» Recenzje » Batman - Detective Comics #7: Anarky

Batman - Detective Comics #7: Anarky


wersja do druku

Gotham takie anarchistyczne

Autor: Redakcja: Wiktor 'Anzelm' Wieczorek

Batman - Detective Comics #7: Anarky
W poprzednim zbiorze Batman. Detective Comics, do palety autorów cyklu dołączyli Francis Manapul i Brian Buccellato, którzy osiągnęli dobre rezultaty przy tworzeniu serii o Flashu. Po komiksach o najszybszym człowieku na Ziemi oraz niezłym Ikarze, można było mieć nadzieję na udane zwieńczenie detektywistycznych przygód Batmana. Czy warto było czekać na Anarky?

Zacznijmy od tego, że najświeższy tom zawiera kilka historii. Nim przyjdzie nam poznać Anarky, będziemy mieli okazję spojrzeć na Terminal, a po tytułowej opowieści dostaniemy jeszcze dwie inne, znacznie już krótsze.

Niemal całość Terminalu rozgrywa się na lotnisku, gdzie bez zgody i jakiegokolwiek komunikatu ze strony kapitana, ląduje samolot pasażerski. Zbieg okoliczności sprawił, że akurat w tym samym czasie na lot do ciepłych krajów oczekiwał bawidamek i miliarder, niejaki Bruce Wayne. Nie trzeba było długo czekać, by ku niezadowoleniu Alfreda zrezygnował z zagranicznych wojaży, na rzecz wyjaśnienia tajemniczego lądowania. Początek jest naprawdę mocny – lotnisko, tłumy ludzi, panika narasta z kolejnymi stronami… Wszystko to prezentuje się bardzo dobrze, odczuwamy napięcie i wagę wyzwania czekającego Batmana, ale szkoda, że odpowiedzialny za scenariusz Benjamin Percy zmarnotrawił dobrą pierwszą część historii jej słabym i gwałtownym rozwiązaniem. W miejscu, w którym chciałoby się otrzymać jeszcze jakiś dodatkowy twist, autor kończy Terminal, zostawiając czytelnika z poczuciem niedosytu. Z kolei rysunki Johna Paula, zmieszane z solidną (czasem aż przesadnie wydatną) porcją tuszu od Dave’a Stewarta, współgrają z zawiesistym nastrojem towarzyszącym lekturze.

Terminal to przyzwoita przystawka, lecz daniem głównym jest jednak Anarky, pochłaniający też najwięcej powierzchni albumu. Tym razem na drodze Nietoperza staje tajemniczy Anarky, postać o, delikatnie mówiąc, anarchistycznych skłonnościach. Błyskawicznie wywołuje chaos na terenie całego Gotham, manipulując mieszkańcami niezadowolonymi z własnej sytuacji życiowej. By go powstrzymać, Batman musi nawiązać nić porozumienia z Harveyem Bullockiem, który ostatnimi czasy (album Ikar) chciał go schwytać.

Przewodnia historia zbioru wypada lepiej od Terminalu, przede wszystkim za sprawą rewolucji, która wybuchła w Gotham i zbiera swe żniwo na wielu płaszczyznach. Mimo że w przypadku przygód Gacka paraliż metropolii nie należy do rzadkości, to Buccellato i Manapul wyeksponowali wszędobylski chaos, uderzając jego reperkusjami także w postacie odgrywające większe role w fabule, a nie, jak to często ma miejsce, w bezimienny tłum co najwyżej tworzący tło dla losów bohaterów. Podobać się może także brudny styl pracy Harveya oraz związana z nim niełatwa współpraca z zamaskowanym herosem. To wszystko zostało podlane wzburzeniem niezadowolonego społeczeństwa, którym to stara się kierować Anarky. Warstwa fabularna stoi na wysokim poziomie – duet autorów efektownie splątał losy Mrocznego Rycerza z Bullockiem, zmuszając do przeprowadzenia szybkiego śledztwa, które zaprowadzi ich do m.in. handlarza ludźmi czy Szalonego Kapelusznika. Dzieje się, i to bardzo wiele. Autorom należą się brawa, że pomimo wysokiego tempa akcji utrzymali logiczną spójność fabuły, nie licząc jednego momentu. W zamierzeniu twórców zapewne miało to być mrugnięcie do czytelników, którzy na jego podstawie mogliby wydedukować późniejszy zwrot akcji. Jednakże oczywistość sceny bije po oczach tak bardzo, że w efekcie mało kto poczuje się zaskoczony.

Ponownie można pochwalić prace nad wizualizacją opowieści, która stoi na jeszcze wyższym poziomie niż w Ikarze. Rysunkami zajął się Manapul, a pięknego rezultatu dopełniają barwy Briana Buccellato i ostatecznie główna historia prezentuje się doprawdy świetnie. Jedynym, lekko naciąganym z racji na niską częstotliwość występowania, minusem są do przesady kanciaste rysy twarzy Bruce’a Wayne’a. Co ciekawe, gdy przywdziewa maskę jest już lepiej.

Po lekturze opowieści o Anarkym jest już o wiele gorzej. Do Ostatecznej rozgrywki scenariusz napisał wprawdzie Buccellato, ale to krótka i nieszczególnie zajmująca przygoda z gościnnymi występami postaci pokroju Batwoman czy Spoiler i raz dwa o niej zapomnimy. Ostatnią, również pomniejszą, opowieścią jest Koniec przyszłości: Rocznica. Pojawia się w niej tzw. Calendar Man, lecz tym razem mimo niewielkiej objętości jest to lektura całkiem przyjemna, w dodatku z niezłymi ilustracjami.

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że Anarky zawiera zeszyty #35-40 oryginalnie wydawanej serii Detective Comics i z pewnością ciekawostką dla fanów będą alternatywne okładki poszczególnych publikacji. Całkiem zabawna jest ta zrobiona na modłę Matrixa.

W ten oto sposób cykl Detective Comics dobiega końca i choć na przestrzeni 7 zbiorów można było mówić o lepszych, gorszych i bardzo słabych momentach, to trzeba przyznać, że końcowy tom wywołuje pozytywne emocje, nawet pomimo zapychacza w postaci Ostatecznej rozgrywki czy pospiesznego zakończenia Terminalu. W Anarkym odnajdziemy wiele cech wspólnych dla komiksów o Batmanie – chaos, upadające Gotham, śledztwo prowadzące wiele lat wstecz oraz skomplikowane relacje między postaciami. Warto sięgnąć po finał Detective Comics.

7.5
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Nowe DC Comics! Batman. Detective Comics (wydanie zbiorcze) #7: Anarky
Scenariusz: Francis Manapul, Brian Bucellato, Benjamin Percy
Rysunki: Francis Manapul, John Paul Leon, Roge Antonio
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: maj 2017
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 204
Format: 26x17 cm
Oprawa: twarda
Druk: kolorowy
ISBN: 978-83-281-1916-1
Cena: 79,99 zł
Wydawca oryginału: DC Comics



Czytaj również

Flash #3: Inwazja goryli
Flash w roli Tarzana
- recenzja
Wojna Robinów (wydanie zbiorcze)
Robin Robinowi nie równy
- recenzja
Wieczni Batman i Robin #1
Bez Batmana też jest fajnie
- recenzja
Superman/Batman #4: Zemsta
Policz moich superbohaterów
- recenzja
Wonder Woman: Krew
Grecko-amerykańscy bogowie
- recenzja
Gotham Central t.3 W obłąkanym rytmie
W Gotham bez zmian
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.