» Teksty » Artykuły » Od pucybuta do fantastytryliardera

Od pucybuta do fantastytryliardera


wersja do druku

O "Życiu i czasach Sknerusa McKwacza"

Autor: Redakcja: Jarosław 'beacon' Kopeć

Od pucybuta do fantastytryliardera
Stany Zjednoczone to młody kraj, który często swoją mitologię tworzyć musiał od podstaw. Amerykański Sen, marzenie przejścia od pucybuta do milionera, jest jednym ze sposobów wyrazu tej mitologii. Kulturowi bohaterowie USA zaczynają od zera, by ciężką pracą wspiąć się na szczyt. Często są przy tym imigrantami, bo egalitaryzm i merytokracja Stanów Zjednoczonych umożliwiać mają każdemu sukces, jeśli oczywiście chce mu się po niego sięgnąć. Bohaterem, który stał się uosobieniem Amerykańskiego Snu, był Sknerus McKwacz w dziele życia Dona Rosy pod tytułem Życie i czasy Sknerusa McKwacza, niedawno ponownie wydanym w Polsce.

Postać Sknerusa McKwacza stworzył Carl Barks, uznawany za mistrza komiksu disnejowskiego. Barks jako rysownik i animator brał udział w tworzeniu filmów animowanych o Kaczorze Donaldzie, zaś gdy paski gazetowe o tej postaci przeniosły się do odrębnych czasopism, Barks przejął schedę po Alu Tagliaferro, poprzednim klasycznym autorze gazetowych pasków, i zaczął tworzyć panelowe, całostronicowe opowieści o awanturniczym kaczorze.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Pod jego opieką postać Donalda zaczęła ewoluować. Te historyjki pełne są inteligentnych nawiązań, żartów, cały czas bawiąc nie tylko dzieci, ale też i starszych czytelników. To Barks odpowiada za stworzenie Kaczogrodu (Duckburg), miasta i świata Donalda oraz licznych ikonicznych postaci kaczego uniwersum, takich jak Diodak, sąsiad Jones czy właśnie Sknerus McKwacz.

Sknerus szybko stał się centralną postacią komiksów o Donaldzie. Nie tylko jego twórca, ale też i inni autorzy szybko dostrzegli możliwości, jakie stwarza im bogaty krewny Donalda. Wokół kaczego bogacza błyskawicznie zaroiło się od przeciwników (jak Kwakerfeller czy Bracia Be), którzy również byli przez kolejne lata mocno eksploatowani. Sknerus umożliwił też opowiadanie historii o wyprawach po skarby, często porywających miłośników opowieści przygodowych.

Jednym z fanów tych historyjek Carla Barksa był wówczas jeszcze młody miłośnik komiksów, Keno Don Hugo Rosa. Zresztą "fan" to za mało powiedziane – Rosa był klasycznym fanbojem. Gdy trzydzieści lat później sam zaczął rysować własne komiksy o kaczkach, już pierwsza strona jego pierwszego disnejowskiego komiksu zawierała odniesienia do klasycznych historii Barksa. Ba, Don Rosa akcję swoich historyjek osadzał nie w swojej współczesności, ale w latach 50. i 60. – epoce, w której ukazywały się komiksy Barksa. Pomimo że bardzo sztywno trzymał się Barksiańskich wzorców, zdołał na szczęście wypracować własną kreskę. Potrafił też sprawnie wykorzystać metodę tworzenia fabuł charakterystyczną dla swojego mentora – łączenie ciekawostek historycznych i naukowych ze sporą dawką humoru i sympatycznymi bohaterami.

Bezwzględna wierność dokonaniom mistrza, tak charakterystyczna dla Dona Rosy, była niespotykana w kaczorowej franczyzie. Zwłaszcza europejscy twórcy, choć bez skrępowania wykorzystywali stworzone przez Barksa postaci, nadawali im własne, często dość odmienne od oryginalnych cechy charakteru, co trwa zresztą do dziś. Doszło w końcu do tego, że niektórzy włoscy twórcy utrzymywali, że Sknerus i Babcia Kaczka są rodzeństwem, które adoptowało małego Donalda.

