» Recenzje » Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #3: Odległe miejsce

Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #3: Odległe miejsce


wersja do druku

Ze śmiercią jej do twarzy

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #3: Odległe miejsce
Stare przekleństwo mówi: "Obyś żył w ciekawych czasach". Mieszkańcy sennego miasteczka Wausau na prowincji Wisconsin z pewnością zgodziliby się, że zdecydowanie lepsza jest nudna codzienność, niż niezwykłe, dramatyczne wydarzenia.

Od momentu, gdy z niewyjaśnionych przyczyn zmarli w okolicy zaczęli powracać do życia, minęło już kilka ładnych tygodni, i chociaż niektórzy zaczęli powoli oswajać się z niecodzienną sytuacją, to okoliczności zmieniają się dynamicznie, a zmartwychwstanie bliskich okazuje się tylko początkiem całej serii wydarzeń, które sprawiają, że Wausau można określić różnymi słowami, ale nie "senne". Przybycie agentów Centrum Reagowania Epidemiologicznego, objęcie miasteczka kwarantanną, makabryczny wypadek na drodze wyjazdowej, seria niewyjaśnionych zgonów i zaginięć – wszystko to spadło na mieszkańców niczym plagi egipskie w pierwszych dwóch tomach serii (Jesteś wśród przyjaciół i Życie ma sens), ale i w kolejnej części (zbierającej materiał opublikowany pierwotnie w zeszytach #12-#17) duet Tim Seeley i Mike Norton nie odpuszcza swoim bohaterom.

Znów większość wydarzeń oglądamy z perspektywy sióstr Cypress, z których starsza jest zastępcą szeryfa i szefem (przynajmniej nominalnie) oddziału zajmującego się sprawą Odrodzonych, a młodsza – jednym z ożywieńców. Godzenie ról stróża prawa i członka rodziny nie jest dla funkcjonariuszki Cypress łatwe, tym bardziej że samotnie wychowuje też syna, który na szczęście szybko dochodzi do siebie po tragicznych wydarzeniach, których świadkiem był w poprzednim tomie. Oprócz sióstr i ich bliskich ponownie dostajemy bogaty zbiór postaci, których dobre odmalowanie jest jednym z niewątpliwych atutów serii. Niektórzy schodzą wprawdzie na nieco dalszy plan (choć, jak sądzę, w kolejnych zeszytach dostaną więcej czasu antenowego), ale dzięki temu możemy bliżej poznać bohaterów, którym jak dotąd nie dane było wyjść poza tło. Szczególnie pochwalić trzeba przedstawienie Odrodzonego dziecka, dziewczynki o imieniu Jordan, którą mogliśmy spotkać na początku pierwszego temu Odrodzenia. Od czasów Kręgu (i przynajmniej kilku innych dalekowschodnich horrorów) małe, upiorne dziewczynki na dobre zadomowiły się w opowieściach z dreszczykiem, ale z czasem stały się karykaturami samych siebie, potworną wprost sztampą. Seeley na szczęście także i tu potrafi wyjść poza ograny schemat, czyniąc młodą bohaterkę jedną z ciekawszych postaci – także poprzez jej zaskakujące pragnienie, któremu Em stara się za wszelką cenę zapobiec, co stawia ciekawe pytania o granice wolności jednostki i odpowiedzialności za innych.

Autorzy nie tylko umiejętnie wprowadzają nowe postaci, ale i wątki, tych przybywa we wręcz zaskakującym tempie – chętnie zobaczę, jak zostaną one rozwinięte, ale wydaje mi się, że w kolejnych tomach szeryf i jego ludzie będą mieli pełne ręce roboty. Na szczęście równolegle niektóre z już zapoczątkowanych zostają zamknięte lub – częściowo przynajmniej – wyjaśnione. Dzięki temu unikamy przeładowania fabuły, a autor oszczędza sobie konieczności pośpiesznego rozwiązywania (lub – co gorsza – ucinania) splątanych wątków w finale opowiadanej historii. Pomimo tego mam jednak wrażenie, że tempo rozwoju fabuły jest tu bardziej nierówne, niż w poprzednich tomach, choć biorę poprawkę na to, że mamy do czynienia ze zbiorczym wydaniem kilku zeszytów oryginalnie opublikowanych oddzielnie, i ich lektura w pewnych odstępach czasu nie powodowałaby już podobnego wrażenia.

Podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich tomów wypada docenić kreskę Mike'a Nortona – realistycznie przedstawione postacie i miejsca podkreślają wiarygodność zupełnie zwyczajnego otoczenia, w którym dochodzi do jak najbardziej niezwykłych wydarzeń. Dodatkowo jeszcze efekt potęgują stonowane kolory (za które odpowiadają Mark Englert i John Ranch), robiące wrażenie zwłaszcza w kadrach ukazujących sceny rozgrywające się na zewnątrz – aż czuje się wszechobecny chłód otaczający bohaterów.

Słabiej natomiast trzeba ocenić dołączone do albumu materiały dodatkowe, te prezentują się bowiem nad wyraz skromnie – oprócz oryginalnych okładek z wydań zeszytowych dostajemy słownie dwie całostronicowe ilustracje.

Choć w połączeniu z nierównym tempem rozwoju fabuły sprawia to, że trzeci tom Odrodzenia oceniam nieco niżej od dwóch wcześniejszych, to z pewnością w dalszym ciągu seria trzyma poziom czyniący ją pozycją wartą tego, by po nią sięgnąć. Chętnie zobaczę, jak nowe wątki zostaną rozwinięte w kolejnych tomach cyklu, i choć mam świadomość, że dopiero zbliżamy się do półmetka i do finału droga jeszcze daleka, to w żadnym razie nie traktuję tego jako zarzutu; chętnie zostanę w Wausau jak najdłużej.

 

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Odrodzenie #3: Odległe miejsce
Scenariusz: Tim Seeley
Rysunki: Mike Norton
Seria: Odrodzenie
Wydawca: Non Stop Comics, Sonia Draga
Data wydania: 16 maja 2018
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Bartosz Musiał
Liczba stron: 128
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolorowy
ISBN: 9788381103480
Cena: 42,00 zł
Wydawca oryginału: Image Comics



Czytaj również

Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #2: Życie ma sens
Śmierć to dopiero początek
- recenzja
Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #1: Jesteś wśród przyjaciół
To nie jest kolejny komiks o zombie
- recenzja
Rat Queens #3: Demony
Demony przeszłości powracają
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.