» Recenzje » Bezdomne wampiry. Komiksy z lat 1985-2009

Bezdomne wampiry. Komiksy z lat 1985-2009


wersja do druku

Dosyć krwawo, acz z humorem – wampir nie jest tu potworem

Autor: Redakcja: Kuba Jankowski

Bezdomne wampiry. Komiksy z lat 1985-2009
Charakterystyczna groteskowa kreska, plansze z jednym pejzażem podzielonym na kadry, absurdalny humor w każdym zdaniu, dialog nawiązywany przez postacie z własnym twórcą – jak mnie to wszystko mierziło, kiedym był dziecięciem poszukującym w komiksie poważnych tematów i poważnej, realistycznej kreski Wróblewskiego czy Rosińskiego. Miłość – bezkrytyczna i dozgonna – do fenomenu, jakim jest twórczość Tadeusza Baranowskiego przyszyła dużo później. A z nią żal nieutulony, że mniej więcej wtedy artysta niemal całkowicie zaprzestał rysowania komiksów. Pozostało mi więc wypatrywanie niskonakładowych reprintów jego dzieł, czasem uzupełnianych jedynie jakimś nowym drobiazgiem.

Gdy nostalgia wciąż nie mija,

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Nastaw bracie swoją szyję,
Żeby krwi Ci utoczyły
Komiksowe dwa wampiry!


Tym bardziej radość ogarnia me serce z powodu wydania tomu, w którym połowa materiału jest całkowicie świeża. Album Bezdomne wampiry zawiera przygody Flipa i Flapa świata krwiopijców, czyli Szlurpa i Burpa pochodzących z dzikiego kraju zwanego Polsylwanią. Rzeczony album oraz opublikowany wcześniej przez tego samego wydawcę zbiór O zmroku zawierają komplet opowieści o wampirzych antybohaterach, które wyszły spod ręki Baranowskiego. Chyba, że dorysował coś ostatnio i trzyma w swojej przepastnej szufladzie. Należy podejrzewać, że istnieje co najmniej jeden taki epizod, bo we wstępie jest mowa o ośmiu, a w albumie ostatecznie znalazło się siedem rozdziałów krwiopijczej epopei.

Dla statystyk nie trać głowy,
Tu historii masz część nowych.
Są genialne, jak te stare,
Prezentując krwistą parę.


Cztery historyjki z Bezdomnych wampirów były wcześniej publikowane (w latach 1985-86): dwie w belgijskim magazynie Tintin (drukował je też potem polski SuperBOOM w latach 1993-94), a dwie w krajowym tygodniku młodzieżowym Na przełaj. Trzy pozostałe są zupełnie nowe, powstały w roku 2009. Pomimo tej "różnicy wieku" utrzymane są w podobnej poetyce i z równie absurdalnym humorem piętnują absurdy naszej rzeczywistości, ze szczególnym uwzględnieniem paradoksów i miałkości kultury popularnej (Casting).

Zassij krew tej opowieści,
Ileż ona w sobie mieści:
I refleksję, i przygodę;
Wnet poruszy serce młode.


Obcowanie z komiksami Baranowskiego z jednej strony nieodmiennie zadziwia zakresem poruszanych przez niego tematów, niecodziennym naświetlaniem problemów, wagą stawianych pytań i wyciąganych wniosków. Z drugiej strony zachwyca zaś formą, jaką artysta nadaje swoim rozważaniom. Lekkość, prześmiewczy humor, komediowe intrygi i zaskakujące puenty sprawiają, że przekaz jest w stanie dotrzeć do czytelnika w każdym wieku. Baranowski, niczym współczesny Wolter, uprawia swoją filozofię, każąc nam i naszemu światu przeglądać się w krzywym zwierciadle.

Obaj mroczni towarzysze
Od trosk wielu ledwo dyszą.
Śmiech nas bierze z tej przyczyny,
Że los pcha ich do ruiny.


Bohaterowie komiksu to chyba najbardziej pechowe wampiry, jakie chodzą po ziemi, a raczej jakie pojawiły się w popkulturze. Wciąż muszą kryć się i umykać przed jakimiś niebezpieczeństwami, nigdzie nie mogą zagrzać miejsca, bo zaraz znajdzie się ktoś, kto ich z zacisznego azylu przegoni – czy będzie to inny adept krwiopijczego rzemiosła, czy prowincjonalny łowca wampirów, który zapragnął się wykazać. Nawet próba wystąpienia w filmie grozy kończy się dla Szlurpa i Burpa niepowodzeniem. Jak się okazuje, takie staroświeckie straszydła jak oni są bardzo passe w erze efektów komputerowych.

Są symbolem w ludziach pecha,
To też każe się uśmiechać.
Grę prowadzą z dobra miną,
Zła naprawdę nie uczynią.


Dlaczego jednak "te dwie łajzy z dziupli", jak mówi o nich żona łowcy wampirów, budzą naszą sympatię i tak bardzo kibicujemy ich z góry skazanym na niepowodzenie wysiłkom? Czy nie dlatego, że w swoich zmaganiach z nieżyczliwą rzeczywistością przypominają nas samych? Śledzenie ich perypetii pozwala nam spojrzeć na własne niepowodzenia z przymrużeniem oka i nabrać do nich stosownego dystansu. Uświadomiwszy sobie skalę naszych ograniczeń, możemy pogodzić się z tym, że nie zmienimy świata na lepszy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na pociechę zaś pozostaje nam świadomość, że gdyby ogarnęło nas szaleństwo, wtedy i zła nie uda nam się uczynić zbyt wiele.

