» Recenzje » Blacksad #1: Pośród cieni

Blacksad #1: Pośród cieni


wersja do druku
Blacksad #1: Pośród cieni
Są takie komiksy, które zapadają w pamięć już na zawsze. Takie, które sprawiają, że ilekroć się o nich pomyśli, to zawsze wywołują łezkę w oku oraz entuzjastyczne zachwyty. Jednym z takich dzieł jest Blacksad. A dlaczego jest to komiks wybitny? To wyjaśniam poniżej!

Historia obecności Blacksada w Polsce zaczęła się w roku 2001, kiedy to na fali komiksowego boomu w naszym kraju oficyna Siedmioróg wydała zupełnie nieznany, a przy tym zupełnie świeży komiks o przygodach detektywa ubranego w skórę czarnego kota. Historia została bardzo ciepło przyjęta przez czytelników, czego potwierdzeniem stały się trzy nominacje do nagrody Eisnera w 2004 roku i dwa triumfy w roku 2013. Wracając jednak do polskich edycji, Siedmioróg wydał dwa pierwsze tomy przygód Johna Blackada, później zaś pałeczkę przejął Egmont, który zdecydował się również na wznowienie pierwszych epizodów.

Blacksad jest dziełem hiszpańskiego duetu w składzie Juan Díaz Canales (scenariusz) i Juanjo Guarnido (rysunki). W branży komiksowej dorobek obu panów to przede wszystkim właśnie seria Blacskad, chociaż warto odnotować wkład Canalesa w powstanie innej uznanej serii, a mianowicie Corto Maltese.

Cóż więc czytelnicy otrzymali? Przede wszystkim świetnie zaplanowaną i przemyślaną w każdym calu historię kryminalną. Z początku mogłoby się wydawać, iż będzie to jedna z wielu opowieści o detektywie ścigającym mordercę. Oczywiście po części tak właśnie się dzieje, Pośród Cieni to zdecydowanie klasyczny kryminał, chociaż świetnie nawiązujący do filmowego gatunku noir, co w znacznej mierze wynika z osadzenia historii na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, a więc okresie, kiedy ten właśnie rodzaj sztuki filmowej świętował swoje sukcesy. Zresztą scenarzysta podążył za konwencją wytyczoną przez film noir: przedstawia wydarzenia, ale ich nie interpretuje, podobnie zresztą jest z motywami, którymi kierują się bohaterowie. To od czytelnika zależy ocena zachowań protagonistów.

To, co jednak wyróżnia omawiany komiks od mrowia innych kryminalnych produkcji, to ścisłe splecenie słowa i obrazu. Canales zaprezentował co prawda bardzo dobrą historię z kilkoma interesującymi twistami, ale nie odniósłby sukcesu bez Guarnido oraz pomysłu, aby przedstawić bohaterów jako zwierzęta. To otworzyło furtkę do zabawy wizerunkiem postaci, co zostało bardzo skrzętnie wykorzystane do zbudowania osobliwego, acz bardzo wciągającego klimatu komiksu.

Od strony artystycznej Pośród Cieni to absolutny majstersztyk. Ilustracje są cudownie perfekcyjne, podobnie zresztą jak gra światłem i cieniem. To jednak nie byłby dostateczny powód, aby rozpływać się w zachwytach. Kluczem do sukcesu jest bowiem wyjątkowo przemyślana antropomorfizacja postaci, i to zarówno głównych bohaterów, jak i osób przewijających się na drugim, a nawet trzecim planie. Każde zwierzę idealnie współgra z odgrywaną przezeń rolą, przenosząc cechy z jakimi zazwyczaj kojarzony jest gatunek na postać przez nią odgrywaną. Ale to jeszcze nie wszystko!

Uważny obserwator wychwyci mnóstwo smaczków schowanych na drugim planie, będących konsekwencją wyboru konkretnego zwierzęcia do odegrania postawionej mu przez autorów roli. Absolutne i nieskończone brawa dla Juanjo Guarnido za perfekcyjnie wykonaną robotę, chociaż można domniemywać, iż tak dobre dopasowanie ról wymagało ścisłej współpracy ze scenarzystą. To wszystko zostało subtelnie wplecione w realia Stanów Zjednoczonych doby lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. To z kolei nadaje posmaku autentyczności narysowanym scenom, podkreślając kryminalno-gangsterski wymiar historii.

Czytelnicy znający wydanie Siedmiorogu z roku 2001 mogą zadać oczywiste pytanie odnośnie różnic pomiędzy obiema edycjami. Tutaj z odrobiną rozczarowania należy napisać, że obie wersje – jeśli nie liczyć logotypów obu wydawnictw – są identyczne. Osobiście liczyłem na jakieś materiały dodatkowe, szkice albo interesującą przedmowę. Szkoda, że Egmont nie pokusił się o zawartość dodatkową. Dlatego też osoby dysponujące pierwszym wydaniem bez żadnych skrupułów mogą odpuścić sobie zakup omawianego wznowienia.

Jeśli jednak ktoś jeszcze nie miał do czynienia z kocurem w służbie sprawiedliwości, to powinien to zaniedbanie jak najszybciej naprawić, bowiem Blacksad to dzieło perfekcyjne pod każdym względem, wyjątkowo przemyślane, z mnóstwem drugoplanowych smaczków i cudownie zrealizowane. Komiks obowiązkowy nie tylko dla fanów historii obrazkowych.

10.0
Ocena recenzenta
10
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Blacksad #1: Pośród cieni
Scenariusz: Juan Diaz Canales
Rysunki: Juanjo Guarnido
Seria: Blacksad, Klub Świata Komiksu
Wydawca: Egmont Polska, Klub Świata Komiksu
Data wydania: grudzień 2017
Kraj wydania: Polska
Tłumaczenie: Joanna Jabłońska
Liczba stron: 48
Format: 240x320 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolorowy
ISBN: 9788328126312
Cena: 39,99 zł
Kraj wydania oryginału: Hiszpania



Czytaj również

Blacksad #2: Arktyczni
Czy to jest nasz dom?
- recenzja
Blacksad #3: Czerwona dusza
Czerń, biel i czerwień
- recenzja
Śmierć Wolverine'a
A kto umarł, ten nie żyje...
- recenzja
DC Odrodzenie. Wonder Woman #1: Kłamstwa
Dość kłamstw
- recenzja
Relax – Antologia Opowieści Rysunkowych #2
Relaxowanie się po latach
- recenzja
Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie #1: Wątek
Detektyw pojawia się o czasie
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.