Don Rosa nie mógł zrozumieć tego podejścia. W jego poczuciu Sknerus uosabiał klasyczne amerykańskie wartości, stąd też takie traktowanie tej postaci uważał za zdradę ideałów swego mistrza. Tym bardziej, że w kilku komiksach Barks opisywał młodość Sknerusa – czy to w Szkocji, czy to na rzece Mississipi. Nie był to zatem zupełnie niedopowiedziany fragment sknerusowej biografii. Don Rosa w swoich historyjkach przekazał wypracowaną na podstawie tych wzmianek wizję życiorysu Sknerusa, w końcu zaczynając pracę nad Życiem i Czasami Sknerusa McKwacza – jednym z arcydzieł komiksu, nagrodzonym w 1995 roku nagrodą Eisnera.

Życie... opowiada historię Sknerusa od jego początków w roli szkockiego pucybuta, kiedy to zarobił pierwszą dziesięciocentówkę, przez życie kowboja, marynarza, poszukiwacza złota, aż po sukces i osamotnienie. W pewnym momencie Sknerus staje się reprezentantem całego narodu, choć w nieco smutny sposób. Zmiany, które w naszym bohaterze zachodzą na przestrzeni jego życia, odzwierciedlają zmiany zachodzące w całym narodzie, od przygody na Dzikim Zachodzie, po twarde oblicze kapitalizmu. Sknerus w pewnym momencie orientuje się, że nie jest już Szkotem, lecz Amerykaninem, tracąc ostatecznie status imigranta i cementując swój związek z Nowym Światem. Kreskówkowy kaczor staje się bohaterem narodowym, zaś Życie i czasy... urastają do rangi narodowego eposu.

Don Rosa, idąc w ślady Barksa, starał się nadawać swoim komiksom walory edukacyjne. W Życiu i czasach... można odnaleźć wiele historycznych smaczków – jako postaci drugoplanowe przewijają się tam Theodore Roosevelt czy Jack London, Sknerus odwiedza australijski Świat Snów, przyczynia się do powstania hasła Kanadyjskiej Policji Konnej czy przejmuje złoża miedzi dzięki autentycznym precedensom prawnym, istniejącym w czasach, w których toczy się akcja. Choć oczywiście nie jest to podręcznik historii. Sam autor pisze: "jestem pewien, że Roosevelt nie miał okrągłego czarnego nosa".

Innym rodzajem smaczków są te graficzne. Don Rosa jest znakomitym rysownikiem i w tłach jego ilustracji odnaleźć można wiele gagów, które dodają do humoru sytuacyjnego i słownego kolejny poziom. Sceny akcji swoją szczegółowością przebijają nawet mistrzowskie pod tym względem kadry z Asterixa. Ten komiks można czytać tysiące razy, za każdym razem odkrywając coś nowego.

Każda strona to kolejny gag, a wszystko spina się w spójną, porywającą opowieść. Co ciekawsze, niemal cała historia Sknerusa pojawiała się wcześniej w postaci jednorazowych żartów w twórczości Barksa. Maniak tych komiksów, Don Rosa, przekopał setki stron starych komiksów, żeby skonstruować historię maksymalnie wierną pomysłom swojego mistrza. Ot choćby samochód, którym Sknerus wjeżdża do Kaczogrodu, wystąpił w jednej jedynej historyjce Barksa. Sknerus kupuje nowy płaszcz w Szkocji tylko dlatego, że ponad trzydzieści lat wcześniej w jednym z kadrów Barks napisał, że ostatni płaszcz Sknerus kupił właśnie w Szkocji. Don Rosa złożył tą sagą hołd swojemu mistrzowi i swojej ojczyźnie. To mistrzowska wizja postaci Sknerusa.

Paradoksalnie, ani Carl Barks, ani Don Rosa nie są aż tak dobrze znani w Stanach Zjednoczonych. Większość Amerykanów kojarzy Sknerusa McKwacza z kreskówki Kacze Opowieści. Prawdziwą popularność komiksy te zyskały w Europie, zwłaszcza we Włoszech i Finlandii. Choć stanowią swoistą apoteozę Amerykańskiego Snu, przemawiają do większości czytelników – nie tylko dlatego, że mówią o niezwykłych przygodach. Jak na humorystyczny komiks dziecięcy, zawierają zdumiewająco wiele idei interesujących starszych odbiorców.

