» Recenzje » Millenium Saga #1: Zamrożone dusze

Millenium Saga #1: Zamrożone dusze


wersja do druku

W kraju mlekiem i nienawiścią płynącym

Autor: Redakcja: Agnieszka 'jagnamalina' Bracławska, Henryk Tur

Millenium Saga #1: Zamrożone dusze
Współczesna Europa targana jest wieloma bolączkami społeczno-politycznymi. Odżywający skrajny nacjonalizm, ksenofobia, szeroko pojęty kryzys imigracyjny, inwigilacja ze strony władz oraz prozaiczna podatność na hackerskie ataki wielokrotnie trafiały na pierwsze strony gazet. Są też dominującym motywem Zamrożonych dusz, nowego komiksu z cyklu Millenium.

Drogi Lisabeth Salander oraz Mikaela Blomkvista rozeszły się tuż po zakończeniu pierwszego cyklu Millenium. Czas pokazał jednak, że drogi krnąbrnej hackerki oraz dziennikarza śledczego ponownie - i raczej dość szybko - ponownie się skrzyżowały. Mimo pozornie odmiennych przedmiotów zainteresowania – Salander poświęciła się demaskacji opresyjnej działalności szwedzkich służb bezpieczeństwa, zaś Mikael podjął próbę dyskredytacji szwedzkich neofaszystów. Oboje nie przewidzieli jednak, że u ich boku wyrosła nowa, znacznie potężniejsza organizacja...

Zmrożone dusze otwierają nową, komiksową trylogię opartą na popularnym cyklu Stiega Larssona. Przełożeniem języka powieści na komiksowy scenariusz ponownie zajął się Sylvain Runberg, zaś warstwę artystyczną powierzono Hiszpance, Belén Ortega. Należy przyznać, że za sprawą komiksu Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, Runberg dowiódł swoich umiejętności, świetnie przenosząc książkę na język sztuki komiksowej.

Recenzowane dzieło tylko umacnia czytelników w przekonaniu, że Belg ma głowę na karku i potrafi wciągnąć odbiorcę równie skutecznie, co szwedzki pisarz. Prowadzona przez długi czas podwójnie narracja: widziana osobno oczami Salander oraz Blomkvista zapewniła scenarzyście szerokie pole manewru w kreśleniu fabuły i trzeba przyznać, że Runberg w pełni skorzystał z tej możliwości. Jest więc interesująco oraz dynamicznie, chociaż te akurat atuty z perspektywy całego albumu mają drugorzędne znaczenie.

Najważniejszym elementem historii jest tak naprawdę Szwecja, jak i – w szerszej perspektywie – cała Europa. Położony po drugiej stronie Bałtyku kraj jawi się niekiedy naszym rodakom jako państwo o wysokim poziomie życia gwarantowanym przez równie wysoki poziom opieki socjalnej. Tymczasem Runberg, chociaż tak naprawdę będący autorem pierwowzoru Larsson, ponownie odmalowują Szwecję jako kraj zmagający się z licznymi "demonami", często mającymi swój początek w dobie szalejącego na Starym Kontynencie nazizmu.

Trzeba napisać wprost: Zmrożone dusze, to zdecydowanie coś więcej, aniżeli barwny, komiksowy, tytuł. To głębsza metafora, za pośrednictwem której Larsson i Runberg rozliczają się z kursem obieranym przez współczesnych Europejczyków. Bezkarni neofaszyści, szpiegujące na potęgę swoich obywateli rządy, nietolerancja w stosunku do osób o odmiennych poglądach. Na pierwszy plan wysuwają się co prawda imigranci, jednakże przekaz jest oczywisty: dzisiaj przybysze z innych krajów, a jutro już rdzenni Szwedzi niepodzielający poglądów skrajnych grup politycznych. Pod tym względem komiks zaskakuje swoją bezkompromisowością nazywając rozmaite zagrożenia polityczno-społeczne po imieniu. I dobrze, że tak się dzieje!

