Giant Days #1: Królowe Dramy

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

Autor: Joanna 'Shadov' Walczak

Giant Days #1: Królowe Dramy
Daisy, Esther i Susan dopiero zaczęły studiować na uniwerku, czyli w miejscu nowych przygód, nowych miłości i mnóstwa ludzi równie ciekawych świata co one. Chociaż przez pierwsze trzy tygodnie zdążyły zrobić kilka szalonych rzeczy, to zapowiada się, że kolejne dni będą równie zajmujące.

Giant Days #1: Królowe dramy opowiada historię trzech koleżanek – Daisy Wooton, Esther de Groot i Susan Ptolemy, które poznały się na pierwszym roku studiów. Pochodzące z różnych „światów”, z innymi zainteresowaniami i planami na przyszłość, razem próbują wytrwać w akademiku. A dzięki nici przyjaźni jaka je połączyła, że bez zastanowienia wzajemnie sobie pomogą zarówno w sprawach sercowych, jak i wszystkich innych.

Opowieść Johna Allisona, Lissy Treiman i Whitney Cogar jest zabawna, ciekawa i komicznie wyolbrzymiająca problemy, z jakimi może zderzyć się nastolatka na studiach. Oczywiście wszystko jest odpowiednio przerysowane względem rzeczywistości. John Allison świetnie ukazał trudy, z jakimi młode kobiety mierzą się w nowym środowisku, gdzie królują popularność, zawadiactwo i cięty język. Z pozoru błahe dla czytelnika problemy, dla bohaterek będą porównywalne z „końcem świata”. Dlatego często dramatyzują, rozczulają się nad sobą i myślą o wszystkich aspektach życia, zarówno tych przyjemnych, jak i mniej zabawnych. Co ciekawe scenarzysta skupił się wyłącznie na życiu akademickim – „pozawykładowym”. W efekcie bohaterki są mocno rozrywkowe i sprawiają wrażenie nie przejmujących się zaliczeniami. Jednie Susan niekiedy pół-zabawnym komentarzem daje do zrozumienia, że oceny nie są jej całkowicie obojętne. Klimat nieodpowiedzialności dziewczyn podtrzymują dobrze rozpisane dialogi, które są proste, niekiedy lekko głupie. Śledzimy słowne potyczki koleżanek i głębsze przemyślenia odnośnie innych, często komicznych sytuacji. Królowe dramy w dużej mierze nastawione jest na dostarczenie lekkiej i zabawnej historii, wiec nie znajdziemy tutaj scen smutnych, czy nostalgicznych.

W kwestii bohaterów po pierwszym rozdziale zauważyć można wiodącą piątkę, czyli trzy protagonistki i dwóch kolegów ze studiów. Daisy, Esther i Susan to przeciwieństwa świetnie się uzupełniające. Susan jest najrozważniejsza i twardo stąpa po ziemi, często to ona przywołuje przyjaciółki do porządku. Daisy to miła i uczynna dziewczyna. Z kolei Esther to najbardziej szalona z całej grupy, hołdująca gotyckiemu stylowi i metalowcom, dziewczyna. Nastolatki pokazane są często w zwyczajnych sytuacjach, ale z wyolbrzymionymi reakcjami. W kwestii chłopców jest nieco inaczej, ci zostali sprowadzeni do roli zapatrzonych w główne bohaterki adoratorów, którzy po cichu podkochują się w swoich niedostępnych koleżankach. Co ciekawe w Giant Days faceci również lubią podramatyzować.

Bardzo przyciąga strona graficzna – zadowalają rysunki, a przede wszystkim kolory. Whitney Cogar ubrała opowieść w całą paletę żywych barw, często świetnie zestawionych kontrastowo i odcieniowo. Każda sytuacja, lokacja czy pokój mają swój niepowtarzalny klimat w zależności od pogody czy nastroju dziewczyn. Podobnie jest z kreską, gdzie królują lekko karykaturalne sylwetki bohaterów i kanciaste kształty. Właśnie ten styl rysunkowy, przywołujący na myśl kreskówkowy serial animowany, świetnie wpisuje się w charakter lekkiej opowieści Johna Allisona o trzech spragnionych wrażeń nastolatkach.

Królowe Dramy dostarczają sporą dawkę humoru, ale należy pamiętać że Giant Days to opowieść o zwykłych nastolatkach poznających uroki życia w akademiku, więc album polecić można miłośnikom podobnych klimatów oraz osobom, które z jednej strony szukają czegoś spokojnego i zabawnego, a z drugiej nie oczekują zbyt zajmującej i wciągającej historii z morałem.