» Recenzje » Batman – Mroczny Rycerz #2: Spirala przemocy

Batman – Mroczny Rycerz #2: Spirala przemocy


wersja do druku

Szaleństwa nowa odsłona

Autor: Redakcja: Mały Dan

Batman – Mroczny Rycerz #2: Spirala przemocy
Mroczny Rycerz nie ma chwili wytchnienia. Mimo iż więzienie Arkham Asylum wypełnione jest przestępcami wszelkiej maści, to los stawia na drodze Batmana kolejnych zbrodniarzy, szaleńców oraz superprzestępców. Ale sam Mroczny Ryczerz nie zaradzi zadaniu. Do osiągnięcia celu potrzebni są scenarzyści oraz ilustratorzy, którzy zadbają o porywający scenariusz oraz atrakcyjną oprawę graficzną. I tutaj powstaje kluczowe pytanie. Czy autorzy Spirali Przemocy udźwignęli ciężar postawionego przed nimi zadania?

Kurtyna przerażenia spadła na Gotham oddzielając i tak przecież pozbawioną sielanki przeszłość od przyszłości, która ma tylko jedno imię: strach. Uzbrojony w zagadkowe gazy Chochoł porywa dzieci w celu przeprowadzenia tajemniczych eksperymentów, które zamieniają bezbronne istoty pełne życia i emocji w wydmuszki wyzute z duszy. A to dopiero początek planowanego pandemonium. Batman oraz komisarz Gordon odnajdują tropy wiodące do kryjówki szaleńca, lecz konfrontacja z porywaczem oznaczać będzie również spojrzenie w głąb samego siebie i pokonanie własnych słabości. Czy demony przeszłości pozwolą wyjść obrońcom Gotham zwycięsko z tego starcia?

Spirala Przemocy przenosi czytelnika w świat Gotham osadzonego w realiach współczesności, a więc odmalowany w sposób spójny z filmową adaptacją Mrocznego Rycerza Christophera Nolana. Kultowa stylizacja Tima Burtona, wykorzystująca gadżety właściwe latom pięćdziesiątym i współgrająca z domieszką elementów właściwych klimatom gotyckim, ustąpiła tutaj pola zaawansowanej technologii znanej z początku XXI wieku. Nie inaczej jest w tym przypadku, aczkolwiek z perspektywy czasu ewolucja Batmana wydaje się czymś naturalnym. Współczesna forma łatwiej trafia do młodszych czytelników, a jednocześnie daje autorom mnóstwo nowych możliwości w kontekście nowoczesnych technologii dostępnych stróżom prawa i przestępcom.

Pozostawiając na boku wykorzystane rekwizytorium, pierwsze co rzuca się w oczy w trakcie lektury, to ociekająca gęstym i ponurym klimatem narracja okraszona świetnie uzupełniającą fabułę kreską. Czytelnicy z miejsca zostają wrzuceni w wir pościgu, którego stawką jest życie tysięcy mieszkańców Gotham. Scenarzysta Gregg Hurwitz bardzo zręcznie przeprowadza miłośników Mrocznego Rycerza przez wątek główny komiksu, w zależności od potrzeb przyśpieszając bądź też spowalniając dynamiczną akcję. Interwały rzucają światło zarówno na przeszłość Chochoła, jak i samego Batmana, a dzięki retrospekcjom możliwe jest złapanie oddechu przed dalszą lekturą. Spojrzenia w przeszłość wyzwalają również pokłady litości dla szaleńca, ukształtowanego w ten, a nie inny sposób przez swojego ojca. Zaduma przerywana jest jednak brutalnie kolejnymi przyśpieszeniami, kiedy to czar pryska, a na kartach zostaje jedynie potwór będący onegdaj istotą człowieczą.

Sam Batman został odmitologizowany już jakiś czas temu. Superbohater pozostał człowiekiem, często ocierającym się o granicę załamania, pełnym właściwych śmiertelnikom uczuć i emocji, oddanym sprawie, lecz na pewno dalekim od ideału. Nie ulega wątpliwości, iż jego dusza skrywa własne demony, a poświęcenie odbija się na relacjach z najbliższymi, tonącymi w poczuciu osamotnienia i bezsilności. Batman przeżywa chwile słabości, będąc spętanym koszmarami z dziecięcych lat, a pokonanie Stracha na Wróble wymaga nie tylko kosmicznej technologii, ale i przezwyciężenia własnych lęków zainicjowanych wydarzeniami z przeszłości. Momentami czytelnik może nabrać nieodpartego wrażenia, iż to już jest koniec Nietoperza, który to efekt został osiągnięty dzięki misternej współpracy zespołu autorskiego.

Graficznie komiks prezentuje się równie atrakcyjnie jak fabularnie. Demoniczne ilustracje, ciemna tonacja kolorystyczna momentami przeplatana kolorowymi wstawkami oraz iście potępieńcze odmalowanie wizerunku Chochoła to kolejne elementy budujące nastrój powieści: przesiąknięty szaleństwem, strachem oraz swoistym mistycyzmem. Ilustrator David Finch świetnie balansował pomiędzy dynamicznymi scenami akcji, a kadrami statycznymi, zwłaszcza tymi rozplanowanymi na dwie strony, dzięki czemu stworzył dzieło unikalne w swej jakości. Jedyne zastrzeżenia można mieć do wizerunku Bruce'a Wayne'a, aż nazbyt przypominającego młodego Caspera Van Dien, ugrzecznionego i wręcz nieznośnie lalusiowatego. Także stylizacja "Batmana w cywilu" nie współgra z wymową całości, chociaż być może jest to celowy zabieg przełamania tonalnego całego albumu.

Spirala Przemocy to niesamowity przykład tego, jak może wyglądać komiks, w którym scenariusz i ilustracje zespolone zostały w perfekcyjną jedność. Fabuła służy kresce, kreska podkreśla historię, a całość udowadnia wszystkim wątpiącym oraz nie podzielającym fascynacji Mrocznym Rycerzem, iż temat Batmana jeszcze nie umarł. Co więcej, żyje i trzyma się dobrze.

9.0
Ocena recenzenta
8.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Batman – Mroczny Rycerz #2: Spirala przemocy
Scenariusz: Gregg Hurwitz
Rysunki: David Finch
Wydawca: Egmont
Data wydania: lipiec 2015
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 160
Format: 170 x 260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 978-83-281-1046-5
Cena: 75,00 zł
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania oryginału: 2013



Czytaj również

Batman – Mroczny Rycerz. Glina, tom 4
Człowiek z gliny
- recenzja
Gotham Central t.3 W obłąkanym rytmie
W Gotham bez zmian
- recenzja
Relax – Antologia opowieści rysunkowych #1
Powrót do pisma obrazkowego
- recenzja
Gotham Central: Na służbie
Świat Batmana bez Batmana
- recenzja
All-New X-Men #1: Wczorajsi X-Men
Karkołomny potencjał
- recenzja
Lobo: Portret bękarta
Sympathy for the Devil
- recenzja

Komentarze


earl
   
Ocena:
+2

Batman potrafił nawet inspirować ludzi do czynienia dobra, czego przykładem jest tragicznie zmarły Leonard Robinson z Baltimore:

http://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/nie-zyje-batman-z-baltimore,569641.html

19-08-2015 22:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.