» Recenzje » Głodostwory

Głodostwory

Głodostwory
Prowadzenie fast foodu dla potworów nie jest łatwym zajęciem. Każdy z nich po zamówieniu potrawy oczekuje, że zostanie mu ona dostarczona maksymalnie w dwie minuty. A jeśli tak się nie stanie… Cóż, kucharz zostanie zjedzony!

Głodostwory od wydawnictwa Egmont to karciana gra kooperacyjna dla co najmniej trojga graczy (maksymalnie w zabawie może wziąć udział sześć osób). Po otwarciu pudełka pokazuje się stylizowana na oblicze potwora wypraska trzymająca klepsydrę oraz dwie paczki kart. Jeden zestaw to 64 karty dań, 24 karty akcji i jedna karta Szefa Kuchni, drugi – 21 kart głodostworów, czyli klienteli, którą będziemy obsługiwać. Nie brak również 4-stronnicowej instrukcji, która w jasny i przejrzysty sposób tłumaczy zasady zabawy – nie są one zbyt skomplikowane.

Przygotowanie do zabawy zajmuje moment – tasujemy ze sobą karty dań oraz akcji w jeden stos, a następnie rozdajemy graczom po sześć. Potem tasujemy karty potworów i kładziemy ich kupkę na środku pola gry, a w w linii obok niego umieszczamy tyle zakrytych głodstworów, ilu jest graczy + jeden więcej. Kartę Szefa otrzymuje gracz, który jako ostatni coś gotował. Gdy wszyscy są gotowi, Szef obraca klepsydrę, a następnie połowę zakrytych kart głodostworów. I rozpoczynamy zabawę. A o co w niej chodzi?

Jak sprawić, aby potwór cię nie zjadł?

Każdy potworny klient naszego fast foodu wymaga od trzech do pięciu dań, np. zielony stwór Paweł życzy sobie obślinionego deseru, lodów z ciekłym azotem oraz napoju ze ścieków. Aby go obsłużyć, któryś z graczy musi wyłożyć te trzy karty. Musi być od razu komplet – nie można np. wyłożyć samego napoju, a potem dokładać lodów. W swojej rundzie gracz może albo wyłożyć karty, albo odrzucić jedną z ręki i wziąć ze stosu następną. I tę czynność właśnie wykonuje się najczęściej. Jako że jest to gra kooperacyjna, można umówić się, że konkretny gracz zbiera zamówienie konkretnego stwora i podzielić się z nim klientami. Cały czas działamy pod presją czasu, więc rozgrywka polega na szybkim odrzucaniu i dobieraniu kolejnych kart, dopóki nie skompletuje się zamówienia. Gdy głodostwór zostanie obsłużony, obraca się pozostałe i obsługa zaczyna od nowa. Gra kończy się w momencie, gdy wszystkie stwory zostaną obsłużone. Proste? Nawet banalnie.

O ile rozgrywka zapowiada się emocjonująco – mamy przecież zaledwie dwie minuty na wypełnienie zamówienia – o tyle szybko odkrywamy, że… nie ma pośpiechu. Dlaczego? Otóż w kartach akcji znajduje się kilka kartoników z napisem „Mamy czas”. Można zagrać je w dowolnej chwili, a efektem ich działania jest ponowne odwrócenie klepsydry, czyli kolejne dwie minuty na zabawę. W ciągu tego czasu ktoś prędzej czy później wyciągnie kolejną taką kartę i przedłuża zabawę o następne dwie minuty. Dlatego w praktyce nie czuje się tej presji czasu, a karty można wymieniać bez stresu. Do tego gra bardzo szybko z kooperacyjnej zmienia się w rywalizację o to, kto obsłuży jak najwięcej głodostworów – co też ma swój urok.

Dostępne są dwa oficjalne warianty gry. Pierwszy to "Trójgwiazdkowa restauracja", dedykowany młodszym. W momencie rozpoczęcia zabawy restauracja ma trzy gwiazdki. Jeśli piasek w klepsydrze się przesypie, wówczas odwracamy klepsydrę i gra toczy się dalej, jednak restauracja traci gwiazdkę, odpada nieobsłużony głodostwór, a jego miejsce zajmuje nowy. Gra się do momentu nakarmienia wszystkich stworów lub utraty wszystkich gwiazdek. Wariant drugi – "Następny, proszę" – polega na zwiększeniu początkowej kolejki klientów o jednego głodostwora. Szczerze mówiąc oba warianty są mocno takie sobie, ale gra umożliwia stworzenie własnych, przy których emocje będą znacznie większe. Na przykład możemy bawić się baz kart akcji "Mamy czas" lub umieścić w talii tylko jedną, ustalić, że bawimy się przez określoną liczbę minut (lub odwróceń klepsydry), itp.

Wrażenia – dość smaczne

A jak się gra? Po pierwszym stresie związanym z koniecznością obsłużenia stworów w dwie minuty odkrywamy, że czasu będzie na to znacznie więcej i zaczynamy swobodnie wymieniać karty. Zabawa toczy się na luzie i bez żadnych negatywnych interakcji, a co za tym idzie – nie ma w niej większych emocji. Nie oznacza to jednak, że nie da się przy niej dobrze bawić – rywalizacja o to, kto obsłuży najwięcej stworów, napędza całą zabawę, skutecznie pochłaniając uwagę graczy na ok. kwadrans. Choć rozgrywka jest mało skomplikowana, humorystyczne głodostwory oraz zabawne potrawy sprawiają, że zyskuje ona swój specyficzny, niepowtarzalny klimat.

No właśnie, tu wypada wspomnieć o oprawie wizualnej, za którą odpowiada Demis Savini. Głodostwory to nie takie straszne potwory, jakby mogło się wydawać – wręcz przeciwnie, wiele z nich wygląda dość sympatycznie. Każdy stwór ma imię – polski wydawca zastosował tu rodzime, dzięki czemu, gdy wyciągniemy stwora o imieniu np. Paweł, a wśród graczy znajduje się dziecko o takim imieniu, od razu słychać wesołe śmiechy. Opisy samych dań są również zabawne – na przykład "Nienaturalne lody z ciekłym azotem: mrożą krew w żyłach". Jednak nie zmienia to faktu, że Głodostwory to zabawa na 2-3 razy, a potem robi się po prostu nudno.

Dlatego Głodostwory to dobre zajęcie na góra 40 minut, a także całkiem ciekawe wprowadzenie 8-latków w świat gier karcianych innych, niż popularne w tej grupie wiekowej (jak "Czarny Piotruś" czy "Wojna"). Polecam dla młodszych, czyli 8-10 latków. Dla starszych tytuł ten raczej nie będzie niczym atrakcyjnym.

Plusy:

  • proste zasady
  • oprawa wizualna
  • spora dawka humoru
  • możliwość tworzenia własnych wariantów

Minusy:

  • na dłuższą metę nieco nudna
  • brak bardziej zaawansowanych interakcji

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza gry do recenzji.

6.5
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Głodostwory
Typ gry: kooperacyjna
Projektant: Dario Dordoni
Ilustracje: Demis Savini
Wydawca polski: Egmont
Liczba graczy: od 3 do 6 osób
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 10-30 minut
Cena: 49,99 PLN



Czytaj również

Władza #1: Pora demonów
W drodze do sanktuarium
- recenzja
Concordia: Egipt / Kreta
Turystyka pełną gębą
- recenzja
Królestwo Królików
Długouche imperium
- recenzja
Torres
Pnąc się ku górze
- recenzja
Miracleman
Klasyk nie na każdy żołądek
- recenzja
Hawkeye #1: Moje życie to walka
Każdy może być superbohaterem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.