» Recenzje » NeST

NeST


wersja do druku

W kontekście

Autor: Redakcja: Kuba Jankowski

NeST
Ukazał się najnowszy album Marka Turka zatytułowany NeST. Po publikacji zaczęły pojawiać się recenzje. W ślad za nimi objawił się sam autor, który do tychże recenzji się odnosił, zazwyczaj wytykając brak pracowitości i wnikliwości podczas interpretacji utworu. Skutkiem jego działań na publicystów komiksowych w kraju (za granicą przypadków nie stwierdzono) padł cień strachu i potencjalni recenzenci z niepokojem zaczęli myśleć o recepcji swojej przyszłej recenzji. Ponieważ sytuacja jest poważna, poprosiliśmy o rozmowę nieznanego, ale uznanego recenzenta komiksowego.

Poltergeist: Ponad cztery lata, od świetnego Bajabongo, czekaliśmy na nowy komiks Marka Turka. A gdy już się ukazał...

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Kryty Krytyk (pokrewieństwo przypadkowe): ...recenzujemy autora w kontekście komiksu albo komiks w kontekście autora. To pierwsze nie należy do kompetencji recenzenta. Można jedynie stwierdzić, że zainteresowanie recepcją swojego dzieła jest naturalne dla artysty, które nie pisze i nie rysuje do szuflady. To drugie jest natomiast równie naturalną konsekwencją obecności (chociażby medialnej) autora w chwili percepcji jego twórczości, na przykład tuż po premierze, gdy zainteresowanie nowością jest największe.

Czy to źle?

To zależy. Jeśli dla autora lub czytelnika jest istotne, by dotrzeć do tego, "co autor miał na myśli", to taka obecność może być pożądana. Autor może bowiem, chociażby w wywiadach lub innych publicznych wypowiedziach, zostawiać tropy do odczytania swojej wersji własnego utworu. Gorzej, jeśli czytelnikowi lub recenzentowi taki kontekst przeszkadza.

A nie można autora zwyczajnie zignorować?

Można próbować. Załóżmy jednak, ktoś idzie na film znanego reżysera, który dzień wcześniej zadeklarował, że jego obraz porusza problem X. Widz, nawet jeśli zobaczy na ekranie znacznie więcej tematu Y, zapewne będzie szukał scen, w których mogły zostać zawarte odniesienia do tematu X. Pytanie brzmi, czy sam autor chce, żeby widz myślał o nim i jego inspiracjach w trakcie seansu czy lektury.

Prawdopodobnie większość osób, które przeczyta tę rozmowę, nie ma tego problemu, bo nic nie wie o autorze. Co powiemy im o jego komiksie?

NeST narodził się dziesięć lat temu, ale – jak twierdzi sam autor (o, znowu on!) – stworzenie samego albumu zajęło dwa lata. Otrzymaliśmy dzięki temu dopracowany tomik, w którym dbałość o kompozycję kadrów i plansz idzie w parze z dbałością o kształt wydania. Autor wymienia całą grupę wybitnych twórców, którymi się inspirował, deklarując przy tym, że szuka swojej drogi. Jakkolwiek byłoby to kuszące i nobilitujące, proponuję zatem uniknąć porównań do niektórych mistrzów europejskiego komiksu. Takie wrażenie można zawsze zachować dla siebie.

Osią akcji, która rozgrywa się w roku 1940 w okupowanej Francji, jest śledztwo. Sprawa nie jest jednak zwyczajna – inspektor Reflet musi odkryć przyczynę serii tajemniczych wypadków, w wyniku których ludzie obracają się w kamień. W wyjaśnieniu zagadki o wyraźnie nadnaturalnym pomaga mu profesor Visser, który dysponuje urządzeniem pozwalającym zajrzeć w umysł innego człowieka. W ten sposób gotowy na wszystko Reflet wnika w myśli przestępcy.

Śledztwo, czyli mamy do czynienia z kryminałem?

Wiele fabuł polega na odkrywaniu tajemnicy lub rozwiązywaniu zagadki, co nie czyni ich od razu kryminałami. W NeST ta przyjemność z poznania tajemnicy jak najbardziej czeka na odbiorcę, choć – zupełnie jak w dobrym kryminale – "przestępca" jest znany czytelnikowi już od samego początku. W przypadku komiksu Turka zabieg jest o tyle ciekawy, że autor niespecjalnie ukrywa jego tożsamość, choć początkowo nie umieszcza go bezpośrednio w fabule. Album sam w sobie stanowi więc zagadkę oddaną w ręce czytelnika.

Jakieś słabsze momenty?

Być może wprawniejsze oko dostrzeże jakieś nierówności warsztatowe, o które nietrudno, gdy komiks powstaje przez dłuższy czas. Mnie się nie udało. Istotnym kontekstem dla fabuły jest czas akcji i groza wojny oraz holocaustu. Mroczne, fantasmagoryczne wizje, których doświadcza inspektor Reflet, ale także zakażona niewytłumaczalnymi zjawiskami rzeczywistość udanie korespondują z historycznymi faktami. Choćby dlatego wydaje się, że ostatnie słowa komiksu, w których ten kontekst jest dodatkowo podkreślony, są zbędne.

Na koniec wróćmy do relacji autor-recenzent. Może to problem recenzenta, który nie potrafi się zdystansować do opinii autora, na przykład w obawie, że ten wykaże jego niekompetencję lub słabe umotywowanie oceny?

Niewykluczone, w końcu recenzent też jest swego rodzaju twórcą i jest zainteresowany recepcją swojego utworu, zwłaszcza tuż po premierze. Niemniej, gdyby w przyszłości miał pan podobny problem, pozostaję do dyspozycji.

Galeria


8.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 10 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 7
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: NeST
Scenariusz: Marek Turek
Rysunki: Marek Turek
Wydawca: Kultura Gniewu
Data wydania: październik 2012
Liczba stron: 80
Format: 165× 35 mm
Oprawa: miękka szyto-klejona ze skrzydełkami
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
Cena: 39,90 zł
Tagi: NeST | Marek Turek



Czytaj również

Bellmer. Niebiografia
Pobawmy się lalkami
- recenzja
Mój kraj taki piękny. Polski komiks o polskiej rzeczywistości
Wystawa (komiksowa) jakich (zbyt) mało
- recenzja
Blok komiksowy na wrocławskich Dniach Fantastyki 2014
Komiks na pałacowych salonach
- recenzja
Strefa Komiksu - DF Wrocław 2013
Zamek Komiksu we Wrocławiu
- recenzja
Kwestionariusze Komiksofonu
Czyli cykliczne wprowadzenie do kolejnych edycji

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.