» Recenzje » Hack Trick

Hack Trick


wersja do druku

Hackerskie kółko i krzyżyk

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Balint 'balint' Lengyel

Hack Trick
W dobie boomu na nowoczesne gry planszowe projektanci chwytają się każdej możliwości pozwalającej stworzyć nowy tytuł. Czasem jednak metoda tkwi w szlachetnej prostocie. József Dorsonczky, autor Hack Tricka, sięgnął po „mechanikę” z gry w kółko i krzyżyk i jak już nie raz w takich przypadkach bywało, obudowanie starych prostych zasad nowymi regułami przyniosło warty uwagi efekt.

 

Hack Trick to zamknięta w niepozornym pudełeczku karcianka, przedstawiająca rywalizacje dwóch hackerów, próbujących złamać zabezpieczenia systemu poprzez wprowadzenie właściwego kodu. Można to jednak traktować z przymrużeniem oka - jedynym widocznym w grze elementem tego "hackerskiego" klimatu jest plansza, którą przed rozpoczęciem zabawy układamy z kart planszy. Otrzymujemy w ten sposób klawiaturę z dziewięcioma przyciskami. Cyferki na nich mieszczą się w zakresie 1-9 i ułożone są w magiczny kwadrat (suma cyfr w każdym rzędzie - pionowo, poziomo i na skos - zawsze wynosi piętnaście).

Cel graczy? Podobny jak w kółku i krzyżyku. Nie bazgrzemy wprawdzie po planszy, lecz zamiast tego na przemian z przeciwnikiem stawiamy na niej swoje znaczniki, starając się, aby trzy z nich utworzyły rząd pionowo, poziomo lub ukośnie. Jeśli tak się stanie, runda kończy się naszym zwycięstwem i dopisujemy sobie punkt. Równie dobrze można jednak wygrać na dwa inne sposoby: umieszczając trzy własne znaczniki na jednym polu, albo doprowadzając do sytuacji, w której skończą się one przeciwnikowi i nie będzie mógł wykonać ruchu.

Znaczników nie stawiamy ot tak, jak nam się podoba. O zakresie dostępnych ruchów decydują numerowane karty (o wartościach 0-5), które na początku każdego starcia otrzymujemy losowo wraz ze znacznikami. W każdej kolejnej rundzie jeden z graczy dostaje trzy zakryte karty, drugi natomiast cztery, pozostałe trafiają na zakryty stos. Gracz posiadający cztery karty wybiera jedną z nich i kładzie odkrytą na środku. Tworzy tym samym początek sekwencji, do której dokładane będą następne karty. O tym, na którym polu możemy umieścić znacznik decyduje bowiem suma cyfr na dwóch ostatnich kartach w sekwencji. Jeśli na przykład chcemy położyć znacznik na polu numer 9, a przed naszym ruchem wartość ostatniej karty w sekwencji wynosi 5, to musimy zagrać kartę z wartością 4.

W każdej naszej turze zamiast zagrywać możemy dobrać wierzchnią kartę ze stosu, co teoretycznie zwiększy nasze pole manewru (teoretycznie, bo mając na ręce dwie jedynki możemy przecież wyciągnąć trzecią). Przy dobieraniu kart należy pamiętać, iż nie możemy mieć ich na ręce więcej niż cztery. Przy zagrywaniu do sekwencji trzeba z kolei mieć na uwadze, że niedozwolone jest dokładanie karty o takiej samej wartości jak ostatnia w sekwencji. Warto też wiedzieć, że jeśli umieścimy nasz znacznik na polu, na którym są już jakieś znaczniki przeciwnika, wtedy nasz zostawiamy, a pozostałe zabieramy. Możemy je później wykorzystać do płacenia za opcjonalny ruch, jakim jest uzyskiwanie informacji na temat kart posiadanych przez przeciwnika – musi on wówczas zdradzić sumę ich wartości. Wreszcie pamiętać należy o tym, że każdą naszą turę kończymy jednym z trzech słów: PASS (nic się nie dzieje), ZAGRAJ (przeciwnik musi zagrać kartę w najbliższej turze, ale płacimy za to jednym własnym znacznikiem) lub OCHRONA (przeciwnik nie może w najbliższej turze powiedzieć ZAGRAJ, co także kosztuje nas jeden własny znacznik).

