» Recenzje » Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #2: Życie ma sens

Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #2: Życie ma sens


wersja do druku

Śmierć to dopiero początek

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Tomasz 'Asthariel' Lisek

Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #2: Życie ma sens
Pierwszy tom zbiorczego wydania serii Odrodzenie, zatytułowany Jesteś wśród przyjaciół, zabierał nas do sennego miasteczka w Wisconsin, gdzie w niewytłumaczalny sposób zmarli (a przynajmniej niektórzy z nich) powrócili do życia.

Umiejętnie łącząc horror z policyjnym thrillerem i obyczajowym dramatem, duet Tim Seeley i Mike Norton ukazał nam zamkniętą społeczność, której mieszkańcy nagle stają wobec zjawiska, które dosłownie wywraca ich życie do góry nogami. Nawet ci, których bliscy nie powstali z martwych, muszą radzić sobie z nagłym zainteresowaniem mediów i kwarantanną otaczającą kordonem całe miasto. Sami Odrodzeni, jak określa się zmartwychwstańców, do swego ożywienia podchodzą w bardzo różny sposób – niektórzy po prostu wracają do dotychczasowego życia, inni traktują je jako dopust Boży, jeszcze inni bez ograniczeń korzystają z okazji do wyrównania dawnych rachunków lub cieszą się i wykorzystują nowo otrzymane moce niemal całkowitej niewrażliwości.

Oceniając pierwszy tom serii, chwaliłem ciekawie zarysowane postacie bohaterów, tak głównych jak drugoplanowych, oraz wiarygodne odmalowanie małomiasteczkowych realiów, ale rozmaite wątki zostały w nim na dobrą sprawę jedynie naszkicowane i w większości czekały tylko na należyte rozwinięcie, dlatego też ze sporym zainteresowaniem czekałem, jak zostaną one rozbudowane w dalszych częściach cyklu.

Muszę powiedzieć, że ich rozwinięcie zasługuje na pochwałę – tym większą, że w tkany kobierzec autorzy wplatają coraz nowe wątki, dodatkowo komplikujące i tak niełatwą sytuację. Robią to jednak bez przeładowania fabuły czy przytłaczania czytelnika nadmiarem tropów wymagających równoległego śledzenia. Da się zauważyć, że w tym tomie sami Odrodzeni schodzą nieco w cień, a na pierwszy plan wysuwają się zwykli śmiertelnicy i ich reakcje na niezwykłe zjawisko i dynamicznie rozwijającą się związaną z nim sytuację. Niektórzy starają się je zrozumieć, inni – pomóc zagubionym Odrodzonym, jeszcze inni – zbić na niecodziennej sytuacji kapitał, czy to polityczny, społeczny, czy zwyczajnie zarobić jak najwięcej kasy, robiąc interes życia.

Życie ma sens nawet o krok nie przybliża nas do źródeł Odrodzenia, w dalszym ciągu nie znamy też pochodzenia ani znaczenia zjaw przemykających wśród drzew, ale w żadnym razie nie stawiałbym tego jako zarzut, i to przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze, nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie historii, na stopniowe odkrywanie przed czytelnikami przyczyn niewytłumaczalnego zjawiska przyjdzie jeszcze czas. Po drugie, najwyraźniej autorów serii nie interesuje ukazane przede wszystkim dlaczego dochodzi do dziwnych (by nie powiedzieć: cudownych) zjawisk, ani nawet ukazanie, co tak naprawdę dzieje się w Wausau, ale bardziej jak ludzie reagują na niezwykłe wydarzenia – zarówno ci, których dotykają one bezpośrednio, jak i postronni, a nawet mimowolni ich świadkowie.

Podobnie jak w pierwszym tomie, tak i tu większość wydarzeń śledzimy z perspektywy dwóch córek szeryfa (którego powoli cała sytuacja zaczyna chyba przerastać), z których starsza piastuje stanowisko jego zastępcy, a młodsza jest jedną z Odrodzonych. Nie oznacza to jednak, że i inni bohaterowie nie dostają swoich pięciu minut – w tym także nowi aktorzy na scenie, i mam nadzieję, że niektórzy z nich w dalszych tomach dostaną jeszcze więcej czasu antenowego.

Galeria ciekawych postaci pozostaje bowiem jednym z niezaprzeczalnych atutów Odrodzenia, podobnie jak wiarygodne odmalowanie realiów – a te, jak można się spodziewać, w kolejnych częściach wykroczą poza prowincjonalne Wisconsin. Patrząc na rozwój akcji w drugim tomie zbiorczego wydania serii, do listy zalet trzeba dodać także umiejętne włączanie nowych wątków i rozbudowę fabuły – zobaczymy, dokąd poprowadzi nas w kolejnych częściach.

Od strony graficznej trudno cokolwiek zarzucić kresce Mike'a Nortona – zarówno postacie, jak i mimika bohaterów wychodzi mu bardzo dobrze, podobnie jak pejzaże i szerokie plany, a dobry kontrast dla jego stylu stanowią okładki autorstwa Jenny Frison, którymi przedzielane są poszczególne rozdziały.

Pierwszy tom Odrodzenia dawał dobry punkt wyjścia do opowiedzenia nietuzinkowej historii. Drugi znakomicie wykorzystuje ten potencjał – oby kolejne przyniosły podobny rozwój, a będziemy mieć do czynienia z całością zasługującą na najwyższe komiksowe laury. Ja w każdym razie trzymam za to kciuki.

 

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie albumu do recenzji.

Galeria


8.5
Ocena recenzenta
8.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Odrodzenie #2: Życie ma sens
Scenariusz: Tim Seeley
Rysunki: Mike Norton
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: 10 stycznia 2018
Kraj wydania: Polska
Liczba stron: 128
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolorowy
Cena: 42,00 zł
Wydawca oryginału: Image Comics



Czytaj również

Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #3: Odległe miejsce
Ze śmiercią jej do twarzy
- recenzja
Odrodzenie (wydanie zbiorcze) #1: Jesteś wśród przyjaciół
To nie jest kolejny komiks o zombie
- recenzja
The Black Monday Murders (wyd. zbiorcze) #2: Waga
Pieniądze są na obu szalach
- recenzja
Rat Queens #3: Demony
Demony przeszłości powracają
- recenzja
Paper Girls (wyd. zbiorcze) #3
Nowy rozdział historii
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.