» Recenzje » Kosmopolis

Kosmopolis

Kosmopolis
Na początku mojej znajomości z planszówkami "porządna" gra planszowa oznaczało wielkie pudło, wypchane po brzegi wszelakim dobrem. Z czasem jednak przekonałam się, że dobra gra zamykać się może w niewielkim, poręcznym pudełeczku, wewnątrz którego nabywcy znajdą jedynie karty.

Kojarzy ktoś norweski duet w składzie Eilif Svensson oraz Kristian Amundsen Østby? Zapewne nieliczni, chociaż ten drugi ma na swoim koncie cieszącą się popularnością oraz wydaną w Polsce grę pt.: Ucieczka: Świątynia Zagłady. Właśnie trafiła się okazja, aby zapoznać się z grą pochodzącą wprost ze Skandynawii.

Jak rzekło się na wstępie, Kosmpolis to niewielka gra, znana również pod oryginalnym tytułem Capital Lux. Polski wydawca Granna zdecydował się na konwersję tytułu na bardziej kosmiczny. Zabieg okazał się jednak o tyle bezcelowy, że zarówno tytuł gry, jak i tło fabularne mają charakter czysto umowny, bez jakiegokolwiek znaczenia dla zabawy. Rozgrywka – teoretycznie – stawia przed rywalami wyzwanie rozszerzania tytułowego Kosmopolis, przy równoległej rozbudowie własnej metropolii. Praktycznie sprowadza się to do zagrywania lew, czyli kart i odpowiedniego manipulowana nimi, co pozwoli wyprowadzić rywali w pole.

Zajrzyjmy najpierw do pudełeczka. Wewnątrz nabywcy znajdą praktycznie same karty w liczbie 80 sztuk. Cztery z nich to karty "początkowe", czyli Kosmopolis, kolejne cztery to karty modyfikacji, zaś pozostałe 72 sztuki nazywane są mianem kart profesji, podzielone na cztery zestawy, każdy w przedziale od 2 do 6 punktów wartości. Pudełko uzupełnia 8 drewnianych dysków oraz instrukcja. Szata graficzna opracowana została przez Kwanchai Moriya i mimo, że jest przyjemna dla oka, to trudno mówić o jakimś szczególnym nakładzie pracy. Ot, cztery estetyczne ilustracje, chociaż nie można im niczego zarzucić.

Celem zabawy jest zdobycie największej sumy punktów wynikających z rozbudowy indywidualnych miast, co z kolei osiągane jest za pomocą zagrywanych kart. Rozgrywka zamyka się w trzech rundach, w trakcie których zagrywanych jest zazwyczaj 5 lub 6 kart, zależnie od liczby uczestników. Czasami limit może zostać podwyższony, ale o tym za chwilę.

Od góry: karty modyfikacji, Kosmopolis oraz profesji.

2+2-3+4-6+ zagadka = ?

Przygotowanie zajmuje dosłownie minutę: na środek stołu wykładane są cztery karty Kosmopolis: niebieska nosząca miano Agenta, czerwona Kapłana, zielona Uczonego oraz żółta Kupca. Obok umieszczane są przetasowane i zakryte karty modyfikacji. Ich nominały to: +4, +2, -3 oraz -1. Następnie należy dokładnie przetasować karty Profesji, kolorystycznie odpowiadające kartom Kosmopolis oraz określić gracza rozpoczynającego. W ostatnim kroku jedna karta zostaje odsłonięta i dołączona do obszaru centralnego, czyli tytułowego Kosmopolis.

Reguły rządzące grą są trywialne. Gracz wybiera kartę z ręki i dołącza ją do Kosmopolis albo swojego obszaru, nazywanego Miastem rodzinnym. Na zakończenie rundy, zwycięzcą w jednej z czterech kategorii kolorystycznych zostanie uczestnik z najwyższą sumą punktów w danym obszarze. Całość byłaby zupełnie nieciekawa, gdyby nie pewna prosta zależność oraz cztery dodatkowe triki.

Przede wszystkim suma punktów w rodzinnym mieście nie może przekroczyć wartości Kosmopolis w danej kategorii. Jej przekroczenie skutkuje odrzuceniem wszystkich kart w tym kolorze. Po drugie zagranie karty do obszaru centralnego aktywuje akcję specjalną, właściwą dla danego koloru:

  • Dokładając kartę zieloną można dobrać nową z wierzchu talii, co daje możliwość zagrania jednej karty więcej w danej rundzie
  • Żółta zapewnia drewniany znacznik
  • Niebieska umożliwia wylosowanie karty modyfikacji i dołączenie jej – bez pokazywania rywalom – do wybranej karty Kosmopolis. Na koniec rundy wartość kart Kosmopolis w wybranej kategorii ulegnie modyfikacji o jedną z wartości: -4, -3, +1, +2.
  • Czerwona karta sprawia, że gracz może wybrać jeden z pozostałych obszarów, a następnie wziąć kartę o najniższym nominale i dołączyć do swojego miasta.

