» Recenzje » All-New X-Men #4: Tak inni

All-New X-Men #4: Tak inni


wersja do druku
All-New X-Men #4: Tak inni
Podróże w czasie to temat nośny, ale ryzykowny. Twórcy z Marvel Comics w serii All-New X-Men mierzą się z nim, wysyłając w przyszłość oryginalną piątkę mutantów, ale nie do końca jest to cykl samodzielny – obecne w nim wątki łączą się z fabułą rozwijaną w Uncanny X-Men oraz Wolverine i X-Men, powiązaną dodatkowo albumem Bitwa Atomu.

Zawrotu głowy mogą doznać nie tylko sami bohaterowie, ale i czytelnik. Na szczęście fabuła kontynuowana w czwartym tomie serii nie obfituje w temporalne paradoksy, alternatywne rzeczywistości i wszystko to, czego moglibyśmy oczekiwać po historii o podróżach w czasie, nawet nie biorąc pod uwagę nadludzkich mocy, jakimi dysponują postacie.

Album, mimo że składają się na niego materiały zawarte pierwotnie w pięciu zeszytach (All-New X-Men #18-21 oraz X-Men Gold#1), można podzielić na trzy części. W pierwszej bohaterowie przybywają do nowej szkoły X-Men – odrestaurowanej tajnej bazy, w której prowadzono eksperymenty nad bronią X. Kierowana przez Scotta Summersa i Magneto ma stać się – przynajmniej na jakiś czas – nowym domem dla piątki mutantów, którzy dopiero zaczynają oswajać się z myślą, że nieprędko wrócą "do siebie". Poznają jej mieszkańców, z którymi niekoniecznie z miejsca nawiązują serdeczne relacje.

W pierwszej chwili ta część albumu może irytować, sam dopiero po dłuższej chwili zacząłem ją doceniać. Chociaż pozornie wygląda na brazilianę, z niewiele wnoszącymi kadrami, przegadanymi dialogami i bohaterami momentami zachowującymi się, jakby ktoś wyłączył im połowę zwojów mózgowych, to – nie jestem pewien, czy do końca w zamierzony sposób – Brianowi Bendisowi udało się wiarygodnie ukazać grupę nastolatków, którzy starają się jakoś dostosować do obcej dla nich sytuacji, ustalić (czy raczej wywalczyć) swoje miejsce w hierarchii nowej grupy, do której dołączyli, a dodatkowo rozwiązać wcześniejsze tarcia we własnym gronie.

Co więcej, ta część albumu najlepiej prezentuje się od strony graficznej i chociaż nie uświadczymy w niej spektakularnych scen akcji, to ilustracje Stuarta Immoena wypada pochwalić za czytelność – tej bowiem wkrótce zaczyna drastycznie wręcz brakować. Spokój mutantów przerywa bowiem sygnał wskazujący na niebezpieczeństwo zagrażające mutantowi na Florydzie – bohaterowie opuszczają więc śnieżną Kanadę, a czytelnik wraz z nimi przenosi się do drugiej części albumu.

Tam, w spowitym mrokiem Miami samotna dziewczyna ucieka przed grupą tajemniczych napastników, ale jak szybko przekonują się postacie przybywające jej z odsieczą, zarówno agresorzy, jak i ich ofiara są kimś więcej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Dziewczyna to bowiem nikt inny jak Laura Kinney, czyli X-23, kolejny owoc badań nad bronią X, ściga ją zaś oddział Purifiers, samozwańczych obrońców ludzkości przed mutantami, religijnych fanatyków uważających mutantów za nasienie Szatana i zwiastunów Apokalipsy.

Brzmi to nieźle, ale niestety, tak jak temat podróży w czasie może okazać się ryzykowny, tak i ukazanie religijnych fanatyków okazuje się wyzwaniem, któremu nie każdy podoła – w wersji Bendisa to kretyni rzucający cytatami z Biblii podczas urządzania strzelaniny w środku miasta, a pojmanym mutantom darujący życie z powodu, którego absurdalności wolę nie zdradzać czytelnikom. Na dokładkę autor mnoży wątki, wrzucając do fabuły firmę Advanced Idea Mechanics czy retrospekcję nawiązującą do jednego z głośniejszych albumów o mutantach, a wszystko to ucina na dobrą sprawę w pół zdania.

Jakby nie dość tego, nie tylko fabuła w tej części albumu jest chaotyczna (i mam poważne wątpliwości, czy dalej wszystkie wątki zostaną sensownie poprowadzone), ale dodatkowo towarzyszy jej równie chaotyczna kreska, z dziwacznym kadrowaniem, w którym momentami wręcz trudno się zorientować w kolejności kadrów, a całość utrzymana jest w przesadnie ciemnych kolorach – o ile w kanadyjskiej dziczy albo na ulicach nocnego Miami mogą mieć one sens, o tyle trudno jest mi znaleźć powód, dla którego Purifiers w swojej siedzibie mieliby oszczędzać na oświetleniu.

Trzecia część albumu to nostalgiczna podróż w przeszłość – zeszyt X-Men Gold #1 będący antologią komiksowych etiud stworzonych na 50-lecie serii. Za ich scenariusze odpowiadają tuzowie cyklu – Stan Lee, Chris Claremont, Louise Simonson, Len Wein i Fabian Nicieza, zaś narysowali je Bob McLeod, Walter Simonson, Bob Wiacek, Jorge Molina i Salvador Larroca. Wielkie nazwiska mogą robić wrażenie, ale same historyjki nie powalają. Rozwleczona na dwadzieścia stron scena walki z wielkim Sentinelem, seksistowska powiastka zakończona moralnymi rozterkami wziętymi z sufitu, rozkminy Wolverine'a prowadzące go do zaskakującej konkluzji, że jest supernajlepsiejszy i poradziłby sobie z każdym, albo kompletnie bezsensowna walka Banshee i Sunfire'a z morałem, iż muzyka łagodzi obyczaje. Na tym tle ostatnia nowelka, z drugim dnem – nawet jeśli łatwym do przewidzenia – jawi się niemal jako arcydzieło.

Trudno powiedzieć, dlaczego jubileuszowy zestaw szortów dołączono akurat do tego albumu, ale niestety nie mogę powiedzieć, by podnosił on jego ocenę. Zarówno te etiudy, jak i główna część Tak innych okazały się rozczarowaniem – sądząc po recenzjach wcześniejszych tomów, jest to poważny spadek formy, mam tylko nadzieję, że jedynie chwilowy, a kolejne albumy zasługiwać będą na wyższe noty.

3.5
Ocena recenzenta
5.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: All New X-Men t.4 Tak Inni
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Stuart Immonen, Brandon Peterson
Wydawca: Egmont
Data wydania: luty 2017
Tłumaczenie: Kamil Śmiałkowski
Liczba stron: 132
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 978-83-281-1891-1
Cena: 39,99 zł
Wydawca oryginału: Marvel Now



Czytaj również

Baśnie (wyd. zbiorcze) #21: Długo i szczęśliwie
Zbliżając się ku końcowi
- recenzja
Lone Sloane
Komiksowa psychodela
- recenzja
Deadpool Classic (wydanie zbiorcze) #2
Najemnik z Nawijką ponownie nawija
- recenzja
Wojna Robinów (wydanie zbiorcze)
Robin Robinowi nie równy
- recenzja
Podboje #2: Podstęp Hetytów
Patataj koniku
- recenzja
Cyann #2: Aleja z Aldaalu, Kolory Marcady
Na koniec galaktyki i z powrotem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.