» Recenzje » Fugazi Music Club

Fugazi Music Club


wersja do druku

Szalone lata dziewięćdziesiąte

Autor: Redakcja: Mały Dan

Fugazi Music Club
Marcin Podolec, obsypany pochwałami za Czasem (do scenariusza Grzegorza Janusza), nie pozwala o sobie zapomnieć. Młody twórca narzucił sobie ambitne tempo i co roku wypuszcza jeden album. Po fabularnym Wszystko zajęte, w Fugazi postanowił sięgnąć po formułę komiksowego reportażu.

Określenie "reportaż" należy zresztą traktować w tym przypadku umownie. Podolec ubrał bowiem w formę komiksowej opowieści wspomnienia Waldemara Czapskiego, założyciela legendarnego warszawskiego lokalu "Fugazi". Czapski - lub po prostu Waldek - towarzyszy czytelnikowi przez cały album. To jego narracji słuchamy, a i nieliczne dialogi powracają z przeszłości wydobyte wprost z jego pamięci. Marcin Podolec przedstawia tę wyprawę w chłodnej tonacji. Soczysty niebieski okładki ustępuje szybko swojemu zimniejszemu, jakby wytartemu odcieniowi.

Opowieść jednak chłodna nie jest. To szybka, gorąca, pozbawiona hamulców "rockandrollowa jazda bez trzymanki” - jak mawiano w tamtych czasach. Jazda ostra, ale i krótka. Komiks liczy co prawda ponad dwieście stron, ale dobrze oddaje trudne realia biznesowe lat 90. XX wieku. Razem z wolnością i nowymi możliwościami przyszła chęć tworzenia niezwykłych, niedozwolonych dotąd projektów. Ich pomysłodawcom brakowało zazwyczaj doświadczenia, ale rekompensowali je niespotykanym zapałem. Z relacji Czapskiego dowiadujemy się, jak długo można było zajechać na tym paliwie. Wydaje się wręcz, że pasja twórców "Fugazi" przyciągała podobnych im "szaleńców”. Przez progi klubu - a tym samym przez plansze komiksu - przewija się zatem prawdziwa procesja ikon lat 90., nie tylko muzyków, ale i ważnych osobistości tamtych czasów. Owsiak, Kotański, Beksiński otrzymują w historii Waldka Czapskiego swoje parę kadrów.

Prawdziwe zagrożenie dla świata kręcącego się wokół muzyki majaczy gdzieś w tle, w postaci "kowbojów”, czyli "chłopców z miasta” lub innych typków prowadzących szemrane interesy w okresie kiełkującego, dzikiego kapitalizmu. Podolec nie ujawnia twarzy tych postaci. Prezentuje ich wyłącznie w formie czarnych sylwetek, które budzą strach, a zarazem wsysają pozytywną energię emanującą od ekipy odpowiedzialnej za istnienie klubu. I to od nich zależy, czy nawiązujący do piosenki Marillionu szyld "Fugazi" nie stanie się złą wróżbą.

Poza powracającym motywem zewnętrznego zagrożenia, trudno w Fugazi wyznaczyć jakąś przewodnią linię fabularną. To bardziej strumień świadomości ojca tego miejsca, który w swojej opowieści pędzi poprzez intensywne wspomnienia. Ale także w tej gonitwie jest coś z nastroju czasów, do których wracamy z Czapskim. Narratorowi i rysownikowi udało się ten pęd i atmosferę życia od gigu do gigu uchwycić.

Marcin Podolec we wstępie do albumu wyznaje, że w 1992, gdy powstawało "Fugazi", on dopiero przychodził na świat. Dla mojego pokolenia lata 90. były czasem, gdy kształtowały się nasze gusta muzyczne, a kasety zespołów występujących w klubie Waldka Czapskiego były zdzierane w walkmanach i magnetofonach. W dwadzieścia lat później możemy powrócić do tych chwil i poczytać nie tylko o szalonych początkach biznesu muzycznego w Polsce, ale w pewnym sensie i o nas samych.

7.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Fugazi Music CluB
Scenariusz: Marcin Podolec
Rysunki: Marcin Podolec
Wydawca: Kultura Gniewu
Data wydania: 12 września 2013
Liczba stron: 240
Papier: offsetowy
Druk: kolorowy
Cena: 44,93 zł



Czytaj również

Bajka na końcu świata #1: Ostatni ogród
Czasem lepiej, czasem gorzej
- recenzja
Mój kraj taki piękny. Polski komiks o polskiej rzeczywistości
Wystawa (komiksowa) jakich (zbyt) mało
- recenzja
Podgląd
A Ty jakie masz fantazje?
- recenzja
Varia #10
Varia fugit, aeternitas manet
Wszystko zajęte
…a publiczność czeka w napięciu
- recenzja

Komentarze


Kuba Jankowski
   
Ocena:
0

Mi ten kmx kompletnie nie podszedł. Świetny temat, ale IMO zupełnie bezjajecznie zrealizowany - zarówno scenariuszowo i rysunkowo, poza kilkoma fajnymi zabiegami. Wyzłośliwiłem się na ZK http://www.zeszytykomiksowe.org/recenzja_fugazi - na ten temat.

14-02-2014 11:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.