Od strony artystycznej komiks prezentuje się perfekcyjnie... nijako... Ilustracje są do bólu przeciętne i trudno znaleźć choćby jeden kadr, który zapadłby w pamięci choćby na pięć najbliższych minut. Kreska Ortegi – przynajmniej w Zamrożonych duszach – jest zupełnie bez polotu, nie cieszy detalami, brakuje również większych kadrów czy choćby jakiegokolwiek elementu, który wyróżniłby omawiane dzieło spośród gąszczu innych, dostępnych na rynku. Co gorsza, przedstawiciele "Sparty" nakreśleni zostali groteskowo i być może byliby zabawni w komiksie superbohaterskim. Tutaj jednak budzą co najwyżej westchnięcia politowania, jakby symbolicznie podkreślając ilustratorską słabość.

Zmrożone dusze to utwór niebywale zaangażowany politycznie. Runberg nie waha się nazywać rzeczy po imieniu, nie ugrzecznia przekazu i nie przykrywa ciemnych zakamarków ludzkiej duszy. Z drugiej strony nie szuka łatwych wyjaśnień; zamiast tego stawia pytania zmuszając odbiorcę do refleksji. Jedynie szkoda, że oprawa graficzna pozostaje daleko, daleko w tyle za scenariuszem. I to niestety sprawia, że omawiany komiks to dzieło z jednej strony bardzo dobre, z drugiej zaś potwornie przeciętne. Mimo tego, lektura obowiązkowa!

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Millennium Saga #1: Zamrożone dusze
Scenariusz: Sylvain Runberg
Rysunki: Belen Ortega
Seria: Millennium Saga, Millennium
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: 15 września 2017
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Liczba stron: 56
Format: 215x285 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328118690
Cena: 34,99 zł
Tytuł oryginalny: Millénium Saga: Les Âmes froides
Wydawca oryginału: Dupuis
Data wydania oryginału: 2016



Czytaj również

Millennium Saga (wyd. zbiorcze)#2: Nowi spartiaci
W krainie spisków i banałów
- recenzja
Władza #1: Pora demonów
W drodze do sanktuarium
- recenzja
Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie #1: Wątek
Detektyw pojawia się o czasie
- recenzja
Książę Nocy #7: Pierwsza śmierć
Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki
- recenzja
Podboje #2: Podstęp Hetytów
Patataj koniku
- recenzja
Podboje #1: Horda żywych
Początek jest. Pytanie, co dalej?
- recenzja

Komentarze


samwiesz
   
Ocena:
+1

Poniższa notka jest co chwilę kasowana. Co potwierdza słuszność tezy w niej zawartej: według lewicy, jeśli fakty nie zgadzają się z ideą, tym gorzej dla faktów.

"Bezkarni neofaszyści, szpiegujące na potęgę swoich obywateli rządy, nietolerancja w stosunku do osób o odmiennych poglądach. Na pierwszy plan wysuwają się co prawda imigranci, jednakże przekaz jest oczywisty: dzisiaj przybysze z innych krajów, a jutro już rdzenni Szwedzi niepodzielający poglądów skrajnych grup politycznych. Pod tym względem komiks zaskakuje swoją bezkompromisowością nazywając rozmaite zagrożenia polityczno-społeczne po imieniu. I dobrze, że tak się dzieje!"

Tak, to dobrze, że są dzielni towarzysze, którzy odważnie i z otwartą przyłbicą piętnują faszystów! Śmieszy mnie, że lewaccy ateiści wytykają nam, katolom, że jesteśmy głupi, bo wierzymy w coś, na czego istnienie nie ma dowodów, podczas gdy sami uparcie trzymają się tez, na których fałszywość rzeczywistość dostarcza dowodów praktycznie nieustannie. Kiedyś wierzyli, że komunizm to najbardziej postępowy, naukowy, wolnościowy i w ogóle najlepszy system na świecie, nawet wtedy, gdy mordowano miliony w łagrach albo gdy ten świetnie rozwijający się blok wschodni musiał dla podtrzymania swojej egzystencji prosić upadający, zapyziały kapitalistyczny Zachód o kredytową kroplówkę. Teraz przez Europę przetaczają się kolejne fale chuligaństwa, rozbojów, gwałtów i zamachów dokonywanych przez muzułmanów, ale lewactwo uparcie zaklina rzeczywistość i udaje, że to nic, a zagrożeniem są mityczni "neofaszyści". Ba, nawet lewacy są bardziej destrukcyjni niż owi mityczni "neofaszyści" czy też "skrajna prawica" (vide wielka rozróba "na cześć" Trumpa). Ile ludzi zamordowali "neofaszyści" w ciągu ostatnich dwóch lat, a ile muzułmanie? Na jakich falach trzeba nadawać, żeby uważać, że masowe mordy i gwałty są mniej groźne od tego, że w czasie marszu niewielka część jego uczestników wykrzyknie parę radykalnych haseł? Jakim cudem zamknięte dzielnice przestępczości, gdzie policja boi się zapuszczać, są mniejszym zagrożeniem dla porządku publicznego niż to, że ktoś namaże gdzieś jakiś głupi napis, czy symbol?

