» Recenzje » Chew #08: Przepisy rodzinne

Chew #08: Przepisy rodzinne


wersja do druku
Chew #08: Przepisy rodzinne
Jeśli do tej pory myśleliście, że Chew Johna Laymana jest serią pokręconą i przekraczającą granice absurdu, to zapewne nie mieliście okazji czytać tomu ósmego. Będzie jeszcze więcej uzdolnionych, jeszcze więcej halucynogennych żabokurów i jeszcze więcej dziwacznych przygód bohaterów.

Tony, dzięki zjedzeniu palucha dużej stopy Antonelli, uzyskał połączenie z nieżyjącą bliźniaczką. Jednak sama zainteresowana, zamiast udzielić mu informacji mających pomóc pokonać głównego agresora – wampira cybopatę, mentalnie (przez wspomnienia) – wkręca go w coraz to nowe problemy członków ich rodziny.

Po wydarzeniach z Babeczek nie z tej ziemi i dalszych ich konsekwencjach w Zgniłych jabłkach, John Layman sprytnie przystopował całą historię. Czytając Przepisy rodzinne, szybko zdamy sobie sprawę, że wydarzenia nieco schodzą z głównego wątku wampira cybopaty i głównie skupiają się na więzi, jaka połączyła Anthony’ego (protagonistę) z siostrą Antonellą. Z jednej strony Tony podąża za wskazówkami bliźniaczki, które prowadzą go do upragnionych odpowiedzi, a z drugiej czeka go cała masa rodzinnych problemów i nie tylko. Znajdziemy się blisko kolejnych szalonych, dziwnych i psychodelicznych przygód zarówno Tony'ego, jak i pobocznych bohaterów, których w tym tomie jest wyjątkowo dużo. Są to mniejsze epizody i niekoniecznie związane z główną osią fabularną, ale świetnie pokazujące relacje panujące m.in. w rodzinie Chu. Dowiemy się co nieco na temat młodszej siostry bohatera, Sage, i jej zdolności oraz ponownie przekonamy się, jakim egoistą jest ich starszy brat, Chow. Rodzina Chu jest na swój dziwny sposób wyjątkowa, a jej dary nie raz pakują ich w kłopoty, o czym solidnie, z tomu na tom, przekonuje nas John Laymana.

Autor dba również o przedłużanie wątków z poprzednich części. Nagle okazuje się, że z pozoru przypadkowe działania bohaterów (w pierwszych albumach) układają się w pewną całość, o czym dobitnie przekonuje nas Antonella. Poza tym nie zabrakło ciągłości w relacjach między bohaterami, w tym zawirowaniach miłosnych, tych chcianych i niechcianych, znajdujących kontynuację w omawianym komiksie. Ci co serię znają, z pewnością ucieszą się na scenę m.in. z agentem Colbym czy Oliwką (kolejno dziewczyną i córką Tony’ego) albo Amelią Minz, dziewczyną, saboskryberką, która wspiera go na każdym kroku. A i to nie koniec, bowiem czeka jeszcze kilku starych znajomych, w tym były partner protagonisty.

Czuć jednak, że w pewien sposób scenarzysta wprowadza już za dużo osób posiadających specjalne umiejętności związane z jedzeniem, czy wykonywanym rzemiosłem. Z tomu na tom czekają na nas dziwaczni bohaterowie i jeszcze bardziej wymyślne zdolności, jak Cyboinvalescor, Gazobrzuchobuch czy Cukropermutant. I o ile przez pierwsze tomy to bawi, to już w części ósmej zaczyna męczyć. Trudno spamiętać nowych uzdolnionych, a kolejne, trudne do wymówienia nazwy, nie poprawiają sytuacji.

Chociaż za stronę rysunkową od ośmiu tomów odpowiada Rob Guillory, to jednak Przepisy rodzinne są o klasę lepsze niż pierwsze narysowane przez niego części. Widać jak kreska rysownika ewoluowała, nadając bohaterom więcej szczegółów, a równocześnie zachowując karykaturalne kształty i ciekawe ujęcia. Nadal jednak najbardziej oko przyciągają kontrasty, które w Chewie stosowane są na potęgę, w zależności od lokacji, czy nastrojów bohaterów.

Seria Chew jest bardzo specyficzna, bowiem albo spodoba się już przy pierwszym albumie, albo zwyczajnie nie przypadnie do gustu. Wydarzenia ciągle trzymają wysoki poziom, nadal jest wiele uzdolnionych, nadal jest wiele dziwnych scen, a z każdym nowym tomem świat zostaje poszerzony o kolejne zwariowane elementy. To także świetna dawka humoru w postaci zabawnych dialogów, niekonwencjonalnych kanibalistycznych zachowań bohaterów i niecodziennych sytuacji. Więc jeśli ktoś ją polubił, to także będzie zadowolony z Przepisów rodzinnych, które być może są nieco gorsze od Babeczki nie z tej ziemi i Zgniłych Jabłek, ale wciąż są jedną z lepszych odsłon serii.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za przekazanie komiksu do recenzji.

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Chew #8: Przepisy rodzinne
Scenariusz: John Layman
Rysunki: Rob Guillory
Kolory: Rob Guillory
Seria: Chew
Wydawca: Mucha Comics
Data wydania: 7 lutego 2018
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Robert Lipski
Liczba stron: 120
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788365938077
Cena: 49,00 zł
Tytuł oryginalny: Chew #36-40
Wydawca oryginału: Image Comics



Czytaj również

Chew #7: Zgniłe jabłka
Żarty się skończyły
- recenzja
Chew #2: Międzynarodowy smak
Kurczak w tropikach
- recenzja
Chew #1: Przysmak konesera
Coś na ząb
- recenzja
Fatale #1: Śmierć podąża za mną
Fatalny los mężczyzn
- recenzja
Descender #1: Blaszane Gwiazdy
Klasyczna space opera
- recenzja
Hrabstwo Harrow (wyd. zbiorcze) #3: Węże
Nie takie hrabstwo straszne
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.