» Teksty » Artykuły » Malcolm i Mała Dzika Małpa

Malcolm i Mała Dzika Małpa


wersja do druku

Mydła niepowidła

Autor: Redakcja: Mały Dan

Malcolm i Mała Dzika Małpa

Piotr Szreniawski i MydłoZin prezentują dwie małych rozmiarów książeczki. Są to Malcolm Jakuba Grocholi i Mała Dzika Małpa Szymona Szelca. Nazwisko Piotra Szreniawskiego kazałoby podejrzewać, że będziemy mieli do czynienia z poemiksami, ale okazuje się, że pozory mylą. Obie historyjki są klasycznymi komiksami, choć o diametralnie różnym charakterze.

Malcolm opowiada przygodę małego delfina, który gra w Grand Theft Fish: Pacific Ocean, uważa że mama go nie rozumie i jest przesadnie upierdliwa, co powoduje że on jest dla niej niegrzeczny. Żeby ją ukarać, znika z domu, poznaje przyjaciela i razem pakują się w ambaras. Czy Malcolm powróci do domu bez przeszkód?

Historyjka liczy niespełna trzydzieści stron i jest wprawką, ćwiczeniem do stworzenia dłuższej opowieści. Trudne relacje na linii dziecko-rodzic zostają przeniesione w morskie głębiny, co niekoniecznie oznacza, że zawarte na stronach tego komiksu przemyślenia są szczególnie głębokie. Kilka pomysłowych scenek i zabawnych wstawek (dania rybne w Sea Food czy znana gra w wersji rybnej) oraz ciekawe zakończenie sprawiają jednak, że czyta się bezproblemowo i chciałoby się więcej i w pełnym kolorze. Dla siebie i dla dziecka. Czyżby Piotr Szreniawski i MydłoZin zamiarowali przywdziać krótkie gatki lub uruchomić Centralkę? Jeśli odbędzie się to w intrygującej, posiadającej swój charakter i nerw kresce Jakuba Grocholi, to nie mam nic przeciwko temu. Malcolm bowiem sprawnie unika przesłodzenia, nadmiernych uproszczeń i dzięki temu nie jest oczywisty.

Nota: 5

 

Mała Dzika Małpa to z kolei komiks całkiem inny. Szymon Szelc rysuje o tytułowej dzikiej małpie, którą schwytano i przetransportowano i sprzedano… no właśnie, komu? Tutaj możliwości są trzy: do cyrku, do ZOO lub prywatnemu nabywcy. Po leśnych scenach otwarcia i później przewożenia schwytanego zwierzęcia historia toczy się w trzech alternatywnych wariantach wspomnianych powyżej. W żadnym z nich nie zobaczymy szczęśliwego zakończenia.

Do dwudziestu stron ćwiczeń z formy i nieśmiałych prób eksperymentowania można dodać sobie ideologicznie interpretacje tego komiksu - łamanie praw zwierząt, niemożność wkomponowania dzikiego zwierzęcia w świat ludzki, etc. Otrzymamy wtedy samodzielną ciekawostkę, z którą można się zapoznać, ale która równie dobrze mogłaby trafić jako dłuższa historyjka do jakiegoś zina. W jednym i drugim przypadku żywa w pamięci czytelnika pozostałaby na krótko.

Nota: 4

 




Czytaj również

Varia #8
Survivaria
Maszin 78
Przodowniku, pamiętaj! Załóż relaksy przed czytaniem!
- recenzja
Kwaziu i turystki
Kwaziu palownik
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.