» Recenzje » Cztery śledztwa Sherlocka Holmesa

Cztery śledztwa Sherlocka Holmesa


wersja do druku

Kot ukradł skarabeusza, mordując po drodze...

Autor: Redakcja: Henryk Tur, Tiszka, Agnieszka 'jagnamalina' Bracławska

Cztery śledztwa Sherlocka Holmesa
Któż z nas choć raz w życiu nie zapragnął prowadzić pełnego przygód życia detektywa? Wyjaśniać zagadki kryminalne, wyprzedzać przestępców nie o krok, lecz o całe stacje? Być niczym Sherlock Holmes? To ostatnie może się ziścić - chyba że wybierzecie rolę doktora Watsona.

Mowa oczywiście o jednym z komiksów paragrafowych, wydanych tego roku przez oficynę FoxGames. Cztery śledztwa Sherlocka Holmesa umożliwiają czytelnikom wzięcie udziału w tytułowych śledztwach, które Sherlock uznał za godne swojego wielkiego umysłu. Sprawy, jakie poprowadzą Holmes i Watson, są zróżnicowane – od banalnego zniknięcia kota pani Hudson, przez zagadkową kradzież, aż po morderstwo.

Mechanika zabawy jest prosta – nie licząc krótkich wstawek fabularnych, wszystkie kadry komiksu zostały ponumerowane i podczas lektury będziemy musieli podejmować decyzje o działaniu postaci, co przeniesie nas do wskazanego okienka. Możemy zdecydować się np. na zajrzenie do szuflady lub pod łóżko, co zaprowadzi do kolejnych kadrów, gdzie pomyślimy o następnym posunięciu. Z racji tego, że mówimy o fabule kryminalnej, nie zabraknie też łapania podejrzanych w krzyżowy ogień pytań. I tu ciekawostką jest mechanizm stopniowania trudności dla czytelnika. Po rozwiązaniu zagadki zaginionego kota mamy możliwość poprowadzenia rozgrywki doktorem Watsonem, który może zadać przesłuchiwanym po cztery z dostępnych pytań, lub Sherlockiem, dysponującym jednym pytaniem mniej. Sprawia to, że wcielenie się w Holmesa wymaga nieco więcej dedukcji. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że nieumiejętne pokierowanie dialogiem może sprawić, że rozmówca umilknie, nim zdradzi potrzebne informacje. Wtedy poziom trudności rośnie, bo wymaga się od czytelnika wymyślenia większej liczby możliwych scenariuszy wydarzeń.

Niektóre zagadki nie nastręczają trudności, lecz są i takie, przy których wskazana jest dłuższa chwila skupienia. Ostateczne rozwiązanie podjętych śledztw wymaga logicznego myślenia i odrobiny spostrzegawczości. Co ważne, poszczególne sprawy są na tyle rozbudowane i dotyczą wystarczająco wielu postaci, by nie zanudzić czytelnika i wymusić nań koncentrację. Jednakże poziom trudności wydaje się być dosyć wysoki i młodsi odbiorcy mogą mieć problemy z pomyślnym ukończeniem rozgrywki. A i starsi nie są skazani na powodzenie. By po śledztwach zakończonych fiaskiem nie brodzić w domysłach, gdzie popełniliśmy błąd, na sam koniec komiksu otrzymujemy jeszcze krótkie opowieści Holmesa, który wyjaśnia, jak doszło do danej zbrodni. Cóż, to było elementarne.

Śledztwa, choć ubrane w fabularne szaty, nie angażują w równym stopniu. Oczywiście zagadka zaginionego kota nie umywa się do sprawy morderstwa czy nawet pobicia mężczyzny. Niemniej poza historyjką o pupilu pani Hudson resztę można określić jako absorbującą, chociaż raczej jednorazową rozrywkę. O ile w przypadku Łez bogini Nuwy był sens wracać do historii chociażby po to, by uzyskać więcej punktów czy odzyskać więcej tytułowych Łez, to już przy śledztwach Holmesa trzeba odczekać sporo czasu od pomyślnego ukończenia gry, żeby zaserwować sobie powtórkę. Inaczej będziemy pamiętali winnych, co zabierze całą przyjemność z ponownego prowadzenia dochodzenia.

Poza samymi śledztwami jesteśmy zachęcani do testowania spostrzegawczości, czyli szukania przycisków maszyny do pisania, ukrytych w różnych zakamarkach komiksu. Ich liczba w naszym posiadaniu ma spory wpływ na finał opowieści, kiedy to wymiernie zwiększają nasze szanse na sukces.

Pozytywną stroną komiksu są z pewnością dialogi. Doktor Watson i Sherlock bywają wobec siebie uszczypliwi, zaś ze słów przesłuchiwanych można wyciągnąć sporo informacji. W dodatku wszystkie śledztwa zostały spięte ze sobą, tworząc większą historię, co może się podobać i dodatnio wpływa na zaangażowanie w zabawę.

Niestety, nie ma róży bez kolców. Przygoda z kotem nie zachęca do poznania kolejnych spraw i na początku trzeba uzbroić się w odrobinę cierpliwości. Irytujące są też nic nie wnoszące do historii kadry, które pojawiły się chyba tylko dla skuteczniejszego wymieszania pozostałych rysunków. Premierze albumu towarzyszyło też zamieszanie z błędnym odnośnikiem na jednym z kadrów, lecz wydawnictwo zareagowało błyskawicznie, naklejając właściwe oznaczenie.

Warto odnotować, że rysunki są bardzo proste i przejrzyste, więc nie spędzimy wielu godzin na dokładnych oględzinach kadrów w poszukiwaniu jakiegoś ukrytego przedmiotu. Uproszczona scenografia szybko przestaje przeszkadzać, ponieważ w skali całego tomiku nie brakuje obszernych dialogów i to im poświęcamy największą uwagę. Jednakże warto też doszukiwać się informacji w wyrazistej mimice bohaterów. Słabiej prezentuje się kolorystyka, utrzymana w brązowo-żółtej tonacji. O ile ciemniejsze barwy dobrze pasują do charakteru opowieści, to już nie trudno o wrażenie, że można było pokusić się o ich większe zróżnicowanie.

Przygody detektywów to świetny temat dla twórców paragrafówek, a w światku detektywów znajdziemy niewiele postaci godnych porównania z geniuszem z Baker Street. Tym bardziej cieszy porządny efekt mariażu Sherlocka Holmesa i komiksu paragrafowego. Warto osobiście zmierzyć się z czterema śledztwami. I przede wszystkim odnaleźć kota biednej pani Hudson!

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
9.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Cztery śledztwa Sherlocka Holmesa
Scenariusz: Ced
Rysunki: Ced
Seria: Sherlock Holmes, Komiks w którym bohaterem jesteś Ty
Wydawca: FoxGames
Data wydania: 27 września 2017
Kraj wydania: Polska
Liczba stron: 176
Format: 142x202 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328046108
Cena: 34,99 zł
Tytuł oryginalny: Quatre enquêtes de Sherlock Holmes
Wydawca oryginału: Makaka Éditions
Data wydania oryginału: grudzień 2014
Kraj wydania oryginału: Francja



Czytaj również

Wilkołak
Przeżyj to sam
- recenzja
Wilkołak
Kiedy ogarnie cię szał?
- recenzja
Rycerze. Dziennik bohatera
Wyruszysz ze mną w drogę?
- recenzja
Łzy bogini Nuwy
Nie idź tam!
- recenzja
Karmaka
Po trupach do... reinkarnacji
- recenzja
Łzy bogini Nuwy
Przygoda na planszach
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.