» Recenzje » Miecz nieśmiertelnego #09

Miecz nieśmiertelnego #09


wersja do druku

Długie życie Nieśmiertelnego

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski

Miecz nieśmiertelnego #09
Dwaj samurajowie stają naprzeciw siebie. Mierzą się wzrokiem, a świat zastyga w niemym oczekiwaniu. Nagle jeden z nich rzuca się do przodu z okrzykiem na ustach. Widać błysk miecza i obaj na moment nieruchomieją, każdy z błyskawicznie dobytą kataną w dłoni. Po chwili jeden powoli osuwa się na ziemię, zabity pojedynczym ciosem przeciwnika.

Oto opis pojedynku, jakiego mógłby się spodziewać nabywca dziewiątego tomu Miecza nieśmiertelnego. W końcu okładkę zdobi uchwycony w ekspresyjnej pozie mężczyzna w kimonie i z mieczem w ręku. A jednak, ten kto uwierzy, że ta manga to klasyczna samurajska opowieść, popełni błąd. Komiks łamie tradycyjną konwencję. Co dostajemy w zamian? Opowieść jedyną w swoim rodzaju, którą każdy z czytelników musi ocenić sam.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Część uroku historii o samurajach tkwi w tym, że nawet kiedy ich umiejętności są doskonałe, ich życie pozostaje kruche - może skończyć się w jednej chwili. Każda walka może być ostatnią. Tymczasem bohater Miecza nieśmiertelnego, Manji, to szermierz, którego nie sposób zabić. "Święte robaki" w jego ciele leczą nawet najcięższe rany. Nieśmiertelność powinna być pożądanym darem. Przecież wielu wojowników ginie, nim spełni swoje marzenia, a Manji miał szansę uniknąć tego losu. Jednak nic nie osiągnął, a jego drogę usłały trupy przeciwników. Stracił wszystko. Dar zmienił się w przekleństwo, a szermierz zapragnął śmierci. Przyrzekł, że odpokutuje swoje czyny, zabijając tysiąc złych ludzi, a w zamian obiecano mu… śmierć.

Manji jest dziwnym bohaterem. Jego historia fascynuje, ale zarazem nie wystarcza jako temat serii: szermierz jest wypalony, nie ma celu, niechętnie wiąże się z ludźmi, a jego "misja" to rozciągnięta w czasie próba samobójstwa. Być może osiągnie cel, ale podejmowane działania są chaotyczne i często bezowocne. Na szczęście autor nie opiera fabuły komiksu wyłącznie na losach głównej postaci. Dziewiąty tom jest dowodem, że seria (po wprowadzeniu pewnej liczby bohaterów) może się obyć bez Manjiego.

Szermierz dochodzi do zdrowia po kolejnej walce (w której został dosłownie porąbany na kawałki), a na pierwszy plan wysuwają się inni bohaterowie. Rin, dotychczas towarzyszka Manjiego, próbuje sił w samotnej wędrówce. Hyakurin, zabójczyni, zmaga się ze swoją rolą. Anotsu, czarny charakter serii, pokazuje się z nowej strony. To oni - oraz liczni bohaterowie poboczni - bardziej ludzcy od Manjiego, przykuwają uwagę czytelników. Co więcej, ich coraz to nowe historie sprawiają, że fabuła zachowuje świeżość. Choć z czasem trudniej się w niej połapać, po dziewięciu tomach nadal nie nudzi. Miecz nieśmiertelnego zachowuje żywotność, a rozwój akcji wróży serii jeszcze długą egzystencję.

Wielowątkowość jest jedną z mocnych stron mangi Hiroaki Samury. W komiksie nie ma miejsca dla prostych opowieści, opartych na wyraźnym konflikcie wartości. Roi się za to od wojujących grup, stronnictw, tajnych organizacji i samotnych jednostek. Wszyscy mają własne (ujawniane w odpowiednim czasie) motywacje i cele, związane z namiętnością, zemstą, żądzą potęgi. Pragnienia bohaterów wydają się niskie, konflikty są pozbawione patosu, ale zarazem pełne napięcia.

Strona graficzna doskonale pasuje do dynamiki historii. Autor wykorzystuje rozmaite techniki i środki, wypełnia kadry rysunkami wykonanymi piórkiem, plamami tuszu, rastrami, a nawet ołówkiem. Eksperymentuje z kadrowaniem i użyciem perspektywy, świadomie dopasowując technikę do charakteru sceny. Istotną cechą grafiki w Mieczu nieśmiertelnego jest duże zagęszczenie linii. Dzięki kreskowaniu kadry wyglądają jak narysowane pośpiesznie, czy nawet "brudne", ale zyskują też niepowtarzalną dynamikę. Rysunki postaci są wyraziste i poprawne anatomicznie, co widać szczególnie w scenach walki.

Starcia bywają gwałtowne. Warto tu zauważyć, że seria, pomimo braku oznaczeń na okładce, nie jest przeznaczona dla młodych czytelników. Sporo w niej przygnębiających wątków i scen przemocy, także seksualnej. Co ciekawe, najbardziej wysmakowane elementy graficzne służą podkreślaniu właśnie tych najbardziej brutalnych ujęć. Charakterystyczny zabieg ilustratora polega na zatrzymaniu akcji w krytycznym momencie walki - powstają dzięki temu całostronicowe, bogate w dekoracyjne detale obrazy... przedstawiające krojenie ludzi na plasterki. Chwyt jest fascynujący i atrakcyjny wizualnie, ale taka estetyzacja brutalności może budzić sprzeciw nawet u dojrzałych odbiorców. Na szczęście w tym przypadku wydawca to zauważył i zasugerował ograniczenie wieku nabwyców.



Czytaj również

Miecz nieśmiertelnego #16
W okowach medycyny
- recenzja
Miecz nieśmiertelnego #13-14
Blach cięcie-gięcie
- recenzja
Miecz nieśmiertelnego #12
Prawdziwa droga miecza
- recenzja
Miecz nieśmiertelnego #11
Nieśmiertelna jedenastka
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.