleksji nad jego treścią. Niestandardowa rzecz do indywidualnej ocen przez każdego czytelnika z osobna.

7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Sokrates. Półpies
Scenariusz: Joann Sfar
Rysunki: Christophe Blain
Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe
Data wydania: listopad 2015
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Liczba stron: 142
Format: 215 x 290 mm
Oprawa: twarda
Papier: offsetowy
Druk: kolorowy
ISBN: 978-83-64638-25-1
Cena: 54,90 zł
Wydawca oryginału: Dargaud



Czytaj również

Kot Rabina #1-5
Szanuj kota swego
- recenzja
Relax – Antologia Opowieści Rysunkowych #2
Relaxowanie się po latach
- recenzja
Thorgal. Młodzieńcze lata #5: Slivia
Początków ciąg dalszy
- recenzja
Listopad 2016 w komiksie
Co w branży piszczy?
Kwintesencja
Mole wyruszają w drogę
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.