» Recenzje » Tik Tak Bum Junior

Tik Tak Bum Junior

Tik Tak Bum Junior
Czy lubicie gry w skojarzenia? Jeżeli odpowiedzieliście twierdząco, to Tik Tak Bum Junior jest zabawą w sam raz dla graczy, którzy gustują właśnie w takich produkcjach. Przy niej się zrelaksujecie, do tego czeka na was mnóstwo śmiechu, a dzieci mogą przy okazji się uczyć.

Tik tak Bum Junior jest wznowieniem poprzedniej wersji gry o tym samym tytule, w starszym wydaniu było ich tylko 55 kart, a tutaj będziemy mieć ich podwójną liczbę. W pudełku znajdziemy niewiele elementów: 110 kart z rysunkami przedstawiającymi różne miejsca, elektroniczną bombę oraz instrukcję. W wyprasce wszystkie komponenty mają swoje miejsce, ale opakowanie stanowczo za duże na taką małą zawartość.

Cel gry jest bardzo prosty, podobnie cała gra. Gracze muszą wysilić swoje szare komórki, wymyślając różne wyrazy pasujące do ukazanej sceny na kartach. Do tego na kartach widnieją napisy w naszym ojczystym języku, jak i po angielsku. Jest to dobra alternatywa do tego, aby uczyć się wyrazów w innym języku, szczególnie jest to dobre dla dzieci, które szybciej przyswajają obce słowa.

Przygotowanie do rozgrywki zajmuje dosłownie minutę. Wystarczy jedynie potasować wszystkie karty i ułożyć w stosie rysunkami skierowanymi do dołu. Wybieramy gracza rozpoczynającego i dajemy mu do ręki bombę, która za moment zacznie tykać. Dopiero po włączeniu przycisku uruchomiającego bombę odkrywamy pierwszą kartę, gdzie mamy dosłownie moment na to, aby szybko powiedzieć jakiekolwiek słowo pasujące do sceny pokazanej na karcie.

Rozgrywka jest bardzo prosta. Osoba trzymająca bombę włącza ją i odkrywa pierwszą kartę ze stosu. Teraz musi jak najszybciej podać jakieś hasło pasujące do tej karty, a następnie prędko przekazuje bombę następnemu graczowi. Słowa powinny być różne, nie można powtórzyć tego samego wyrazu, gdyż szybko musimy powiedzieć inne, inaczej bomba wybuchnie nam w rękach. Nigdy nie wiadomo, po jakim czasie eksploduje – może to być 10 sekund ale i 60. Wtedy następuje koniec rundy i uczestnik, który nie zdążył nic powiedzieć, a został z bombą w ręku, bierze kartę i kładzie ją przy sobie. Jeśli w trakcie przekazywania bomby nastąpi wybuch, to gracz który jej dotknął zabiera ją do swojej ręki. Zawodnik, który pozostał z bombą zaczyna kolejną rundę, odkrywa kartę i od nowa zaczynamy podawać skojarzenia.

Gra trwa do momentu uzbierania przez któregoś z graczy pięciu kart. Wygrywa natomiast ten, który nie ma ich wcale albo najmniej. Jeśli dojdzie do remisu, uczestnicy rozgrywają pomiędzy sobą jeszcze jedną turę, a zawodnik, u którego wybuchnie bomba, automatycznie odpada.

Aby utrudnić zabawę, autor gry Los Rodriguez wpadł na pomysł, żeby włączyć do rozgrywki różne warianty.

  1. Można pobawić się w podawanie haseł po angielsku. Tylko to już wersja gry trochę dla bardziej znających język. Ale ci, którzy nie znają tego języka, mówią w swoim ojczystym, a na koniec rundy wspólnie tłumaczy się podane hasła.
  2. Gracze oprócz skojarzeń z samą scenerią na obrazku, mogą podawać wyrazy, z czym kojarzy im się ta ilustracja, np. plaża – odpoczynek, relaks.
  3. Występuje możliwość podzielenia się na drużyny, jeśli gramy w większym gronie lub dzieli graczy duża różnica wieku.
  4. Nie musimy zbierać do pięciu kart, można sobie ustalić, że zgarniemy do dziesięciu albo i więcej. W ten sposób rozgrywka będzie trwała krócej albo dłużej.
  5. Gra w ogóle się nie zmienia, a my możemy sobie ustalić, że akurat tą rundę rozegramy w porządku alfabetycznym.
  6. Gracze mogą sobie trochę utrudnić zadanie i podawać hasła w wariancie alfabetycznym, co już takie proste na pewno nie jest.

