» Recenzje » Niezłe ziółka

Niezłe ziółka


wersja do druku

Czyli ogródkowy sezon nigdy się nie kończy

Autor: Redakcja: Mikołaj 'master_toster' Woźnica, Balint 'balint' Lengyel

Niezłe ziółka
Na słodko czy na ostro? Z tymiankiem i bazylią, a może szałwią i miętą? Jak lubisz... grać? Niezłe ziółka to przyjemna zabawa, którą rządzi jedna zasada – co zasiejesz, to (być może) zbierzesz.

Nakładem wydawnictwa Granna światło dzienne ujrzała wyjątkowo sympatyczna propozycja autorstwa trzech Amerykanów: Steve Finna, Eduardo Barafa oraz Keith Matejki. Polscy miłośnicy gier planszowych mogą kojarzyć tylko tego pierwszego, a to za sprawą ciepło przyjętej gry Biblios

Niezłe ziółka zachwyciły mnie jeszcze przed otwarciem opakowania. A to za sprawą niezwykle klimatycznej grafiki. Po otwarciu pudełka znalazłam w nim całe mnóstwo ziołowych kart: 63 podstawowych ziół (składających się na 7 różnych rodzajów), 9 specjalnych, 16 kart naczyń (po cztery na każdy kolor), kartę ciastka ziołowego, kartę osiągnięć oraz 10 kart z informacjami o ziołach.

W zabawie może wziąć udział od 1 do 4 osób mających więcej niż 8 lat. Na rozgrywkę należy poświęcić około 20 minut i wystarczy do niej średniej wielkości stół. Samo przygotowanie zajmie nam ledwie kilka chwil. Najpierw rozdzielamy karty naczyń, których mamy cztery rodzaje, a każdy z graczy ma mieć w ręku identyczny zestaw, złożony z kart tego samego koloru. Następnie tasujemy talię kart ziół i ziół specjalnych. W zależności od tego, ile osób bierze udział w rozgrywce, należy usunąć odpowiednią liczbę kart (przy 2 osobach – 24, przy 3 – 12, a przy 4 – żadnej). Tak przygotowaną talię kładziemy na środku. Celem gry jest zebranie jak największej liczby puntów.

Całość będzie się rozgrywać na dwóch obszarach: wspólnym ogródku oraz prywatnych ogródkach każdego z graczy. Podczas swojego ruchu można wykonać dwie czynności (w tej kolejności):

  1. Przesadzić zioła korzystając z naczynia,
  2. Zasadzić zioła.

Ponieważ na samym początku nie ma nic na stole, zacznę od drugiej, obowiązkowej czynności. W każdym swoim ruchu należy wziąć po kolei dwie karty. Biorąc pierwszą trzeba zdecydować, czy dane zioło zasadzimy w ogródku publicznym (z którego będą mogli korzystać też inni gracze), czy w prywatnym (do którego mamy dostęp tylko my). Obojętne na co się zdecydujemy, następna z ciągniętych kart obowiązkowo trafia do drugiego obszaru (czyli jeśli najpierw zasadzimy zioło w ogródku publicznym, drugie musimy umieścić w prywatnym, lub odwrotnie).

A teraz przyjrzymy się naczyniom. Każde z nich zbiera rośliny według innych zasad. Ten ruch nie jest obowiązkowy i zależy od naszej strategii. Przykładowo niebieska karta na zdjęciu punktuje zbieranie różnych odmian ziół. Oznacza to, że umieszczamy w nim po jednej karcie z różnych gatunków. Jeśli chcemy użyć naczynia, musimy to zrobić przed dociągnięciem kart. Wtedy też kompletujemy zestaw kart w ogródku wspólnym i prywatnym, przesuwając je do naszego naczynia. Na przykład na stole leży rozmaryn, rumianek i mięta, w naszym ogródku jest jeszcze szałwia i tymianek. Bierzemy wszystkie te karty i kładziemy na naczyniu. Na ilustracji możemy od razu zauważyć, ile dostaniemy punktów. Za pięć kart będzie ich aż 18. Ważne jest, że wszystkie naczynia są jednorazowe, nie można ich ponownie użyć. Tak samo jak nie można przekładać kart ze wspólnego ogródka do prywatnego. Wszystkie karty wzięte ze środka stołu do naczynia muszą być w nim umieszczone w danej turze, nie można nic odkładać na później.

Podczas rozgrywki istnieje możliwość zebrania dodatkowych punktów za pomocą ziół specjalnych. Kolejną sposobność do poprawienia wyniku daje nam specjalne naczynie. Jeśli wypełnimy je jako pierwszy gracz w całości ziołami specjalnymi, dostaniemy ciastko ziołowe, a wraz z nim dodatkowe 5 punktów.

Gra toczy się aż do wyczerpania możliwych ruchów. Wtedy też podliczamy punkty i w ten sposób wyłaniamy zwycięzcę.

Jak zbierało mi się zioła? Świetnie! Przede wszystkim gra urzekła mnie od strony wizualnej. Jest wprost przepiękna, z mnóstwem szczegółów, które nadają całości przyjemny klimat. Widać to już po samym opakowaniu. Jego wewnętrzna część przypomina drewnianą skrzynkę na zioła, a piękne ilustracje naczyń i ziół cieszą oko. Każdy gatunek roślin ma swoją własną grafikę. A żeby dodatkowo wczuć się w atmosferę sadzenia, możemy zapoznać się z kartami zawierającymi informacje na temat poszczególnych ziół. Nie są one co prawda potrzebne w rozgrywce, ale mają bez wątpienia walor edukacyjny.

