» Recenzje » Bezdomne wampiry o zmroku

Bezdomne wampiry o zmroku

Bezdomne wampiry o zmroku
Szlurp i Burp wiekowe wampiry, które zmagają się z trudami codziennego życia, cieszą już od 1985 roku i nadal nie przestają. Bohaterowie stworzeni przez Tadeusza Baranowskiego, ikony polskiego wampiryzmu, nadal zapewniają porcję świetnej i przyjemnej rozrywki.

Bezdomne wampiry o zmroku od Kultury Gniewu to wydanie zbiorcze, zawierające wznowione albumy: O zmroku i Bezdomne Wampiry, łącznie dających piętnaście kilkustronicowych historii, przedstawiających przygody wiekowych wampirów – Szlurpa i Burpa. Warto dodać, że bohaterowie w niczym nie przypominają krwiożerczych, brutalnych bestii, z jakimi zazwyczaj kojarzą się wampiry. Postacie Tadeusza Baranowskiego, częściej same uciekają niż kogoś gonią. Ich przygody na papierze pierwotnie ukazały się w latach 1985 i 2009.

Przygody Szlurpa i Burpa to pojedyncze opowieści, w których sympatyczni krwiopijcy zmagają się z problemami codziennej egzystencji. Jak miejscowy łowca wampirów – Zdzichu Kołek, albo sąsiad profesor Fritzmachowski trzymający zombie w ogródku. Także do ich życiowych zmartwień dołączają problemy materialne, czyli ciągły brak pieniędzy. Szukając wsparcia wybrali się nawet do Wysokiej Izby Superwampirów, jednak i ta wyprawa sprowadza na nich więcej nieszczęścia niż szczęścia. Do tego ciągle napływają nowi bohaterowie, zakłócając ich “wieczny” odpoczynek, jak światowej sławy kuzyn Anastazy, filmowa gwiazda kina grozy, który przyjechał wspomóc krewnych na prowincji. Oliwy do ognia dolewają wizyty Zdziercy z urzędu Zdzierczego z nakazem eksmisji. A to ledwie garstka ich codziennych problemów.

Wszystkie zawarte w zbiorze opowieści Baranowski utrzymuje w charakterze prześmiewczych, przerysowanych historii i równie pospolicie zabawnych problemów, które niewiele różnią się od tych przeciętnego mieszkańca Polsylwanii. Z uśmiechem śledzimy jak Szlurp i Burp wspominają lepsze czasy i narzekają na obecne biedne życie w Polsce. Klimat ten w dużej części podtrzymują dialogi. Wampiry w opowieści Szlurp & Burp kontra Thorgal dobrze zdają sobie sprawę, że są w komiksie, a ich autor to polski artysta Baranowski. Jest to jedna z zabawniejszych historii w albumie, zaraz obok Posady, gdzie do zamku protagonistów przybywa Pani Janina Bond, zawodowa gospodyni domowa. Nieco mniejsze zainteresowanie wzbudzają ostatnie trzy opowieści, pierwotnie wydane w 2009 roku. Te nawiązują już do ówczesnych aktualności społecznych i politycznych w naszym kraju. Jednak nadal nie sposób odmówić im humoru, którego nie brakuje w starszych przygodach biednych wampirów.

Jednym z ważniejszych atutów przygód bezdomnych krwiopijców jest z pewnością strona kolorystyczna. Przygodom protagonistów towarzyszą jaskrawe, wyraźne mieszanki kolorów, gdzie na jednej planszy mamy tyle odcieni i barw, że z przyjemnością chłonie się kolejne zwariowane perypetie wampirów. Równie efektownie prezentują się szkice i postacie, nieco kanciaste i karykaturalne, przywołują na myśl bohatera z filmu Nosferatu.

Bezdomne wampiry o zmroku to wyjątkowo świetna pozycja dla wszystkich, którzy szukają lekkiego, oryginalnego komiksu w wampirzo-komedio-horrorowym klimacie. Teraz, kiedy mamy wszystkie ich przygody w jednym tomie, tym bardziej zasługują na uwagę i specjalne miejsce na półce wśród komiksów rodzimych twórców.

Galeria


9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Bezdomne wampiry o zmroku
Scenariusz: Tadeusz Baranowski
Rysunki: Tadeusz Baranowski
Wydawca: Kultura Gniewu
Data wydania: wrzesień 2017
Kraj wydania: Polska
Autor okładki: Tomasz Leśniak
Liczba stron: 88
Format: 215 × 290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788364858659
Cena: 59,90 zł



Czytaj również

Bezdomne wampiry. Komiksy z lat 1985-2009
Dosyć krwawo, acz z humorem – wampir nie jest tu potworem
- recenzja
Miasto psów #1
Nie ma litości
- recenzja
Kroniki birmańskie (wyd. II poprawione)
Wiele twarzy Birmy
- recenzja
Zakładnik. Historia ucieczki
Puste pokoje pełne niepokoju
- recenzja
Love in Vain. Robert Johnson 1911–1938
Skazany na bluesa
- recenzja
Bajka na końcu świata #1: Ostatni ogród
Czasem lepiej, czasem gorzej
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.