» Recenzje » Sherlock

Sherlock

Sherlock
Mroczne uliczki dziewiętnastowiecznego Londynu spowiła mgła, skrywając krwawe zbrodnie. W mętnym poblasku ulicznych latarni odcinają się cienie, szybko niknące w mroku nocy... Gracz musi wcielić się w detektywa i zdemaskować przestępcę. Jednak tym razem to niekoniecznie znane osobistości półświatka mogą być winne, bowiem w kręgu podejrzanych znaleźli się także szanowani inspektorzy czy żywa legenda, imć Holmes, a nawet dwóch Holmesów i Watson z panią Hudson na dokładkę.

 

Za projekt odpowiedzialni są dwaj panowie - projektant, Hope S. Hwang, oraz ilustrator, Vincent Dutrait. Pierwszy z nich, choć młody, zdołał już dorobić się pokaźnego zasobu autorskich gier, jak Guildhall i wielu dodatków do niej, Kabuki czy the DOME. Drugi z nich ma większe doświadczenia z planszówkami, wprawdzie para się częściej grafiką, ale jego twórcze konto robi przyzwoite wrażenie. Warto zwrócić uwagę na zilustrowane przez niego Elizjum, Lewis & Clark bądź Nowy Jork 1901. Obrazy zdobiące karty, opakowanie i zasłonki są precyzyjnie, wykonane z gracją i wyczuciem estetyki neoklasycznej, widać wyraźnie, że autor nie wykonał tego wyłącznie dla zaliczenia zadania, tylko zadbał o to, aby cieszyły oko gracza.

Pudełko zawiera klarowną i przejrzystą instrukcję, dokładnie objaśniającą wszystkie reguły i sposoby gry - model dla dwóch albo dla trzech-czterech graczy - ponadto trzynaście kart postaci, cztery zasłonki w różne motywy graficzne oraz zapas pomocniczych kartek, ułatwiających zapis posiadanych łącznie atrybutów oraz wykreślania bohaterów, którzy wypadli z kręgu podejrzanych. Wszystkie komponenty razem z opakowaniem zostały wykonane z solidnych produktów i nawet częste użytkowanie przesadnie ich nie nadużywa.

Przyjemność tkwi w prostocie

Owe motto swobodnie może towarzyszyć całej rozgrywce - począwszy od przygotowania, po ostatnią partię. Sherlock rozpoczyna się rozdaniem odpowiedniej ilości kart - w zależności od ilości uczestników - i pozostawieniem na środku jednej zakrytej, wszyscy gracze otrzymują papier do zapisów posiadanych łącznie rodzajów atrybutów i pomocniczą ściągawkę, umożliwiającą wykreślanie wykluczonych z kręgu podejrzeń. W swej turze osoba ma trzy opcje: albo zapytać ogół o to, czy posiada wybrany atrybut, albo zapytać konkretnego współgrającego o ilość atrybutów danego rodzaju, albo postarać się odgadnąć - z tym, że nie trafiając przegrywa i nie ma już swej tury, lecz wciąż musi udzielać odpowiedzi pozostałym. Ot, filozofia rozgrywki. Jedna partia zajmuje około trzy do sześciu minut, więc można rozegrać ich parę przy jednym posiedzeniu. Zresztą, sama gra wciąga.

Dzieje się tak dlatego, że gra nie wymaga od nas wiedzy z konkretnych dziedzin nauki ani tym bardziej książek Arthura Conana Doyle'a - bohaterowie i ich portrety psychologiczne zostały wykorzystane w Sherlocku pretekstualnie, jedynie ich atrybuty są mniej więcej wiernie odwzorowane, ale ktoś kto w ogóle nie ma pojęcia kim jest Sherlock Holmes także znajdzie w rozgrywce wiele przyjemności. Dodatkowo uwagę graczy mocno przykuwa śledzenie tego, co dzieje się w interakcji i próby samodzielnego - jak najszybszego - rozwiązania "przestępstwa", obierając metodę intuicyjną i ryzykowną bądź dedukcyjną, pewną, ale za to długotrwałą.

Tak niewiele, a tyle rozrywki

Gra nie oferuje niczego odkrywczego, nie jest złożona ani rozbudowana - to karcianka detektywistyczna, z prostymi rozwiązaniami, bez zarysu fabularnego, w której chodzi wyłącznie o to, aby odkryć, jaka postać kryje się na środku. Mimo wszystko wysoka interakcja, ciągłe skupienie na dostarczanych przez współgraczy informacjach oraz główkowanie nad tym, jaką w danej partii obrać strategię, czy wyważona losowość i schludne, ciekawie wykonane karty sprawiają, że uczestników rozgrywka magnetyzuje i nie przeszkadza im brak dodatkowych elementów. Wystarczą trzy, cztery osoby i bez przeszkód można zapewnić sobie zabawy na przeszło dwie godziny, w trakcie których rozegranych zostanie kilka partii.

Pomimo tego że Sherlock jest grą wieloosobową, raczej nie nadaje się na większe spotkanie towarzyskie czy parapetówkę - jego skromne, lecz podstawowe wymagania mogą nie do końca sprawdzić się w atmosferze wytwarzanej we wspomnianych okolicznościach. Duże skupienie i uwaga mogą zostać rozproszone, a do wygrania partii wystarczy jedna informacja, która może utonąć w falach muzyki bądź szmerze rozmów. Nie zmienia to jednak faktu, że wielokrotne granie w skromniejszym gronie nie nuży przez długie posiedzenia, a do tytułu wraca się równie chętnie, jak do ulubionego filmu.

Sherlock unika fabularnej narracji, nie zarysowuje na bogato rozgrywki, ani nie oferuje ogromnej różnorodności podczas zabawy - co nie zmienia faktu, że gra mocno wciąga i dostarcza wiele przyjemności, do tego silnie angażuje uczestników. Wszystko dzięki sprawnej mechanice oraz korzystaniu z elementów przyciągających uwagę graczy. Słowem - uczestnicy subtelnie zmuszani są do ciągłego myślenia, szacowania i wybrania między intuicją a dedukcją, aby wyprzedzić innych w dojściu do rozwiązania kryminalnej zagadki.

Plusy

  • solidne, wytrzymałe i precyzyjnie ilustrowane wykonanie
  • bardzo proste zasady, biegłość w rozgrywce już po jednej partii
  • satysfakcjonujące zmuszanie do myślenia i układania strategii
  • szybka rozgrywka
  • wysoki poziom interakcji

Minusy

  • nie nadaje się jako gra towarzyska na większym spotkaniu.

 

Dziękujemy wydawnictwu Granna za udostępnienie gry do recenzji.

7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Sherlock (Sherlock 13)
Typ gry: familijna
Projektant: Hope S. Hwang
Ilustracje: Vincent Dutrait
Wydawca oryginału: BoardM Factory
Data wydania oryginału: 2013
Wydawca polski: Granna
Data wydania polskiego: 2016
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 6 lat
Czas rozgrywki: 15 min.



Czytaj również

Dolores
Kolorowa choroba morska
- recenzja
Łamigami - Gra Logiczna
Nie daj się zagiąć!
- recenzja
Spaghetti
Neobierki
- recenzja
Od Helu do Wawelu
Co to za gra bez przyjemności?
- recenzja
Tempo!
Szybko, zabawnie i kreatywnie
- recenzja
Ale Historia!
A to Polska właśnie
- recenzja

Komentarze Obserwuj


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.