Runda kończy się po zagraniu z ręki wszystkich kart. Wówczas odsłaniane są modyfikatory i gracze, których wartości kolorów przekraczają sumę tychże kolorów w obszarze centralnym, muszą odrzucić wszystkie swoje karty o danej barwie. Ratunkiem jest wykorzystanie drewnianych znaczników. Usunięcie jednego obniża wartość uzbieranych kart o 1. Następnie rozpatrywane są poszczególne kategorie. Osoba, której zdobycz jest najbliższa wartości danej kategorii zdobywa kartę o najwyższym nominale.

Po rozpatrzeniu punktacji nadchodzi pora na drugą i trzecią rundę. Co ważne, wszystkie zagrane karty pozostają na swoich miejscach, za wyjątkiem zdobyczy oraz karty odrzucone w wyniku przekroczenia limitu punktów. Po trzeciej rundzie następuje ostatnie rozliczenie Kosmopolis, dokładnie według tych samych zasad, a po nim finalna punktacja, na którą składają się karty zdobyte, jak również wszystkie znajdujące się w Miastach rodzinnych oraz niewykorzystane drewniane znaczniki. Zwycięzcą zostaje gracz z najwyższą sumą.

U góry: Kosmopolis, na dole: niewielkie miasto gracza.

Kosmiczna suma

Pierwsza partia w Kosmopolis rozegrana została praktycznie w ciemno, bez większej świadomości podejmowanych decyzji. Dopiero kolejne potyczki nadały wykonywanym ruchom większej świadomości oraz prób oddziaływania na przebieg spotkania. Należy bowiem mieć na uwadze, że Kosmopolis to karcianka czystej wody, tak więc losowość wpisana jest w jej naturę, a dociąg kart w znacznej mierze decyduje o taktyce w najbliższej rundzie. Czasami jest on niestety największym wrogiem udanej zabawy, bowiem jednokolorowa ręka zawęża pole manewru.

To, co gracze mogą zrobić ze swojej strony to próba wpłynięcia na finał danej rundy: odpowiednie zagrywanie kart oraz rozbudowa obszarów Kosmopolis i prywatnego miasta. Nie należy dbać o rozbudowę obszaru centralnego bez odpowiedniego zaplecza kart w swojej metropolii – na takim ruchu zyska jedynie konkurencja. I na odwrót: zagrywanie kart do swojego obszaru bez powiększenia rozmiaru Kosmopolis również jest ruchem pozbawionym sensu. Wbrew pozorom margines decyzyjności w trakcie zabawy jest całkiem wysoki.

Oczywiście do realizacji zadania przydaje się intuicja, jak i zdolność chłodnej kalkulacji: co można zagrać, jak najefektywniej aktywować zdolności kart, czym mogą jeszcze dysponować rywale, względnie jakie modyfikatory mogą leżeć koło obszaru metropolii? Sporą ilość rzeczy można sobie wykalkulować, chociaż nawet najbardziej misterne plany mogą zostać pokrzyżowane przez adwersarzy. To jednak sprawia, iż zabawa generuje w ciągu tych kilkunastu tur mnóstwo emocji oraz zmusza do mocnego kombinowania, i to chyba największy atut tego tytułu. Warto również wspomnieć o skalowaniu. Rozgrywka w duecie jest przyjemna, jednakże najlepiej wypada przy trzech uczestnikach.

Jak już wspomniano, temat przewodni jest zupełnie przypadkowy i gra mogłaby być o czymkolwiek, aczkolwiek na ten element zupełnie nie zwracaliśmy uwagi w trakcie zabawy. Finalna ocena produkcji nie nastręcza większych problemów. Kosmopolis to tytuł kładący nacisk na reagowanie, elastyczność oraz blef, oferujący krótkie, lecz intensywne rozgrywki. I z tej funkcji wywiązuje się bardzo dobrze, będąc świetną propozycją na błyskawiczną partię ze znajomymi przy grillu, w parku, gdziekolwiek.

Plusy:

  • Proste reguły
  • Krótkie, lecz bardzo intensywne rozgrywki
  • Losowość, która "robi" grę
  • Arytmetyka, blef i rachunek prawdopodobieństwa w jednym
  • Dobre skalowanie

Minusy:

  • Temat? Jaki temat?
  • Przeciwnicy jakiejkolwiek losowości będą rozczarowani

 

Dziękujemy wydawnictwu Granna za udostępnienie gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Kosmopolis
Typ gry: karciana niekolekcjonerska
Projektant: Eilif Svensson, Kristian A. Ostby
Ilustracje: Kwanchai Moriya
Wydawca polski: GRANNA
Data wydania polskiego: 2017
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 20-30 min.
Cena: 40,99 zł



Czytaj również

Capital
Warszawę stworzyć
- recenzja
Sadzimy las
Przyjemnie i pożytecznie
- recenzja
Tempo!
Szybko, zabawnie i kreatywnie
- recenzja
Motto
Dzieło życia?
- recenzja
CVlizacje
CV do potęgi
- recenzja
Łap prosiaka oraz Łap psiaka
Czyli jeszcze większy tłok nad stołem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.