 

Wracając jednak do siania... Gra Niezłe ziółka to idealna zabawa gwarantująca mnóstwo rozrywki, ale też sporo relaksu. Z jednej strony nie jest trudna, nie wymaga wielkiego planowania czy rozmyślnych strategii, z drugiej daje pole do popisu. Nigdy do końca nie wiadomo, czy warto daną kartę odłożyć na wspólny stół, czy nie ryzykować i wziąć do siebie. Cały czas trzeba się zastanawiać, kiedy jest odpowiedni moment na użycie naczynia. Jeśli ktoś zrobi to przed nami, może się okazać, że nie zostanie nam już zbyt wiele kart do wyboru. Dzięki temu prostemu (ale nie prostackiemu) mechanizmowi, rozgrywka jest szybka i pełna dynamiki. A do tego zmusza nas do śledzenia nie tylko własnych ruchów, ale też poczynań naszych przeciwników.

Ten sympatyczny, ogródkowy klimacik sprawia, że jest to gra wybitnie nadająca się na rodzinne wieczory. Chociaż same zasady ograniczają nas zabieranie kart tuż przed innymi i nie ma możliwości ingerowania w ogródki prywatne rywali, a co za tym idzie, nie tworzy się zbyt wiele negatywnych interakcji.

Kolejnym fajnym pomysłem okazało się dodanie ogólnej punktacji. To, że kończymy grę z danym wynikiem, nie jest niczym nowym. Ale teraz od liczby punktów zależy nie tylko nasze miejsce na podium, ale też tytuł, jaki otrzymamy. Jest to bardzo sympatyczny akcent, który nie tylko wzbudzi nasz uśmiech, ale też pomoże nam się zorientować, jak nasz rezultat ma się do ogólnej skali.

A w jakim gronie gra się najlepiej? Chociaż podstawowy wariant rywalizacyjny dobrze sprawdza się w gronie 2-osobowym, to jednak więcej emocji wywołuje 3 – 4 graczy. Kiedy czeka nas więcej niepewności, niż tylko jeden ruch przed nami, rośnie też napięcie. Teoretycznie gra zakłada też też wariant jednoosobowy i jest on jak najbardziej możliwy w wykonaniu. W sytuacjach kryzysowych można skorzystać z takiej opcji, jednak z pewnością nie jest to tak emocjonująca rozgrywa, jak ta z przeciwnikiem. Ale to nie koniec. W Niezłe ziółka można też zagrać drużynowo. Taka zabawa dzieli uczestników na zespoły, a każdy z nich dysponuje dwoma ogródkami prywatnymi. Główna zmiana to konieczność dobierania trzech, a nie dwóch kart oraz sumowanie wyników. A jeśli i ten wariant nam zbrzydnie, instrukcja przewiduje też zasady eksperckie. Chociaż z tych wszystkich wariantów gry nadal najbardziej obstaję przy podstawowym, zabawa drużynowa to kolejny sposób na urozmaicenie rozgrywki. Pomimo tego, że czasem może pojawić się nieco zamieszania, to nadal jest to bardzo przyjemna i harmonijna zabawa.

Podsumowując, Niezłe ziółka to zaskakująco dobra gra karciana. Chociaż już sam pomysł budzi wiele pozytywnych odczuć, to jego wykonanie jest prawdziwą gratką dla każdego miłośnika „lżejszych tytułów”. Gra jest nie tylko pięknie i pomysłowo wydana, ale też dostarcza mnóstwa pozytywnej, odprężającej rozrywki. Dodatkowo, dzięki wielu wariantom zabawy, tytuł ten bardzo długo będzie miał „coś nowego” do zaoferowania. Dlatego, jeśli ktoś zaproponuje Wam Niezłe ziółka... bierzcie w ciemno.

Zalety:

  • piękne ilustracje,
  • przyjemny klimat,
  • wiele wariantów rozgrywki,
  • dynamiczne zasady,
  • jednocześnie prosta i wymagająca planowania,
  • dodatkowe karty z opisem ziół to ciekawy dodatek,
  • ogólna skala punktacji umożliwia ocenę osiągniętych wyników.

 

Wady:

  • niezbyt emocjonująca rozgrywka w trybie dla jednego gracza

 Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie gry do recenzji.

10.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Niezłe Ziółka ( Herbaceous)
Typ gry: familijna
Projektant: Eduardo Baraf, Steve Finn, Keith Matejka
Ilustracje: Benjamin Shulman, Beth Sobel
Data wydania oryginału: 2017
Wydawca polski: Granna
Data wydania polskiego: 2017
Liczba graczy: od 1 do 4
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 15 - 20 minut
Cena: 39



Czytaj również

Imionki
Nazwij mnie
- recenzja
SKULL
Wielki Blef!!!
- recenzja
Sherlock
Tropem zbrodni
- recenzja
Dolores
Kolorowa choroba morska
- recenzja
Łamigami - Gra Logiczna
Nie daj się zagiąć!
- recenzja
Spaghetti
Neobierki
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.