Żeby nie było - ja tego nie piszę z pozycji rasistowskich. Uważam, że ci mordujący, gwałcący muzułmanie i tak stoją wyżej od lewaków, również takich "Aryjczyków", jak ten gościu z obrazka. To zrozumiałe, że imigranci traktują Europejczyków z pogardą, skoro ci drudzy sami robią z siebie idiotów i ofiary, trzymając się swoje bzdurnej ideologii. Podstawowa różnica jest taka, że islamiści niszczą swoich wrogów siłą fizyczną, zaś lewacy niszczą sami siebie oraz co mniej rozgarnięte osoby postronne (czyli większość ludności Europy) duchowo. Nie piszę też tego jako "Obrońca Cywilizacji Zachodniej". Jeśli "Cywilizacja Zachodnia" miałaby być lewacka, to niech zdycha szybciutko. Co zresztą stanie się, z udziałem muzułmanów, czy nie, bo tak chory system po prostu musi sam upaść, destrukcja Europy przez muzułmanów to kropla w morzu autodestrukcji powodowanej przez samych Europejczyków - imigranci mordują o wiele białasów więcej niż "neofaszyści" białasów i imigrantów, ale i tak wynik mizerny w porównaniu z lewackim przemysłem aborcyjnym. Dlatego kolonizację terytoriów niegdyś zajmowanych przez cywilizację zachodnią (bo obecnie ciężko to cywilizacją nazwać) przez imigrantów uważam za postęp. Po prostu śmieszy mnie i frustruje zarazem zaślepienie lewaków. Pewnie niektórzy z nich nawet prowadzeni na szafot za złamanie prawa szariatu w ostatnich słowach będą ostrzegać wyzywający ich tłum przed zagrożeniami ze strony "neofaszyzmu i skrajnej prawicy". W sumie zabawne, że ta zaprezentowana scena "przemoc niczego nie rozwiązuje" "Przemoc rozwiązuje wszystko!" jest jak najbardziej realistycznym przedstawieniem relacji... ale nie lewactwa z prawicowcami (wobec nich jakoś lewaki nie mają takich oporów), ale właśnie z muzułmanami. I oczywiste jest, która strona z tej konfrontacji wyjdzie zwycięsko (zresztą, ciężko żeby konflikt wygrała strona, dla której priorytetem jest udawanie, że konfliktu nie ma i która cały wysiłek poświęca na zwalczanie tych członków swojej drużyny, którzy go dostrzegają). Żeby nie było - nie sympatyzuję z nazistami, zresztą, ci prawdziwi są kolejną postacią lewactwa.

To ja, Adeptus Gedeon.
[Usunięto fragment niezgodny z regulaminem - mod]

14-01-2018 13:48
gower
   
Ocena:
0

@Adeptus
Przypominam, że otrzymałeś permanentnego bana za nagminne łamanie regulaminu. Jeśli chciałbyś wrócić, to już 22 grudnia wysłałem Ci wiadomość z warunkami. Zakładanie kolejnych kont to natomiast kolejne łamanie naszego Regulaminu, więc będzie skutkowało automatycznym banem. W razie pytań zapraszam do kontaktu mailowego na redakcja(at)polter.pl.

14-01-2018 16:28
balint
   
Ocena:
0

Od siebie dodam, że recenzja odnosi się do komiksu. A w komiksie (oraz recenzji) nie ma nic o nabijaniu się z religii lub chwalenia ateizmu. Stąd też komentarz Adeptusa w kontekście omawianej pozycji jest zupełnie niemerytoryczny.

14-01-2018 19:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.