» Recenzje » Paper Girls

Paper Girls


wersja do druku

Dziewczyny z kamienia

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Camillo

Paper Girls
Dla młodocianych roznosicielek gazet miał to być zwyczajny poranek. Cztery dziewczyny wyruszyły o brzasku, by dostarczyć klientom codzienną prasę, jednakże już wkrótce zorientowały się, że świat oszalał. Zniknęła większość mieszkańców, zaś w ich miejsce pojawiły się dziwaczne potwory. Czy dziewczynom uda się przetrwać przerażający poranek?

Sentymenty to potężna rzecz, przywiązująca osobę do wydarzeń wspominanych z nostalgią. Czasami uniemożliwiają wykonanie kroku do przodu, czasami jednak stają się źródłem twórczej weny. Przykładem jak sentyment może przerodzić się w inspirację są Paper Girls Briana K. Vaughana. Amerykański scenarzysta w wywiadzie udzielonym dla Los Angeles Times przyznał, że chciał stworzyć komiks, na którego karty przeleje wspomnienia z czasów, gdy był dwunastolatkiem, a wiek ten osiągnął w roku 1988. Formą wyrazu dla jego wspomnień stała się właśnie opowieść o nastoletnich roznosicielkach prasy.

I prawdę pisząc, w tym elemencie Vaughan dopiął swego. Czytelnicy pamiętający czasy "natapirowanych" fryzur, transmitowaną na pół świata konferencje na linii Reagan-Gorbaczow, katastrofę kosmicznego wahadłowca Challanger, wybuch w Czarnobylu, pierwsze filmy o Freddym Kruegerze oraz zagrywający się z gry na konsolach Atari, będą wniebowzięci. Ale to nie wszystko, kolejne gadżety, które przenoszą czytelnika w czasie to jawne nawiązanie do kultowego E.T., w końcu bohaterami są nastolatki śmigające na rowerach, zaś samej przygody nie powstydziłby się Richard Donner oraz Steven Spielberg, czyli reżyser i pomysłodawca Goonies. Używając slangowego zwrotu, jest "na wypasie", a Paper Girls to świetny powrót do przeszłości dla współczesnych czterdziestolatków oraz swoiste źródło wiedzy dla młodszych czytelników.  

Mogłoby się wiec wydawać, że to komiks wręcz idealny, tak jak głoszą reklamy na jego okładce. Niestety tak nie jest. Przede wszystkim nie kupuję głównych bohaterek, zaledwie dwunastoletnich dziewczyn. Samemu "dysponując" prawie trzynastoletnią córką nie jestem w stanie wyobrazić sobie ani jej, ani jej rówieśniczek jeżdżących na rowerze o piątej rano, palących, na potęgę klnących, posługujących się bronią oraz pojęciami niewłaściwymi dla ich wieku. Zwłaszcza, że jedna z bohaterek wywodzi się z tak zwanego "dobrego domu" i trudno zrozumieć jej potrzebę dorabiania sobie poprzez rozwożenie gazet. Wydaje się, że Vaughan zagalopował się nieco, tracąc kontrolę na bohaterkami.

Ambiwalentne uczucia budzi również fabuła. Z jednej strony nakreślona została interesująca koncepcja podróży w czasie i przestrzeni, co również docenią miłośnicy wypatrywania rozmaitych drugoplanowych detali. Z drugiej zaś na przestrzeni pięciu zeszytów – a więc jednej trzeciej całości – składających się na niniejsze wydanie, motywy sterujące zagadkową siłą stojącą za wydarzeniami pozostają osnute mgłą tajemnicy. Mimo że adwersarz młodzieży ukazuje twarz, to jednak trudno odgadnąć cel i powód jego działań. Zamiast tego czytelnicy poczęstowani zostali wartko prowadzoną od tarapatów do tarapatów historią nastolatek. Po pięciu zeszytach, dynamiczne tu i teraz zdecydowanie zastępuje klarowny, długofalowy scenariusz. Zaryzykuję twierdzenie, że Vaughan miał pomysł na historię, ale pozwolił jej żyć własnym losem, niespecjalnie ją kontrolując.

