» Recenzje » Przeklęta puszcza 1280

Przeklęta puszcza 1280


wersja do druku

XIII-wieczny slasher

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Wiktor 'Anzelm' Wieczorek
Ilustracje: Mariusz Moroz

Przeklęta puszcza 1280
Przeklęta puszcza 1280 zwraca uwagę świetną edycją. Komiks ma twardą oprawę, a klimatyczna okładka zapowiada mroczną fabułę, którą zaprezentowano w pełnym kolorze na kredowym papierze. Czy rysunki i przedstawiona historia są równie udane jak wydanie?

Jak sama nazwa wskazuje, akcja komiksu rozgrywa się w XIII wieku naszej ery, kiedy to do pruskich puszcz przybywają rycerze-zakonnicy. Ich cel jest jasny – nawracać pogan na „jedyną prawdziwą wiarę”, a kto nie wyrzeknie się dawnych wierzeń, ten zostanie zgładzony. Jako że idea ta jawi się szczytnym celem dla każdego chrześcijańskiego rycerza, do zakonników pod dowództwem świeckiego księcia Gilberta dołączają zbrojni z Anglii, kraju Franków, Brandenburgii, Mazowsza i księstw Rzeszy. W sumie pięć setek rycerzy, nie licząc knechtów i ciur obozowych. Na początku wszystko przebiega zgodnie z planem – Pruscy innowiercy w pierwszej napotkanej wsi zostają wyrżnięci. Jednak im dalej w prastare bory, tym dziwniej. I krwawiej.

Mariusz Moroz, odpowiedzialny zarówno za scenariusz, jak i rysunki, stworzył opowieść, która jest niczym więcej, jak przeniesieniem popularnego podgatunku horrorów – slashera – w XIII-wieczne realia. „Krzewiciele wiary” zaczynają napotykać stwory zamieszkujące puszcze, dziwnych ludzi i śmiertelnie groźne zwierzęta. I jak to w każdym slasherze bywa – im dalej, tym coraz mniej osób liczy sobie buńczuczna wyprawa. Zakonnicy i rycerze wpadają w pułapki, dziesiątkują ich nieludzkie istoty, aż w końcu wyprawa zmienia się w paniczną próbę ucieczki z puszczy. Głównym bohaterem jest jeden z frankońskich rycerzy, który ma okazję przeżyć chwile grozy. Tu ciekawostka – przez cały komiks nie jest nam dane poznać jego imienia. Niestety, o ile w filmowych slasherach są jakieś wyjaśnienia (np. kim jest psychopata z siekierą, goniący grupę studentów po lesie), o tyle tutaj nic nie zostaje powiedziane – pojawiają się jakieś potwory, eliminują zbrojnych i znikają. Podejrzewać można różne motywy tego działania – wiara przybyszów im nie odpowiada, nie lubią obcych na swoim terenie, a może po prostu są drapieżnikami? Takich wyjaśnień bardzo fabule brakuje, ponieważ pozbawiona tła tego typu staje się miałką historią o rycerzach, którzy pojechali w las i nie wrócili.

Jeśli chodzi o rysunki, styl Moroza czytelnicy mieli okazję poznać choćby w innym jego autorskim komiksie, zatytułowanym Pani Twardowska i inne opowieści. Rysownik dba o detale, jednak w wielu miejscach widać problemy z proporcjami postaci. Ma też dziwny zwyczaj przedzielania jednego kadru na dwa mniejsze, co jest zupełnie niepotrzebnym zabiegiem. Dobrze radzi sobie z twarzami ludzkimi, które są charakterystyczne dla każdej postaci. Pomimo bogactwa detali, kadry są w pełni czytelne i nie trzeba ślęczeć nad żadnym z obrazków, aby sprawdzić, co rysownik chciał na nim zaprezentować. Wielki plus dla wydawcy za przedstawienie historii w pełnym kolorze, dzięki czemu nabiera ona życia.

Przeklęta puszcza 1280 to komiks wydany we wzorowy sposób, jednak jego fabuła jest banalnie prosta. Trochę szkoda, że twórca nie popracował nad nią bardziej, ponieważ miło byłoby wiedzieć, jak zwały się demony i stworzenia z pruskich puszcz, które mamy okazję oglądać w akcji.  A tak pozostaje tylko oglądanie kolorowego slashera, w którym trup pada bez większego uzasadnienia.

6.0
Ocena recenzenta



Czytaj również

Krucjaty
Bóg tak chce!
- recenzja
Pani Twardowska i inne opowieści…
Klasyk plus kilka autorskich dodatków
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.