» Recenzje » Catwoman: Na tropie Catwoman

Catwoman: Na tropie Catwoman


wersja do druku

Kotka bez pazurów

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Catwoman: Na tropie Catwoman
Catwoman: Na tropie Catwoman to pierwszy z albumów zbierających historie, które mają ukazać postać Seliny Kyle w nowym świetle. Efekt jest ciekawy, co jednak nie oznacza, że w pełni udany.

Catwoman debiutowała już w 1940 roku, przez lata przechodząc długą drogę od szeregowego złoczyńcy do niejednoznacznej bohaterki. Na początku obecnego wieku DC uznało, że tej wysłużonej postaci przydałoby się odświeżenie. Rozpoczęto więc pracę nad nowym runem, do którego zaprzęgnięto szereg twórców, na czele ze scenarzystą Edem Brubakerem oraz rysownikiem Darwynem Cooke'iem. Punktem wyjścia fabuły stał się powrót Seliny do Gotham po dłuższej nieobecności, w trakcie której uznawana była za zmarłą. Nowe historie ukazywały się w różnych seriach, w Polsce rozpoczął je zbierać niniejszy album.

Inauguruje go Wielki skok Seliny, napisany i narysowany przez Darwyna Cooke'a. Catwoman planuje w nim napad na pociąg przewożący pieniądze mafii i zbiera ekipę śmiałków, gotowych porwać się na to ryzykowne przedsięwzięcie. Fabuła przypomina historie w stylu Ocean's Eleven – obserwujemy kompletowanie zespołu, długie przygotowania do napadu i wreszcie sam skok, który oczywiście nie idzie tak jak zaplanowano. Pomysł zacny, ale wykonanie fatalne. Scenariusz jest nudny i wlecze się bez żadnego napięcia, postaci nieciekawe i do bólu antypatyczne, a dialogi tak drewniane, że można zrozumieć, dlaczego autor jest ceniony głównie jako ilustrator, a nie autor fabuł.

Niestety, strona graficzna tym razem również nie jest atutem opowieści. Cooke miał własny, oryginalny styl, łączący cartoonową kreskę ze stylistyką komiksów superbohaterskich z lat 50-60, co potrafiło przynieść świetny rezultat na przykład w znanej i u nas Nowej Granicy. Jednak Wielki skok stoi pod tym względem jakieś dwie półki niżej. Ilustracje są pobieżne i mniej staranne, w dodatku przykryte grubym tuszem i ciemnymi barwami, które rysunkom Cooke'a nie służą – pozbawiają je charakterystycznej miękkości kreski i powodują problemy z czytelnością, przez co w niektórych kadrach trudno się dopatrzeć, co właściwie się dzieje. Na szczęście to tylko pierwsze graficzne śliwki-robaczywki, w dalszych częściach zbioru jest pod tym względem znacznie lepiej.

Druga zawarta w albumie opowieść to Slam Bradley na tropie Catwoman, ponownie narysowana przez Cooke'a, tym razem do scenariusza Eda Brubakera. Tytułowy Slam Bradley to prywatny detektyw, któremu zlecone zostaje odnalezienie Catwoman. Na drodze do celu stają mu gangsterzy, skorumpowani policjanci, Batman i sama Selina, która nie chce być odnaleziona. Scenarzysta podjął udaną próbę utrzymania opowieści w stylistyce noir – przemierzamy ze Slamem ciemne zaułki i uliczki, w których spotykamy różne nieciekawe typy oraz Catwoman w roli obowiązkowej w takich historiach femme fatale. Autor tak się jednak na punkcie tego nastroju zafiksował, że zapomniał o samej fabule, która jest dość niewysokich lotów. Slam czasem da komuś w mordę, czasem sam oberwie, a na koniec śledztwa podejmuje decyzję, którą trudno logicznie uzasadnić.

Na scenariuszowe fajerwerki nie ma też co liczyć w dalszej części albumu, gdzie zgromadzono kilka zeszytów runu Brubakera z regularnej serii poświęconej Selinie. Poza kolejnymi próbami kradzieży, jakie podejmuje słynna złodziejka, fabuła dotyczy tu seryjnego mordercy kobiet, który zaczął działać w Gotham. Batman jakoś nie może się za niego zabrać, sprawę w swoje delikatne dłonie bierze więc Catwoman. Poza tym mamy jeszcze kilka wątków obyczajowych, dotyczących relacji Seliny z osobami z jej otoczenia oraz powracających wspomnień z odległej przeszłości.

Brubaker sprawnie utrzymuje dynamikę opowieści, ale na tym zalety jego pisarstwa się kończą. Cały scenariusz wygląda tak, jakby nagle wieczorem do autora zadzwonił wydawca z prośbą „słuchaj Ed, zapomniałem powiedzieć, ale jutro rano muszę mieć na biurku tekst do sześciu części przygód Catwoman, dasz radę?”, na co Brubaker odparł „nie ma sprawy” i zabrał się do roboty. Trudno mówić o jakiejś intrydze, kolejne wydarzenia po prostu się dzieją, a rozwiązania są często śmiesznie naciągane. Selina idzie przebrana czekać na mordercę do pierwszego lepszego nocnego klubu – ten oczywiście po chwili się tam zjawia. Selinie przypomina się, że widziała kiedyś w fabrycznej dzielnicy opuszczony budynek, może tam jest kryjówka złoczyńcy? – co za niespodzianka, rzeczywiście! Litości, panie scenarzysto...

Na szczęście przynajmniej Cooke odzyskał dobrą formę i jego rysunki znów przyciągają wzrok. Może dlatego, że nie musiał rysować całości – wsparli go Brad Rader i Cameron Stewart, który w późniejszych częściach zastąpił Cooke'a na fotelu głównego rysownika. Stylistyka, w jakiej utrzymane są ich prace, jest bardzo podobna. Różnią się natomiast szczegóły – kreska pomocników nie jest tak uroczo miękka i oparta na prostych kształtach jak u Cooke'a, obaj za to oddają więcej szczegółów w rysowaniu twarzy i kształtowaniu mimiki. Ogólnie, wyjąwszy nieszczęsny Wielki skok Seliny, graficznie album jest odpowiednio dopieszczony – jego równie prostego, co urokliwego stylu nie sposób nie polubić.

Trudno jednoznacznie ocenić pierwsze przygody Catwoman. Jakkolwiek to brzmi, są to dobre komiksy, ale nie są to dobre opowieści. Od tego, czego właściwie szukamy, powinna zależeć odpowiedź na pytanie, czy warto sięgnąć po album.

6.0
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: DC Deluxe. Catwoman : Na tropie Catwoman
Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Darwyn Cooke, Cameron Stewart, Brad Rader
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: 10 lutego 2016
Autor okładki: Darwyn Cooke
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 336
Format: 180x275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328116238
Cena: 99,99
Wydawca oryginału: DC Comics



Czytaj również

Catwoman: Nie ma lekko
Trudno być dobrym
- recenzja
Velvet (wyd. zbiorcze) #3: Człowiek, który ukradł świat
Co się odwlecze, to nie uciecze
- recenzja
Velvet #2: Tajne życie umarlaków
Szpieg szpiegowi nierówny
- recenzja
Harley Quinn #3: Cmok, cmok, bang, dziab!
Batman, święta i codzienność życia
- recenzja
Gotham Central t.3 W obłąkanym rytmie
W Gotham bez zmian
- recenzja
Fight Club 2 #1
Tyler Durden wrócił!
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.