» Recenzje » Pustelnik

Pustelnik


wersja do druku

Trudno być pustelnikiem

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski

Pustelnik
W niedalekiej przeszłości polski komiks zamknięty był w przedziwnym błędnym kole. Neutralni odbiorcy traktowali go jako łatwe w odbiorze "historyjki myszek i Batmanów", adresowane do młodszego odbiorcy, zaś przeciwnicy jako "degradujący literaturę smutny fenomen kultury", dedykowany wyłącznie odbiorcy dziecięcemu i młodzieżowemu. Słowem: dla jednych i drugich komiks stanowił niewybredną rozrywkę skierowaną wyłącznie dla dzieci.

Zwolennicy kontrargumentowali, że przecież Art Spiegelman w Mausie porusza trudny temat Holokaustu, Alison Bechdel w Fun Home opowiada o homoseksualizmie swojego ojca, David Beauchard w Rycerzach świętego Wita przybliża historię ciężkiej choroby starszego brata, a Marjane Satrapi w Persepolis nie zostawia złudzeń dotyczących islamskiej rewolucji. Słowem: komiks jest poważnym medium skierowanym do dojrzałego czytelnika.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Nie ulega wątpliwości, że od dawna na półkach polskich sklepów z książkami można było znaleźć klasyczne już opowieści obrazkowe dla dzieci: wszak Janusz Christa dał polskiemu czytelnikowi Kajka i Kokosza, Henryk Jerzy Chmielewski – Tytusa, a Szarlota Pawel – Kleksa, ale smutnym faktem jest również to, że jeszcze do niedawna na polskim rynku komiksowym dramatycznie brakowało współczesnych komiksów dla najmłodszego czytelnika. W ostatnim czasie ta sytuacja zaczęła się zmieniać: wszystko za sprawą imprintów Kultury Gniewu – Krótkie Gatki oraz Centrali – Centralka, czyli linii wydawniczych prezentujących komiksy dla dzieci.

Pierwszym komiksem opublikowanym przez poznańskie wydawnictwo w ramach Centralki, promującej się chwytliwym hasłem "komiksy dla dzieci mądrych rodziców", jest Pustelnik Martina Ernstsena. Opowieść o chłopcu, który spędza wakacyjny czas u babci, opisuje zawiązanie nici porozumienia i rozwój przyjaźni między dwojgiem bohaterów będących przedstawicielami dwóch całkowicie odmiennych pokoleń oraz przedstawia problem rozróżniania przez dziecko projekcji fantazji od codziennej rzeczywistości. Komiks ukazał się pierwotnie we wrześniu 2012 roku w Skandynawii w trzech językach w różnych wydawnictwach. Norweską edycję przygotowała oficyna Jippi forlag, szwedzką – Optimal Press, zaś fińską – Sarjakuvakeskus. Polska edycja książki jest pierwszym wydaniem, które ukazało się poza Półwyspem Skandynawskim.

Historyjka jest prosta, ciepła i przyjemna. Do starszej pani mieszkającej samotnie na zapadłym odludziu, malowniczo położonym wśród północnonorweskich fiordów, przyjeżdża nieczęsto przez nią widywany wnuk. To rzadka sytuacja, w której babcia i wnuczek wreszcie mogą wspólnie spędzić trochę czasu, więc wydawać by się więc mogło, że będą czerpać z tej chwili, ile tylko się da. Oni jednak, poza kilkoma posiłkami i zdawkowymi rozmowami, zajmują się swoimi prywatnymi sprawami w zupełnej samotności. Starsza kobieta bezustannie wypatruje czegoś przez lornetkę wśród morskiej topieli, młodzieniec zaś stopniowo poznaje otoczenie i stara się ożywić opustoszałe domostwo swoją obecnością. Środowisko, w którym żyje babcia, jest diametralnie różne od świata, w którym na co dzień funkcjonuje młody człowiek. Podstarzały telewizor odbiera tylko "jedynkę", a o takich cudach współczesnej techniki, jak konsola, komputer, kablówka czy internet w ogóle nie ma mowy. Dla babci to standard, dla chłopca – nowość.