Na duży plus zasługują obrazki, gdyż są wykonane świetnie, a do tego jest ich niemało. Karty zostały podzielone na dwie grupy pod względem graficznym. Nie ma to wpływu na rozgrywkę i różni je tylko styl rysunków. Na maleńki minus zasługuje to, że potrzebujemy zakupić baterie i włożyć do bomby (wieczko musimy odkręcić śrubokrętem), żeby w ogóle zacząć grę. Bomba, mimo że plastikowa (szkoda tylko, że taka głośna) jest solidnie zrobiona. Nie raz i nie dwa spadała na podłogę i nic jej nie zaszkodziło.

Gra z jednej strony nie jest prosta, gdyż niełatwo podać jakieś skojarzenie pasujące do danej ilustracji, gdy mamy na to tylko chwilę. Natomiast z drugiej jest przy niej sporo uciechy, a tykająca bomba dodatkowo wyzwala w nas mnóstwo emocji. Przy pierwszych zagrywkach czas wywiera na nas tak wielką presję, że często udzielamy bezmyślnych haseł, jednak te nie zawsze wbrew pozorom przynoszą tylko zły efekt. Sekundy dzielące nas od wybuchu bomby działają w ten sposób, iż intuicyjne podajemy prawidłowe słowa kojarzone z rysunkami. Wszyscy gracze mogą mieć na początku trochę trudności, ale z kolejną rundą będzie szło coraz łatwiej.

Losowość w Tik Tak Bum Junior jest zależna właśnie od bomby. Nie wiemy, kiedy nastąpi wielki wybuch. Dzieci, jak to dzieci, powiedzą co im ślina na język przyniesie i nie zwracają uwagi na to, czy to słowo już było czy nie, a i tak świetnie się bawią. Regrywalność działa bardzo dobrze, gdyż za każdym razem rozgrywka wygląda inaczej i na pewno zechcemy do niej wrócić, aby zagrać jeszcze kilka razy pod rząd. Nie wiemy, jaka będzie następnie wyciągnięta karta, co na niej będzie ukazane a tym bardziej nie zgadniemy, ile czasu będzie tykać bomba ani ile mamy sekund na to, by wymyślać skojarzenia do odkrytych scen na kartach. Jedna partia nie zajmuje dużo czasu, bo tylko do 30 minut, a czasem nawet krócej.

Skalowalność natomiast rysuje się bardzo dobrze przy 2 czy nawet przy 12 graczach. Mało kiedy można spotkać się z grą, do której może zasiąść tak duża grupa osób. Można liczyć na łut szczęścia, że w chwili wybuchu bomby uczestnik jej dotknie i zabierze kartę na swoje konto. Najlepiej jest zwlekać do ostatniej chwili z odpowiedzią zanim wykonamy bombowy krok, aby nas nie spotkał ten los.

W trakcie zabawy, czy to u młodszych, czy u starszych uczestników poszerzamy nasze słownictwo a dla dzieci jest to świetna nauka ku temu. Ale ostrzegam, że tykająca bomba jest głośna, a sam wybuch tylko na samym początku może przestraszyć. Najlepiej przed rozgrywką sami sprawdźcie, jaki dźwięk wydaje i bądźcie na to gotowi.

Szczerze polecam Tik Tak Bum Junior zarówno młodszym, jak i starszym graczom, a tym bardziej całym rodzinom. Przy tej grze na pewno nie będziecie się nudzić. Pomimo niedogodności braku baterii warto się w nią zaopatrzyć i postawić grę na półce, aby sięgnąć po nią w wolnej chwili.

Plusy:

  • Poszerza słownictwo
  • Prostota zasad
  • Wariant alfabetyczny
  • Można zagrać nawet w 12 osób!
  • Szybka rozgrywka
  • Skracanie lub wydłużanie czasu rozgrywki
  • Plastikowa bomba
  • Ładne grafiki

Minusy:

  • Za duże pudełko na niewielką ilość elementów

 

Dziękujemy wydawnictwu Piatnik za udostępnienie gry do recenzji.

8.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Tik Tak Bum Junior
Typ gry: familijna
Projektant: Sylvie Barc, Los Rodriguez
Ilustracje: Patrick Fix, Jean-Marie Renard
Data wydania oryginału: 1999
Wydawca polski: Piatnik
Liczba graczy: od 2 do 12
Wiek graczy: od 5 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 min.
Cena: ok. 65 zł



Czytaj również

Tik Tak Bum
Wybuchające słowa.
- recenzja
Tik tak bum junior
Bombowa przygoda dla milusińskich
- recenzja
Łowcy Skarbów
Gobliny nie lubią draftu
- recenzja
Callisto
Domino 2D
- recenzja
Activity Orginal
Kalambury, kalambury
- recenzja
Golden Horn: z Wenecji do Konstantynopola
Szaleństwo w sześciu kolorach
- recenzja

Komentarze Obserwuj


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.