» Recenzje » Karmaka

Karmaka


wersja do druku
Karmaka
Pewnie nie raz słyszałeś, że dobro wraca? A może wręcz odwrotnie, straszyli cię, że karma to... (w wariancie cenzuralnym "nie rób drugiemu, co tobie nie miłe"). W takim razie zapraszam na recenzję gry, w której... jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.

Motywem Karmaka jest zasada, że wszystko co uczynimy, może do nas wrócić. Nawet jeśli nie w tym życiu, to następnym. I ta głęboka myśl przyświecać będzie graczom w składzie od 2 do 4 osób, w wieku co najmniej 13 lat. Cała zabawa zajmie od 30 do 60 minut.

Celem gry jest transcendencja, czyli osiągnięcie najwyższego poziomu na drabinie reinkarnacji. Każdy z graczy rozpoczyna swoją drogę jako nieporadny żuczek, a ten, który pierwszy stanie się istotą uduchowioną wygrywa. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ przejście pomiędzy poszczególnymi wcieleniami wymaga określonej liczby punktów.

Zasady reinkarnacji

Na początku jednak należy przygotować stół. Gra toczyć się będzie na kilku obszarach. Każdy z graczy korzystać będzie z następujących sześciu miejsc: po lewej stronie zakryte karty stanowić będą talię obecnego życia (1). Obok nich należy wykładać uczynki danego wcielenia (2). A po prawej odkładane są karty na przyszłe życie (3). Jeśli gracz w trakcie rozgrywki będzie chciał zagrać kartę na przeciwnika, nie kładzie ich tuż przed sobą, ale na sam środek stołu (4). Jest jeszcze talia kart zużytych (5) oraz tych, z których dociągamy następne (6).

Gra rozpoczyna się od położenia pionków graczy na najniższym szczeblu drabiny reinkarnacji. Następnie każdy z nich dostaje na rękę 4 karty. Kolejne dwie kładzie zakryte po swojej lewej stronie. W każdej turze należy wziąć kartę z talii obecnego życia (do czasu, gdy karty po lewej się skończą) i wykonać jeden z następujących ruchów:

  • wyłożyć kartę przed siebie, jako swój uczynek,
  • wykorzystać umiejętność karty i zagrać ją na środek stołu,
  • odłożyć zakrytą kartę na stosik po prawej (na przyszłe życie).

Decydując się na pierwszy ruch, układamy karty swojego aktualnego życia (są to nasze uczynki). Tylko one liczą się do punktów niezbędnych do reinkarnacji. Ważne jest jednak, że sumujmy punty tylko w ramach jednego koloru. Nawet jeśli ułożymy ich odpowiednią liczbę, wciąż musimy uważać. Ostatnia karta spośród ułożonych uczynków narażona jest na ataki wroga. Dokładając kartę do naszego aktualnego życia robimy to wyłącznie dla zamieszczonych tam punktów, nie używamy ich umiejętności.

Jeśli chcemy zastosować kartę zgodnie z umieszczoną na niej adnotacją, musimy położyć ją na środku stołu. Wtedy nie liczy się do naszego aktualnego życia. Po rozpatrzeniu jej efektu mogą stać się dwie rzeczy. Jeśli przeciwnik uzna, że przyda mu się w przyszłym życiu wówczas bierze ją i zakrytą kładzie na kupce kart po swojej prawej stronie. W przeciwnym wypadku rezygnuje z tego prawa i karta zostaje odłożona do talii kart odrzuconych. Trzecią możliwością jest odłożenie karty od razu na talię przyszłego życia.

Po wykonaniu któregoś z powyższych ruchów, turę rozgrywa przeciwnik. Aktualne życie zostaje zakończone w momencie, gdy kończą się karty aktualnego życia i te na ręce. Wtedy sprawdzamy, czy punkty na kartach w jednym kolorze wystarczą, by przejść na wyższy poziom reinkarnacji. Jeśli tak, przenosimy nasz pionek na kolejny poziom. Jeśli nie, rozgrywamy kolejną rundę w ramach tego samego wcielenia, ale bierzemy jeden żeton, który posłuży nam później jako dodatkowy punkt.

I to w zasadzie tyle. Warto jeszcze nadmienić, że kolory kart przekazują nam symboliczne znaczenie naszych uczynków, a więc czerwony to radykalne i destrukcyjne zachowanie, zielony czyny bogate w hojność i temperament, niebieski – odwaga i przebiegłość.

Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe, ale... czy aby na pewno?

Zawiedzeni mogą się poczuć gracze, którzy nie preferują negatywnych interakcji. Pokojowa zabawa jest możliwa, jednak rozgrywka ogranicza się wtedy wyłącznie do dokładania kart i sumowania punktów. Brak w tym większego polotu czy emocji. Jeśli jednak zdecydujemy się grać agresywnie i trafią się nam czerwone karty... wtedy możemy bardzo namieszać i też niezwykle pokrzyżować szyki naszemu przeciwnikowi. I tu na pierwszy plan wychodzi główna zasada Karmaka. Zniszczyłeś rywalowi plany? Teraz czekaj na zemstę! Być może pokona cię twoją własną bronią.