Galeria


10.0
Ocena recenzenta
9.4
Ocena użytkowników
Średnia z 45 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Komiksy z Kaczogrodu #01: Życie i czasy Sknerusa McKwacza
Scenariusz: Don Rosa
Rysunki: Don Rosa
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: wrzesień 2010
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 228
Format: 17x26 cm
Oprawa: miękka, kolorowa
Papier: offsetowy
Druk: kolorowy
Cena: 19,99 zł
Wydawca oryginału: Disney Studio



Czytaj również

Życie i czasy Sknerusa McKwacza
Amerykański sen w wykonaniu Szkota
- recenzja

Komentarze


Malaggar
   
Ocena:
+4
Świetna rzecz - wielokrotnie czytałem i mimo tego, że ja się starzeję, to nadal co jakiś czas rzucam na to ponownie okiem, bo komiks wciąż pozostaje świerzy i zabawny.
22-11-2010 20:34
Czarny
   
Ocena:
0
O, kolejne wydanie świetnego komiksu :).
22-11-2010 21:25
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Płakałem kiedyś przy tym dziele.

Udostępnicie panel do dodawania oceny? Mam dyszkę na wydaniu.
22-11-2010 22:38
Malaggar
   
Ocena:
0
No to już dwie 10 są pewne ;)
22-11-2010 22:39
beacon
   
Ocena:
0
Malaggar
   
Ocena:
0
Dziękuje Panie Spock.
22-11-2010 22:54
beacon
   
Ocena:
0
Proszę, Bezimienny.
22-11-2010 22:55
earl
   
Ocena:
+1
Jeden z ciekawszych tekstów, jakie czytałem na Polterze.
23-11-2010 07:48
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ocena użytkowników
Średnia z 9 głosów
9.89

Wow.
23-11-2010 07:52
Ystad
   
Ocena:
+1
mi strasznie w tym drugim wydaniu kolor nie pasuje. Nie mogłem nie porównać obu wersji. I pierwsza jednak góruje nad drugą.
23-11-2010 08:19
   
Ocena:
0
Komiksów nie jestem w stanie czytać ze wstydu, ale uwielbiam Sknerusa i dałem 10
23-11-2010 17:32
Malaggar
   
Ocena:
0
Komiksów nie jestem w stanie czytać ze wstydu ?
23-11-2010 17:47
   
Ocena:
0
Boję się być uznany za dziecinnego

BTW a widział ktoś opowieść wigilijną ze Sknerusem?
23-11-2010 18:45
Malaggar
   
Ocena:
0
Slann, niesłuszne obawy. Są komiksy mądre i głupie, dla dzieci i dla dużych dzieci ;)
Ten, o któym akurat piszemy to komiks, który na pierwszy rzut oka może nie wygląda poważnie, ale autentycznie jest mądry i by go docenić warto być osobą w miarę wyrośniętą i mającą pojęcie jako takie o pewnych rzeczach.

Ja widziałem, dawno temu. Też była niezła zdaje sie.
23-11-2010 19:03
   
Ocena:
0
oj, ja wiem, że są mądre, ale u nas komks jest postrzegany jako dziecinny przez szarych ludzi
23-11-2010 19:18
Malaggar
   
Ocena:
0
To czytaj w domowych pieleszach i będzie spokój ;)
23-11-2010 19:21
Wędrowycz
   
Ocena:
0
Oceniając treść komiksu dycha idzie bez mrugnięcia okiem, ale wydanie niestety jest dość słabe. Cienka okładka i kartki w porównaniu do pierwszej edycji zdają się nie przetrwać zbyt długo. Ale zobaczymy...

Mnie w Donie Rosie zawsze urzekała jego znajomość dzieł Barksa. Szczególnie lubię odnajdywać słynne litery D.U.C.K. - przejaw buntu przeciw systemowi (AFAIR w wydanym przez Egmont tomiku z dziełami samego Rosy wspominał on, że autorom nie wolno było umieszczać żadnych własnych podpisów w kadrach).
23-11-2010 20:39
earl
   
Ocena:
0
"Są komiksy mądre i głupie, dla dzieci i dla dużych dzieci ;)"

Poza tym komiks to nie tylko zabawna historyjka rozrywkowa. Za pomocą komiksu przekazuje się również i poważne treści - przykładem jest Pismo Święte czy też ukazanie jakichś wydarzeń historycznych.
23-11-2010 22:10
Repek
   
Ocena:
0
Akurat do ukazywania [w sensie: rzetelnego prezentowania w swojej złożoności] wydarzeń historycznych to nadaje się komiks dość słabo. Co udowadniają kolejne polskie chałturki.

A Kaczor Donald rządzi. :)

Pozdrawiam
24-11-2010 01:43
Malaggar
   
Ocena:
0
Repku, zależy jakie wydarzenia masz na myśli. Jeśli idzie o jakieś drobiazgi i anegdotki, to komiks jest jak najbardziej nadającym się medium.
24-11-2010 01:50

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.