No i oprawa graficzna Cliffa Chianga. Ta jest do bólu przeciętna. Niczego nie można jej w zasadzie zarzucić, kreska i kolory zostały umiejętnie dobrane, ale w żadnym wypadku nie zapadają w pamięć. W warstwie artystycznej to kolejny "jakiśtam" amerykański komiks, następnego dnia ulatujący w niepamięć.

Już dawno żaden tytuł komiksowy nie wzbudził we mnie tak skrajnych odczuć. Z jednej strony nie sposób przejść obojętnie obok tej bardzo udanej podróży w czasie, by móc raz jeszcze rozkoszować się własnymi wspomnieniami, paradoksalnie tak bliskimi tym, które stały się dla Vaughana inspiracją do napisania scenariusza Paper Girls. Z drugiej zaś zaprezentowana historia jest dość chaotyczna i – póki co – mało porywająca. Należy więc uzbroić się w cierpliwość i poczekać, co przyniosą kolejne odsłony przygód krnąbrnych dziewcząt.

Galeria


7.0
Ocena recenzenta
7.4
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Paper Girls #1
Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Cliff Chiang
Seria: Paper Girls
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: 13 września 2017
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Bartosz Sztybor
Liczba stron: 144
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolorowy
ISBN: 9788381101738
Cena: 40,00 zł
Wydawca oryginału: Image Comics



Czytaj również

Nowości komiksowe na 28. MFKiG
Prezentacja okładek i opisów wydawców
Wonder Woman #6: Kości
Wojna o Olimp
- recenzja
Y - Ostatni z mężczyzn #3
Mdło i nieciekawie
- recenzja
Saga #1
Postmodernistyczny romans
- recenzja
Wonder Woman: Krew
Grecko-amerykańscy bogowie
- recenzja
Kapitan Mineta i Potrzeba Kogoś
Bohater naszych czasów
- recenzja

Komentarze


Wlodi
   
Ocena:
0

Paper Girls to odpowiedź na obecny syndrom Memberberries, o którym wspominasz. Natomiast zwrócę uwagę na jeden element - fakt, że młode bohaterki wstają bardzo wcześnie i rozwożą gazety jest nietypowy dla nas Polaków, jednak w Ameryce na przedmieściach, a szczególnie w tamtych czasach jest dość typowe. Problem wieku bohaterek myślę, że jest zbyt oczywisty - tutaj autorzy robią specjalnie świadomy ruch w kwestii "dojrzałości" czwórki dziewczyn. Kolejną sprawą jest to, że komiks został stworzony przez mężczyzn - przynosi trochę inny obraz jaki moglibyśmy otrzymać od autorek. Z innej strony ciekawy jest dobór bohaterek i ich różne nastawienia do otoczającego świata, mocno zarysowany obraz homofobii, czy żydowskich korzeni jednej z nich. Pierwszy tom już od początku stawia pytanie - "jak zmienią się pod koniec swojej drogi"? 

25-10-2017 14:22
balint
   
Ocena:
+1

@Wlodi

Dzięki za komentarz. Zacznę nieco od końca: kwestia homofobii jest oczywiście bardzo wyraźnie zarysowana i troszkę mi wstyd, że umknęła w trakcie pisania recenzji. Drugiej strony nie jest ani odkrywcza, ani nie wnosi nowych aspektów do dyskusji. Po prostu jest.

Celowo ominąłem natomiast pytanie - nie chciałem spoilować. Zwłaszcza że pytanie, pytaniem, "cliffhanger" na końcu albumu "cliffhangerem", ale po środku nie dzieje się nic co by rozwijało tą koncepcję.

Zostaje kwestia wieku dziewczynek. Moja córka ma 12 lat i 10 miesięcy i po prostu nie kupuję tych kreacji. No nie, po prostu nie.

I nadal nie rozumiem, po co dziewczynka z majętnej rodziny, mająca wszystko para się tym zajęciem. Aczkolwiek tutaj rzeczywiście mało wiem o lokalnych uwarunkowaniach.

Zachęcam również do oceny komiksu :)

25-10-2017 14:50

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.