» Recenzje » Baby’s in black

Baby’s in black


wersja do druku

Zimna opowieść o gorącym uczuciu

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski

Baby’s in black
Dziewczyna rozstaje się z jednym chłopakiem. Dziewczyna poznaje drugiego chłopaka, który gra w zespole muzycznym. Zakochują się w sobie, są razem, próbują sobie ułożyć życie, chłopak umiera. Prosta historia napisana przez życie. Nie jest ważne, że dziewczyną jest Astrid Kirchherr, a chłopakiem Stuart Sutcliffe, jeden z Beatlesów.

Arne Bellstorf na podstawie osobistych rozmów z Astrid stworzył opowieść o jej spotkaniu ze Stuartem w Hamburgu, o wzajemnej fascynacji, o miłości i tragedii. Komiks ten wpisuje się znakomicie w grupę tytułów, które opowiadają nam historię prawdziwą, prawie biograficzną (choć ta prezentuje tylko fragment życia głównych bohaterów), z którymi ostatnio mogliśmy zapoznać się po polsku. Równolegle z Baby’s in black ukazał się komiks Kiki z Montparnasse'u (o życiu Alice Prin), a całkiem niedawno do sprzedaży trafił Dublińczyk (o życiu i twórczości Jamesa Joyce'a).

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę


Baby's in black and I'm feeling blue

Skąd zainteresowanie taką tematyką u autora? Na pewno przez wzgląd na miejsce dramatu, czyli Hamburg, w którym Astrid i Stuart się poznali, a w którym Arne Bellstrof obecnie mieszka i pracuje. Być może również za sprawą muzycznych fascynacji oraz dostrzeżenia w historii tej dwójki potencjału do opowiedzenia o miłości w formie komiksu. Być może, chociaż problem z tym komiksem tkwi w tym, iż czytelnicy w żaden sposób nie muszą podzielać autorskiej fascynacji muzycznej zespołem, ani polubić "zimnej" narracji, w jakiej poprowadzono historię.

Astrid rozstaje się z Klausem, dzięki któremu poznaje Stuarta (zdaje się, że między innymi w tych wydarzeniach możemy doszukiwać się interpretacji użycia w tytule komiksu tytułu piosenki). Podobnych historii było i będzie jeszcze na pęczki i od autora można by oczekiwać, że opowie nam o tym w sposób wyjątkowy, aby pokazać coś niezwykłego. Jednak obrany przez Arne Bellstorfa styl – "gadające głowy" w statycznych kadrach, wszystko w czerni i bieli – nie tylko czyni opowieść o miłości i tragedii zimną oraz pozbawioną emocji, ale i przez to dosyć płaską. Wplecione w rozwój wydarzeń Beatlesowskie piosenki pojawiają się zupełnie bez pomysłu, jak gdyby po prostu musiały się pojawić, ale autor nie wie jaki klucz doboru zastosować, więc , żeby być.

Oczywiście te zabiegi narracyjno-kompozycyjne równie dobrze można uznać za celowe działanie Arne Bellstorfa. Oto wielka miłość od początku jest na coś skazana, jakby wisiało nad nią fatum, co ma oddać oszczędna forma komiksu i "zimny sposób opowiadania", przełamany znakomitą, pełną emocji sceną końcową. Stuart zostaje zabrany do szpitala i, jak wiemy z prawdziwego rozwoju wypadów, umiera. Nie ma tu zbędnych słów, sekwencja odejścia przechodzi w scenę lotniskową, którą wieńczy pytanie "but where’s Stuart?". Odpowiedź w komiksie nie pada.


She thinks of him and so she dresses in black,
And though he'll never come back, she's dressed in black


Zasugerowane powyżej odczytania zabiegów autorskich w Baby’s in black prowadzić mogą do dwóch skrajnie różnych ocen komiksu Arne Berllstorfa. Od zachwytu nad znakomicie zobrazowanym tematem, do zarzutu o zbyt zdystansowane podejście do sprawy.

Druga opcja oceny zdaje się jednak bardziej uzasadniona. Po pierwsze dlatego, że wiemy jak skończy się historia, a zatem moglibyśmy oczekiwać od autora lżejszego, mniej oczywistego sposobu opowiadania (przecież o trudnych sprawach można mówić lekko). Po drugie, dlatego, że nie-fanów Beatlesów historia dziewczyny i chłopaka opowiedziana w tym stylu ma duże szanse kompletnie nie wciągnąć. Jak bardzo ponadczasowa by nie była to kapela, to znajomość faktów z nią związanych ogranicza się przeważnie do refrenów kilku piosenek i w większości przypadków zapewne nie jest to tytułowa Baby’s in black. Komiks jest zimny, statyczny a w opowieści brakuje nie tyle elementu zaskoczenia, co momentów w których napięcie chociaż na chwilę by wzrastało.

Komiks Arne Bellstorfa jest całkowicie "pełnosprawny" jeśli chodzi o sztukę komiksowego opowiadania. Trzeba przyznać, że autor zdecydowanie posiada swój oryginalny styl opowiadania, bo bardzo podobne wrażenie jak Baby’s in black pozostawiał jego pierwszy komiks wydany w Polsce, Piekło, niebo. Zatem jeśli ktoś "złapał się" na taki sposób opowiadania historii wtedy, to i teraz nie powinien być rozczarowany,

Galeria


6.0
Ocena recenzenta
6.25
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Baby's in Black
Scenariusz: Arne Bellstorf
Rysunki: Arne Bellstorf
Wydawca: Kultura Gniewu
Data wydania: 2012
Liczba stron: 216
Format: B5
Oprawa: miękka, czarno-biała
Druk: czarno-biały



Czytaj również

Piekło, niebo
Nietypowy chłopiec z przedmieść
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.