» Teksty » Artykuły » Skazane na siebie

Skazane na siebie


wersja do druku
Skazane na siebie
Schyłek drugiej wojny światowej to okres kojarzący się przede wszystkim ze zjawiskiem masowych przesiedleń. Literatura wojenna obfituje w setki relacji ofiar zdanych wyłącznie na siebie, rzuconych bez środków do życia w nieznane strony, nierzadko zmuszonych do ukrywania się przed nazistowskimi i sowieckimi prześladowcami.

Tysiące innych przekazów nigdy nie ujrzało światła dziennego i zostało zabranych do grobu w czasie wojennej zawieruchy, a świat doczekał się także kilku mistyfikacji, które zostały zdemaskowane przez historyków i badaczy. Z jednej strony można więc powiedzieć, że pamiętnik Skazane na siebie Miriam Katin to nic nowego. Z drugiej jednak w formie komiksowej zyskuje on kilka ciekawych cech.

Sama fabuła komiksu jest raczej prosta. Jego główną bohaterką jest żydowska matka, która wraz z kilkuletnią córką zmuszona była opuścić dotychczasowe miejsce zamieszkania na podstawie wydanego przez niemieckie władze dekretu. Spokój odnaleziony na wsi burzy jednak późniejsze przybycie rosyjskich wojsk, korzystających w pełni z zasobów wyzwalanych terenów. To zaś wymusza kolejną ucieczkę głównej bohaterki. Odnalezienie bezpiecznego miejsca w świecie targanym wojennym niepokojem nie jest łatwym zadaniem. Jeśli chodzi o stronę fabularną Skazanych na siebie nie ma się co oszukiwać. Czytelnik nie znajdzie tu niczego, czego nie zawierają rozliczne wspomnienia wojenne, jakich pełno na księgarskich półkach: niemal stereotypowe problemy bohaterki, rzekoma poprawa losu, przymus dalszej ucieczki, aż w końcu happy end, okupiony jednak niemałą ceną. Zabrakło tu jednak jakiejś nienagannej wolty.

W warstwie graficznej autorka zastosowała ciekawy zabieg: podział plansz na czarno-białe i kolorowe, przy czym tych drugich jest zdecydowanie mniej. Czym różnią się poszczególne fragmenty komiksu? Monochromatyczne ilustracje przedstawiają czasy wojny, natomiast pozostałe przenoszą czytelników kilkadziesiąt lat później, gdy tułaczka jest dla bohaterki tylko przykrym wspomnieniem, zaś jej córka zdołała ułożyć sobie życie. Idealnie oddaje to zresztą całokształt wojennych relacji i zdjęć – które dziś kojarzone są głównie z ponurą czernią i bielą z racji niedoskonałości ówczesnej technologii, a także czasy zdecydowanie nam bliższe, gdy życie po wojnie zaczęło nabierać metaforycznych barw.

Do tego zaś należy dodać, że autorka komiksu posługuje się całkiem interesującą kreską – zarówno pod względem szczegółowości (ilustracje są często kanciaste, rozmyte lub też zamazane), jak i pewnego rodzaju bryłowatości postaci, które nierzadko przypominają istne karykatury z kreskówek. Same czarno-białe ilustracje prezentują sobą ciekawe połączenie ołówka i - prawdopodobnie - czarnego flamastra. Można więc powiedzieć, że z jednej strony nie mamy do czynienia z niczym bardzo odważnym (i często niestrawnym dla sporej części czytelników), ale i też nie obcujemy z irytującymi monotonią ilustracjami.

Skazane na siebie to historia, jakich wiele. I z biegiem lat pewnie kolejne ludzkie dramaty drugiej wojny światowej ujrzą światło dzienne. Krótko mówiąc: raczej nie ma co sugerować się historią w tym komiksie. Tutaj autorka przedstawia tylko to, co osoby zainteresowane tym okresem historii poznały już zapewne dawno temu w zbiorach relacji czy pamiętnikach osób bezpośrednio uczestniczących w ucieczce przed faszystowską, a później radziecką, machiną wojenną. Jednakże niebanalny styl graficzny Miriam Katin dodaje Skazanym na siebie sporo swoistego uroku. I chociażby dlatego warto zapoznać się z tym tytułem.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Skazane na siebie
Scenariusz: Miriam Katin
Rysunki: Miriam Katin
Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe
Data wydania: lipiec 2014
Liczba stron: 136
Format: 214 x 208 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-64638-03-9
Cena: 49,00 zł
Wydawca oryginału: Drawn and Quarterly



Czytaj również

Listopad 2016 w komiksie
Co w branży piszczy?
Kwintesencja
Mole wyruszają w drogę
- recenzja
Gilles McCabe #2
Historia mordercy
- recenzja
Sokrates. Półpies
Artystyczna groteska
- recenzja
Wiedźmin (wyd. kolekcjonerskie)
Inna twarz Geralta
- recenzja
Pewnego razu we Francji #2: Czarne wrony
Jeśli wejdziesz między wrony...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.