Doceń kunszt graficznej pracy:
Każda kreska tu coś znaczy
I nie tylko słońca zorze
W krwawym pysznią się kolorze.


Należy zgodzić się z Adamem Ruskiem, który we wstępie do albumu wyraża opinię, że w komiksach o Szlurpie i Burpie Baranowski osiągnął mistrzostwo formy. Bogactwo jego kreski ujawnia się zarówno w rysowaniu głównych postaci i plenerów, jak i detali, na które zwracamy uwagę dopiero przy dokładnym studiowaniu kadrów. W uzyskaniu głębi z kreską doskonale współgrają wyraziste kolory, za które w większości epizodów odpowiada Tomasz Piorunowski. Uzupełnieniem dla umieszczonych w albumie historyjek jest galeria, w której spore grono krajowych rysowników (Frąś, Kalinowski, Podolec, Śledziński, Ostrowski, Koza, Rebelka, Turek, Surma, Leśniak) prezentuje własne wersje Szlurpa i Burpa.

Ręka mistrza nie zadrżała,
Wszystko jak w zegarku działa:
Kieł się w paszczy szczerzy wielce,
Osi-ko-łek mierzy w serce.


Baranowski obficie korzysta z tradycyjnych motywów opowieści wampirycznych, ale przekornie je reinterpretuje, z niezwykłym poczuciem humoru unowocześnia, wzbogacając odniesieniami do polskiej rzeczywistości. Zyskuje dzięki temu nośną metaforę, w której bohaterowie kolejno stają się ofiarami różnych aspektów tejże rzeczywistości: komercjalizacji, biurokracji, zachłyśnięcia się zachodnią popkulturą, powierzchowności masmediów, a nawet problemów służby zdrowia. W ujęciu Baranowskiego ich straszność zmienia się w śmieszność i nie jawi się nam już tak groźną.

Wnet konkluzja nam się rodzi,
By wampiry wynagrodzić:
Dać ordery, zmazać winy,
Dolać z litr hemoglobiny.


Wszystkie wymienione wyżej zalety sytuują opowieści o Szlurpie i Burpie wśród najciekawszych dokonań polskich artystów komiksowych, którzy rozwijali się twórczo w czasach minionego ustroju. Powstałe wtedy historie nie straciły aktualności, zachowały autentyczność i siłę wyrazu. Są żywym dowodem, że także w trudnych czasach, w których powstawały, możliwe było tworzenie opowieści co prawda nacechowanych charakterystyczną swojskością, ale o wymowie uniwersalnej.

Niech się cieszą nowym życiem,
Lecz otwarcie, nie zaś skrycie.
Niechaj ostrzą sobie ząbki
Na kolejnych przygód wątki.


Nowe epizody przygód krwiopijczego duetu rozbudzają dawno przygasłe nadzieje na dalszy ciąg tychże. Przecież wciąż zaskakują nas nowe absurdy, które przyprawiają o ból głowy każdego rozsądnie myślącego człowieka. Dlaczego ofiarami tych absurdów nie miałyby być również wampiry? Może panom Sz. i B. zamarzyłoby się na przykład przejście na emeryturę w wieku 900 lat, a gdyby byli już do tego przygotowani, Naczelna Rada Wampirów RP dokonałyby „reformy”, podwyższając wiek emerytalny o raptem dziesięć procent – do lat 990. Albo wprowadzenie vampirACTA spowodowałoby, że za samo swoje istnienie musieliby płacić spadkobiercom Brama Stokera, ponieważ ten jako pierwszy szczegółowo opisał wygląd wampira. Tematy, jak zwykle, wprost leżą na ulicy.

Ten co czyta to, nie błądzi,
Znajdzie więcej niźli sądził,
Przekonując się pomału:
Komiks sięgnął ideału.


Nauczony własnym doświadczeniem, komiksy Baranowskiego radzę czytać ponownie co jakiś czas. Ujawniają one bowiem wciąż nowe walory i znaczenia, pozostając żywym i dynamicznym komentarzem do zmieniającej się rzeczywistości. Czy dzieje się tak dlatego, że ich autor odkrył tajny kod Leonarda da Vinci albo innego Magellana, dzięki czemu posiadł umiejętność przewidywania przyszłości? A może tylko kieruje się swoją artystyczną przenikliwością i umiejętnością obserwacji? Niezależnie od tego, co jest prawdą w tym względzie, wykreowane przez niego komiksowe opowieści o pechowych wampirach niebezpiecznie zbliżają się do ideału.
10.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Szlurp i Burp. Bezdomne wampiry
Scenariusz: Tadeusz Baranowski
Rysunki: Tadeusz Baranowski
Wydawca: Kultura Gniewu
Data wydania: luty 2012
Liczba stron: 54
Format: A4
Oprawa: twarda, kolorowa
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Cena: 39,90 zł



Czytaj również

Podróż smokiem Diplodokiem (reedycja)
Znasz pan Baranowskiego?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.