» Recenzje » Munchkin Conan Barbarzyńca

Munchkin Conan Barbarzyńca


wersja do druku

Ile Munchkina w Conanie?

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel, Camillo

Munchkin Conan Barbarzyńca
Na przestrzeni lat, jakie upłynęły od jego debiutu, Munchkin stał się rozpoznawalną marką, obrastając dziesiątkami wersji, edycji i suplementów. Wśród tych ostatnich znajdziemy zarówno rozszerzenia do klasycznej wersji fantasy jak i dodatki do innych edycji, opowiadających o piratach, zombie czy lovecraftowskich Badaczach Tajemnic.

Pewnym sposobem na rozbudowę podstawowej wersji gry i równoczesne przeniesienie jej w nowe wymiary jest opublikowany w roku 2012 (a w polskiej wersji językowej – dwa lata później) Muchkin Conan. Z jednej strony ma on bowiem być w pełni kompatybilny z "fantaziakową" wersją (nawet rewersy kart ma identyczne), z drugiej zaś przenosi grę z bliżej nieokreślonych pseudo-dedekowych realiów w czasy howardowskiej Ery Hyboryjskiej, przynosząc przy tym mnóstwo nawiązań, a nawet dosłownych cytatów z klasycznych opowiadań o przygodach nieustraszonego Cymeryjczyka. Mimo że owa kompatybilność jest w najlepszym razie dyskusyjna, to munchkinowy Conan broni się bardzo dobrze jako samodzielna pozycja, a na dodatkowy plus należy mu policzyć wprowadzenie nowych, ciekawych elementów w postaci Towarzyszy i Dziedzictw.

Szczególne te ostatnie przypadły mi do gustu i miałem nadzieję, że jeśli doczekamy się suplementów rozbudowujących tę wersję Munchkina, to dadzą one kolejne opcje należące do tej kategorii. Dzięki łasce Croma i wydawnictwu Black Monk Games polscy gracze już w roku 2015 mogli przekonać się, jak prezentuje się i co przynosi pierwsze (i – jak na razie – jedyne) rozszerzenie do Munchkin Conana, noszące niezbyt wyszukany tytuł Munchkin Conan Barbarzyńca.

Złośliwie można powiedzieć, że przynosi niewiele, zawiera bowiem zaledwie 15 (słownie: piętnaście) nowych kart: 6 kart Drzwi i 9 kart Skarbów. Suplement jest więc zdecydowanie mniejszy od innych munchkinowych dodatków w rodzaju Bryknij rekinka czy Kosi, kosi łapci. Cena niemal piętnastu złotych daje koszt złotówki za kartę, co przynajmniej dla niektórych odbiorców może postawić opłacalność zakupu pod znakiem zapytania.

Nie to jednak rozczarowało mnie najbardziej, gdy sięgnąłem po ten suplement, ale fakt, iż – inaczej niż podstawowa wersja conanowego Munchkina – odwołuje się on nie do literackiej spuścizny Roberta E. Howarda, a do ostatniej filmowej produkcji nawiązującej do historii o cymeryjskim barbarzyńcy (bo trudno nawet mówić o bezpośredniej adaptacji). Trudno się temu dziwić, jako że oryginalnie dodatek wydany został niemal równolegle z premierą filmu, co fani aktorskiego talentu Jasona M. z pewnością mogą poczytać za zaletę, ja jednak zdecydowanie wolałbym więcej odwołań do klasycznej, literackiej wersji.

Spośród sześciu nowych kart Drzwi zdecydowaną większość, bo aż pięć, stanowią nowe potwory – między innymi główny filmowy szwarccharakter i jego czarująca córka.  Osobom, które widziały film, z pewnością nietrudno będzie rozpoznać także pozostałe stwory. Spośród nich na szczególną uwagę zasługują Piaskowi Wojownicy – jako że wszystkie karty jednorazowego użytku zagrane dla ich wzmocnienia wracają po skończonej walce do właścicieli, mogą oni okazać się niezwykle trudni do pokonania, zwłaszcza w rozgrywkach toczonych z większą liczbą uczestników. Ostatnia karta to nowa klątwa, nie tylko obniżająca poziom ofiary, ale także – jeśli zostanie zagrana w czasie walki – zmuszająca ją do stoczenia jej samotnie.

Wchodzące w skład zestawu karty Skarbów prezentują się już może niekoniecznie słabiej, ale na pewno mniej interesująco. Jednorazowy przedmiot dający dowolnej stronie premię w walce, zyskanie poziomu, nowe bronie – to nic, czego nie widzielibyśmy już wcześniej. Moją uwagę przykuły jedynie Maska Acheronu – hełm pozwalający wskrzeszać i przyzywać pokonane monstra – oraz Wężowy Kieł, dający losową premię w walce.

Na tle innych munchkinowych rozszerzeń Conan Barbarzyńca wypada zaskakująco skromnie, zarówno pod względem liczby nowych kart, jak i ich działania. Nie ukrywam, że liczyłem na nowe Dziedzictwa i Towarzyszy, może nawet jakąś oryginalną klasę. Tymczasem wszystkiego tego próżno szukać w tym suplemencie, a przynajmniej kilka nowych kart nie sposób traktować inaczej niż jako w sumie nudne klony znanych już doskonale kart ("Zyskujesz poziom" czy "+2 dla wybranej strony"). Choć nie określiłbym go jako zły, to sięgnięcie po ten suplement polecałbym tylko zagorzałym kolekcjonerom i fanom serii, nie wzbogaca on bowiem rozgrywki w zauważalnym stopniu, a nawet pomimo niewysokiej ceny relacja jego kosztu do liczby i jakości kart jest zdecydowanie mniej korzystna niż w przypadku innych munchkinowych rozszerzeń. Wypada tylko trzymać kciuki, by kolejne rozszerzenia conanowego Munchkina (o ile kiedykolwiek się ukażą) okazały się większe i lepsze.

 

Plusy:

  • nawiązania do filmu (dla tych, którym się podobał)

Minusy:

  • dla tych, którym się nie podobał
  • mało oryginalne karty
  • stosunek ceny do jakości

 

Dziękujemy wydawnictwu Black Monk Games za udostępnienie gry do recenzji.

5.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Munchkin Conan Barbarzyńca (Munchkin: Conan the Barbarian)
Typ gry: karciana niekolekcjonerska
Projektant: Steve Jackson
Ilustracje: John Kovalic
Wydawca oryginału: Steve Jackson Games
Data wydania oryginału: 2011
Wydawca polski: Black Monk
Data wydania polskiego: 2015
Liczba graczy: od 3 do 6
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: 90 minut
Cena: 14,95 zł



Czytaj również

Munchkin Conan
Pokonać potwory. Zgarnąć skarby. Wykiwać kumpli. I słyszeć lament ich kobiet.
- recenzja
Super Munchkin
Superbohaterowie dziś nisko latają, będzie Munchkin
- recenzja
Munchkin - Dodatek Obfitości
Groch z kapustą czy szwedzki stół?
- recenzja
Munchkin Legendy 2/3 - Faunie Igrzyska
Tylko Faun i Gladiator przejdą do legendy!
- recenzja
Munchkin Pathfinder
Tropiciel z klasycznego RPG
- recenzja
Munchkin Legendy
Ukradnij bogom ogień i przetrwaj Ragnarok
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.