» Recenzje » Pani Twardowska i inne opowieści…

Pani Twardowska i inne opowieści…


wersja do druku

Klasyk plus kilka autorskich dodatków

Autor: Redakcja: Agnieszka 'jagnamalina' Bracławska, Joanna 'Shadov' Walczak, Tomasz 'earl' Koziełło, Wiktor 'Anzelm' Wieczorek
Ilustracje: Mariusz Moroz

Pani Twardowska i inne opowieści…
Kim jest Twardowski, tego nikomu wyjaśniać nie trzeba. Uwieczniony przez Adama Mickiewicza w Pani Twardowskiej, stał się jednym z trwałych elementów polskiej kultury. Mariusz Moroz postanowił pokazać tę klasyczną balladę w formie komiksu, a także dodać kilka historii autorskich. Efektem tego jest album Pani Twardowska i inne opowieści…, który został wydany przez Wydawnictwo Kameleon.

Trzeba przyznać, że tytuł może być nieco mylący, gdyż sugeruje zilustrowanie innych utworów Mickiewicza. Jest to jednak niewielki mankament, ponieważ "danie główne", czyli tytułowa Pani Twardowska zajmuje większość albumu, licząc sobie ponad 30 stron. Historia próbującego uniknąć oddania duszy Twardowskiego została zaprezentowana w humorystycznym stylu, przywodzącym na myśl zwariowane kreskówki. Czytelnicy mają okazję zobaczyć, jak wyglądały jego zmagania z Mefistem i przy okazji wiele razy się uśmiechnąć, tym bardziej, że wysłannik piekieł wygląda dość poczciwie. Następnie pokazane zostają dwie krótkie formy komiksowe – SPQR oraz Baby. Obie dotyczą Rzymian podbijających Galię, jednak mimo najlepszych chęci trudno mi zrozumieć, dlaczego legioniści w każdym epizodzie kończą tragicznie. Kolejne pozycje to zabawne historie ze smokami w rolach głównych, odwiedziny lasu Sherwood i nieco inne, niż znane z podręczników, spojrzenie na bitwę pod Somosierrą. Całość wieńczy krótka opowieść w klimacie science-fiction i dwa shorty na zakończenie.

Jak rysuje Mariusz Moroz? Jego kreska jest przyjemna dla oka, a na plus należy policzyć mu fakt, że dba, aby na każdym rysunku znajdowało się dużo detali, jak to tylko możliwe, jednak udaje mu się uniknąć ich przedobrzenia. Dzięki temu każdy kadr jest zarazem czytelny, jak i ciekawy. Kolejną zaletą albumu jest wyważona kolorystyka. Jedyna rzecz, jaka kłuje w oczy, to rysy twarzy występujących w komiksowych historiach postaci. W wielu przypadkach są narysowane zbyt wyraziście, przez co oglądane oblicza sprawiają wrażenie nieco "porysowanych". W tym aspekcie rysownik powinien znacznie ograniczyć "rzeźbienie", które jest po prostu niepotrzebne do osiągnięcia ciekawego wizualnie efektu.

Jeśli chodzi o fabułę, tytułowego utworu przedstawiać nie trzeba, zaś z autorskich historii Moroza najbardziej zapada w pamięć kilkustronicowa opowieść o lesie Sherwood oraz krótkie shorty ze smokami w rolach głównych. Pozostałe zaliczają się do tych, które dość szybko zapomina się po przeczytaniu, aczkolwiek widać dzięki nim, że rysownik czuje się dobrze zarówno w klimatach staropolskich, średniowiecznych, a także futurystycznych. W związku z tym pozostaje mieć nadzieję, że Mariusz Moroz stworzy większą historię autorską. Pani Twardowska i inne opowieści… to dobre zaprezentowanie jego możliwości.

7.0
Ocena recenzenta



Czytaj również

Przeklęta puszcza 1280
XIII-wieczny slasher
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.