Cała strategia opiera się na mieszance planowania i losowości. Na ręku mamy średnio po 5 kart. Nie jest ich na tyle dużo, żeby móc wiele przewidzieć, jednak mechanizm odkładania kart na przyszłe życie bez wątpienia jest w tym zakresie pomocny. Co można zrobić, by dobrze je zaplanować? Odpowiedź wydaje się oczywista, chociaż podczas pierwszych partii rzadko bywa stosowana. Odpuścić sobie punktowanie i nastawić na powtórkę tego samego wcielenia. W ten sposób można nie tylko zebrać najlepsze karty, ale też ustalić szczegóły ataku na przeciwnika. Same zasady są proste i przejrzyste, a możliwość planowania jest raczej ograniczona, dzięki czemu poszczególne rundy są krótkie i dynamiczne.

Prawdziwy potencjał negatywnych interakcji widać dopiero w składzie 3-4 osobowym. Duet nie ma wielkiego wyboru, wiadomo kto padnie ofiarą złych uczynków. Kiedy jednak w zabawie bierze udział większa liczba graczy, nie tylko poszerza się zakres osób, na których możemy wykorzystać karty, ale również pojawia się opcja użycia ich na innym graczu niż ten, który wykorzystał ją na nas. Podczas gdy zabawy w składzie 3-4 osobowym negatywne karty spadają po równo na każdego, kto aktualnie prowadzi w rozgrywce. W przypadku duetu czerwone akcje będą zawsze wykorzystywane na konkretnej osobie, która zdecydowanie bardziej poczuje ich efekty (złe uczynki prawie zawsze niszczą strategię). Niemniej, gra dobrze się skaluje i sprawdza się też w dwuosobowym gronie.

A skoro już o uczynkach mowa... nie zgadza mi się jedna rzecz. Kolor kart świadczy o ich charakterze. Wykładając karty przed sobą tworzymy uczynki w aktualnym życiu. Jeśli więc dominować będzie czerwony, oznacza to, że nasz żuczek bywał niegrzeczny. ALE... tu pojawia się pewien zgrzyt. Dokładając karty do aktualnego życia, nie używamy ich zdolności. Z kolei rozpatrując ich efekty, nie tworzymy naszej mieszanki kolorów. Czyli nie korzystając z właściwości kart (np. nie atakując przeciwnika czerwonymi), a jedynie grzecznie dokładając je do naszego rządku, wiedziemy wredne życie. Nie ma to żadnego znaczenia dla mechaniki, ale jednak dla mnie jest to niespójne z całym górnolotnym i fabularnym uzasadnieniem gry.

Z kolei dużym plusem gry są jej przepiękne grafiki. Ilustracja na pudełku to dopiero początek prawdziwej uczty dla oka. Wszystkie obrazki zdobiące karty są naprawdę staranne i bardzo ładne. A dodatkowo świetnie wpasowują się w klimat i dobrze przedstawiają uczynki, które symbolizują. Pod tym względem jest to jedna z ładniejszych i lepiej dopracowanych gier, w które przyszło mi grać. Solidne są też pozostałe komponenty, drewniane ludziki (medytujące!), żetony i drzewko reinkarnacji, przyjemnie wyglądają i dobrze sprawdzają się podczas zabawy. Pochwalić należy też praktyczną wpraskę, w której każdy element ma swoje miejsce, a przez to w opakowaniu nie tworzy się bałagan.

Warto też zauważyć, że Karmaka to gra o prostych i przejrzystych zasadach, zaprezentowanych w dobrze napisanej instrukcji. Chociaż początkowo, przez liczbę miejsc na których umieszczamy karty, może wzbudzić wrażenie tytułu skomplikowanego, w praktyce po pierwszej rozgrywce reguły przestają budzić choćby najmniejsze wątpliwości, a zabawa jest płynna i dynamiczna. Tytuł świetnie sprawdzi się zarówno w gronie wytrawnych planszówkowiczów, jak mniej zapalonych graczy.

Karmaka to ciekawa propozycja dla miłośników negatywnych interakcji. Piękne wydana, z prostymi zasadami i dynamiczną akcją, zapewni wiele chwil... wrednej rozrywki. Bo los bywa przewrotny, a oliwa nieżywa...

Plusy:

  • Piękne ilustracje
  • Proste zasady
  • Dynamiczna rozgrywka
  • Dobrze się skaluje
  • Wypraska
  • Solidne wykonanie

Minusy:

  • Głównie dla graczy preferujących negatywne interakcje
  • Dziwne uzasadnienie wpływu kolorów na "aktualne życie"

 

Dziękujemy wydawnictwu Fox Games za przekazanie gry na cele artykułu.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Karmaka
Typ gry: karciana niekolekcjonerska
Projektant: Eddy Boxerman, Dave Burke
Ilustracje: Marco Bucci, Lane Brown
Wydawca oryginału: Hemisphere Games
Data wydania oryginału: 2016
Wydawca polski: FoxGames
Data wydania polskiego: 2017
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 14 lat
Czas rozgrywki: 25 - 60 minut



Czytaj również

Technomagowie
Macie jakieś kryształy mocy?
- recenzja
Mystery
Gdzie schowałem pelerynę?
- recenzja
Ekö
Logika i pustynia
- recenzja
Rycerze. Dziennik bohatera
Jak zostać rycerzem?
- recenzja
Wilkołak
Przeżyj to sam
- recenzja
Cztery śledztwa Sherlocka Holmesa
Kot ukradł skarabeusza, mordując po drodze...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.