I to by było na tyle, jeśli chodzi o zasady podstawowego wariantu gry. Nawet jeśli "na sucho" coś wydaje się niejasne, już po pierwszej rozgrywce wszystko błyskawicznie staje się klarowne. Choć instrukcja sugeruje grę do pięciu punktów, nic nie stoi na przeszkodzie, aby gracze umówili się na inny wariant, krótszy lub dłuższy - gra sprawdza się zarówno jako krótka przystawka przed większymi tytułami, jak i jako danie główne. Mimo prostych reguł, rozgrywka wcale bowiem prosta być nie musi.

Znacznie więcej czasu niż zrozumienie zasad zajmie nam nauczenie się właściwych zachowań i poznanie dróg do zwycięstwa. Hack Trick wymaga myślenia, myślenia i jeszcze raz myślenia. Decyzji podejmujemy mnóstwo i choć losowość mocno zaznacza swoją obecność na samym początku (zestaw pierwszych kart na ręce), to później wszystko zależy już od nas. Niejednokrotnie trzeba nieźle pogłówkować, aby ocenić, który ruch bardziej się opłaca i co może planować przeciwnik. Wyborów na każdym etapie gry, dopóki któryś z graczy nie zostanie zapędzony w kozi róg, jest dużo i rzadko kiedy są one oczywiste.

Nie da się ukryć, że nie jest to gra dla stuprocentowych humanistów. Konieczny będzie pewien zmysł matematyczny, pozwalający po podanej przez rywala sumarycznej wartości jego ręki i użytych już kartach mieć szansę ocenić, co posiada na ręce przeciwnik, a także jakie może być nasze pole manewru przy ewentualnym dobieraniu kart z talii. Jednak bez obaw – to raczej lekka matematyczna gimnastyka z szacowaniem prawdopodobieństwa niż ciężkie obliczenia, od których mógłby się przegrzać mózg.

Gdyby komuś znudziły się podstawowe zasady, gra przychodzi z pomocą i oferuje wariant alternatywny, w którym używane są tak zwane karty programowania. Wtedy rozgrywka zostaje zmodyfikowana o zapisane na nich reguły – jedna sprawia na przykład, że zamiast zwykłego dobierania pojedynczych kart można odrzucać z ręki ich dowolną liczbę i brać tyle samo ze stosu, inna zaś powoduje, że za wygranie rundy kombinacją cyfr 852 lub 159 gracz otrzymuje podwójną zdobycz punktową. Wariant z kartami programowania jest nieco bardziej chaotyczny od standardowej rozgrywki, ale równie, a może nawet bardziej emocjonujący. Zdecydowanie warto go wypróbować, gdy okrzepnie się już przy podstawie.

Mieszane uczucia budzą za to warianty wieloosobowe, bo i one się w grze znalazły. Można grać dwóch na dwóch, albo dwóch na jednego. Niestety, nie dochodzą tu żadne nowe ciekawe reguły, lekko zmieniają się tylko zasady rozdawania i wykładania kart, w związku z obecnością większej liczby graczy pojawia się za to też więcej zamieszania, które akurat tej grze nie służy. Dlatego chyba lepiej pozostać przy naprawdę dobrych wariantach dwuosobowych, a do gry wieloosobowej sięgnąć po inne tytuły.

Tak czy inaczej Hack Trick jest godną uwagi propozycją dla dwóch osób, które lubią myśleć i nie straszne są im cyferki. Warto mieć ten niepozorny, a pozwalający przez chwilę miło pogłówkować, tytuł na półce, a przy okazji jeszcze raz przekonać się, jak dobrze sprawdzają się znane od lat proste gry z nowymi zasadami i w nowych kombinacjach.

 

Plusy:

  • zasady do błyskawicznego opanowania
  • wiele decyzji do podjęcia w każdej rundzie
  • rozgrywka wciąga i pobudza do myślenia
  • alternatywny wariant z kartami programowania

Minusy:

  • "hackerski" klimat niezbyt wyczuwalny
  • warianty wieloosobowe dodane nieco na siłę

 

Dziękujemy wydawnictwu Fullcap Games za przekazanie gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Hack Trick
Typ gry: łamigłówka
Projektant: József Dorsonczky
Wydawca oryginału: Mind Fitness Games
Data wydania oryginału: 2015
Wydawca polski: Fullcap Games
Data wydania polskiego: 2016
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: 15 min.



Czytaj również

Sponsio
Panem et circenses et... sponsiones!!
- recenzja
Jak powstawało Sponsio
Wywiad z Jozsefem Dorsonczky
Wyrocznia Delficka
Zeus – początek i koniec
- recenzja
Wakacyjna polecanka gier planszowych
Pakujemy się na wakacje

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.