W takiej ekstremalnej sytuacji ciekawym zajęciem dla młodzieńca wydaje się beztroskie bieganie nad brzegiem morza i wyłapywanie wodnych stworzeń oraz wyszukiwanie skarbów skrywających się w ciemnych zakamarkach popadającej w ruinę stodoły i przydzielanie im odpowiedzialnych zadań. Spośród fal chłopiec wyławia małego raka pustelnika, a w stodole znajduje komplet zapomnianych figurek E.T. Rakiem sumiennie się opiekuje: prowadzi z nim wielce interesujące rozmowy, karmi pozostałymi z obiadu kotletami rybnymi, znajduje dla niego odpowiednie towarzystwo oraz zapewnia bardziej przestronny dom i pełną ochronę. Zabawkami obstawia całe obejście i powierza im różnorodne funkcje: pilnowanie domu, odstraszanie intruzów, ciągłe towarzyszenie babci, robienie na drutach, przygotowywanie kanapek z czekoladowym masłem, oglądanie telewizji czy rozkoszowanie się wspaniałymi widokami.

W związku z brakiem innych rozrywek chłopiec musi stworzyć sobie własny świat przy pomocy fantazji. To niełatwe zadanie wkrótce pochłania go tak bardzo, że granice między kreacją wyobraźni a rzeczywistością całkowicie się zacierają i z czasem zupełnie przestają istnieć. Z pozoru obrzydliwie nudna nadmorska przestrzeń staje się areną dla epickiego starcia z morskim potworem, kuchenne narzędzia przeradzają się w niezniszczalną zbroję i zabójczy oręż, a spędzająca czas w kuchni babcia przeistacza się w niezastąpionego, walecznego i bohaterskiego towarzysza broni.

Mimo że każda postać jest w tej uroczej opowieści tytułowym pustelnikiem, morał opowiastki jest bardzo optymistyczny: każdy choć przez chwilę potrzebuje towarzystwa, bo absolutnie nikt nie lubi być samotny. Ani babcia, która pustelnikiem została ze względu na miejsce zamieszkania, ani chłopiec, który pustelnikiem stał się przez wzgląd na spędzanie krótkich wakacji na wsi, ani rak pustelnik, który pustelnikiem jest z nazwy gatunkowej. Ani nawet małe figurki przybysza z obcej planety, które pustelnikami zostały z przymusu przez zamknięcie ich w starej stodole.

Pustelnik to subtelnie opowiedziana krótka historyjka o spędzaniu dzieciństwa w świecie wyobrażeń, potędze ludzkiej fantazji i międzypokoleniowym dialogu, wiarygodnie oddająca fascynujący obraz czasu i przestrzeni, w których mają miejsce wydarzenia. Album został znakomicie zakomponowany: pozornie banalna okładka po rozłożeniu skrzydełek staje się wielowątkowym obrazkiem przedstawiającym wszystkich bohaterów opowieści z osobna, na wewnętrznych stronach okładki znajduje się miniaturowy atlas morskich stworzeń, całą historię spina czytelna fabularna klamra, a na końcowych stronach zamieszczona została fotografia przedstawiająca blondwłosego chłopca dźwigającego wiaderko na tle skandynawskiego krajobrazu i jednoznacznie sugerująca autentyczność komiksu. Specyficznie uproszczona kreska, baśniowo soczysta kolorystyka oraz fantazyjna nastrojowość opowieści potęgują zacieranie granic między rzeczywistością a fikcją.

Pustelnik inauguruje działalność imprintu Centralka. To bardzo udany – choć być może nieco trudny i łamiący przyzwyczajenia młodych czytelników – początek. Mając na uwadze plany wydawnicze Centrali (następnymi albumami dla dzieci będą Tej nocy dzika paprotka Marzeny Sowy i Bereniki Kołomyckiej oraz Bartnik Ignat i skarb puszczy autorstwa Tomasza Samojlika), pozostaje trzymać kciuki za powodzenie tego projektu. Bo przecież komiks jest również dla dzieci.
7.0
Ocena recenzenta
5.17
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Pustelnik
Redaktor naczelny: Magdalena Nowicka
Scenariusz: Martin Ernstsen
Rysunki: Martin Ernstsen
Wydawca: Centrala
Data wydania: 2013
Tłumaczenie: Katarzyna Tunkiel (z norweskiego)
Liczba stron: 56
Format: 170 x 240 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Druk: kolorowy
Nakład: 580 + 20 egz.
ISBN: 9788363892043
Cena: 34,90 zł



Czytaj również

Cykle
Jaka technika jest najlepsza do tworzenia komiksów?
- recenzja
Za oknem świeci słońce
Szeptana opowieść o wstydzie
- recenzja
Przyjaciele
Rozterki pod spiczastym kapturem
- recenzja
Polish Female Comics - Double Portrait
Co z tym komiksem kobiecym?
- recenzja
S/N
Antologia jakich mało
- recenzja
Miller i Pynchon
W otoczeniu liczb
- recenzja

Komentarze


Kuba Jankowski
   
Ocena:
0
Ja już w tekście Varia #3 pisałem, że owszem, miły komiks, ale pełen niewykorzystanych pomysłów - to są takie zarodki czegoś, co by mogło stać się wyjątkowe, ale ze względu na pobieżne potraktowanie przez autora, jest bardzo zwyczajne.
11-05-2013 11:49
Spider-Nik
    Średnio na jeża
Ocena:
0
Komiks dla dzieci spod Centraliki nie wypada powalająco. Nie ma też skomplikowanej i rozbudowanej fabuły, ale w końcu to komiks kierowany do dzieci, więc tu nie można narzekać. Rysunki są bardzo kolorowe i bajkowe, postacie przypominają trochę muminki ze słynnej kreskówki. Wszystko to by zachęcić do sięgnięcia najmłodszych. Z ciekawostek warto zwrócić uwagę na to jak czas przebiega w komiksie. Główny bohater przyjeżdża odwiedzić babcię i tu nagle już musi wracać. Niby był krótko, ale jak się okazuje był tam dłużej. Zabieg ten jest celowy, a ma na celu ukazać, jak dziecku szybko minął czas. To dowodzi też, że cały komiks jest przedstawiony z punktu widzenia chłopca i tego jak jemu mija pobyt u babci. Komiks w sam raz na raz i nie ma potrzeby by ktokolwiek (nawet dziecko) do tego wracało, no chyba, że chce nauczyć się rozpoznawać muszelki, które są zaprezentowane na wewnętrznych stronach okładki (taki mały bonus).
16-05-2013 10:41
Młot
   
Ocena:
0
Mały Danie, pytanie do Ciebie. Jako typowy rasista komiksowy nie tykasz mang, bo są tam te oczy, w których widać głębie kosmosu. W "Pustelniku" też są wielkie gały! Więc jak to z Tobą jest?








Rasisto komiksowy!!!!???
20-05-2013 02:07
Kuba Jankowski
   
Ocena:
0
Uuuuu, będzie rozłam w grupie superhirołów :D
26-05-2013 09:57
Mały Dan
   
Ocena:
0
"Pustelnika" czytam przede wszystkim jako komiks dla dzieci, stąd nie przeszkadza mi ani szybka i nieskomplikowana fabuła, ani brak rozwinięcia poszczególnych wątków, ani uproszczony rysunek z wielkimi oczami włącznie - cel został osiągnięty, zatem nie ma na co kręcić nosem... :)
31-05-2013 16:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.